Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FL. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lipca 2017

First Love - Epilog

4 komentarze:
Witam <3
  Przybywam do was z zakończeniem wieloczęściowca z Hobim. Ogólnie zakończenie będzie krótkie, ponieważ większość ważnych rzeczy, została zawarta w poprzedniej części. Mimo to mam nadzieję, że epilog jak i całe, krótkie opowiadanie przypadnie wam do gustu.
  Ostrzeżenia: Epilog jest pisany w pierwszej osobie.
Nie przedłużając...
  Zapraszam <3
~ ~
  Siedziałam opatulona kocem na werandzie tuż przed swoim małym, skromnym domem. Obok mnie siedziała piękna, dwudziestodziewięcioletnia kobieta, która już z lekką chrypą opowiadała dalej swoją historię.
-I tak dowiedzieliśmy się o tobie, nawet nie wiesz jak HoSeok był szczęśliwy. Dwa lata po ślubie oznajmiono nam, że będziemy mieć dziecko. - zaśmiała się i lekko musnęła moje czoło. Odkąd pamiętałam, zawsze mama tak robiła. Tata natomiast całował mnie w nos, nie wiem dlaczego oboje to robili, jednak kompletnie mi nie przeszkadzało.
-Naprawdę mamo twoje życie było tak podłe? - zapytałam wtulając się w nią lekko.
-Tak moja księżniczko, było okrutne, ale dzięki upartości twojego taty i jego dobrego serca, jestem tu razem z tobą.
-Czyli tata to taki twój bohater? - zapytałam z dużymi oczami, ponieważ miałam ogromnego bzika na punkcie superbohaterów.
-Tak. - zaśmiała cicho i po raz kolejny ucałowała moje czoło.
   Po kilku minutach na werandę wszedł tata. Był wysoki, nawet bardzo, jego włosy jak zawsze były w nieładzie a na zabawnie długiej twarzy widniał ogromny uśmiech.
-Jak się czują moje małe księżniczki? - zapytał i pocałował mamę w głowę.
-Dobrze.
-A wy? - kucnął przy kobiecie i uniósł jej luźną koszulkę przez co mogliśmy zobaczyć jej duży brzuch, w którym był mój brat i moja siostra.
-Oni chyba też. - odparła i pogładziła mężczyznę po głowie, gdy ten przyłożył policzek do jej brzucha.
-Chyba są głodni, bo kopią.
-Mogę dotknąć? - wyrwałam się.
-Oczywiście? - odparli na raz, przybliżyłam się do mamy i delikatnie położyłam rękę na jej brzuchu, by zaraz poczuć dwa, mocne kopnięcia. - Ja też tak kopałam?
-Trochę mniej. - odparła z uśmiechem.
-Ja tam osobiście uważam, że oni się już tam biją. - pokręcił głową mój tata.
-Mają już co raz mniej miejsca, więc to bardzo możliwe.
    Zamknęłam swój mały komiks, w którym zawsze rysowałam swoich bohaterów. Obowiązkowo znalazła sie tam moja mama i mój tata, ponieważ to oni dla mnie byli prawdziwymi bohaterami. Kto wie? Może i pewnego ja stworzę tam siebie i mojego Nadziejkę, jakiego ma mama?
-Kochanie, chodź na kolację. Dziś jest twoje ulubione danie. - usłyszałam tatę.
-Już idę. - odparłam i schowałam swój mały komiks pod łóżkiem.
   Nazywam się Jung YuSun i jestem pięcioletnią córką ____ Jung i Jung HoSeoka, najlepszych i najukochańszych rodziców na calutkim świecie.

   
~ ~
I tak oto dobrnęliśmy do końca krótkiego opowiadania. 
Mam nadzieję, że wam się podobało. 
Jaką następną serię wolicie? Sick czy Obsession?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

piątek, 21 lipca 2017

First Love - Część ósma

5 komentarzy:
Witam <3
Ostatnia część nie będzie długa. Możecie się w niej spodziewać urywków z życia naszej bohaterki.
  Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Nie przedłużając...
  Zapraszam <3
~ ~ 
   Już po tygodniu młoda Polka mogła opuścić mury szpitala. W towarzystwie HoSeoka i JiMina, przekroczyła próg dormu chłopaków, którzy specjalnie dla niej urządzili nowy pokój. Rodzice ___ wyrazili zgodę by ta zamieszkała u Junga, byli mu nawet wdzięczni. Dlaczego? Ponieważ mieli wyrzuty sumienia, że zostawili ją na pastwę kata, poza tym ___ ich nienawidziła, więc... mieszkanie z nimi nie wchodziło nawet w grę.
-No to mamy naszą księżniczkę w dormie. - zaśmiał się TaeHyung mocno ją do siebie przyciągając i zamykając w szczelnym uścisku.
-Um, oppa... trochę mało tlenu mam w płucach. - wymruczała przez co zaskoczony szatyn się szybko odsunął.
-Wybacz, uwielbiam się tulić.
-Wiemy. - mruknął HoSeok, patrząc na niego z powagą. Kim tylko pokręcił głową, by zaraz szybko ulotnić się z salonu.
   Coś po dziesiątej w nocy, ____ udała się do pokoju HoSeoka. Zapukała cicho do drzwi, by zaraz za jego zgodą, wejść do środka.
-Oppa, mam pytanie.
-Jakie? - przysiadł na łóżku nieco zaskoczony.
-Mogę spać z tobą? Bo ja... boję się. Wciąż mam wrażenie, że Lu. - urwała, bawiąc się swoimi dłońmi.
-Aish, jasne głuptasie, chodź do oppy. - rozłożył ręce, a ona mocno się w niego wtuliła czując miłe ciepło, którym ją otaczał. Tak, zdecydowanie oboje musieli to przyznać; czuli się cudownie, gdy byli razem. I każda chwila rozłąki przyprawiała ich o nagły smutek.
-Jesteś śpiąca księżniczko, połóż się obok mnie. - szepnął, widząc jej przymknięte oczy. Położyła się obok niego od razu mocno wtulając się w jego bok. Brunet gładził ją lekko po plecach, słysząc jej pomruk zadowolenia.
-____, wiem, że może uznasz to za coś... szybkiego, ale. - urwał, szukając odpowiednich słów. - Kocham cię, zakochałem się od razu, gdy tylko cię zobaczyłem, ale dopiero teraz wiem, że to prawdziwa miłość. Silne uczucie, które chce zostać odwzajemnione. - oznajmił, po czym spojrzał na nią. Uśmiechnął się lekko, widząc, że jego księżniczka spała w najlepsze, kompletnie nie zdając sobie sprawy, że wyznał jej uczucie.
   To zabawne, bo ____ doskonale słyszała każde jego słowo, ponieważ tylko udawała, że spała.

   Pół roku później ___ stała się pełnoletnią dziewczyną, która musiała podjąć decyzję. Albo wyprowadza się od chłopaków i zaczyna życie w oddzielnym domu, lub zostaje z nimi.
-___, zastanów się. - szepnął HoSeok, bawiąc się jej dłonią. - To naprawdę ważna decyzja.
-Ale ja już podjęłam. - oznajmiła spokojnie. Brunet uniósł głowę od razu patrząc w jej oczy. - Chce zamieszkać sama. W oddzielnym mieszkaniu.
-A-ale j-ja... myślałem, że ty, że my. - urwał, czując mocne rozczarowanie.
-Oppa, głuptasie, nie rezygnuje z nas.
-S-słucham?- spojrzał na nią zaskoczony, ponieważ nie zdawał sobie sprawy, że ona też darzyła go uczuciem. Lecz zamiast uzyskać odpowiedź, poczuł na ustach nieśmiały i nieco niezdarny pocałunek, który od razu odwzajemnił. - Kocham cię. - mruknął w jej usta.
-Ja ciebie też oppa. - szepnęła znowu go całując.

   Dziewczyna weszła do swojego nowego, przestronnego mieszkania, który musiał zostać na nowo urządzony przez nową właścicielkę.
-Jesteś pewna, że zabrałaś wszystko? - zapytał Jung, wchodząc do pomieszczenia z dwoma kartonami jej rzeczy.
-Tak, dziękuję. - uśmiechnęła się nieznacznie i delikatnie pocałowała jego policzek. Koreańczyk uwielbiał ten drobny, lecz uroczy gest z jej strony.
  Łącznie urządzenie mieszkania zajęło im dwa tygodnie, HoSeok musiał przenieść wszystkie swoje rzeczy z dormu zespołu do nowego miejsca zamieszkania. ____ za bardzo bała się mieszkać sama, więc jako dziewczyna rapera, poprosiła go, by ten zamieszkał z nią.
-Za nowe mieszkanie i nowe, wspólne życie. - oznajmił starszy i z uśmiechem upił łyk szampana na cześć nowego rozdziału w życiu pary.

  Usiadła gwałtownie na łóżku, mając na policzkach krople łez. Oddychała szybko, widząc dookoła siebie tylko i wyłącznie ciemność, która przyprawiła ją o gęsią skórkę. W ten usłyszała kroki, ciężkie i powolne. Zdecydowanie ktoś zbliżał się do jej sypialni, stanęła przerażona pod ścianą, biorąc do ręki lampę jako rzecz do samoobrony. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a w drzwiach stanęła wysoka postać w dłoni trzymająca rewolwer, który połyskiwał od światła księżyca.
-Witaj...siostro. - dobiegł ją gardłowy śmiech a następnie huk wystrzału.
   -Już, już, spokojnie księżniczko. - przytulił ją mocno raper, tuląc ją do swojego serca. - Spokojnie, nie płacz.
-O-on tu był. - jęknęła przez łzy.
-To był koszmar słońce, nikogo tu nie było.
-L-LuHan...
-On nie żyje skarbie, oppa tu jest, nic ci nie grozi. - szepnął w jej czoło i delikatnie je ucałował. Każdej nocy powtarzało się to samo. Koszmarny sen, przez który jego księżniczka nie mogła spać nocami owładnięta ogromnym strachem.  HoSeok nie pozwoliłby jej mieszkać samej, zwłaszcza, że jej psychika była mocno wyczerpana przez lata z katem pod jednym dachem i wydarzeniu, który na zawsze zostanie w pamięci nie tylko pary, lecz także reszty BTS.

