Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BTS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BTS. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2022

Idol jako

2 komentarze:

 BTS jako twoja Bratnia Dusza


RM


- Zostaliście do siebie przydzieleni w dniu twoich narodzin

- Szukał cię przez pięć lat odkąd dowiedział się, że ma Bratnią Duszę

- Jest bardzo wymagający

- Codziennie wieczorem prowadzicie szczere rozmowy

- „Skoro mamy być ze sobą już na zawsze to może powinniśmy zacząć się traktować na poważnie?”


JIN


- Wasze początki były bardzo trudne, ponieważ Jin jest od ciebie starszy o pięć lat

- Nie lubi, gdy mu się sprzeciwiasz, zwłaszcza jeśli wie, że ma rację

- Troszeczkę nadopiekuńczy

- Uwielbia z tobą gotować

- „To, że jestem od ciebie starszy oznacza, że wiem znacznie lepiej w wielu kwestiach, dlatego daj mi opatrzeć ten łokieć!”


SUGA


- Uwielbia pakować się w kłopoty, z których to ty najczęściej go wyciągasz 

- Uwielbia kiedy się o niego troszczy, ponieważ nigdy nie zaznał takich czułości 

- Choć bywa gburowaty to tak naprawdę jest dla ciebie bardzo delikatny

- Uczy cię sztuczek manipulowania 

- „Wiesz, może to tak nie wygląda, ale naprawdę rozgrzewasz moje serce”

J-HOPE

- Bardzo liczy się z twoją opinią na różne tematy 

- Czasami bywa zazdrosny 

- Wieczorami oglądacie filmy i tulicie się 

- Również bywa wymagający, zwłaszcza jeśli chodzi o twoją naukę 

- „Jeszcze jeden buziak i wracam do domu, okej?”

JIMIN

- Lubi ci dokuczać 

- Również jest nieco nadopiekuńczy

- Uwielbia się do ciebie przytulać niezależnie, gdzie jesteście 

- Choć wie, że jesteście na siebie skazani jako Bratnie Dusze to obawia się, że znajdziesz sobie kogoś innego

- „Lubię, gdy jesteś obok”

V


- Uważa, że jesteś najlepszym co mogło go spotkać 

- Nosicie ubrania dla par choć nie jesteście w związku

- Zaadoptowaliście dwa psy

- Bardzo często ma koszmary, jedynym sposobem aby ich uniknąć jest tulenie się do ciebie, dlatego zamieszkaliście razem 

- „Myślę, że powinniśmy zrobić w naszej relacji krok do przodu ”

JUNGKOOK

- Twój własny ochroniarz 

- Ma tatuaż z twoim imieniem na szyi 

- Często się popisuje, że potrafi gotować, dlatego równie często robi wam obiady 

- Zawsze odbiera cię ze szkoły

- „Dziś śpię u ciebie, dlatego idę przygotować kąpiel” 

sobota, 12 marca 2022

Idol jako

Brak komentarzy:

 BTS jako twoi wymyśleni przyjaciele 

RM


- Pojawia się zawsze, gdy go potrzebujesz 

- Lubi cię oglądać, gdy jesteś na czymś skupiona 

- Dba o twoje bezpieczeństwo 

- Dzięki niemu odkryłaś swoją pasję do pisania

- Pomaga ci, jak tylko może 


JIN


- Lubi patrzeć na ciebie, gdy śpisz

- Od czasu do czasu pomaga ci w kuchni

- Słucha twoich trosk

- Dopinguje cię w osiągnięciu tego, czego pragniesz

- Uważa, że zasługujesz na cudownego faceta


SUGA

 

- Pojawił się w twoim życiu przez zupełny przypadek

- Lubi, gdy czytasz mu na głos 

- Uważa, że masz przepiękny głos

- Pomaga ci się nieco "buntować"

- Nie zamierza cię opuszczać 

J-HOPE

- Pojawia się zawsze, gdy go potrzebujesz 

-Ufasz mu bezgranicznie, a on tobie 
-
- Pomaga ci w uzależnieniu, jakim są papierosy 

- Lubi chodzić z tobą na spacery, pomimo tego, że podczas nich z nim nie rozmawiasz 

- Znika w momencie, gdy wie, że nic ci nie grozi 

JIMIN



- Śpiewa ci do snu twoją ulubioną piosenkę 

- Lubi bawić się twoimi dłońmi, gdy leżycie razem na łóżku

- Nie znosi momentu, w którym musi udawać, że naprawdę go niema, abyś nie miała problemów 

- Przyznał raz, że bardzo cię lubi

- Nie podoba mu się fakt, że możesz mieć w życiu kogoś innego niż on

V

- Potrafi być upierdliwy, ale i tak go uwielbiasz 

- Zawsze budzi cię pocałunkiem z samego rana 

- Przeszkadza ci w pracy, zrzucając papiery z twojego biurka, gdy przez dłuższy czas go ignorujesz 

- Uważa, że powinnaś traktować go tak, jakby był taki jak inni chłopcy 

- Zawsze gdy musi zniknąć na pewien moment, upewnia się, że niczego ci nie brakuje 

JUNGKOOK

- Od początku waszej znajomości traktuje cię tak, jakbyś była jego dziewczyną 

- Zawsze śpi wtulony w ciebie 

- Nienawidzi, gdy go ignorujesz 

- Co wieczór siadacie na parapecie i rozmawiacie o twoich uczuciach 

- Twoje szczęście i bezpieczeństwo to jego priorytet 

piątek, 11 marca 2022

Idol jako

2 komentarze:

 BTS jako twoi koledzy z klasy


RM


- Pomaga ci na przerwach robić zadanie domowe

- Podpowiada ci na kartkówkach

- Lubi kiedy obok niego siadasz na przerwach

- Często czyta książki, które mu proponujesz

- Przewodniczący klasy

- Na lekcjach często mizia cię po ręce, bo uważa, że to pomaga mu się skupić

- Od kilku miesięcy się w tobie podkochuje


JIN


- Przynosi ci zawsze drugie śniadanie do szkoły

- Lubi być z tobą w parze na zajęciach praktycznych 

- Często pisze ci na tyłach zeszytu suchary, które mimo wszystko cię bardzo bawią

- Zawsze robi ci warkocza, gdy ma być WF

- Raz upiekł ci babeczki i przyniósł do szkoły, gdy miałaś urodziny

- Obowiązkowo musisz siedzieć obok niego na każdej wyciecze szkolnej

- Pomagasz mu z matematyką, a on tobie z historią


SUGA


- Na każdym WF-ie robi za twojego strażnika, ponieważ jesteś straszną niezdarą

- Przynosi ci płyty z podkładami muzycznymi i prosi, abyś wydała swoją opinię

- Od czasu do czasu wyciąga cię na wagary

- W tajemnicy zapisał cię na dodatkowe lekcje z gry na pianinie, na które sam uczęszcza od początku szkoły

- Na każdej przerwie śpi, mając głowę na twoich kolanach

- Przed każdym sprawdzianem całuje cię w policzek, bo "to daje mu szczęście"

- Lubi twoją czułą stronę, dlatego często chodzi posiniaczony, żebyś się nim opiekowała


J-Hope


- Na każdych zajęciach ukradkiem głaszcze cię po kolanie

- Lubi gdy rysujesz mu po zeszycie

- Przynosi ci często różne przekąski

- Broni cię jak lew, gdy masz jakieś problemy 

- Jest nieco nadopiekuńczy

- Czasami wymyka się z lekcji by iść na salę, gdzie odbywają się treningi jego grupy tanecznej

- Nie znosi gdy przeklinasz


JIMIN


- Nie lubi gdy się malujesz

- Po ostatnich zajęciach zawsze zabiera cię na kakao lub kawę

- Na każdym sprawdzianie wymieniacie się kartkami, gdy któreś uczyło się więcej na test

- Ma spory kompleks na punkcie swojego ciała, dlatego często mówisz mu, że wygląda cudownie

- Przynosi ci notatki do domu, gdy nie ma cię na zajęciach 

- Choć się nie przyznaje to uwielbia, gdy przez przypadek siadasz mu na kolanach

- Na każdych zajęciach trzyma cię za rękę, gdy ma taką okazję


V


- Rysuje ci serduszka po zeszycie

- Gdy widzi, że jakiś chłopak ma na ciebie oko, zawsze go odstrasza 

- Często się kłócicie

- Okropnie nie lubi matematyki, dlatego bierze u ciebie korki. Choć wydaje ci się, że robi to specjalnie 

- Na każdej przerwie siedzi obok ciebie, mając głowę na twoim ramieniu 

- Dopinguje cię na każdych zawodach sportowych 

- Gdy wracacie razem do domu, trzyma cię za rękę 


JUNGKOOK


- Na każde walentynki wysyła ci anonimowy liścik

- Kapitan drużyny sportowej 

- Ukryty malarz, którego dzieła możesz tylko ty widzieć

- Lubi gdy zasypiasz na jego ramieniu 

- Ogólnie jest nieco zaborczy, lubi mówić, że jesteś "tylko jego"

