Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renjun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renjun. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2018

#121 Reakcja NCT Gdy ich dziecko pyta się skąd biorą się dzieci

Brak komentarzy:
Witam *_*
Przybywam do Was z reakcją NCT, która jest zamówieniem. Jeśli kogoś pominęłam, coś pomyliłam to mi wybaczcie, ale nie należę do fandomu i nie wiem dokładnie jak się nazywają, i jak wyglądają.
Wiem, że chciałaś reakcję z NCT, ale nie lubię gdy ktoś mi nie pisze z jaką podgrupą (jeśli takowa jest), ponieważ mam wtedy problem, z którą pisać. Dlatego... tutaj macie równe 18 członków NCT. Czyli wszystkie podgrupy, dlatego jest możliwość, że będą powtórzenia, bo uwierzcie mi, że ciężko by takowych nie było. Wybacz, że tak długo czekasz, ale mam nadzieję, że ilość chłopaków, o których napisałam ci to zrekompensuje. Gdy ktoś jeszcze będzie chciał jakąś reakcję, NAPISZCIE mi z jaką podgrupą. To naprawdę ratuje tyłek.
   Zamówienie: Anonimek
Ostrzeżenia: Reakcje są krótkie, możliwe powtórzenia oraz możliwe, że gdzieś będzie błąd w gifach, bo tak jak wspominałam. Chłopaków nie poznaję.
  Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~
TAEYONG
Po długim i naprawdę wyczerpującym treningu Taeyong usiadł padnięty na fotelu z kubkiem gorącego kakao. Przymknął oczy, by móc nacieszyć się chwilą ciszy i spokoju, gdy w pewnym momencie do salonu wpadła wasza mała, niesamowicie podobna do ojca córka, która była jego oczkiem w głowie. Bez wahania wdrapała się na kolana chłopaka i skradła mu małego buziaka na czole. 
-Tato? Tato, nie śpij!
-Aish nie śpię łobuzie, co się stało, hm? - uśmiechnął się do niej delikatnie, mając podkowy pod oczami i objął ją delikatnie.
-Tato, skąd się biorą dzieci ?
-Hm, skąd to pytanie? - spojrzał na nią nieco większymi oczami, nie za bardzo wiedząc jak wybrnąć z sytuacji.
-Oglądałam dziś bajkę, no i tam taka pani była w ciąży, czy w czymś.. I dlatego pytam, skąd biorą się dzieci?
-Wiesz słoneczko, to bardzo długo by mi zajęło, by ci to wytłumaczyć, a twój tata jest bardzo zmęczony. - ziewnął cicho, by pokazać małej, że nie było szansy na taką rozmowę. - Może w ramach tego, ty opowiesz mi bajkę?
-Dobrze, ale jutro odpowiesz na moje pytanie, dobrze? - posłała mu uroczy uśmiech, ciągnąc go do pokoju.
-Jasne, jak tylko wstaniesz. - zaśmiał się, doskonale wiedząc, że do rana jego mały łobuz zapomni o tym pytaniu.



TAEIL
 Jak każdego wieczoru Taeil i wasz mały synek, oglądali wspólnie bajki, by mały szybko zasnął, lecz często bywało tak, że to twój mąż zasypiał zamiast syna. Jednak tego wieczoru było inaczej, Moon zaczął już powoli przysypiać, gdy wasz synek usiadł mu na brzuchu i pociągnął go za policzku, pytając z uśmiechem.
-Tato, skąd się wziąłem?
-Hm?
-Skąd się wziąłem? Ja i inne dzieci? - Taeil spojrzał na niego nieco w szoku, ponieważ szkrab miał zaledwie pięć lat, ale to nie przeszkadzało mu, by już zadawać nieco krępujące pytania. 
-Jesteś za mały, bym odpowiedział ci na to pytanie, mały.
-Ale tato, ja naprawdę chcę wiedzieć. I jestem duży, sam myje ząbki.  - zaśmiał się, ukazując rząd małych i białych ząbków. 
-Aish, wziąłeś się z brzuszka mamy.
-Tak po prostu? 
-Tak, coś w rodzaju PYK i jesteś. - zaśmiał się cicho Taeil, patrząc na zdziwionego synka.
-To... dlaczego nie ma tego PYK i ja nie mam brata? 
-Wiesz... Mama ostatnio ma dużo na głowie, ale porozmawiam z nią o tym. - uśmiechnął się rozbawiony do małego, mierzwiąc mu nieco bujne, czarne włosy. 