   Polka siedziała w salonie, patrząc ze smutkiem na swojego chłopaka.
-Masz półroczną trasę, jak ja mam to sama przetrwać? - zapytała cicho.
-Kochanie, zabiorę cię ze sobą.
-Mam pracę, nie mogę wyjechać sobie od tak, bo mi się tak podoba.
-Skarbie....
-Jakoś dam radę. Może. - westchnęła, owiana wizją koszmarnych nocy. I to bez późniejszej obecności jej chłopaka.
  Gdy zbliżał się czas wyjazdu HoSeoka w trasę, ____ czuła się okropnie. Nie spała od kilku dni i nic nie jadła, była również lekko odwodniona, przez co zrozpaczony i mocno przestraszony chłopak robił wszystko, by jej stan się polepszył.
-Oppa, nic mi nie będzie. Spóźnisz się na samolot. - oznajmiła spokojnie, mimo że tak naprawdę panicznie bała się go wypuścić.
-Skarbie, to nie jest teraz ważne... Liczysz się ty, nie trasa.
-A fani? Chłopcy? Nie możesz zostać sam o tym wiesz.
-A-ale...
-Jedź już. - szepnęła, ocierając szybko łzy. - I dzwoń codziennie.
-Będę. - oznajmił w jej usta, po czym ostatni raz ją ucałował.
   Już po tygodniu Jung wrócił do Korei, nie potrafił bez niej dawać koncertów, czy wywiadów. Martwił sie o nią i sam również nie sypiał po nocy zdając sobie sprawę z tego, że jego ukochana cierpiała przez brak jego obecności.
-Co tu robisz oppa? - stanęła zszokowana w progu salonu, patrząc na wyczerpanego chłopaka, który był mocno blady.
-Kochanie. - szepnął i mocno się w nią wtulił, całując ją w czubek głowy. - Moja miłości...
-Oppa, co się dzieje?
-Tak cholernie się martwiłem, wysłali mnie do ciebie, bo i tak byłem do niczego. - westchnął, gładząc ją po bujnych włosach.
-Ale i tak musisz wrócić do Japonii.
-Tak kochanie, ale tym razem z tobą. - uśmiechnął się zmęczony, lecz mocno szczęśliwy jej widokiem.

   Razem z zespołem siedziała nocą na plaży. Palili ognisko i śpiewali różne piosenki, lub opowiadali sobie zabawne historie z ich tras. Wtulona w Junga czuła się szczęśliwa. Bardzo, bardzo szczęśliwa. Ostatnie trzy lata sprawiły, że jej psychika się w miarę unormowała, lecz na ciele wciąż pozostawały blizny.
-Kochanie, zamyśliłaś się. - odparł cicho brunet, całując ja w dłoń.
-Tak, może trochę. - zaśmiała się. - Kto chce piankę?
-Ja! - krzyknął TaeHyung, który momentalnie zabrał piankę z ręki Polki.
-A gdzie kultura? - jęknął Jin, kręcąc w głową.
-Jesteśmy między sobą, kto się tym przejmuje? - mruknął Suga, otwierając kolejne piwo.
-Jesteś już pijany Min, tym razem nie szukam twoich bokserek!- warknął najstarszy.
-A kto powiedział, że będę się rozbierał?
-Tsa, zobaczysz JiMina bez koszulki i zaraz stracisz garderobę. - zaśmiał się maknae.
-A idź ty zboku! - zaczął sie głośno śmiać raper, po czym rzucił w najmłodszego kulką z papierka po cukierku.
-Musimy robić częściej takie wypady, prawda?
-Zdecydowanie prawda oppa. - oznajmiła z radością dziewczyna.

  Jakie były ich dalsze losy? Na pewno przeplatane smutkiem, nadzieją i radością. Jednak za długo zajęłoby opowiadanie jej. Powiem Ci tylko to, że warto czekać do samego końca.

~ ~
I co sądzicie o tej części? 
Podobała wam się?
Mam nadzieję, że tak.
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

 
  

sobota, 1 lipca 2017

First Love - Część siódma

4 komentarze:
Witam <3
   Kolejna część  FL, a po niej może kolejna, która jeszcze nie będzie epilogiem. Zobaczymy jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów. Mam już wymyślone zakończenie, ale czy takie faktycznie będzie to tego nie jestem pewna.
No cóż, zobaczymy.
 Ostrzeżenia: Pierwsza połowa części jest retrospekcją Hobiego.
Nie przedłużając...
  Zapraszam <3
~ ~
  Gdy tylko usłyszał, jej ostatnie słowa, zaczął płakać. Głośno i prawdziwie, sprawiając tym samym, że koledzy z zespołu wpadli do jego pokoju mocno zaskoczeni zachowaniem Nadziejki. 
-H-hyung? - jęknął nieco przestraszony Kook. - Co się stało?
-___, ona. - urwał, płacząc już naprawdę głośno. 
-HoSeok...
-On ją zabił. - szepnął pod nosem i mocno wtulił się w TaeHyunga, który był najbliżej niego. 
-Może da się ją uratować. - powiedział spokojnie NamJoon, mimo że tak naprawdę sam dygotał ze strachu.
-Kurwa, ja nawet nie znam jej adresu! 
-Chodźmy, każdy z nas się rozdzieli. - rzucił YoonGi i bez czekania na reakcję reszty, wyszedł z domu. 
   Kolejne minuty dla HoSeoka, były najgorsze. Zapłakany, roztrzęsiony i ciągle dzwoniący do ___, chodził po ulicy, rozglądając się dookoła. Jego serce z każdą sekundą łamało się na kawałki, płuca piekły od płaczu i nieustannego biegu, a ciało drżało pod wpływem zimna i strachu o jego miłość życia. W pewnym momencie coś 'ukuło' go w podświadomości, stanął w miejscu jak wryty, patrząc na mały, biały dom jednorodzinny tuż przed nim. Drzwi na balkon były otwarte co trochę go zdziwiło, ponieważ było grubo po północy. Nawet nie potrafił się zatrzymać, jego nogi same prowadziły go do drzewa, które stało tuż przy balkonie. Jak otępiały wspiął się po nim o włos unikając upadku z ostatniej gałęzi. Dlaczego? Ponieważ dostrzegł ciało dziewczyny, która w dłoni miała komórkę. Tuż pod nią była kałuża krwi, od razu rozpoznał w niej swoją miłość. 
-___! Skarbie! - krzyknął, po czym szybko wysłał sms'a do hyunga Jina, i nie bacząc na nic, skoczył na balkon. Obrócił ją niepewnie w swoją stronę, widząc głębokie rany kłute i mnóstwo krwi, zaczął płakać. Wtulił ją w siebie płacząc głośno i żałośnie co jakiś czas szepcząc jej imię, jakby to miało jej pomóc. 
-Moje małe kochanie, co ten potwór ci zrobił? - szepnął, odgarniając grzywkę z jej zamkniętych oczu. 
  Może jakieś pięć minut później ciało dziewczyny zabrali medycy,a funkcjonariusze zabrali Lu, który zdążył przedawkować heroinę. HoSeok dosłownie skoczył do karetki tuż za swoją przyjaciółką, mimo że siłą go wypychali, on nie dał się nawet ruszyć, ponieważ musiał przy niej być. W pojedźcie serce ___ się zatrzymało, lekarz zaczął ją ratować, natomiast Jung zaczął płakać, nie wiedząc jak jej pomóc. 

   Siedział wpółprzytomny pod drzwiami do sali ___,w której przebywali lekarze. Przysypiał od czasu do czasu zmęczony od natłoku wydarzeń, jego koledzy chodzili po korytarzu co jakiś czas go wybudzając. 
-Panie Jung. - zaczął lekarz, pomagając mu wstać. 
-Co z nią? Co z moją ____? - zapytał, patrząc przez napuchnięte od łez oczy.
-Jest w naprawdę ciężkim stanie, dwa razy jej serce się zatrzymało. Ma złamane dwa żebra i lewą rękę. Nóż uszkodził nieco jej żołądek jednak nie jest to mocna rana, liczne inne rany na jej ciele również nie zagrażają jej życiu. Jednak jej organizm jest naprawdę mocno osłabiony i praktycznie nie zdolny do obrony przed różnymi wirusami, podaliśmy jej kroplówkę i wprowadziliśmy ją w tymczasową śpiączkę. - westchnął, poprawiając nieco podwinięty, biały kitel. - Może pan do niej wejść, jednak wpierw niech pan ubierze maskę. 
-Dobrze. - szepnął i ubrał maskę, którą dał mu lekarz. Niepewnie wszedł do jej sali, widząc ją na białym łóżku, podpiętą do kroplówki i innych dziwnych urządzeń, jęknął. - Mój mały skarb. 
    Kolejne godziny spędził w tej samej pozycji, czyli oparty o jej łóżko i trzymający ją za zdrową dłoń. Jego ciało już mocno zdrętwiało, lecz mimo to nie chciał się od niej oderwać. Nie potrafił i naprawdę nie chciał. Miał wrażenie, że gdyby to zrobił, opuściłaby go już na zawsze, dlatego trwał tak przy niej. 
  Kolejne dwa dni spędził w szpitalu tuż przy jej łóżku, widząc, że stan jego ukochanej się nie poprawiał, czuł, że i on sam traci wiarę, by móc przeżyć kolejne godziny ze świadomością, że mógłby ją stracić. 