- Wymieniacie się komiksami 

- Ma tatuaż na plecach, który widziałaś raz w życiu, gdy przebierał się przy tobie

sobota, 18 lipca 2020

#128 Reakcja BTS Gdy jest Upadłym Aniołem

10 komentarzy:
Cześć
   Jak widzicie po tytule posta, postanowiłam stworzyć paranormalną reakcję z chłopakami. Co do tytułu; miałam tu na myśli, że Upadli mają zakaz bycia w związku z Ludźmi, dlatego właśnie go łamią by z tobą być. Cóż, mam nadzieję, że wyjaśni się wszystko lepiej w reakcji.
Znalazłam nieco czasu i odkopałam posty, które pierwotnie miałam dodać na początku tego roku, ale coś nie pykło. Mam jednak nadzieję, że ktoś tu zajrzy i spędzi miło czas, czytając reakcję ;)
   Ostrzeżenia: Wulgaryzmy, przemoc
Nie przedłużając...
   Zapraszam
~ ~ ~
RM
   Uczęszczałaś do ostatniej klasy liceum w Seulu, gdzie również zamierzałaś w niedalekiej przyszłości podjąć studia. Od jakiegoś czasu zaczęłaś pracować jako wolontariusza w pobliskim schronisku dla psów i kotów, które było ogromne i wymagało dużo poświęceń. I to właśnie od momentu, gdy zaczęłaś tam przychodzić zaczęłaś miewać nieco dziwne sytuacje, których nie można było racjonalnie wytłumaczyć, choć wiele razy próbowałaś.
   Chowałaś karmę dla psów do jednej z większych półek na zapleczu w schronisku, gdy nagle poczułaś czyjąś obecność tuż za sobą. Odwróciłaś się na pięcie gwałtownie widząc w wejściu przystojnego, wysokiego Koreańczyka o bujnych, blond włosach. 
   — P-przepraszam? Szukasz czegoś?
   — Kogoś — poprawił cię, uśmiechając się przy tym subtelnie. — Jestem Namjoon i od dziś zaczynam swoją pierwszą pracę — dodał prędko, widząc niemały strach w twych oczach.
   — Och, to super! Jestem T.I — Uścisnęłaś jego dużą dłoń, nie mogąc oderwać swego wzroku z tych wyjątkowo dużych oczu. — Chodź ze mną to  powiem ci, jak to wszystko wygląda.
Późnym wieczorem zbierałaś się do domu po uprzednim wykonaniu wszystkich obowiązków, które miałaś w tym miejscu. Chwyciłaś czerwony plecak do ręki i pewnym krokiem skierowałaś się do wyjścia, gdy nagle ciepły i stanowczy uścisk na twym ramieniu sprawił, że zamarłaś wpół kroku.
   — Przepraszam, ale czy mógłbym cię odprowadzić?
   — S-słucham?
   — Wybacz moje zachowanie, bo pewnie cię przeraziło — RM podrapał się nerwowo po karku, kontynuując. — Jest już naprawdę późno i ciemno, nie chcę by coś ci się stało. 
   — Spokojnie, mieszkam w naprawdę spokojnej okolicy i — urwałaś, ponieważ chłopak wszedł ci w słowo, ujmując twą lewą dłoń.
   — Nie chcę ryzykować, wiesz? Potem nie będę mógł zasnąć w obawie, że coś mogło ci się przytrafić.
   — Dobrze, więc chodźmy — Kiwnęłaś głową onieśmielona jego dotykiem i opiekuńczością, które niemalże od razu ci się w nim spodobała. Tym oto sposobem spędziłaś dodatkowe dwadzieścia minut w towarzystwie blondyna, który opowiadał ci o swoich pasjach oraz o tym, jak kocha zwierzęta. Nie miałaś wtedy bladego pojęcia, że twoją dłoń trzymał sam Upadły Anioł, który w przyszłości wywróci twoje życie do góry nogami.

JIN

   Seokjina poznałaś jakieś dwa lata temu na warsztatach kulinarnych, w które wkręciła cię twoja kuzynka. Od razu znaleźliście wspólny język, a ta sama pasja tylko was bardziej zbliżyła, co zaowocowało waszym związkiem, który w sumie całkiem nie dawno się zaczął.
Wydawało ci się, że skoro znasz kogoś przez te ponad dwa lata to w większości tę osobę znasz, prawda? Okazało się jednak, że twój ukochany miał więcej sekretów niż mogłoby się to wydawać. Choć zachowywał się normalnie i nic nie wskazywało na to, że Koreańczyk mijał się z prawdą, to mimo wszystko czułaś, że coś było nie tak.
   — Oppa? — Przysiadłaś się do bruneta, który oglądał wykonanie przepisu na yt.
   — Mhm?
   — Chcesz mi o czymś powiedzieć?
   — Och, tak — westchnął, a po twoim ciele przeszedł lodowaty dreszcz. — Nie przyznałem ci się do czegoś.
   — O czym ty mówisz? Seokjin?
   — To ja przypadkowo przefarbowałem twoją koszulę — westchnął, ujmując twoje dłonie. — Spokojnie, odkupiłem ci ją i leży w szafie, nowiuteńka!
   — C-co? — Patrzyłaś w jego brązowe tęczówki próbując sobie ogarnąć to, co przed chwilą dotarło do twoich uszu. Otworzyłaś usta, by go skarcić, gdy nagle do waszego salonu wpadł jakiś nieznajomy typ. Twoje oczy momentalnie nawiązały kontakt wzrokowy z nieznajomym, który miał ogromne, czarne skrzydła.
   — Jeongguk?! — Kim wstał na równe nogi podchodząc prędko do szatyna, który nie mógł oderwać od ciebie swego wzroku. — Hej, co ty tu robisz do cholery?!
   — Złamałeś zakaz Króla, który cię teraz szuka — wymruczał, łapiąc ramiona przyjaciela i nieco nim potrząsając. — Musisz się ukryć.
   — Oppa? O co chodzi? — Podeszłaś do swojego wybranka szybkim krokiem, chowając się za jego plecami i ukradkiem zerkając w zupełnie czarne oczy tego całego Jeongguka.
   — Zrobiłem wszystko by myśleli, że jestem w innym Wymiarze! Czego on kurwa ode mnie chce?!
   — Chyba nie oczekiwałeś tego, że poklepie cię po ramieniu i powie, że to dobrze iż złamałeś jego wieloletnie zakazy i związałeś się z kobietą, która nie jest jedną z nas — Szatyn pokręcił głową, dodając. — Zabierz ją w bezpieczne miejsce, bo jej również grozi niebezpieczeństwo, Strażnicy są już blisko.
   — Seokjin? Wytłumacz mi do jasnej cholery o co chodzi i dlaczego ten typek ma sztuczne skrzydła!
   — Później, dobrze? Teraz zbieraj szybki najważniejsze rzeczy, bo wyruszamy w podróż — Choć miałaś jeszcze więcej pytań niż to jedno, które mu zadałaś, to nie było ci dane ich z siebie wyrzucić, ponieważ Kim pociągnął cię ku waszej sypialni, którą w tamtym momencie widziałaś ostatni raz w swoim życiu.