JOHNNY
Seo był na placu zabaw z waszym synkiem, pilnował go, gdy mały się bawił w piaskownicy. 
-Chcesz pić, hm? - kucnął przy synku, podając mu jego ulubiony sok.
-Tato, co się stało tej pani? - pokazał nieco nieśmiało na kobietę w ciąży, która również pilnowała swojego synka.
-Ta pani jest w ciąży, czyli będzie miała małe dziecko. 
-Tak? A skąd?
-Z brzuszka... - mruknął John, nieco skrępowany rozmową. 
-Czy ona zjadła to dziecko...?
-Aish nie mały.
-To skąd je ma w brzuszku? - nie dawał za wygraną, a Seo w duchu się karcił, że zaczął mu już tłumaczyć tak dość odważną sytuację. 
-Wiesz, jak wrócimy do domu to zapytasz się mamy, hm? Jestem pewny, że ona wie skąd biorą się dzieci. - uśmiechnął się do synka dumny, że udało mu się w miarę logicznie ominąć rozmowę.
YUTA
Twój mąż, którym był Yuta pokładał ogromne nadzieje względem syna, który od najmłodszych lat uwielbiał piłkę nożną tak jak i on. Dlatego gdy tylko miał czas, uczył go nowych trików z piłką w waszym ogrodzie. 
-Tato?
-Tak? - uśmiechnął się do niego czule i posadził go na swoich kolanach. Wasz sześcioletni syn nieco skrępowany przeniósł wzrok na ciebie, będącą w zaawansowanej ciąży z bliźniakami. - Mały, coś się stało?
-Tato, bo ja nie wiem... skąd się biorą dzieci? - spojrzał na niego dużymi oczami i z lekkim skrępowaniem na twarzy.
-Aish synku, jesteś jeszcze za mały, ale mogę ci powiedzieć tylko tyle, że gdy rodzice się kochają i chcą stworzyć dużą rodzinkę, to co jakiś czas pojawia się takie małe bubu. 
-Takie, jakie ma mama w brzuchu?
-Dokładnie tak mały.
-Czyli... chcieliście powiększyć rodzinę?
-W rzeczy samej. - uśmiechnął sie do niego nieco również zawstydzony. - Jak dorośniesz nieco to ci wszystko wytłumaczę. 
-Wszystko?
-Wszystko synku.

KUN
Qian siedział spokojnie na werandzie, patrząc spokojnym wzrokiem przed siebie, gdy na dach werandy spadał deszcz. Uwielbiał taką pogodę, bo mógł się wyciszyć i nacieszyć dniem wolnym od pracy.
-Tato! - usłyszał wołanie swojej córki, gdy w pewnym momencie wpadła do pomieszczenia. 
-Omo, co się stało?
-Tato, bo znalazłam taką książkę. - usiadła mu na kolanach, pokazując album. - I co to takie dziwne?
-Hm? To? - popatrzył zaskoczony na zdjęcie USG, na którym była właśnie wasza córeczka. 
-To ty mała. 
-Ja? Ale... To takie... Glutowate... A ja taka nie jestem. 
-To tylko tak się wydaje, wiesz? 
-A skąd się wzięłam, hm? - uśmiechnęła się słodko w jego stronę. 
-Przyniosły cię bociany, tylko ciii, nie mów mamie, dobrze? - zaśmiał sie cicho, patrząc na zaskoczenie na twarzy waszej córki. 
-Omo, naprawdę? Bociany?!
-Dokładnie tak, wpadły do pokoju i wsadziły cię w takiej małej pieluszce do brzuszka mamy. - uśmiechnął się szeroko, tarmosząc nieco jej policzki.
-I mama o tym nie wie?!
-Oj nie, dlatego jej nie mów, dobrze? To taka nasza tajemnica, hm?
-Tak! - klasnęła radosna w dłonie, a Kun uśmiechnął się rozczulony, przypominając sobie jak jego ojciec tak samo mu tłumaczył, skąd dzieci wzięły się na świecie. 