   Zmęczony i obolały po próbie, wszedł do białej sali, gdzie wciąż była jego ___. Usiadł tak jak zawsze przy jej łóżku, gdy nagle dobiegł go cichy głos.
-Oppa?
-___? Och, mój skarbie. - powiedział przez łzy i delikatnie musnął jej usta, dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że przecież nie byli parą. Jednak zobaczył delikatny uśmiech na jej twarzy co sprawiło, że znowu miał nadzieję.
-Co z Lu?
-Aish... policja znalazła go nieprzytomnego, przedawkował heroinę i... umarł.
-Rozumiem. - powiedziała z ogromnym chłodem. - To nawet dobrze. - dodała, zerkając na niego i lekko ujmując jego dłoń. - Uratowałeś mnie.
-Nie ja, lekarze.
-Aish, skromny jesteś. - zaśmiała się zmęczona, po czym przymknęła oczy.
-Musisz odpocząć, nabrać sił.
-Długo byłam nieprzytomna?
-Miesiąc. - powiedział cicho, po czym zerknął na nią.
-Czyli, nasze drogi się rozeszły? Znowu wróciłeś do pracy.
-Głuptas. - pstryknął ją delikatnie w nos. - Wiesz, że nie mógłbym z ciebie zrezygnować. Jesteś moją księżniczką, głuptasie. - uśmiechnęła się nieznacznie, po czym westchnęła cicho, jęcząc.
-Mam bandaż na brzuchu, dlaczego?
-Miałaś złamane dwa żebra, niedługo ci go zdejmą bo się zrosły.
-Aish, po czterech ciosach, straciłam przytomność. - szepnęła, nie patrząc w oczy Junga, ponieważ wiedziała, ze ten już miał łzy w kącikach oczu.
-Mogłaś mi napisać, zadzwonić, cokolwiek...
-Nie miałam jak, komórkę dorwałam dopiero jak wyszedł...
-Dobrze, rozumiem. - szepnął i ucałował ją w czoło. - Prześpij się i nabierz sił, jak wyjdziesz ze szpitala, zabiorę cię do siebie.
-Hm? Jak to?
-Nie pozwolę ci mieszkać samej w tym domu. Nie jesteś jeszcze pełnoletnia.
-Ale oppa..
-Nie ma wymówek księżniczko. Mieszkamy razem.
-Dobrze. - zaśmiała się cicho i przymknęła oczy.

 https://em.wattpad.com/de858355a0fb10bdb257bfb5c68e017cc8918878/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f75366741353578722d58356a67513d3d2d3335313537323430362e3134393438343761333666663233323037383132303837393037302e676966?s=fit&w=1280&h=1280 

I kolejna część za nami.
Podobała wam się?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

poniedziałek, 26 czerwca 2017

First Love - Część szósta

5 komentarzy:
Witam <3
  Ktoś czekał na szóstą część? Mam nadzieję, że tak...
Nie pozostało zbyt wiele części, ale mam nadzieję, że komuś się to krótkie opowiadanie podoba. Chociaż trochę...
W tekście pojawi się pewien link, zależy mi, byście go włączyły Słoneczka, to będziecie wiedzieć, co miałam na myśli.
  Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~
  Z jej spokojnego snu wybudziła ją dzwoniąca komórka. Sięgnęła po nią mocno zaspana, po czym odebrała.
-Yah! Jeśli to nic ważnego, to obiecuję, że cię znajdę i zamorduję.
-Też miło mi cię słyszeć księżniczko. - usłyszała rozbawiony ton głosu HoSeoka.
-Hobi? Skąd masz mój numer? - usiadła zaskoczona na łóżku.
-Sama mi podałaś. - zaśmiał się cicho. - Gdzie jesteś?
-W łóżku, śpię.
-A co ze szkołą? Zdajesz sobie sprawę, że już po dziesiątej?
-To oznacza jedno. - zaśmiała się uroczo. - Nie opłaca mi się już do niej iść.
-Aish, ____, jesteś nieodpowiedzialna.
-Wolę określenie niegrzeczna.
-Yah! Spotkaj się ze mną zaraz obok skate parku.
-Po co? - zmarszczyła brwi, nie wiedząc czego mogłaby oczekiwać po kimś takim jak Jung.
-Niespodzianka! - krzyknął roześmiany do komórki. - Zbieraj się, masz tylko pięć minut! - po tych słowach rozłączył się, lecz ___ wciąż słyszała w głowie jego śmiech. Sama mimowolnie się uśmiechnęła, podchodząc jednocześnie do szafy. Wybrała z niej szybko ciemną koszulkę i czarne spodnie, po czym z lekkim uśmiechem na wciąż bladej twarzy podreptała do łazienki.

   Tak jak się spodziewała tak też było. HoSeok, stał tuż przy bramie obok skate parku, uśmiechając się uroczo w jej stronę.
-Coś się stało? Dlaczego kazałeś mi tu przyjść? - przystanęła obok niego.
-Zabieram cię w pewne miejsce. - uśmiechnął się uroczo, po czym ujął jej dłoń.
-Gdzie?
-Potańczymy trochę. - zaśmiał się, po czym pociągnął ją w kierunku wynajętej przez niego niedawno sali tanecznej.
   Nim się zorientowała, stała na środku dużej, przestronnej i ładnie wymalowanej sali tanecznej. Brunet zdjął szybko swoja bluzę zostając tylko w koszulce, która ukazywała jego mięśnie. Polka mimowolnie uśmiechnęła się lekko, widząc tak przyjemne widoki. W końcu tancerz był naprawdę przystojny, więc ciężko było od niego oderwać wzrok.
-Ja pokaże ci układ, a ty potem spróbujesz go powtórzyć, dobrze?
-Przecież nie dam rady. - mruknęła, podkulając nogi.
-Spokojnie, wierzę w ciebie. - puścił jej oczko, by zaraz włączyć muzykę. Zaczął tańczyć w jej rytm, płynne, szybkie i cholernie trudne kroki sprawiły, że na twarzy młodej Polki pojawiła się bladość a usta otworzyły szeroko. Patrzyła na niego z ogromnym zafascynowaniem, ponieważ chłopak był w tym naprawdę świetny. Elementy poppingu dodawały choreografii jeszcze trudniejszego wyglądu, więc dziewczyna miała obawy co do powtórzenia jej (TANIEC)
  Gdy chłopak skończył, szatynka spojrzała na niego dużymi oczami, po czym zaczęła głośno bić mu brawo.
-Omo, oppa, byłeś niesamowity.
-Dziękuję. - wymruczał nieco zmęczony, po czy chwycił ją za dłoń i pociągnął na środek sali. Stanął tuż za nią przez co czuła jego ciepły oddech na szyi, jego duże i silne dłonie spoczęły na jej ramionach, a ona niczym napalona nastolatka, spłonęła rumieńcem.
-Rozluźnij się, jesteś spięta.
-Bo mnie dotykasz. - mruknęła pod nosem, nie zdając sobie sprawy z tego iż chłopak to słyszał. Brunet tylko zaśmiał się cicho i stanął obok niej, mówiąc.
-Powtarzaj za mną.
   Po dwóch długich godzinach potrafiła już cały układ. J-Hope, stał pod ścianą i przypatrywał jej się od czasu do czasu lekko przygryzając wargę. Widział w niej ogromny potencjał, dlatego chciał pomóc jej znaleźć szkołę, bądź pomóc jej znaleźć wytwórnię, gdzie mogłaby się jeszcze bardziej podszkolić w tańcu.
-Jak było oppa? - zapytała zmęczona, kładąc się na ziemi.
-Doskonale, jestem z ciebie dumny księżniczko. - zaśmiał się. ____ przymknęła oczy szybko oddychając, Jung widząc ją w takim stanie poczuł niemałe pożądanie. To nie było tak, że raper pragnął jej tylko cieleśnie, co to to nie, on pragnął ją także uczuciowo. Raz miał dziewczynę, ale nie kochał jej w taki sposób jak tej, która leżała właśnie zmęczona na jego sali. Może znał ją zaledwie cztery dni, ale czuł, że to ta jedyna. Fakt, może to działo się za szybko, ale jego umysł i serce zdecydowanie nie chcieli współpracować.
  Nie wiedząc kiedy zawisł nad nią, patrząc na jej lekko czerwoną, lecz wciąż piękną twarz. Niepewnie odgarnął kilka kosmyków z jej twarzy co sprawiło, że Polka gwałtownie otworzyła oczy.
-Um, co ty robisz? - zapytała zaskoczona, widząc jego twarz tuż przy swojej.
-Sam właśnie nie wiem. - mruknął zmieszany, a jego wzrok spoczął na jej ustach. Przeklnął w myślach sam siebie, po czym delikatnie musnął jej usta, co sprawiło, że zakochał się już w niej po uszy.
-Jung. - mruknęła, odsuwając się od niego na tyle na ile mogła.
-Przepraszam. - powiedział cicho, siadając na ziemi tuż obok niej.
-Nie powinieneś tego robić. - skarciła go.- Nie jesteśmy parą.
-___, proszę, zrozum, że ja. - urwał, ponieważ dziewczyna szybko wstała z podłogi, mówiąc.
-Muszę wracać do domu. - oznajmiła, by zaraz wyjść, a raczej wybiec z sali tanecznej.
-Jung, ty cholerny idioto. - mruknął, po czym położył się na podłodze.

   Późnym wieczorem brunet siedział w pokoju swojego kolegi. Bawił się komórką od czasu do czasu włączając chat, by móc napisać do ___.
-HoSeok, naprawdę się zakochałeś? - zapytał YoonGi, który chwilowo oderwał się od pisania tekst.
-Mhm, tak hyung.
-Powiedziałeś jej o tym?
-Nie i raczej tego nie zrobię. Ona uważa mnie tylko za przyjaciela, nie chcę stracić jej przyjaźni. - jęknął i rzucił się na łóżko blondyna.
-Yah, ty to głupi jesteś. - pokręcił głową, obracając się bardziej w stronę Junga. - Napisz do niej.
-A jeśli nie odpisze?
-To co? Napisz, nie bądź tchórz, poza tym musiało jej się to podobać.
-Co?
-Pocałunek. - westchnął.-Gdyby tak nie było, spoliczkowałaby cię.
-Tak uważasz?
-No jasne, a teraz wypad z mojego pokoju. - kiwnął głową na drzwi i obrócił się tyłem do młodszego. Jung, wrócił do swojego tymczasowego pokoju. Chwycił komórkę i napisał.

Do: Ma miłości <3
  Przepraszam za dzisiaj. Mam nadzieję, że bardzo cię to nie uraziło. Naprawdę nie mogłem się powstrzymać, pamiętaj, że twój oppa nie zrobi czegoś wbrew twojej woli. Nie chcę, byś przez ten pocałunek się mnie bała, czy myślała o mnie jak o zboku. Przepraszam i dobranoc księżniczko <3

  Drżącą dłonią chwyciła komórkę i niepewnie spojrzała na wiadomość.