JIMIN
   Od zawsze byłaś dziewczyną, która  lubiła ryzyko, co wiązało się z tym, że w mniemaniu innych byłaś rozrabiaką. Motocykle, tatuaże, wulgarne słownictwo - tak, właśnie te rzeczy stanowiły ciebie, dlatego przyciągałaś chłopaków, którzy również nie należeli do najgrzeczniejszych. I jednym z takich chłopców był twój obecny mąż, Park Jimin. Poznałaś go podczas jednego z nielegalnych wyścigów, w których zresztą zawsze brałaś czynny udział. 
   Tamtego dnia podjechałaś na swym krwisto-czerwonym motocyklu na linię startu, ubrana w czarny, nieco obcisły strój oraz biały kask, prezentowałaś się nadzwyczaj seksownie, co nie umknęło uwadze zebranym tam chłopakom. Obok ciebie nagle znalazł się zielony ścigacz, który najprawdopodobniej należał do limitowanej edycji Yamaha (zresztą bardzo drogiej). Nieznajomy miał na swej ładniutkiej buźce śliczny uśmiech, który ukazywał rząd białych ząbków. Przydługawe, fioletowe włosy opadały mu nieco na czoło, a ciemne tęczówki wpatrzone były w te twoje z taką intensywnością, że przez przypadek nieco przygazowałaś, co spotkało się z dużym entuzjazmem widzów. Choć przez muzykę i głośne śmiechy nie słyszałaś głosu przystojniaka, to doskonale mogłaś wyczytać z ruchu jego pełnych warg, że życzył ci powodzenia.  Zaledwie po trzech minutach wyścig się zaczął, a ty w przypływie adrenaliny ruszyłaś niczym wystrzelona z procy, wyprzedzając tym samym trzech zawodników. Tylko dwa okrążenia wokół czterech, opuszczonych hangarów, w których dawniej chowano drogie samoloty. Licznik wskazywał coś porządnie ponad setkę, gdy znalazłaś się na tyle daleko, że nie byłaś w stanie dostrzec innych zawodników. Uśmiechnęłaś się triumfalnie pod nosem, zaciskając mocniej dłonie na kierownicy, gdy nagle podmuch wiatru sprawił, że niemalże straciłaś panowanie nad pojazdem. Twym oczom ukazał się ten sam nieznajomy co na starcie i chociaż miał czarny kask na głowie, to w swej wyobraźni widziałaś ten sam łobuzerski uśmieszek co kilka chwil temu. Jechaliście obok siebie, jakby to była zwykła przejażdżka a nie wyścig co tylko potęgowało w tobie frustrację, która rosła z sekundy na sekundę, jednak zaraz minęła, gdy znad przeciwka zaczęły nadjeżdżać trzy radiowozy. Spojrzałaś na nieznajomego, który skręcił w lewą stronę prosto w stronę ogromnego hangaru. Bez namysłu ruszyłaś za nim, jakby coś ciągnęło cię tam na siłę, doskonale wiedziałaś, że dzięki temu istniała minimalna szansa, że unikniecie niemiłych konsekwencji tego wyścigu. Zerknęłaś przez ramię, gdy twój motocykl znalazł się w dużym, pustym pomieszczeniu, którego betonowa podłoga była miejscami nieco spękana przez lata nieużytkowania. 
  — To było zajebiste — Męski, miły dla ucha głos sprawił, że zerknęłaś na nieznajomego, który stał oparty o swój pojazd. — Jimin jestem.
   — T.I — odparłaś, schodząc ze swojego ścigacza, uprzednio zawieszając kask na kierownicy. — Masz rację, to było mega zajebiste. 
   — Dziewczyna lubiąca dreszczyk emocji, hę?
   — Żebyś wiedział — oznajmiłaś pewnie, gdy nagle brunet znalazł się przed tobą na tyle blisko, że czułaś jego ciepły oddech owiewający twą nieco bladą twarz. 
    — Lubisz niebezpieczne przygody?
    — Gdyby tak nie było to bym tu z tobą nie stała — Choć twój głos drżał z zawstydzenia to twoje spojrzenie było wciąż pełne pewności.
   — W takim razie chętnie zaproszę cię do pewnej, niebezpiecznej gry, zwanej "randka z Upadłym" co ty na to?
   — Może być — To właśnie te dwa, kluczowe słowa sprawiły, że byłaś zmuszona opuścić swój kraj, by móc osiedlić się ze swym chłopakiem w zupełnie innym, oddalonym i nieznanym miejscu. Dopiero po tygodniu dowiedziałaś się kim był Park, ale nawet niebezpieczeństwo i wieczny strach nie sprawiły, że twe zdanie się zmieniło, co do udanej "randki z Upadłym".

SUGA
   Byłaś w szkole średniej, gdy zaczęły się twoje niemałe problemy z rówieśnikami, którzy uparcie uprzykrzali ci życie, naśmiewając się z ciebie. Choć starałaś się ze wszelkich sił, by się nie poddać i walczyć z tymi podłymi ludźmi, to pewnego dnia dostałaś porządnego załamania, które zaprowadziło cię nad spory klif nieopodal domu. Stałaś tam sama, przemoknięta, zapłakana i roztrzęsiona nie widząc, co zrobić dalej, by móc podnieść się z tego wszystkiego i z uniesioną głową brnąć dalej, ku marzeniom. Wrzeszczałaś, płakałaś i z narastającej bezsilności kopałaś to, co wpadło ci pod nogi.
   — Co mam jeszcze zrobić, by móc wydostać się z tego piekła? — jęknęłaś, stając na krawędzi, która oddzielała cię od ogromnych, ostrych głazów, o które obijały się wzburzone fale wody. Patrzyłaś zapłakana na widok ciemnych fal, kłębiących się chmur tak, jakbyś oczekiwała odpowiedzi, która nie nadeszła. A przynajmniej wtedy. Schowałaś dłonie w kieszeniach spodni, swój wzrok utkwiłaś w punkcie przed sobą, a lewą stopę uniosłaś, chcąc zrobić krok, który po chwili wykonałaś. Porywisty wiatr uderzał w ciebie intensywnie, a serce biło jak oszalałe zapewne ostatni raz, lecz ku twemu zaskoczeniu, ale i też przerażeniu, nie poczułaś uderzenia. Zamiast tego zimne i duże dłonie oplecione na swych biodrach, które trzymały cię mocno i pewne, a ciepły oddech owiewał twoje mokre od łez policzki. Otworzyłaś niepewnie jedno oko, a następnie drugie, nie mogąc zrozumieć jakim cudem zawisnęłaś kilka metrów nad ziemią. Jednak spojrzenie zupełnie czarnych oczu sprawiło, że zapomniałaś o wszelkich troskach i przerażeniu. Otworzyłaś usta, lecz zaraz je zamknęłaś, gdy pod swymi stopami na nowo poczułaś nieco niepewny grunt.
    — Głupia — ochrypły, męski głos dotarł do twych nieco czerwonych z zimna uszu, przez co twe oczy otworzyły się szeroko do granic możliwości. — Calutkie życie przed tobą, tak wiele cudownych chwil, a ty skaczesz na te głazy chcąc odebrać sobie coś tak niesamowitego, jak życie?
   — To koszmar...
   — Każdy z nas ma jakieś złe wspomnienia — Nieznajomy uśmiechnął się słabo, dotykając twych zimnych policzków z taką czułością, jakby były zrobione ze szkła. — Mogę ci pokazać te cudowne aspekty życia jeśli tylko tego chcesz — Dodał, a ty zupełnie onieśmielona tylko przytaknęłaś. 
   Od tamtej pory twoje życie w zupełności się zmieniło dzięki Yoongiemu, który robił wszystko abyś była najszczęśliwsza. Z czasem okazało się, że mieliście wiele wspólnego, jak chociażby pasja do muzyki i pianina, które stało w dużym salonie w twoim domu. Dni u boku Mina zamieniały się w miesiące, jednak szybko przestało być tak kolorowo, bo zaledwie pięć miesięcy później dowiedziałaś się, kim był.
   — Żartujesz sobie ze mnie?! Upadłe Anioły?! Coś takiego nie istnieje prawdziwym życiu, Yoongi!
   — Jest wiele rzeczy, o których nie wiesz — westchnął, siadając na balustradzie. — Dobrze pamiętasz, że to ja zatrzymałem cię przed tym okropnym czynem — Choć chłopak miał rację to starałaś się jakoś zapomnieć o tym, co się wtedy wydarzyło, ponieważ byłaś tym przerażona.
   — I co t-teraz?
   — Muszę odejść, tworzę dla ciebie zbyt duże zagrożenie — Jego ciemne tęczówki spojrzały w te twoje z nieukrywanym smutkiem. — Nie chcę by coś ci się stało, mała.
   — Nie możesz mnie zostawić samej, nie po tym co razem przeszliśmy.
   — Nie mam innego wyboru, T.I.
    — Wyjadę z tobą  niezależnie jak daleko by to nie było — Dotknęłaś jego ramienia, patrząc nieprzerwanie w jego zaskoczone oczy. — Nie ważne, jak bardzo będziemy mieć pod górkę, razem damy radę, prawda?
   — Prawda — Przytaknął, całując cię delikatnie w czoło, by następnie objąć cię pewnie i z uśmiechem wzbić się ku niebu, które stało przed wami otworem.