Od: Hobiasz ^^
Przepraszam za dzisiaj. Mam nadzieję, że bardzo cię to nie uraziło. Naprawdę nie mogłem się powstrzymać, pamiętaj, że twój oppa nie zrobi czegoś wbrew twojej woli. Nie chcę, byś przez ten pocałunek się mnie bała, czy myślała o mnie jak o zboku. Przepraszam i dobranoc księżniczko <3

  Uśmiechnęła się nieznacznie, po czym wybrała jego numer. Podczołgała się pod drzwi balkonowe resztkami sił, jej krew była wszędzie. Na łóżku, na podłodze, na szafie i na drzwiach. Głębokie, cięte rany, które zadał jej Lu piekły ją niemiłosiernie, a opuszczające ją siły sprawiły, że chciała już tylko i wyłącznie spać. Nawet jeśli miał być to jej wieczny sen.
-Halo? Księżniczko?
-O-oppa? - wydukała, ocierając lewą dłonią krew z prawego policzka.
-___?! Co się dzieje?! Dlaczego masz taki głos?! - usłyszała jego przerażony głos.
-Lu oppa. - zaśmiała sie ponuro, by zaraz głośno kaszlnąć, wypluwając przy tym krew. - Nie jestem zła oppa..t-to było nawet miłe. - uśmiechnęła się nieznacznie.
-___, błagam podaj mi adres!
-To nic nie da, za dużo krwi o-oppa - oparła swoją głowę o próg, po czym mruknęła. - Muszę spać oppa, dziękuję, że pomogłeś mi przez te kilka dni być szczęśliwą.
-___, błagam, skarbie, księżniczko! Podaj mi ten pierdolony adres!
-Dobranoc oppa. - mruknęła cicho, zamykając oczy.

 https://em.wattpad.com/cadf120307da06283dd794ae1233b6dbbbc766f8/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f797a59455357785a7346587243413d3d2d3337333734333734302e313461343333363035393464636533613333373832323335313937372e676966?s=fit&w=1280&h=1280 

I co sądzicie?
Podobało wam się?
Mam nadzieję, że tak.
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

First Love - Część piąta

5 komentarzy:
Witam <3
  Przybywam do was z kolejną częścią wieloczęściowca z Hobim. Mam nadzieję, że cała opowieść się wam spodoba, ponieważ zbliżamy się do końca. Nie chcę robić z tego opowiadania ( chociaż, mogłoby wyjść całkiem nieźle ) więc uważam, że będzie tak max dziesięć części, lecz i to nie jest pewne.
   Co sądzicie o zachowaniu Lu oraz Hobiego? Jestem bardzo ciekawa waszej opinii.
Nie przedłużając...
Zapraszam<3
~ ~ ~
   Osiemnastolatka, siedziała na dachu kina wraz ze swoim kolegą, którym stał się Jung HoSeok. Patrzyli w ciszy na wschód Słońca, sprawiając, że ten moment był dla nich magiczny. Dziewczyna nigdy nie doceniała takich widoków, a chłopak był szczęśliwy, że mógł pokazać jej coś pięknego i niedocenianego przez wiele osób. Polka mimowolnie oparła swoją głowę na ramieniu bruneta, westchnęła cicho, czując pierwszy raz od trzech lat spokój i w pewnym sensie szczęście.
-Postaram się, by każdy twój dzień był taki jak ten. - wyszeptał, chwytając dłoń towarzyski.
-Wiem, że mówisz to tylko po to, bym się znów nie załamała. Doskonale wiem, że twój urlop trwa jeszcze tydzień. Potem obydwoje wrócimy do swoich rzeczywistości.
-Nie ____, postaram się, aby tak nie było.
-Jung, nigdy nie składaj obietnic, które się nie spełnią. - zbeształa go jak małe dziecko, przez co starszy od niej chłopak, uśmiechnął się uroczo, ściskając nieco jej dłoń, która według niego idealnie pasowała do jego dłoni. Czy się zakochał? Na pewno chciał jej pomóc i wierzył w to, że mu się uda, ale kto wie?
   Stanęli razem przed wejściem do szkoły. HoSeok musiał się nieźle natrudzić, by móc odprowadzić swoją koleżankę do szkoły. Był rozpoznawalny, więc musiał się ukrywać wszędzie. Dosłownie.
-Pamiętaj, że masz do mnie napisać po zakończeniu wszystkich lekcji, jasne?
-I tak po szkole idę do pracy. - westchnęła, poprawiając szelkę od plecaka. - Nic mi się nie stanie.
-Nigdy nie mogę tego być pewien ___, zwłaszcza po tym w jakim stanie cię spotkałem wtedy na plaży. - oznajmił ze smutkiem. - Muszę cię pilnować.
-Nie jestem dzieckiem Jung.
-Jesteś. Dla mnie jesteś taką małą, kochaną i zadziorną kruszyną, która jeszcze nie jest pełnoletnia.
-Aish. - zaśmiała się lekko zawstydzona. - Wracaj lepiej do kolegów, pewnie się martwią twoją nieobecnością.
-Jestem pewien, że jeszcze śpią.
-Ty też powinieneś.
-Och, głupota. - zaśmiał się lekko rozbawiony. - Ty nadajesz mi wystarczającą ilość energii.
-No już nie przesadzaj. - odparła mocno rozbawiona. - Naprawdę muszę już iść, pa.
-Pamiętaj o wiadomościach! - krzyknął na koniec, po czym ruszył do domu z rozmarzonym wyrazem twarzy.

  ____, siedziała tuż obok Yuri na ostatniej lekcji. Farbowana blondynka również tak jak Hobi, zdołała przebić się przez mur, który utworzyła Polka, przez co obydwie rozmawiały ze sobą bez skrępowania.
-Znałam ją. - zaczęła Koreanka, patrząc na koleżankę z ławki. - Mia, chodziła ze mną na dodatkowe lekcje tańca i rysunku.
-Tak?
-Mhm, lubiłam ją, była miła i zabawna, ale przez ostatnie dwa miesiące zrobiła się strasznie cicha, może przez tego chłopaka. Aish, szkoda jej.
-Um. - urwała szatynka, próbując zapobiec łzom - Tęsknię za nią.
-Rozumiem, była twoją przyjaciółką. Ale pamiętaj, że nie jesteś sama na tym świecie. Możesz zawsze mi opowiedzieć co cie trapi, a ja postaram ci się pomóc.
-Dzięki to miłe.
-Wiesz ____, uratowałaś mnie. Zawdzięczam ci spokój w szkole i poza nią. To naprawdę mi pomogło, więc i ja chcę ci jakoś pomóc.
-To wiele dla mnie znaczy. - wyszeptała, po czym przytuliła ją niepewnie.

  Tak jak zawsze po lekcjach ____, wyszła ze szkoły i od razu skierowała się do swojej pracy. Zignorowała dzwoniącego Hobiego, ponieważ martwiła się, że nie zdąży na czas do kawiarni, więc nie chcąc się niczym rozpraszać, wyłączyła komórkę.
  Tuż na zapleczu ubrała swój fioletowy fartuszek, który zapięła wokół pasa. Odłożyła swoje rzeczy w swój mały kącik, po czym z udawanym uśmiechem weszła do kuchni.
-Jestem. - oznajmiła, patrząc na młodego chłopaka, który miał przefarbowane włosy na ognistą czerwień.
-Super, możesz zanieść ten deser na stolik trzeci? YuSun znów się spóźnia.
-Okey, tak w ogóle. - urwała, patrząc na uśmiechniętego chłopaka. - Fajny kolor włosów sobie zrobiłeś Chanyeol.
-Dzięki, a teraz idź. - zaśmiał się, po czym poklepał ją po plecach.
   Zostało jej jeszcze półgodziny do zakończenia pracy, mimo to była bardzo zmęczona i zniecierpliwiona, ponieważ bardzo chciała odezwać się do Junga. Gdy ścierała stolik po poprzednich klientach w progu zobaczyła Hobiego i resztę jego kumpli. Brunet miał całe rumiane policzki, a jego klatka piersiowa unosiła się nierówno.
-Jesteś. - wyjęczał, patrząc na nią z ulgą. - Tak cholernie się o ciebie martwiłem. - dodał, tuląc ją do siebie.
-Oppa, jestem w pracy. - odparła lekko zawstydzona.
-Ach, no tak.
-Usiądźcie dobrze? A ja przyniosę wam coś do picia. - po tych słowach odeszła od bruneta, który cały czas ją odprowadzał wzrokiem.
-Z bliska jest naprawdę śliczna. - zaczął Kook.
-Taa i urocza. - dodał Suga, patrząc na Hobiego.
-Siadajcie, zaraz przyjdzie. -oznajmił z ogromnym uśmiechem Hobi.
-Jesteś chyba w niej mocno zakochany. - odezwał się Jin, który patrzył to na kolegę to na dziewczynę, która nakładała na tacę napoje.
-Aish, to oczywiste. Jednak wolałbym abyście o tym jej nie mówili. - odparł z powagą, siadając przy stole.
-Spokojnie hyung, i tak to widać. - zaśmiał się Tae, ukazując przyjacielowi rząd  białych zębów. Hope tylko pokręcił głową, czując gorąco na policzkach.
  Już po kilku minutach ___ siedziała wśród siódemki roześmianych i miłych chłopaków, którzy opowiadali jej o swoim zadaniu w zespole. Z ogromną fascynacją pochłaniała każde ich słowa, czując narastające szczęście. Patrzyła na nich z dużymi oczami widząc w nich kogoś, kto ciężko pracując zdobył i zdobywa ogromne uznanie, które im się należało za taki trud, który przeszli. Po jakimś czasie przyłapała się, że zbyt długo jej wzrok zatrzymał się na HoSeoku przez co odwróciła od niego wzrok, sprawiając, że ten poczuł się nieco urażony.
-Zajmujesz się czymś jeszcze, prócz jazdą na deskorolce? - zapytał zaciekawiony NamJoon, patrząc na nią z delikatnym uśmiechem. Szatynka zastanowiła się chwilę, po czym wypaliła.
-Tańczę, czasem, gdy uda mi się w nocy urwać z domu, chodzę tańczyć.
-Tak? Gdzie? - dopytywał JiMin.
-Do parku, na halę sportową w naszej szkole. Wszędzie, byle to miejsce było z dala od domu. - mruknęła, przez co Jung ujął jej dłoń, wiedząc, że ciężko jej się mówiło o miejscu, gdzie powinna czuć się dobrze. Zapadła niezręczna cisza, którą zaraz przerwał TaeHyung.
- Może opowiesz nam nieco o sobie? Jesteś chodzącą zagadką. - zaśmiał się, klepiąc ją po ramieniu.
-Moje życie jest... dość ponure i - urwała, upijając łyk kawy.
-___. - zaczął cicho HoSeok. - powiedz to, co chcesz, do niczego cię nie zmuszamy, pamiętaj. - Polka westchnęła ciężko, zaczynając mówić cichym i niespokojnym głosem.
-Trzy lata temu moja przyjaciółka popełniła samobójstwo, od tamtej pory moje życie się posypało. Nie potrafiłam się odnaleźć, więc popadłam w złe towarzystwo. Wyrzucono mnie z dwóch szkół za demolowanie klas i przychodzenie na lekcje pod wpływem alkoholu. Do mojego domu wprowadził się mój przyszywany brat, który pije, ćpa, pieprzy wszytko co się rusza. Bije mnie i gnębi, niszczy psychicznie w najgorszy możliwy sposób, Zabiera mi pieniądze, więc tak właściwie nie mam nic. - mruknęła nieco roztrzęsiona. - Nienawidzi mnie, chociaż nie wiem dlaczego. Moi rodzice są bezsilni i tak naprawdę, w domu jestem tylko ja i LuHan. Nie ma dnia bym od niego nie dostała, obrywam za wszystko. Źle położoną szklankę, spojrzenie na niego w niewłaściwy sposób... Za wszystko. To przed niego jestem jaka jestem, chociaż dawniej byłam taka sama jak JiMin. - powiedziała drżącym głosem, zerkając na bladego z przerażenia HoSeoka. - Piłam, kradłam i rozrabiałam przez co nieraz wylądowałam na komisariacie. W szkole jest tak samo, nie mam przyjaciół, czy znajomych. Jestem jak rasowy pustelnik, który dystansuje się od innych. - urwała, ocierając łzę. Jednak ku zaskoczeniu wszystkich, pokręciła głową z uśmiechem, mówiąc. - No cóż, moje życie to jedno wielkie gówno, ale żyję, mam się całkiem nieźle prócz ran, które mam na ciele przez brata. - jej cichy śmiech przyprawił chłopaków o dreszcz. W tamtej chwili wyglądała jak osoba niezrównoważona psychicznie, jednak nie bali się jej, współczuli jej całym serce.
-___. - zaczął cicho SeokJin.
-Nie chcę współczucia, nie potrzebuję go. - odparła szybko. - Jestem silna psychicznie, tylko czasem mam stan załamania, jednak ostatnio zaczęłam stawiać się Lu i - urwała, patrząc na kubek z herbatą.
-I? - spojrzał na nią Jung.
-I to go chyba najbardziej denerwuje. Kilka dni temu pierwszy raz w życiu go spoliczkowałam i wyzwałam od najgorszych. Pomińmy moment, że sprał mnie dość mocno przez co miałam podbite oko. - zaśmiała się ponuro.
-Tak nam przykro. - jęknął JungKook, mając łzy w oczach.
-Pomożemy ci. - dodał JiMin.
-Nie, nie znacie mnie, a ja nie znam was. To bezsensu chłopaki. - odparła, patrząc kolejno na każdego. - Sama sobie poradzę.
-___. - zaczął spokojnie HoSeok, obejmując ją lekko. - Po to masz mnie, bym ci pomógł. Nie zostawię cię na pastwę tego kata.
-Dziękuję Jung, ale nie musisz tego robić. Mam już osiemnaście lat, wiem co powinnam zrobić.
-Co? - zapytał cicho.
-Zabić go najlepiej. - mruknęła z taką powagą, że zabrzmiało to jak groźba.
-___. - odezwał się YoonGi.
-Wiem, wiem to karalne. Pozbędę się go jakoś, albo sama ucieknę z domu. Nie dam rady dłużej przebywać w tak toksycznym miejscu. - westchnęła.
  Nim się obejrzała, jej zmiana dobiegła końca, zwiastując powrót do domu, w którym czuła się jak worek treningowy brata. Weszła na zaplecze, zabrała swoje rzeczy i wróciła do czekających na nią chłopaków.
-Odprowadzę cię. - powiedział HoSeok.
-Nie. - uniosła głos, przez co każdy na nią spojrzał. - Lepiej dla ciebie i dla mnie, byś nawet nie zbliżał się do tego...miejsca.
-Ale ____.
-Nie HoSeok, spotkamy się może jutro... No o ile go dożyję...
-____! - krzyknął przerażony.
-Żartowałam, muszę iść. Dziękuję chłopcy, do zobaczenia! - krzyknęła, po czym ruszyła na swojej deskorolce do domu.
-Hobi. - zaczął niepewnie JungKook.
-To cud, że jeszcze nie ześwirowała - mruknął YoonGi, patrząc za oddalającą się dziewczyną.
-Musze jej pomóc. - szepnął Hobi, zaciskając dłonie w pięści.

~ ~
I koniec kolejnej części.
Co o niej sądzicie?
O historii naszej bohaterki?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE 
  

czwartek, 13 kwietnia 2017

First Love - Część czwarta

9 komentarzy:
   Cała roztrzęsiona i zapłakana siedziała w kącie swojego ciemnego pokoju. Słońce już powoli wyłaniało się zza dużych budynków tym samym oświetlając powoli wnętrze jej pokoju. Swoimi bladymi i drżącymi dłońmi ocierała krew z podbródka i ust. Lekko sine oko bolało ją niemiłosiernie, a wciąż szybko bijące serce chciało wyrwać w jej klatce piersiowej dziurę. Płakała tak głośno jak jeszcze nigdy w życiu, starała się, ale wciąż to było za mało. Jej psychika wysiadała, a ciało nie potrafiło znosić już tak wielu ran, jak wcześniej.
  Podeszła powoli do drzwi łazienki, po czym niepewnie je otworzyła, słysząc przy tym ciche skrzypienie. Nie chciała wracać do ostatnich chwil, dlatego weszła szybko do łazienki i zakluczyła drzwi. Z lekkim wahaniem zdjęła ubranie, po czym weszła pod strumień lodowatej wody, która pomagała jej orzeźwić ciało jednocześnie schładzając je odrobinę.
Oparła czoło o ścianę, po czym spojrzała załzawionymi oczami na swoje posiniaczone nogi, szepcząc.
-To dla mnie zbyt wiele.

  Rozpuszczone włosy, obojętny wyraz twarzy i ciemne ubranie. Dziewczyna dziękowała w duchu za ciepły dzień, ponieważ mogła bez obaw nosić okulary przeciwsłoneczne. Fakt, miała lekki makijaż, lecz nie zakrywał on zbyt dobrze sinego oka, a pęknięta dolna warga i lekkie zadrapanie na policzku wcale nie było takie łatwe do ukrycia.
 Odłożyła deskorolkę do szafki, po czym skierowała się do klasy, chcąc być wcześniej, ponieważ gdyby ktoś się jej bardziej przyjrzał, zobaczyłby jak bardzo miała zmęczony i obolały wyraz twarzy.
   Dwie ostatnie lekcje były dla niej istną katorgą, ponieważ miała lekcje ze swoją wychowawczynią. Kobieta nie lubiła jej, ale wiedziała, że nie mogła sobie na zbyt wiele pozwalać, ponieważ od razu jej sekret wyszedłby na jaw.
-____, zdejmij okulary, jesteś w klasie.
-Wolałabym nie. - mruknęła, czując lekki strach.
-Jednak zrób to. Chociaż raz nie rób problemów.- nie miała zbyt wiele do gadania, więc zdjęła je niepewnie, po czym schowała je do plecaka. Od razu spojrzała na swoje odbicie w komórce, chcąc się upewnić, że jej twarz wyglądała tak jak zawsze. Jednak nie widząc żadnej reakcji, odetchnęła tylko z ulgą, ciesząc się, że nie będzie miała problemów.
  W pewnym momencie, gdy była w bibliotece, dosiadła się do niej Yuri. Dziewczyna, którą uratowała przed ogromnym pośmiewiskiem.
-Dziękuję, nie miałam okazji ci tego powiedzieć. - dobiegł ją nieco niepewny głos farbowanej blondynki. ____ tylko przytaknęła, cały czas patrząc na otwartą książkę, udając, że ją czytała.
-Jesteś dobra wbrew pozorom. - znów usłyszała jej głos, lecz już nieco pewniejszy.
-Nie znasz mnie.
-Masz rację, ale zdążyłam się zorientować, że jesteś naprawdę pomocną dziewczyną.
-Daj sobie spokój, dobra? Nie rozmawiaj ze mną najlepiej, było mi lepiej, gdy nie było cię obok mnie. - warknęła, patrząc na nią wrogo. Gdy tylko to zrobiła, blondynka zakryła usta dłonią, patrząc na nią z ogromnym smutkiem i strachem.
-Jesteś ranna. - wyszeptała.
-Odwal się, jasne? Nie potrzebuję niczyjej pomocy! - wrzasnęła, przez co od razu została uciszona przez starszą panią w bibliotece. - Nie znasz mnie i nigdy nie poznasz.
  Wyszła szybko z biblioteki od razu kierując się w stronę parku. Musiała odetchnąć, lecz nie wiedziała jak. Ciągle w stresie i w ogromnym strachu, stawiała szybkie kroki na chodniku. Źle zareagowała, fakt, ale ona tylko się broniła.