J-HOPE
   W tej sytuacji było zupełnie inaczej niż w poprzednich, ponieważ doskonale wiedziałaś kim był twój najlepszy przyjaciel, Hoseok. Z chłopakiem znałaś się od piaskownicy, ponieważ Jung wychowywał się w Świecie Ludzi, gdyż był pod opieką swojej babci. Chociaż mieszkał dwa domy dalej od ciebie to prawo Upadłych wciąż go obowiązywało, a co z tym szło? Zakaz bycia z Ludzką kobietą również.
   Jednak z czasem chłopak kompletnie to zignorował, pewny, że skoro nie mieszka w swoim Wymiarze to nic wam nie grozi. Niestety przeliczył się i to całkiem szybko, bo zaledwie pół roku po tym, jak zaczęliście ze sobą chodzić. Tamtego dnia wracaliście z randki, uśmiechnięci, szczęśliwi i przede wszystkim zakochani, lecz ta przyjemna aura nie trwała długo, ponieważ na waszej drodze stanął nie jaki Hansol. Jeden ze strażników Króla, który miał za zadanie zabrać Hoseoka do jego Wymiaru, gdzie miał zostać skazany za złamanie zasad.
   — Chyba sobie kurwa kpisz — wycedził przez zęby rudowłosy, patrząc na Hansola z pogardą.
   — Sam sobie jesteś winny, HoSeok.
   — Nigdzie z tobą nie idę, tu jest moje miejsce i to TU jest moja dziewczyna.
   — Szczerze? Twoje zdanie gówno mnie obchodzi — Wyższy i znacznie masywniejszy chłopak stanął na wprost wciąż pewnego siebie Junga, który momentalnie wymierzył wyższemu mocnego kopniaka w krocze. Chłopak upadł na kolana zszokowany takim niecodziennym atakiem, co wykorzystał rudowłosy, który chwycił twoją dłoń.
   — Oppa, co my tera zrobimy?! Będzie nas gonił — pisnęłaś przerażona, widząc duże skrzydła, które wyrosły dosłownie z pleców waszego napastnika. 
   — Nie zapominaj, że jestem równie silny — Uśmiechnął się delikatnie również ukazując swe duże, czarne skrzydła, które zaraz poderwały was z ziemi. Choć Hoseok nie miał żadnego planu i miejsca, gdzie uciec to i tak podjął tę walkę pewny, że miłość przezwycięży wszystko. W końcu dla ciebie byłby w stanie poruszyć każdy Wymiar, byś tylko była szczęśliwa i bezpieczna. 

V
   Od dziecka byłaś ogromną fanką książek fantasy oraz niesamowitą marzycielką o dużej wyobraźni, która w przyszłości sprawiła, że stałaś się słynną malarką.Choć na karku miałaś zaledwie dwadzieścia dwa lata to na swym koncie miałaś spory wachlarz obrazów, które wśród najsurowszych krytyków dostały miano "perełek". Głównie inspirowałaś się swoimi snami, które były kolorowe, pełne niesamowitych stworzeń oraz historii, które (gdybyś mogła) najchętniej opisałabyś w książce. Wiele twych dzieł przedstawiało głównie istoty ze skrzydłami, wodne piękności, czy chociażby silnych mężczyzn, którzy byli Wilkołakami. Przez ostatni czas cierpiałaś na brak weny, która tylko potęgowała w tobie niechęć do czegokolwiek, zwłaszcza, że z dnia na dzień twoje skrzynka pocztowa była zapychana milionami zapytań kiedy dodasz nowy obraz. Najchętniej pokazałbyś tym wszystkim namolnym dziennikarzom, prezenterom telewizyjnym swój środkowy palec, lecz będąc osobą popularną, nie mogłaś tego zrobić. 
   Pewnego wieczoru wybrałaś się na krótki spacer, chcąc odetchnąć świeżym powietrzem oraz oderwać swój wzrok od białego, pustego płótna. W swej małej aczkolwiek pojemnej torbie miałaś mały szkicownik i zestaw ołówków, które zawsze przy sobie nosiłaś na takie wyprawy w razie gdyby naszła cię ochota na malowanie. Stanęłaś nieopodal dużej fontanny z motywem kobiety, która w swych dłoniach trzymała beczkę z wodą lekko ją przechylając, co sprawiało, że z ów przedmiotu wylewała się woda. Westchnęłaś pod nosem zrezygnowana, gdy nagle twym oczom ukazał się chłopak o błękitnych włosach oraz figlarnym spojrzeniu utkwionym właśnie na tobie. Od razu oblały cię rumieńce oraz ciepły dreszcz, który z kolei wywołał delikatnie drżenie twego ciała. 
   — Ach od tak dawna cię szukam — Nieznajomy podszedł do ciebie pewnym krokiem, patrząc nieprzerwanie w twoje oczy.
   — Słucham?
   — Pytałem, czy się zgubiłaś — Uśmiechnął się łobuzersko, dotykając nieco twojej prawej dłoni. 
   — Och, nie, ja — urwałaś, zdając sobie sprawę z tego, że pierwotne pytanie niebieskowłosego było zupełnie inne. — Hej, czekaj, mówiłeś mi przed chwilą, że od dawna mnie szukałeś.
   — Jesteś znaną malarką, która tworzy dzieła.
   — Aish nie mów tak, zawstydzasz mnie.
   — Stwierdzam fakty — Wzruszył ramionami, dodając. — Pójdziemy na jakieś ciasto? Znam kawiarnię niedaleko. 
   — W sumie co mi szkodzi.
   — Tak w ogóle to Taehyung jestem — wyszczerzył się uroczo, sprawiając, że i na twojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
   — T.I.
   Nie spodziewałaś się tego, że ten nieco specyficzny chłopak sprawi, że poczujesz się tak swobodnie w towarzystwie obcej osoby. Żartował z tobą i rozmawiał tak, jakbyś była jego starą kumpelą jeszcze za czasów gimnazjum, dlatego kompletnie nie zauważyłaś tego, że zegarek na twej ręce wskazywał już dziesiątą w nocy*
Nim się zorientowałaś Tahyung zaczął być twoim częstym gościem, sprawiając, że twoja wena zaczęła powoli powracać. Bez żadnego zawahania zapytałaś chłopaka, czy chciałby być twoim modelem, a on również bez żadnego jąknięcia, zgodził się. Motyw przewodni? Upadły Anioł, chciałaś aby Kim przyodział skrzydła, które twój kuzyn zrobił na twoje zamówienie, lecz ku twojemu przerażeniu, niebieskowłosy już takowe posiadał i to w zupełności prawdziwe. 
   — C-czyli ty naprawdę jesteś...
   — Upadłym — Potwierdził z uśmiechem, całując cię w czoło. — Czy to mnie dyskwalifikuje z bycia twoim modelem?
   — J-ja... Nie mam bladego pojęcia co powiedzieć...
   — Maluj — zaśmiał się rozczulony, lecz zaraz spoważniał, chcąc przybrać pozę pewnego siebie Anioła o dużych, czarnych skrzydłach. Od tamtej pory był twoim stałym modelem, a setki osób zachwycały się jego urodą oraz twoim sporym talentem. Jednak z czasem wieść o przystojnym Upadłym szybko się rozniosła sprawiając, że wasz związek (który w sumie rozpoczął się pół roku po namalowaniu pierwszego obrazu) stanął pod ogromnym znakiem pytania, a życie w realnym zagrożeniu. Jakby nie patrzeć, Kim łamał zasady, które w przyszłości mogą stanowić dla was spore niebezpieczeństwo i wyzwanie. 