  Zalana łzami upadła na piasek. Nie mogąc się powstrzymać, zakryła dłońmi twarz oddając się chwili załamania. Nie chciała już z tym walczyć. Mogła opuścić dom, zamieszkać gdzieś z dala od Lu i mieć spokój, ale była jeszcze młoda. Za młoda nawet.
-_____ - dobiegł ją dobrze znany głos. Nie chciała pokazywać się chłopakowi, ponieważ wiedziała, że wtedy dowiedziałby się już wszystkiego. Nie chciała tego. - ____, spójrz na mnie. - ponowił prośbę. Polka, odwróciła się do niego tyłem, żałując, że wybrała takie miejsce na płacz. Wiedziała, że HoSeok tutaj często przychodził.  Żałowała tak wielu rzeczy...
-Odejdź sobie. - wydukała, jeszcze bardziej się zakrywając. - Nie znasz mnie, a nie chcę byś mnie poznał. Wracaj do kumpli a mnie zostaw w spokoju.
-Nie mógłbym tego zrobić. Nie potrafiłbym nawet zostawić cię, gdy potrzebujesz kogoś.
-Odwal się, dobra?! - krzyknęła, unosząc głowę. Ich wzrok się skrzyżował, lecz gdy HoSeok, zobaczył rany i sine oko, zrozumiał...
http://favim.com/media/uploads/images/orig/140225/black-and-white-couple-gif-hug-Favim.com-1413006.gif-____. - wyszeptał niepewnie, po czym ją mocno przytulił. Dziewczyna nie odpychała go, wręcz przeciwnie. Wtulała się w niego jeszcze bardziej.
   Tak mały gest, a tak wiele dla niej to znaczyło. Mimowolnie schowała twarz w zagłębienie jego szyi, po czym westchnęła cicho, czując się już nieco lepiej. Zawsze uciekała przed czyjąś pomocą, lecz tutaj było zupełnie inaczej. Mimo że bała sie do tego przyznać, potrzebowała tej pomocy. Nawet jeśli miał ją dać Jung.
  Gdy odsunęła się od niego, zobaczyła zamoczona koszulkę i ogromny smutek. Chciała wstać i odejść, lecz brunet ujął jej dłoń i przyciągnął ją mocno do siebie. Chciał jej pomóc, nie tylko dlatego, że potrzebowała jego pomocy, lecz także dlatego, że zasiała w jego sercu i umyśle małe ziarno, które wierciło mu dziurę, gdy nie było jej obok.
-Chciałby abyś mi wszystko opowiedziała, ale wiem, że tego nie chcesz. - zaczął niepewnie. - jednak bardzo mi zależy, abyś czuła się bezpiecznie. - dodał już szeptem. ___, spojrzała na niego mocno zaskoczona, ponieważ pierwszy raz w życiu jakiś chłopak tak się o nią martwił. Była pierwszy raz w takiej sytuacji.
-Nie chcę byś mnie poznał. Boję się, że cię polubię, a potem stracę cię tak jak Mię. Przepraszam. - po tych słowach ruszyła w drogę. Jednak chłopak znów do niej podszedł, mówiąc.
-Chcę poznać twój świat i pokazać ci, że możesz się z niego wyrwać.
-Jesteśmy rożni.
-Ale nadal chcę ci pomóc.
-Jung.
-Mów na mnie J-Hope, chcę być twoją nadzieją, tak jak innych. - po tych słowach spojrzał czule w jej oczy, chcąc pokazać jej, że naprawdę mu zależało.
-Bo widzisz Hobi, jest pewna rzecz, która nas różni - zaśmiała się ponuro.
-Co takiego?
-Ty masz wszystko. Ja nie mam nic - szepnęła, po czym odeszła, zostawiając go w osłupieniu.
Ku jej zaskoczeniu chłopak podbiegł do niej i chwycił ją mówiąc.
-Pozwól mi być twoim wszystkim - oznajmił cicho, patrząc uważnie w jej napuchnięte od łez oczy.
-Hobi... - urwała, czując zaskoczenie. - nie będę potrafiła ci zaufać.
-Rozumiem to. Ale naprawdę chcę ci pomóc.
-Nie będziesz potrafił.
-Pozwól mi chociaż spróbować. - wyszeptał, patrząc jej w oczy.
  Przytaknęła czując mocne zaskoczenie na ten czyn, lecz w głębi serca była mu bardzo mocno wdzięczna. Potrzebowała go, jego opieki i pocieszenia. Potrzebowała go, by rozprostować i wyleczyć swoje skrzydła, które były podcinane przez trzy okropne dla niej lata.
https://68.media.tumblr.com/f2b86c155b028febb2d130b00f946d43/tumblr_inline_olc9snw4Z61tj02pp_500.gif 

I czwarta część za nami. 
Ale to leci...
Aish, i co sądzicie o rozdziale?
Podobał wam się?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

First Love - Część trzecia

5 komentarzy:
   Głośna muzyka rozbrzmiała w pokoju Polki. Odruchowo sięgnęła dłonią pod poduszkę, po czym wyłączyła alarm. Nie chciała wstawać, wolała spać. Albo chociażby poleżeć pod kocem.
 Odwróciła się na lewy bok tym samym patrząc na lekko uchylone drzwi, które prowadziły na balkon. Wracała myślami do HoSeoka, który był dla niej naprawdę dobry i widać było po nim, że współczuł jej, mimo że tak naprawdę nie wiedział o niej ani jednej rzeczy. Za to ona o nim dość sporo. Zdecydowanie mogła przyznać, że wiadomość iż brunet należał do męskiego zespołu przyprawiał ją o nie małe zaskoczenie, a sam fakt, że podbijali również inne kraje, uświadomił jej, jak bardzo była w tyle z różnymi rzeczami.
   Wstała z łóżka dopiero po ósmej. Lekcje już trwały, lecz ___ kompletnie nie przejęta tym faktem, postanowiła udać się jeszcze do kawiarni, w której miała znów zacząć pracę.

  Nie przejęta tym faktem, że nie mogła tego robić i tak to zrobiła. Wjechała na szkolny korytarz na swojej deskorolce, nie zwracała uwagi na gapiących się na nią uczniów. Słuchała swojej ulubionej piosenki więc jej myśli były zupełnie gdzieś indziej. Jednak po kilku sekundach jazdy zatrzymała się tuż przed swoją wychowawczynią. Stanęła przed nią twarzą w twarz, patrząc na nią z taką obojętnością, że to było aż dziwnie. ____ nie zawsze taka była, więc gdy ludzie zobaczyli tak nagłą zmianę, odwrócili się od niej.
-Nie powinnaś jeździć po szkole tym kawałkiem drewna - mruknęła starsza Koreanka, patrząc na szatynkę ze złością - To jest zabronione przez regulamin. - dodała po chwili.
-Zabronione jest także przez regulamin i samo prawo kochanie się ze swoim uczniem, w ramach poprawienia semestru - warknęła, po czym rozumiejąc to co powiedziała, ugryzła się w język. Niestety słowa padły, a nauczycielka , spojrzała na nią z niedowierzaniem.
-Jeśli to komuś wygadasz - urwała, ponieważ ___ przerwała jej mówiąc.
-Spokojnie, nie jestem aż tak zła. Nie powiem o tym nikomu, bo i tak nie będę z tego nic miała, ale byłabym wdzięczna, gdybym jednak mogła się przemieszczać po szkole na mojej deskorolce - oznajmiła ze stoickim spokojem co naprawdę mocno zaskoczyło starszą kobietę.
-Aish, dobrze już dobrze - mruknęła. - Nie wchodźmy sobie w drogę, dobra?
-Oczywiście - zaśmiała się, po czym wyminęła kobietę tym samym udając się w stronę klasy.

  Lekcje i przerwy mijały, a ___ jak zawsze siedziała sama, od czasu do czasu słuchając muzyki. Nikt do niej nie podchodził, nie próbował z nią rozmawiać, nikt nawet nie raczył na nią spojrzeć dłużej niż dwie sekundy. Część uczniów się jej bała, a druga część miała ją w głębokim poważaniu. Odpychali ją, wyśmiewali, obgadywali...
  Znosiła to, była już nawet przyzwyczajona do takiego stanu rzeczy, lecz jednego nie można było o niej powiedzieć.
Nie była słaba.
Była cholernie silna i udowadniała to każdego ranka, gdy wstawała z łóżka, by udać się do szkoły czy pracy. Wytrwała i silna, te dwie cechy były u niej najsilniejsze, dlatego też jakaś mała cząstka również mało szanownych uczniów ją podziwiała i próbowała naśladować. Jednak ___ była wyjątkiem, który budził respekt i strach jednocześnie. Obok niej nie można było przejść obojętnie.

  Ostatnia lekcja się zakończyła, ___ gotowa do wyjścia wzięła swoją deskorolkę i słuchawki, po czym ruszyła do wyjścia. Gdy chwyciła za klamkę usłyszała śmiech i krzyk jednocześnie. Przez kilka sekund stała, próbując zlokalizować miejsce skąd dochodziły te krzyki, aż w pewnym momencie zrozumiała, że to dochodziło z sali chemicznej. Nie czekając ani sekundy ruszyła w tamtym kierunku, czując szybsze bicie serca. Gdy stanęła przed drzwiami spojrzała przez małe okienko. Dostrzegła trzy dziewczyny, które wylewały wodę na zapłakaną i roztrzęsioną koleżankę z klasy. W ofierze rozpoznała Yuri, która chodziła do jej klasy i tak jak ona, również nie była lubiana. Nie mogąc pozwolić na ośmieszanie jej, wparowała do sali. Trójka dziewczyn spojrzała na nią z niemałym przerażeniem, jedna z nich wypuściła komórkę z dłoni, którą nagrywała całe zajście.
-Idziemy - rozkazała ich liderka, chcąc wyjść, lecz ___ pokręciła głową.
-Wyjść? Och, kochaniutkie dziewczynki, gdzie chcecie wyjść? - zaśmiała się ponuro.
-Zjeżdżaj idiotko - mruknęła Kim, która była drugą z dziewczyn.
-Wyśmiewacie ją, kręcicie o niej podły film i w dodatku oblaliście ją wiadrem wody, dodając do tego obelgi - zaczęła z ogromną złością - i wy myślicie idiotki, że ja was tak bez problemu puszczę - dodała, po czym zaczęła się głośno śmiać.
-Mówiłam wam, że jest walnięta - zaśmiała się Yumi, która była 'liderką' grupy. Polka, słysząc te słowa nie wytrzymała, podeszła do niej szybko, po czym pchnęła ją z całej siły na stolik. Koreanka przerażona upadła na podłogę, lecz ___ nie zamierzała na tym poprzestać. Wylała na nią resztę wody, która została w wiaderku, po czym na jej głowę nasypała trochę ziemi, którą używali na poprzedniej lekcji chemii. Wyjęła komórkę i zrobiła jej zdjęcie, mówiąc.
-Jeszcze raz jej coś zrobicie to obiecuję, że wyślę do zdjęcie do Internetu, potem do ludzi w szkole. Zrobię z twojego życia piekło. - warknęła, po czym dodała - A teraz spieprzaj stąd wraz ze swoimi przyjaciółeczkami.
Dziewczyny pomogły przyjaciółce, po czym przerażony wybiegły z klasy, zostawiając w spokoju Yuri.
   ____ bez słowa pomogła jej wstać, po czym dała jej swój mundurek.
-Zapnij się dobrze i wracaj do domu, pogoda robi się nieco pochmurna, więc możesz coś złapać - oznajmiła ze spokojem, po czym podała jej jeszcze plecak. - Nie przejmuj się nimi, już będziesz miała spokój. - po tych słowach zostawiła zaskoczoną koleżankę z klasy.

 Jechała do kawiarni na swojej deskorolce, jednocześnie robiąc na niej różne triki. Nie zwracała uwagi na gapiących się na nią ludzi, po prostu robiła to co lubiła i to w czym była dobra.
W pewnym momencie dostrzegła HoSeoka, który w otoczeniu swoich kumpli z zespołu, szedł w jej stronę. Pierwszy raz w życiu poczuła zawstydzenie, czuła się naprawdę jak zakochana nastolatka, mimo że nią nie była. Dlatego przyśpieszyła, udając, że nie widziała Junga.
-____, zaczekaj. - zaczął, lecz ____ wciąż udając, że go nie widzi, pojechała w przeciwnym kierunku, zostawiając go w kompletnym osłupieniu.

   Zrobiło mu się przykro, naprawdę przykro, ponieważ myślał, że dziewczyna go polubiła tak jak on ją.
-To ta dziewczyna, która jest dla ciebie taką zagadką? - zapytał SeokJin, patrząc na oddalającą się dziewczynę.
-Miałeś rację, faktycznie jest śliczna. - zaczął Jimin - Europejki w ogóle są śliczne - dodał z uśmiechem.
-Hej, hyung - jęknął Kook, widząc pierwszy raz w życiu tak poważnego kolegę - nie smuć się.
-Zignorowała mnie.
-Aish, może po prostu wstydziła się do ciebie podejść? Zwłaszcza po tej akcji co była wczoraj. - powiedział z powagą maknae, klepiąc hyunga po ramieniu.
-Chodźmy lepiej do tego kina, bo potem muszę jeszcze napisać tekst - mruknął zniecierpliwiony Suga, po czym ruszył w drogę.
-Racja, chodźmy. - szepnął HoSeok, wciąż nie mogąc zrozumieć, dlaczego ona tak go zignorowała.

 

I co sądzicie o trzeciej części?
Podobała wam się?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

sobota, 8 kwietnia 2017

First Love - Część druga

4 komentarze:
    Polka siedziała spokojnie na ławce w parku ciesząc się ostatnim dniem wolnym. Nigdy nie znosiła wracać do szkoły, zwłaszcza, że oprócz do szkoły uczęszczała jeszcze do pracy. Musiała na siebie zarabiać, ponieważ Lu zabierał większość pieniędzy z domu. Mimo swojego dość młodego wieku - bo miała osiemnaście lat - była bardzo poważna, pracowita i odpowiedzialna. Jej koleżanki ze szkoły tylko imprezowały i chodziły na zakupy, ale nie ona. Miała zupełnie inne życie jednak to nie było coś, przez co mogłaby czuć się źle.
   Nim się zorientowała błękitne niebo zakryły burzowe chmury. Czerwiec bywał bardzo kapryśny, więc zawsze można było się spodziewać, że dana pogoda nie utrzymywała się dłużej niż kilka godzin. Mimo to ___ wciąż siedziała na ławce, słuchając muzyki mogła się chociaż trochę uspokoić, nie chciała wracać do domu, ponieważ był tam Han. Blondyn postanowił zrobić sobie dzień wolny od imprezy, więc musiałaby znosić jego towarzystwo przez równe dwadzieścia cztery godziny, ponieważ bardzo lubił ją gnębić i dołować. Nienawidził jej i było to widoczne gołym okiem, lecz nikt nie wiedział dlaczego. Polka już nawet o to nie dbała.
  Gdy pierwsze krople deszczu zaczęły spadać z granatowego nieba, szatynka postanowiła wreszcie się gdzieś udać. Niekoniecznie chciała wracać do domu, więc poprawiła swoją lekko podwiniętą koszulkę, po czym wolnym krokiem skierowała się przed siebie.
  W tej samej chwili zaczął padać ogromny deszcz, więc zaskoczony tym faktem HoSeok , ruszył biegiem w stronę parku, by skrócić sobie powrót do domu kolegi, u którego zatrzymał się na kilka dni. Gdy był w połowie drogi napotkał dziewczynę, która ubrana w koszulkę i poszarpane spodnie, szła wolnym krokiem kompletnie nie zwracając uwagi na deszcz i biegnących ludzi. Zaskoczony naprawdę mocno, podbiegł do niej, łapiąc ją za nadgarstek.
-Chodź, musimy się schować - ku jego jeszcze większemu zaskoczeniu, rozpoznał dziewczynę, którą miał okazję już dwa razy widzieć w swoim życiu. Od razu spojrzał na jej policzek, który przybrał już odcień nieco jaśniejszy niż wcześniej, a lekka rana była już mniej widoczna. Otworzył usta by coś powiedzieć, lecz nieznajoma wyrwała się z jego uścisku i bez słowa wyminęła go. HoSeok pierwszy raz w swoim życiu spotkał taką osobę, była podobna do jego hyunga YoonGiego, lecz dziewczyna była jeszcze bardziej zdołowana niż sam Min. Nie myśląc wiele znów do niej podszedł, po czym chwycił ją mocno za nadgarstek. Nie przejmował się, gdy nieznajoma używała wobec niego wulgaryzmów i agresji w postaci wbijania paznokci w nadgarstek czy szarpania jego koszulką. Trzymał ją za rękę jak niegrzeczne dziecko, które rozrabiało w sklepie z zabawkami, w sumie nawet też tak wyglądali.

  Zatrzymali się pod dachem kawiarni, chłopak wciąż trzymał ją za rękę, jakby chcąc na siłę ją zatrzymać przy sobie. Nie wiedziała dlaczego to robił, ponieważ jej nawet nie znał, ale nie chciała się przejmować tym faktem.
-Widzę cię trzeci raz w życiu, a nadal nie wiem jak masz na imię - zaczął z powagą, patrząc uważnie w jej zaskoczone oczy - tylko powiedz mi imię, nie musisz mówić już nic więcej.
-___ - bąknęła z powagą. Brunet uśmiechnął się delikatnie, ponieważ jej głos od razu przypadł mu do gustu. Sama dziewczyna była prześliczna, nawet  jeśli kosmyki jej ciemnych włosów były przylepione do jej twarzy. Jej zaróżowione policzki wyglądały naprawdę uroczo jednocześnie kontrastując z jej niesamowicie poważną twarzą. Była niska, nawet bardzo, mógł ze spokojem stwierdzić, że nawet Jimin był od niej dużo wyższy, lecz to było naprawdę urocze, ponieważ ___ musiała patrzeć do góry, by móc spojrzeć mu w oczy. Spodobała mu się, nie ukrywał tego. Była ponura i tajemnicza, lecz wiedział, że coś musiało się dziać w jej życiu, ponieważ doskonale pamiętał swojego hyunga w dniu ich pierwszej rozmowy. Był taki sam, jak ____.
-Może wejdziemy do środka, co? Napijemy się ciepłej herbaty i posiedzimy naprzeciw siebie - zaczął, wciąż patrząc w jej oczy - ty będziesz na mnie wściekła, a ja będę w spokoju podziwiał twoją urodę i tajemniczość - dodał już z lekkim uśmiechem.
   Oniemiała. Naprawdę nie potrafiła nic powiedzieć, nawet jej cięta riposta gdzieś się ulotniła. Zamiast tego zarumieniła się jak jakaś napalona nastolatka, nie wiedząc co powiedzieć.

   Nie mogła pojąć, że się zgodziła. Siedziała z HoSeokiem w kawiarni, w samej jej koncie przy małym, uroczo ozdobionym stoliku. Trzymała w dłoniach filiżankę z ciepłą herbatą, która ogrzewała jej nieco zziębnięte ciało, natomiast Jung, uśmiechał się delikatnie w jej stronę, patrząc na nią cały czas. Czuła się dziwnie, naprawdę bardzo dziwnie, ponieważ pierwszy raz w życiu była w takiej sytuacji. Odkąd Mia ją opuściła, zamknęła się na nowe znajomości zapominając o tym, że należała do życia społecznego. Lu w sumie też jej w tym pomógł.
-Widziałem cię jak jeździłaś na deskorolce, powiem tyle. Jestem pod wrażeniem. - oznajmił cicho. - Nigdy nie widziałem dziewczyny, która potrafiła tyle trików na deskorolce, naprawdę jesteś niezła.
-Dzięki - mruknęła, zerkając na kubek z malinową herbatą - ty też całkiem nieźle tańczysz - dodała półgłosem jakby martwiąc się, że to mogło go urazić.
-Nie sądziłem, że mnie widziałaś.
-Śmiałeś się tak głośno, że musiałam spojrzeć komu tak odwaliło - powiedziała z taką powagą, że nawet sama była zaskoczona. Była pewna, że to go uraziło i pewnie lada chwila ją opuści, lecz ku jej zaskoczeniu chłopak zaśmiał się uroczo, mówiąc.
-Wiem, przepraszam, ale czasem tak się śmieje. Czasem to innych irytuje. - on był dla niej zagadką. Zdecydowanie. Raz poważny a raz roześmiany. Był inny, miły i przyjazny, zaczął z nią rozmawiać jak z człowiekiem, pierwszy raz był ktoś dla niej tak miły.
-Przepraszam, że jestem w stosunku do ciebie tak niemiła, ale - urwała, przenosząc wzrok na swoje lekko drżące dłonie - nieważne - mruknęła, po czym upiła łyk.
-Spokojnie ____, nie jestem zły. Na pewno masz powód do bycia taką a nie inną. Każdy z nas przechodzi lepsze i gorsze chwile, to część naszej egzystencji. - Prychnęła cicho na te słowa. Jej egzystencja składała się tylko z pasm samych porażek i smutków. Była pewna, że ten chłopak nie miał pojęcia ile można przejść w ciągu trzech lat.
  Ale nie chciała, by chociaż w ułamku doświadczył tego co ona.

  Z przerażeniem odkryła, że polubiła HoSeoka. W ciągu tych cholernych pięciu godzin, chłopak wzbudził w niej dość całkiem pozytywne uczucia, co było u niej naprawdę nie lada wyczynem. Może nie okazywała tego w żaden sposób, ale naprawdę jakoś go polubiła. Może nie była ufna wobec niego i na pewno nie powiedziałaby mu o swoich kłopotach to jednego była pewna. Jung HoSeok był inny niż ci, których znała.
   Pewnie ich rozmowa trwałaby jeszcze całkiem sporo czasu, jednak coś, a raczej ktoś przerwał sielankę ___. Do kawiarni wszedł Lu, był wściekły i było to widoczne gołym okiem. Gdy tylko dziewczyna go spostrzegła, wstała jak oparzona na równe nogi, po czym mruknęła do HoSeoka.
-Na razie - nie czekając ani chwili wyszła z budynku tylnym wyjściem. Była pewna, że Jung się zorientował, że blondyn musiał być kimś w jej życiu, skoro tak szybko uciekła na jego widok. Jednak to nie było jej największym zmartwieniem.Tutaj chodziło tylko i wyłącznie o LuHana. Nie bacząc na nic zaczęła biec prosto do swojego domu, miała mało czasu by do niego dotrzeć. Jeśli nie znajdzie się w nim przed przyszywanym bratem mogła liczyć na ogromne lanie z jego strony.