JEONGGUK
   Jeon od zawsze należał do typowych buntowników, robił wszystko by zrobić każdemu na złość i przysporzyć sobie kłopotów, których zresztą wszędzie szukał. Jego charakter był dość trudny, można by powiedzieć, że typowy dla tych Istot, co jednak nie zmieniało faktu, że w głębi serca był całkiem fajnym chłopakiem. 
Szatyn szukał wszędzie wzywań, dlatego postanowił wybrać się do zakazanego Wymiaru, chcąc zobaczyć, jak wglądało tam życie. Pech (a raczej w jego przypadku szczęście) sprawił, że wylądował centralnie na środku jezdni w momencie, gdy przechodziłaś przez pasy. Od razu usłyszał twój niepewny głos oraz odgłos szpilek, które tamtej nocy miałaś na sobie, bo wracałaś z imprezy urodzinowej swojej kumpeli. 
   — Słyszysz mnie? Matko droga, jesteś ranny — jęknęłaś, patrząc na nieco poranioną twarz bruneta, który otarł sobie policzki w momencie, gdy jego profil spotkał się z twardą powierzchnią drogi. 
   — Aish — Szatyn stęknął pod nosem, łapiąc się twojej ręki tak, aby móc wstać. Był bardziej w szoku niż obolały, choć to drugie również było trafne. 
   — Zabiorę cię do siebie, nie możesz tu być w takim stanie. 
   — Dam radę i — urwał w momencie, gdy spojrzał w twoje oczy, w których dostrzegł troskę oraz strach. Momentalnie zaschło mu w gardle, a niebezpieczne ciepło rozniosło się po jego ciele wywołując falę dreszczy. — Jesteś Aniołem?
   — Ugh, musiałeś serio mocno dostać — szepnęłaś, pomagając mu wstać. — Dosłownie pięć minut drogi stąd jest mój dom, zaprowadzę cię tam.
   — Taka piękna i delikatna.
   — Czekaj, zdejmę buty — oznajmiłaś i już po chwil trzymałaś mocno szatyna jednocześnie niosąc w drugiej dłoni swe turkusowe szpilki.
Będąc na miejscu dałaś mu pić i opatrzyłaś jego zadrapania, lecz mimo to Jeongguk co chwila cię komplementował i zachwycał się tym, jak bardzo pięknie wyglądasz będąc naturalną. Choć bardzo próbowałaś to nie mogłaś się oprzeć i co jakiś czas się uśmiechałaś, co tylko motywowało Jeona do tego, aby wciąż ci te komplementy mówić.
   — Skąd jesteś? Nie znam cię.
   — Pochodzę ze świata Upadłych Aniołów.
   — O czym ty mówisz? — zerknęłaś na niego zaskoczona, lecz widząc delikatny uśmiech zrozumiałaś, że to raczej nie był żart. Raczej. 
   — Mogę ci to udowodnić — I nim zdążyłaś zaprzeczyć, twym oczom ukazały się duże skrzydła, które były czarne i wyglądały na masywne. Momentalnie zasłoniłaś swe usta dłonią pełna szoku i przerażenia, ponieważ nigdy nie sądziłaś, że te bajeczki o tych Istotach były prawdziwe. 
   — Mogę dotknąć? — Chłopak na to pytanie przytaknął z uśmiechem, natomiast ty poczułaś przyjemne w dotyku pióra, które były wręcz onieśmielające.
   — Skoro ty dotknęłaś moich skrzydeł to czy ja mogę cię pocałować? — Kolejny raz nie zdążyłaś się odezwać, ponieważ momentalnie poczułaś na swych ustach te należące do Jeona. Szatyn całował naprawdę dobrze i delikatnie, co sprawiło, że poczułaś przyjemne dreszcze. — Wowo, to było cudowne.
   — Yhm — westchnęłaś zawstydzona, chowając swoją twarz w dłonie, by ten (mimo wszystko) wciąż nieznajomy chłopak nie zobaczył twoich rumieńców. 
Od tamtej pory rozpoczął się wasz romans, który niósł ze sobą wiele wzlotów i upadków, lecz mimo wszystko żadne z was nie żałowało tego, co pomiędzy wami zaszło. Czy wasza przyszłość była bezpieczna? Oczywiście, Jeongguka nic nie mogło powstrzymać, w końcu mimo wszystko wciąż był buntownikiem, chroniącym swoją kobietę. 

~~~***~~~
Okej trochę się rozpisałam w tej rekcji, ale mam nadzieję, że mimo wszystko wyszła ona dobrze. Chętnie przeczytam Waszą opinię moje Słoneczka, dlatego pozostawcie po sobie komentarz, a ja na pewno Wam odpiszę <3
*W Korei tak naprawdę nocą rozkwitają spotkania z przyjaciółmi, więc lokale są otarte do naprawdę późnych godzin ;)

niedziela, 16 lutego 2020

Scenariusz #120 Jimin ~ Sad Queen 1/2

Brak komentarzy:
Hej
   Przychodzę do Was Słoneczka z czymś nowym na tym blogu. I zanim powiesz, że to jeden scenariusz z wielu innych, to zaczekaj. Masz rację, to będzie scenariusz, lecz nie horror, nie psychopatyczny, nie słodki, to będzie coś czego tu jeszcze nie było; bajka. Tak, to będzie bajka, taka sama jaką czytano w przedszkolu, czy w domu. Powrócisz na te parę minut do świata, gdzie wszystko wydaje się idealne i łatwe, księżniczki, rycerze a nawet złe wiedźmy. Chcę spróbować, czy będę potrafiła się wywiązać również z czegoś takiego, nie chce się ograniczać, chcę próbować nowych rzeczy. Pamiętaj Słoneczko, że czytając ten scenariusz musisz mieć w pamięci również to, że coś takiego piszę pierwszy raz w życiu i może się to okazać totalną klapą, lub zupełnie na odwrót - w co akurat niestety wątpię - daj i mi, i sobie szansę, okej? Już dawno go Wam obiecałam, a ja zawsze tych obietnic dotrzymuje, z różnym czasem, ale zawsze. Przynajmniej się staram.
    Ostrzeżenia: Przemoc, wulgaryzmy, ogólnie świat bajkowy coś tak nierealnego, że może być nawet śmieszne.
Dedykacja: pikachen oraz delfinkek dahwa
Nie przedłużając....
    Zapraszam
~ ~ ~
丨Sad Queen丨Park JiMin丨Bajka?丨

   Dawno, dawno, nawet bardzo dawno temu w odległym państwie, które zwało się Morzem Łez zaczęły dziać się niepokojące rzeczy. Ciągłe najazdy wrogów, chaos wśród podwładnych, co chwile wykonywane kary śmierci, czasami nawet napady Wiedźm, czy Smoków. Wszyscy dookoła przewidywali szybki jego upadek, grabież, a na koniec pozostawione same sobie ruiny, by w kolejnych dekadach, czy stuleciach mogło powstać nowe państwo. Każdy, kto nie znał osobiście ludzi, władczyni, czy samej historii ów terenów dziwił się, że posiadało taką, a nie inną nazwę. Do ziem tego miejsca z trzech stron przylegało ogromnych rozmiarów, ciemne morze stąd jego pierwsza część, jednak Łez wzięło się ze względu na to, że od wieków władcy i ich potomkowie wylewali słone łzy nad tworzącą się historią ów terytorium. Liczne wojny, awantury między sąsiedzkie, czy zdrady w królestwie. Starsi ludzie często opowiadali, że morze wzięło się dlatego, że tysiące lat temu królowa straciła swojego męża na wojnie i dniami raz nocami płakała przez co dawniej suche równiny zaczęły niknąć pod wodą. Dlatego tym bardziej starszyzna żyła w niepokoju ze względu na ich przyszłą królową, T.I. Była to piękna i młoda dziewczyna, miała gęste oraz ciemne włosy, porcelanową cerę, dość krągłe ciało, lecz wciąż przy tym bardzo kobiece. Jednak największą uwagę w jej wyglądzie przykuwały jej duże, wręcz nienaturalne, czarne oczy. Gdy ktoś się im dłużej przyjrzał, mógł spokojnie dostrzec w nich ogromny smutek, pustkę, która pochłaniała ich posiadaczkę dosłownie od środka. Jej twarz mimo że piękna, młoda i delikatna, wyrażała tylko, i wyłącznie jedną emocję. Rozpaczliwy smutek. Nigdy w życiu się nie uśmiechnęła i nikt nie potrafił temu zaradzić, nawet okoliczni błaźni, którzy słynęli z tego, że udawało im się rozśmieszyć nawet najtrudniejszych ludzi. Jednak na T.I nie działało żadne ich zachowanie, czy słowa. Ludzie obawiali się, że ta ślicznotka i następczyni tronu urodziła się pod złą gwiazdą, i że te najazdy, walki, były przez nią. Więc nikogo nie zdziwi fakt, że wiele osób chciało aby zrezygnowała ze swego tronu tym samym ustępując miejsca komuś innemu.
   Na ogromnym tarasie stała księżniczka, trzymała swe zmarznięte dłonie na wysadzanej złotem barierce, patrząc z melancholią na niespokojne fale. Jej zamek stał na ogromnym klifie, gdyby rzuciła czymkolwiek przed siebie, ten przedmiot rozbiłby się albo o ogromne oraz ostre głazy, lub wpadłby do wody, która podmywała ziemię. Jej prosta, miejscami koronkowa suknia powiewała delikatnie na wietrze, a ciemne włosy spięte były w warkocz. Z tęsknotą na bladej twarzy patrzyła na kłębiące się chmury tuż nad horyzontem, które zwiastowały zbliżający się sztorm. W oddali przemykające po nieboskłonie błyski, narastające odgłosy grzmotów i ogromny statek, który popychany wiatrem i wzrastającymi falami, mknął w stronę królewskiej przystani. Z natury była spokojną, rozważną oraz odpowiedzialną kobietą, która mimo młodego wieku, zachowywała się tak, jakby miała doświadczenie w rządzeniu.Wielu doradców pochwalało jej sposób bycia, lecz znaleźli się również tacy, którzy w takiej roli widzieliby kogoś innego niż akurat ją.