  Przerażona do granic możliwości wspięła się po drzewie, po czym w miarę szybko przesuwała się po grubej gałęzi. Stanęła nieco chwiejnie na balkonie słysząc kroki jej potwora. Lu był w domu wcześniej od niej.
-Błagam, tylko tu nie wchodź - jęknęła, lecz od razu straciła nadzieję, gdy w progu stanął wysoki i szczupły blondyn o ciemnych oczach. ____ wyjęła szybko paczkę papierosów z tylnej kieszeni i drżącą dłonią odpaliła zapalniczką mały ogień. Zaciągnęła się raz, po czym oparła się nonszalancko o barierkę, przybierając maskę obojętności.
-Nie było cię gówniaro - warknął blondyn, patrząc na nią z nienawiścią.
-Cały czas tu byłam - oznajmiła ze spokojem, mimo że cała w środku dygotała ze strachu przed jego mocnymi uderzeniami, których nie szczędził.
-Nie rób ze mnie idioty, byłem tu dwadzieścia minut temu i cię nie było. Gdzie byłaś do cholery.
-Mówiłam ci Lu, że byłam tutaj. Może wparowałeś tutaj, jak byłam na dole po zapalniczkę - mruknęła, machając wspomnianą rzeczą przed jego czerwoną od złości twarzą. Chińczyk podszedł do niej, mierząc ją swoim lodowatym wzrokiem z góry na dół. Zabrał od niej papierosa, po czym sam zaczął palić.
-Nie pal, bo będziesz miała mordę jak potwór - po tych słowach wypuścił peta z ust i zgniótł go butem - i tak już wyglądasz jak gówno - dodał ze śmiechem, po czym opuścił balkon a następnie jej pokój.
___ jeszcze przez chwilę starała się opanować nerwy, po czym z cichym westchnieniem zerknęła w stronę kawiarni, w której niedawno siedziała z HoSeokiem.
-Nawet gdybyś chciał, nie potrafiłbyś mnie zrozumieć Jung. Jesteśmy jak dwa różne światy. - szepnęła ze łzami w oczach, czując już tylko i wyłącznie pustkę.

https://68.media.tumblr.com/8854378cf34d12d4290a6051ad7d5346/tumblr_inline_ok025pnG401ubr6zv_500.gif
  

czwartek, 6 kwietnia 2017

First Love - Część pierwsza

6 komentarzy:
Witam <3
Przybywam do was z pierwszą częścią mojego rozdziałowca. Mam nadzieję, że docenicie wkład pracy i czas poświęcony w pisanie tych części i będziecie się udzielać.
To naprawdę motywuje.
Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~


   Krzyki, płacz, porozrzucane rzeczy, to wszystko to tylko mały kawałek życia ____. Dziewczyny, która przeżyła naprawdę wiele, lecz mimo to wciąż walczyła. Może już jej życie nieco ‘ucichło’, ponieważ główny powód kłótni zniknął. Lecz mimo to dziewczyna i tak miała ogromne problemy, nie tylko sama ze sobą, lecz także z prawem. Była mocna psychiczne, lecz trafiały się momenty, gdy i ona miała myśli samobójcze. Jednak wciąż trwała, coś ją jeszcze trzymało na tym podłym świecie.
   Polka, usiadła na małej ławeczce tuż przed grobem jej bliskiej osoby. Jej przyjaciółka dwa lata temu popełniła samobójstwo z przyczyn, których nikt nie znał. Błąd. ___ znała, lecz dała jej obietnicę i do tej pory nikt nie poznał prawdy. Polka była lojalna.
-Znów się pokłóciłam z Hanem. Ten chłopak doprowadza mnie do szału Mia, nie wiem czym sobie zasłużyłam na taki los, ale mam nadzieję, że ten chłopak wreszcie opuści mój dom. A najlepiej miasto…. Czekaj…. Wolałabym aby opuścił kraj – po tych słowach zaśmiała się cicho, jeżdżąc dłonią po gładkiej nawierzchni grobu – chciałabym abyś była przy mnie. Co jak co, ale ty to potrafiłaś mnie wyprowadzić z dołka – dodała, po czym wstała na równe nogi – niedługo znów cię odwiedzę, może tym razem na dłużej – szepnęła, po czym włożyła słuchawki do uszu i puściła swoją ulubiona muzykę na całą głośność. Nigdy nie potrafiła żyć bez muzyki. Była uzależniona od niej, tak jak od jeszcze kilku innych, mniej przyjemnych rzeczy.
Jak można się stoczyć na samo dno? Uwierzycie, że można bardzo łatwo.

   Od kilku godzin muzyka dudniła w jej domu, a ludzie tańczyli i pili alkohol. Miała dość. Nie znosiła tych osób, a jeszcze bardziej nienawidziła osoby, która wyprawiła tą imprezę. LuHan, chłopak, który był jej przyszywanym bratem i sporem w domu. Mimo że nikt nie chciał go już mieć w domu, on nie potrafił go opuścić. Policja bywała w jej mieszkaniu co drugi dzień, imprezy trwały od rana do wieczora, pijani kumple demolowali wszystko, a nagie dziewczyny Lu, potrafiły siedzieć na kanapie bez ubrań i robić jeszcze mniej przyzwoite rzeczy. ___ była cierpliwa, ale do czasu. Jej energie życiową pożerał przyszywany brat, który z jej domu zrobił ruderę, a domowników zastraszył mniej lub bardziej. Nawet jego biologiczny ojciec nie potrafił mu nic zrobić. To Lu rządził w jej domu.
   Chciała to zmienić.  Chciała zmienić wiele rzeczy, ale wciąż nie potrafiła wykonać pierwszego kroku.

  Mimo że bardzo się starała nie wchodzić bratu w drogę, często jej się to nie udawało. Niestety miała pecha, zwłaszcza do Lu.
Gdy muzyka nie chciała ucichnąć, a jakaś wpół naga para, wparowała do jej pokoju by się kochać, nie wytrzymała. Wyszła szybko z pokoju, po czym zbiegła na dół. Z trudem omijała pary hetero i homo, napaleńców i narkomanów. W domu miała już wszystko. I mimo że była tolerancyjna, w tamtym momencie nie wytrzymała.
Weszła do salonu, po czym zrzuciła odtwarzacz na ziemię, urządzenie przestało grać, lecz mimo to mało kto się tym przejął.  Zdenerwowana do granic możliwości podeszła do brata, który całował się z jakąś nieznaną jej dziewczyną.
-Jeśli w tej chwili ci ludzie nie wyjdą z mojego domu, obiecuję że zrobię ci tu piekło.  – warknęła.
-Nic nie zrobisz gówniaro, nie masz prawa do niczego.
-Tak samo jak ty palancie! Powinieneś spieprzać z tego domu i już nigdy tu nie wracać! – krzyknęła. Lu słysząc jej słowa, zepchnął dziewczynę z kolan, po czym stanął zdenerwowany przed szatynką. Nie wahając się ani sekundy spoliczkował ją na tyle mocno, że jego dłoń zrobiła mocno czerwony ślad na jej bladym policzku. Polka jęknęła cicho, ocierając krew z pękniętej wargi, mimo to i tak patrzyła z nienawiścią w oczy brata.
-Wracaj do pokoju! Nie chcę widzieć twojej mordy w tym pomieszczeniu.
-Obiecuję, że pewnego dnia pożałujesz tego, że ze mną zadarłeś. Nienawidzę cię i mam ogromną nadzieję, że zdechniesz pod mostem.
-Jeszcze raz się odezwij, a obiecuję, że twoje kości zostaną połamane! – wrzasnął, unosząc dłoń. Polka w ostatniej chwili się odsunęła, przez co uderzenie przyjęła rudowłosa. ___ pokazała przyrodniemu bratu środkowy palec, po czym mruknęła.
-Sukinsyn.
   Odłożyła swoją deskorolkę na bok, po czym usiadła na ciepłym od Słońca piasku. Wpatrywała się w fale, które od czasu do czasu przybierały na sile. Zawsze tutaj przychodziła by się wyciszyć i móc chociaż trochę odstresować. Moment, w którym musiała opuszczać plaże sprawiał, że robiła się smutna i nerwowa. Plaża była jej oazą.
Nie zauważyła, gdy dosiadł się do niej jakiś chłopak. Mało kiedy zwracała na kogoś swoją całą uwagę, odkąd straciła swoją przyjaciółkę nikogo już nie lubiła. Była samotniczą i chciała by tak zostało.
-Nigdy jeszcze nie spotkałem kogoś tak bardzo zamyślonego – dobiegł ją lekko zachrypnięty głos. Zaskoczona czyjąś obecnością spojrzała w prawą stronę, widząc obok siebie chłopaka. Był szczupły lecz dość umięśniony, miał czarne włosy i opaloną cerę, jego  twarz była nieco podłużna, a duże brązowe oczy były w nią wpatrzone. Nic się nie odezwała. Odwróciła od niego wzrok, po czym znów zatopiła się w swoich myślach – jestem Jung HoSeok – znów usłyszała jego głos. Kolejny raz na niego spojrzała, tym razem widząc ogromny uśmiech na jego twarzy. Gdy brunet na nią spojrzał, zrobił się poważny – co to za rana? – zapytał bez ogródek, wskazując palcem na jej siny i lekko przecięty lewy policzek – kto ci to zrobił? – kolejne pytanie. Nie znosiła ludzi ciekawskich, dlatego wstała na równe nogi i bez słowa zabrała swoją deskorolkę.
-Jak masz na imię? – krzyknął za nią, lecz dziewczyna nie raczyła nawet na niego spojrzeć.
   Pierwszy raz w życiu Jung HoSeok został zignorowany. 

 https://media.giphy.com/media/axhppYvg9YZaM/giphy.gif 

I pierwsza część za nami. Fakt, krótka, ale zawsze coś.
Kolejne części będą na pewno znacznie dłuższe.
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

Obserwatorzy