   — Ach, gdybym mogła podróżować. Zwiedzać nieznane, poznawać nieznajomych, rozumieć nowe kultury — szepnęła, zaciskając dłonie na barierce.
   — T.I rozchorujesz się! — wrzask za jej plecami przyprowadził ją na nowo do szarej rzeczywistości. Zerknęła na swą matkę przez ramię, by potem obrócić się do niej przodem i bez słowa podjeść do czterdziestoletniej kobiety, która niemalże od razu okryła ją puchatym kubrakiem. — Dobrze wiesz, że dziś jemy uroczystą kolację z Sir* Jiminem Parkiem oraz z Królem HoSeokiem II.
   — Czyżby ten statek w oddali należał do nich?
   — Och, tak! Weź kąpiel ciepłą i ubierz najlepszą suknię jaką masz w szafie. Prędko, nie ma czasu, będą tu lada chwila — Wysoka bruneta delikatnie pociągnęła swą córkę za rękę tym samym wprowadzając ją do ogromnej sypialni.
   Ciepła kąpiel w mleku kokosowym, dokładne umycie gęstych, czarnych włosów oraz wyszorowanie każdej możliwej części ciała. Księżniczka przyodziała długą, krwisto-czerwoną suknię, która uwydatniała jej dość spory biust. Po obydwóch stronach głowy od skroni ku potylicy miała małe, warkocze, które po splątaniu ze sobą delikatnie opadały wraz z resztą włosów co podkreślało jej delikatne rysy twarzy. Wpleciono w nie obowiązkowo białe kwiaty, które dziewczyna wręcz uwielbiała. Na stopy ubrano ładne, czerwone buciki z małym obcasem, by dodać jej nieco wzrostu - i wyglądając jak na prawdziwą, przyszłą królową przystało, zaprowadzono ją do ogromnej jadalni. Przy głównych drzwiach stał Król w towarzystwie dwóch postawnych strażników, którzy gotowi byli do ataku w razie zagrożenia. Natomiast osiemnastolatka stała spokojnie przy swoim krześle wraz ze swą matą, która nerwowo poprawiała kosmyki swych długich, ciemnych włosów za lewe ucho.
   — Witam HoSeoku — Niski głos króla Mina przyprawił gości o delikatne dreszcze. — Widzę, że przybyłeś ze swym najlepszym i najszlachetniejszym rycerzem, Sir JiMinem.
   — Witaj YoonGi, tak masz rację, przybyłem z JiMinem, ponieważ darzę go ogromnym zaufaniem i wiem, że przy nim nic mi nie grozi.
   — Muszę przyznać ci rację, królu — Pogodny głos rycerza rozbrzmiał echem po ogromnym holu. — Jest mi niezmiernie miło, że dane mi jest poznać tak powszechnie znanego i szanowanego króla — Ukłonił się z uśmiechem, oddając tym samym wyraz szacunku czterdziestoletniemu właścicielowi zamku.
   — Przyjemność po mojej stronie, naprawdę. Teraz jednak zapraszam was na kolację, którą przygotowali moi najlepsi kucharze, lecz najpierw — Urwał chwilowo, wskazując dłonią na dwie, śliczne kobiety stojące obok siebie. Jedna z dużymi i czarnymi jak noc oczami, która z powagą patrzyła na przybyłych gości, natomiast druga, znacznie wyższa, patrzyła na nich z ciepłym uśmiechem. — Poznajcie, to ma żona Min Victoria oraz ma jedyna córeczka, Min T.I — Uśmiechnął się szeroko z dumą w głosie, patrząc na dwie kobiety swego życia. Siedemnastolatka spojrzała wpierw na króla, który przyodziany w najlepsze ubrania prezentował się naprawdę dobrze, mimo pięćdziesięciu dwóch lat oraz na jego towarzysza. Koreańczyk o średnim wzroście, bujnych, brąz włosach oraz uroczej nieco pulchnej twarzy. W jego lewym uchu tkwił mały kolczyk, na sobie miał ciemne spodnie oraz wygodną, dobraną koszulę, która opinała jego mięśnie.
   — Och, słyszałem o waszej urodzie, ale Mój Aniele, wyglądacie niczym dzieła sztuki — odparł zachwycony mężczyzna, patrząc na nie z prawdziwym szokiem i uwielbieniem. — Mnie raczej znacie, lecz tegoż młodego paniczna zapewne nie.
   — Sir Park JiMin, rycerz królestwa Suiren — Ukłonił się, całując przy tym damy w dłonie tak, jak na rycerza przystało. Ten mały, nieco nieśmiały uśmiech na twarzy dwudziestoctrzylatka przyprawił T.I o miłe uczucia, lecz jej mimika twarzy wcale tego nie okazywała. Chłopak z trudem odrywał od niej swój ciekawy wzrok, chcąc podziwiać jej piękno znacznie dłużej, lecz głos władcy tego państwa, przywrócił go na ziemię. Tym oto sposobem ona poznała słynnego rycerza, a on słynną "Zimną Księżniczkę", która znana była w wielu zakątkach świata.
   Kolacja trwała w najlepsze, królewski grajek odgrywał spokojną melodię na harfie natomiast głębokie, pozłacane kielichy co jakiś czas uderzane były o siebie na znak toastu. Victoria co jakiś czas zajadała się soczystymi winogronami od czasu do czasu karmiąc nimi również męża. YoonGi rozmawiał żywo ze swym gościem na temat licznych walk na morzu oraz lądzie, który powoli zaczynał otaczać również Suiren. Natomiast T.I spokojnie popijała sok z owoców leśnych, słuchając w skupieniu rozmowy starszych, którzy prawdopodobnie zapomnieli o dwójce młodych, nudzących się kompanach.
   — Córeczko, oprowadź proszę Sir JiMina po ogrodzie, hm? — Brunetka spojrzała wymownie na dziewczynę, widząc, że rycerz był bardziej zainteresowany księżniczką niżeli rozmową odnośnie walk.
   — Dobrze, w razie problemów będziemy na zewnątrz nieopodal zamku — Ukłoniła się jednocześnie zerkając na brązowowłosego. Królowie nawet nie zauważyli, że młodsi opuścili jadalnię byli zbyt pochłonięci piciem czarnego wina i debatą odnośnie zbierającej się zgrai Smoków.
   Obydwoje wyszli na ścieżkę, która wyłożona była płaskimi kamieniami wtapiającymi się idealnie w ziemię. Ruszyli w ciszy przed siebie obserwując ogromne krzewy z kwiatami, które były przycięte na tyle aby było widać również inne kwiaty posadzone wokół nich. Na ciemnym już nieboskłonie pojawiła się spora pełnia w towarzystwie kilku chmur zwiastujących zmianę pogody. Mimo że Park naprawdę się starał to nie potrafił iść obojętnie obok tak delikatnej, smutnej dziewczyny, której ciemne oczka połyskiwały od blasku księżyca. Zerknął na nią ukradkiem, widząc, że delikatnie drżała z zimna, dlatego nie pytając o zgodę, zarzucił na jej ramiona swój płaszcz.
   — Och dziękuję, ale pan zmarznie — Jej spokojny, melodyjny głos idealnie wpasowywał się w ten magiczny, osobliwy klimat. Dlatego też starszy mimowolnie uśmiechnął się szeroko, poprawiając podwinięty kołnierz przy karku dziewczyny.
   — Jestem JiMin, nie musisz zwracać się do mnie w taki sposób. A co do twoich trosk, nie martw się, gdyby było mi zimno nie oddawałabym ci płaszczu.
   — Jesteś dobrze wychowanym rycerzem, dobrze wiem, że i tak byś to zrobił zważywszy na to, że noszę tytuł księżniczki — Spojrzała na niego, a jej wzrok wręcz go mroził. Był przepełniony rozpaczą, tęsknotą i wieloma innymi równie przykrymi odczuciami. Ujął niespodziewanie jej prawą dłoń i delikatnie ją ucałował, szepcząc.
   — Usiądźmy na ławce i spokojnie porozmawiajmy. Pragnę cię bliżej poznać.
   — Bezpośredni — Skomentowała i bez zbędnych słów wyminęła go, kierując się tym samym w stronę drewnianej ławki, z której był widok na piękną pełnię tuż nad połyskującą od niej taflą wody. Chłopak od razu ruszył za nią nieco onieśmielony, ponieważ dziewczyna roztaczała wokół siebie aurę tajemniczości, smutku i troski zarazem.

Ponownie między nimi zapadła cisza, którą przerywał tylko spokojny szum fal. Szatyn spoglądał na widok przed sobą, lecz co jakiś czas również na brunetkę, która bawiła się guzikiem od jego płaszczu. Odnosił wrażenie, że siedział obok anioła, który za karę został zrzucony na ziemię bez swych skrzydeł, mając tym samym nauczyć się jak funkcjonuje człowiek. T.I właśnie takiego anioła mu przypominała, dlatego obrócił się nieco przodem do niej tym samym przyciągając jej uwagę. Ich wzrok się skrzyżował, a on na nowo odczuł, że tonął.
   — Opowiedz mi coś o sobie, hm? Coś, czego nie wie nikt — Zaczął, chcąc jakoś odwrócić uwagę towarzyszki od swojej czerwonej z zażenowania twarzy.
   — Skąd mogę mieć pewność, że mogę powierzyć ci swe tajemnice? Wszędzie są ludzie, którzy chcą mnie zabić, poniżyć, zniszczyć.
   — Obydwoje doskonale wiemy, że ja taki nie jestem. Możesz mi w pełni zaufać, a przynajmniej na tyle, na ile pozwala ci twe serce i rozum —  Uśmiechnął się czule do niej, chcąc tym samym wywołać podobny wyraz twarzy u niej, lecz twarz osiemnastolatki pozostała nadal niewzruszona niczym kamień.
   Rozmawiali naprawdę długo i spokojnie, dzielili niemalże identyczne pasje, posiadali nawet podobne poglądy na różne tematy. Byli niczym dwie połówki jabłka, pasowali do siebie w każdym calu.
   — T.I! JiMin! Już północ pora wracać! — Usłyszeli królową, która z lampionem w ręku szukała ich wzrokiem.
   — Idziemy! — Głos dziewczyny był melancholijny, wręcz ponury co mocno dziwiło Parka. Przecież starał się poprawić jej humor, dać powód do małego uśmiechu. — Dziękuję za miłą rozmowę, przyznaję, że brakuje mi kompana do nocnych rozmyślań na różne tematy. Nie mam nikogo bliskiego z kim mogłabym spędzać podobne chwile.
   — Obiecuję, że następnym razem również spędzimy podobnie czas — Odparł, całując jej zmarzniętą dłoń tuż przed schodami prowadzącymi na górne piętro zamku. Osiemnastolatka oddała rycerzowi płaszcz i uniosła nieco suknię, by móc w spokoju wyjść po nieco stromych schodach.
   — JiMinie?
   — Tak?
   — Wiem, że tego nie widać, ale naprawdę poprawiłeś mi humor i dałeś mi dużo nadziei — Zaczęła, patrząc w jego zaskoczone, duże oczy. — Doceniam twoje starania, by sprawić na mej twarzy uśmiech, ale wiedz, że to jest niemożliwe. Nikomu się to nigdy nie udało i nie uda, ale doceniam to co robiłeś podczas rozmowy — Dodała na koniec, by zaraz udać się do swej sypialni jednocześnie zostawiając zszokowanego Parka na środku holu.
   Rycerz naprawdę nie rozumiał skąd w księżniczce było tyle smutku i rozpaczy skoro miała wszystko o czym marzyła, a król Min bardzo ją rozpieszczał Chłopak jeszcze przez chwilę stał przy schodach z dumą patrząc na ich samą górę, by zaraz nieco smętnym krokiem skierować się do sypialni dla gości.

   Tak jak każdego dnia o równiutkiej ósmej rano rodzina Minów jadła pożywne śniadanie na tarasie, który przynależał do ogromnej jadalni. Tamtego dnia była przepiękna, słoneczna pogoda, więc nie tracąc takiej okazji, postanowili zjeść na świeżym powietrzu. T.I siedziała spokojnie w różowej sukni do połowy łydek, jedząc spokojnie chleb z miodem i popijając to schłodzonym mlekiem. Jej ciemne włosy powiewały nieco na rześkim wietrze, co sprawiało iż dziewczyna wyglądała niczym anioł. Przynajmniej tak uważał Park, który w kompletnym oszołomieniu zerkał na nią, nie mogąc oderwać swego rozanielonego spojrzenia od jej bladej twarzy i dużych, czarnych oczu.
   — Za dwadzieścia minut wyruszamy ponownie do domu, JiMinie. Przygotowałeś nasze walizki, prawda?
   — Tak, HoSeoku — Przytaknął z uśmiechem, dolewając swojemu królowi wina. Były na "T" z HoSeokiem, gdyż znali się naprawdę długo i byli dla siebie niczym najlepsi przyjaciele. Mimo różnicy statusu społecznego. — Nasz statek już czeka od dwudziestu minut przygotowany na kilkugodzinną podróż — Dodał, zerkając w prawą stronę tym samym kierując swe spojrzenie na ogromny, drewniany statek w królewskim porcie.
   — Ile godzin trwa wasza podróż? — zapytała zaciekawiona osiemnastolatka, patrząc ze skupieniem w oczy nieco zawstydzonego i onieśmielonego Parka.
   — Jeśli jest korzystny wiatr to około dwunastu godzin, lecz jeśli nie układa się nam po myśli to czasem i dwa dni — Zaczął szatyn, dodając szybko. — Potrzeba wielu ludzi i sprzętu, by ręcznie poruszyć takiego olbrzyma.
   — Ach tak, zgadzam się — Kiwnął głową HoSeok  upijając zaraz spory łyk wina. YoonGi spojrzał na swą żonę, a następnie na córkę, która z wyraźnym zainteresowaniem patrzyła na delikatnie kołyszący się statek. Doskonale wiedział, że jego jedyna córeczka pragnęła wyrwać się Suiren i poznać resztę krain, lecz doskonale wiedział, że zbliżało się do nich ogromne niebezpieczeństwo. Życie jego jedynego dziecka było zagrożone albowiem dostał powiadomienie, że szykowano zamach stanu na jedyną, prawowitą następczynię tronu. Wtem ich spokojnie śniadanie przerwały nagłe odwiedziny jednego z podwładnych króla HoSeoka.
   — Przepraszam za nagłe przybycie, ale dostaliśmy wiadomość iż zbiera się na ogromny sztorm. Taka pogoda jest dla nas za bardzo niebezpieczna, myślę, że najlepszym wyjściem będzie zaczekanie aż pogoda się unormuje. Co sądzisz, królu? — Mężczyzna spojrzał na JiMina, a potem na jednego człowieka z załogi, mówiąc.
   — Dobrze, czy mamy taką możliwość YoonGi? Czy możemy u ciebie jeszcze dzień przenocować?
   — Oczywiście przyjacielu, miejsca mamy pod dostatkiem — Wraz z wypowiedzeniem tych słów, na twarzy Parka pojawił się ogromny uśmiech świadczący o jego niemałym zadowoleniu.
   Tuż po śniadaniu starsi wybrali się na spacer po ogrodzie i dalsze rozmowy odnośnie zbierających się ludziach przeciwko młodej T.I. Natomiast wspomniana dziewczyna i rycerz, wybrali się na przejażdżkę konną wzdłuż klifu. Rozmawiali spokojnie na różne tematy, wymieniali się małymi ciekawostkami odnośnie siebie samych, a w przypływie odwagi obdarzali się dłuższymi spojrzeniami.
   — Nie bez powodu mnie tak nazywają — Skomentowała osiemnastolatka, głaszcząc swego konia po grzywie. — Myślę, że przede wszystkim taką opinię wyrobiła mi miejscowa starszyzna, która chce się mnie pozbyć za pomocą młodych, głupich ludzi. Myślą, że dzięki temu w naszym kraju nastanie pokój.
   — Czyli wiesz o — Urwał, ponieważ dziewczyna niespodziewanie ujęła jego dłoń, mówiąc chłodno.
   — Wiem. Moi rodzice myślą, że żyję w spokoju od tych wszystkich rzeczy, lecz są w błędzie. Co jakiś czas nocami wybieram się pod osłoną nocy na miasto, przechadzając się między wypełnionymi po brzegi barami idzie dowiedzieć się wielu rzeczy, JiMinie.
   — Jestem tu, by cię chronić T.I. Nikt nie zrobi ci krzywdy — Ucałował czule jej zimną dłoń jednocześnie patrząc w jej ciemne oczy.
   — Nie martw się, naprawdę. Jestem gotowa na wszystko i pogodzona ze swym losem, urodziłam się pod złą gwiazdą, a przynajmniej tak mówią miejscowi. Mój los jest z góry zaplanowany.
   — Nie. Nie zginiesz, nie, gdy jesteś u mego boku.
   — Moja kraina się mnie boi, ludzie myślą, że jestem potworem. Według nich ściągam powodzie, susze, najazdy — Zaczęła wyliczać, cały czas trzymając towarzysza za dłoń. — Nie winię ich, gdybym była na ich miejscu, zapewne myślałabym tak samo. — Rycerza oszałamiało to, jak bardzo inteligentna była księżniczka, że myślała o swym ludzie nawet jeśli ten spiskował przeciwko niej.
   — Spotka ich kara za to, co robią.
   — Spotka, czy nie — Wzruszyła ramionami, patrząc na nie spokojną wodę, nad którą kłębiło się masę burzowych chmur. — Patrz — Kiwnęła głową na wodę. — Raz, dwa, trzy i teraz — Po tym zdaniu ogromny błysk rozświetlił zachmurzone niebo sprawiając, że na przedramionach Parka pojawiła się gęsia skórka.
   — Och, skąd wiedziałaś?
   — Nocami obserwowałam niebo podczas tego zjawiska, nauczyłam się paru ciekawych i przydatnych rzeczy — Kiwnęła głową jakby samą siebie utwierdzając w tym słowach. — Wracajmy, woda niebezpiecznie podmywa podłoże, sądzę że lada moment nadejdzie ulewa — I nie czekając na reakcję JiMina, ruszyła ponownie do zamku.
   T.I była zupełnie inna pod każdym względem, a jej przerażająco duża wiedza odnośnie zjawisk pogodowych utwierdzała starszego w tym, że dziewczyna wiedziała znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.
*Tak wiem, że do angielski odpowiednik nazwy szanowanego rycerza, aczkolwiek nie chciałam pisać jego polskiej wersji, na którą się natknęłam, ponieważ nie pasowałaby do scenariusza
I tym oto sposobem dobrnęliśmy do końca pierwszej części tego scenariusza. Pierwotnie miała być to jedna, długa praca, ale stwierdziłam, że niepotrzebnie będę Was tym zanudzać. Dlatego też macie to rozdzielone. W najbliższej części postaram się Was nie przynudzić scenariuszem za bardzo.
Chętnie zapraszam Was na Wattpada, gdzie nazywam się CiasteczkoTae, będzie mi miło jak będziecie śledzić moje prace również tam. Jednak to już Wasza decyzja. Ja tymczasem uciekam, ponieważ mam jeszcze kilka prac do zrobienia.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Idol jako

2 komentarze:
Cześć
Dawno mnie tu nie było, zdaje sobie z tego sprawę. Lecz jak mogę się usprawiedliwić? Wiem co obiecałam, wiem, że zawaliłam. Jednak jestem tylko dziewczyną, która ma wiele na głowie. Jednak nie będę zanudzać tych, którzy jeszcze wytrwale tutaj są. I za co im bardzo dziękuję.
   Być może jest tu ktoś, kto jest zaskoczony tytułem posta? Tak, nie? Nieważne, po prostu chcę Wam dać coś innego, coś z czym nie spotkałam się na blogach, a na Watt. Książek tego typu jest masa na tamtej platformie i Ci, którzy tam są na pewno wiedzą co mam na myśli. Jednak z racji tego, że dawno mnie tu nie było, a dostałam dziś silnej potrzeby by coś dodać, postanowiłam zrobić coś takiego. Mam nadzieję, że Ci, którzy to kojarzą zrozumieją, dlaczego to dodaję. A Ci, którzy tego nie znają, polubią i znajdą coś dla siebie. Ja nie przedłużam, a wytrwałe Słoneczka zapraszam do zapoznania się z dalszą treścią posta.
Ostrzeżenia: Fałszywe informacje odnośnie chłopaków, gify wzięte z Internetu
~ ~
BTS jako Twoi stalkerzy

RM

- Typ faceta, który przypadkowo jest w tym samym miejscu co ty
- Te same piosenki, te same kolory ubrań - jednym słowem, twój męski klon
- Jego ekran główny to ukradkowe zdjęcie, które zrobił ci podczas twojego małego spaceru przez park
- Ekran blokady to twoje zdjęcie profilowe z IG
- Zapisał się na tę samą siłownię co ty
- Podczas zakupów często pakuje to samo co ty do koszyka
- Nienawidził truskawkowego balsamu do ust, lecz widząc, że takiego używasz, zaczął się z nim oswajać, by podczas pocałunku nie zrobić żadnej głupiej miny
- Masz w sobie dokładnie każdą cechę jego idealnego, kobiecego ideału

JIN 

- W dniu, w którym cię zobaczył zdał sobie sprawę z tego, że miłość od pierwszego wejrzenia to nie bujdy
- Wmówił swoim rodzicom, że jesteś jego dziewczyną
- Zna rozmiar twojego biustu oraz butów przez co, co jakiś czas kupuje ci coś z tych dwóch rzeczy
- Gdy robi jedzenie w domu, często zastawia stół dla dwóch osób, mimo że mieszka sam
- Prowadzi znaną restaurację, w której często jadasz biznesowe kolacje. Gdy kelnerzy cię widzą, wiedzą, że mają cię szczególnie traktować.
- Jesteś jedyną osobą, do której zwraca się osobiście prosząc o opinię odnośnie lokalu i jedzenia
- Wydaje się być niegroźny, lecz to tylko maska, którą zrzuca wraz z garniturem. Bo codziennie wieczorami, zamienia się w mężczyznę, który siedzi przy domu swej ukochanej, pilnując jej.
- Subtelny dotyk i spojrzenie, tak jest za dnia. Nocami zamienia się to w kilkuminutowe wgapianie się oaz ruchy pełne energii

JIMIN

- Poznał cię w swojej szkole tanecznej, od tamtej pory ciągle cię zaprasza do duetu
- W czasie lekcji surowy i stanowczy, po niej łagodny i sympatyczny
- Władczy uścisk i głębokie spojrzenie to coś, czym obdarowuje tylko ciebie
- Szatnia? Klucz? Przestrzeń osobista? To coś, czego Jimin nie respektuje, gdy jesteś na horyzoncie 
- Potajemne filmiki i niegrzeczny folder na pulpicie laptopa, to coś, co odpala codziennie wieczorem
- Raz "przypadkowo" upadł na ciebie złączając wasze usta w czułym pocałunku. Od tamtej pory ciągle przy tobie się o coś potyka
- Każdy chłopak w jego grupie, który utrzymuje z tobą zbyt długi kontakt wzrokowy zawsze ląduje za drzwiami sali. Bo niby przeszkadza grupie
- Odprowadza cię po każdej lekcji, nawet jeśli naprawdę nie ma na to czasu, dba o twoje bezpieczeństwo ponad swoje

J-HOPE

- Zauważył cię jak tańczyłaś na ulicy wraz ze swoją małą grupką do piosenki BTS
- Wykorzystuje fakt, że jest sławny, bo dostaje się w każde miejsce, do którego ty również chodzisz. Nie ważne, czy to sklep, szkoła, czy nawet kino.
- Ogląda te same filmy, chodzi w te same miejsce tylko dlatego, że chce cię w ten sposób 100% poznać
- W zespole ułożony i optymistyczny, zza kulisami pewny siebie raper, podążający za tobą krok w krok
- Ubiera się, czesze i pielęgnuje swoją cerę tak, jak chcesz by robił to twój facet
- Raz przypadkowo przyznał się na spotkaniu z fanami, że zauroczył się w fance. Nie muszę chyba mówić, że uruchomiło to domino?
- Skrupulatnie ukrywa ekran swojej komórki przed fanami i chłopakami z zespołu, lecz i tak do internetu wyciekły nieco zamazane screenshoty, udowadniające, że ma cię na tapecie
- Opisuje cię jako swój ideał kobiety zaznaczając, że żadna inna dziewczyna nie ma z tobą szans

V

- Charyzmatyczny i troskliwy mężczyzna, prześladujący cię codziennie od dwóch lat
- Nieuchwytny cień, który pojawia się co noc w twojej sypialni
- Nie robi nic, co zagraża twemu życiu. Po prostu wgapia się w ciebie i dotyka w odkryte miejsca
- Chodzi za tobą za dnia i nocą będąc twoim stróżem i prześladowcą w jednym
- Gdy cię mija, zawsze się czule uśmiech i kłania, chcąc zdobyć tym twoją uwagę
- Gdy to nie pomaga, używa swojej drugiej, tajnej broni, którą jest niski głos
- Jego ściana w sypialni jest wyłożona twoimi zdjęciami. Na niektórych dorobił się w photoshopie, przez co wyglądacie na nich niczym para
- Nie ma takiej siły, która przeszkodzi mu w zdobyciu cię co jest pierwszym priorytetem. Drugim? Założenie z tobą rodziny

SUGA

- Większość hitów Yoongiego powstało dzięki tobie, a raczej jego skrytej miłości do ciebie
- Kaptur, białe włosy, ciemne ubranie. Właśnie to widzisz codziennie za sobą, gdy idziesz i wracasz z pracy
- Zaadoptował psa z tego samego schroniska co ty swojego
- Jesteś jego jedynym powodem do uśmiechu
- Nie pytaj, dlaczego jego prawa dłoń ma więcej widocznych żył...
- Zdjęcia? Filmiki? To za mało, Min kolekcjonuje również twoje ubrania
- To on wieczorami sterczy na balkonie z szerokim uśmiechem, patrząc w twe przerażone oczy
- Odkąd zapisałaś się na samoobronę, Yoongi zaczął chodzić na siłownię

JUNGKOOK

- Od liceum jest twoim stalkerem
- Zrobił sobie tatuaż z twoimi inicjałami 
- Wydzwania do ciebie nocami i wieczorami, patrząc przy tym na ciebie przez okno
- Raz wysłał ci zdjęcie z pierścionkiem zaręczynowym i certyfikatem, na którym widniał jego podpis, lecz brakowało twojego 
- Nie wyobraża sobie życia bez ciebie, przez co niszczy ci każdy związek
- Mimo psychopatycznego podejścia, w głębi jest zakompleksionym licealistą, który boi się odezwać do koleżanki z klasy
- Nie ukrywa przed tobą faktu, że jest twoim stalkerem
- Policja nie może mu nic zrobić, ponieważ nie ma na niego zbyt mocnych dowodów, dlatego czując się bezkarnym, Jeon przesiaduje u ciebie niemalże godzinami. Podziwiając i dotykając całą twoją osobę

Cóż, na tym zakończymy ten krótki post. Koniecznie mi napiszcie co myślicie o takim pomyśle, oczywiście będzie się pojawiał co jakiś czas z różnymi, męskimi idolami. Jeśli macie pomysł na inny zespół lub temat, lub to i to, zachęcam do podzielenia się z tym ze mną. Ja uciekam, a wam życzę miłego dnia/miłej nocy! <3 

Obserwatorzy