DOYOUNG
Pewnej nocy wasza mała córeczka przyszła do was w nocy, nie mogąc spać. Doyoung z racji tego, że miał wolne, a ty musiałaś rano wstać, wziął małą na ręce i podreptał do jej pokoju. Obydwoje ułożyli się wygodnie na łóżku, chłopak objął swoją druga, najważniejszą kobietę życia i wtulił ją w siebie. 
-Tato, mam takie pytanie. 
-Jakie, hm?
-Bo wujek Taeil będzie miał dzidzie... Skąd ona się wzięła?
-Um... Wiesz. - zaczął nieco zszokowany, że wasza córka weszła na taki temat. - Jest taka dziecięca wróżka... No... I ona przynosi takie dzieci.
-Czyli, jeśli ją poproszę o taką siostrzyczkę to mi przeniesie? 
-Tak, mała. - uśmiechnął się lekko, cały czerwony z zawstydzenia. 
-I długo muszę czekać na prezent?
-Oj trosze tak, ale to tylko dlatego, że wróżka ma bardzo dużo pracy. 
-Dobrze, to ja ją poproszę i zaczekam, dobrze?
-Jasne perełko. - ucałował ją w głowę i wtulił w siebie, nie mogąc się doczekać, aż sam poprosi swoją wróżkę, by pozwoliła mu na złożenie zamówienia...

TEN
Twój narzeczony siedział w pizzeri z waszym czteroletnim synkiem. Obydwaj jedli razem pizze jednocześnie oglądając ulubioną książeczkę małego. Jednak w pewnym momencie duże i czarne oczy waszego synka skierowały się na rysunek kobiety w ciąży, dlatego z jego ust od razu padło pytanie.
-Tato? Skąd biorą się dzieci?
-Um, wiesz mały - zaczął nieco skrępowany Tajlandczyk upijając szybko kilka łyków shake. - Po prostu dorośli ludzi robią kilka... Rzeczy...
-Jakich rzeczy? - patrzył na niego z dużymi oczami.
-Pamiętasz jak mama mówiła, żebyś nie całował każdej napotkanej dziewczynki?
-Tak. Czemu pytasz tato?
-Bo właśnie z takich całusów biorą się dzieci...
-Tak? To czemu ja nie mam dużo braci skoro ty i mama tak dużo dajecie sobie buziaków? - nadal nie dawał za wygraną, a skrępowany do granic możliwości Ten, odpowiedział.
-Bo to bardziej skomplikowany proces niż mogłoby się wydawać. A teraz zjedz resztę pizzy łobuzie, bo zaraz wracamy do domu. - po tych słowach kolejny raz upił sporą ilość shake.

JAEHYUN
Sobotni wieczór był spędzany przez Jaehyuna tak jak zawsze, czyli na kąpieli młodszej córeczki, która nadzwyczaj kochała wodę i jej kąpiel potrafiła trwać nawet półtorej godziny. Koreańczyk mył spokojnie jej głowę, gdy ta bawiła się małą kaczuszką, lecz w pewnym momencie do jego uszu dotarło dość odważne pytanie.
-Skąd biorą się dziewczynki i chłopcy?
-Masz na myśli skąd biorą się dzieci, hm? - uśmiechnął się do niej czule.
-Tak. Skąd się biorą?
-Wiesz, jak tata tak mocno, mocno przytuli się do mamy, to potem jest takie małe bubu jak ty. - zaśmiał się cicho i nalał trochę wody do miski, by opłukać jej głowę, gdy nagle wasza córka z ogromną powagą oznajmiła..
-To... Ja jestem w ciąży?
-Hm? Czemu? 
-No bo HoSeok od wujka Yuty właśnie się tak mocno do mnie przytulił. 
-Omo, kochanie. - zaśmiał się rozczulony Jaehyun. - Jestem pewny, że aż tak mocno się do ciebie nie przytulił, skarbie. - nałożył jej pianę na nosek i dodał. - Spokojnie, akurat w ciążę zachodzą tylko duże dziewczynki. - po tych słowach kolejny raz się zaśmiał już nieco skrępowany.

WINWIN
Chińczyk wracał spokojnie z przedszkola z waszymi bliźniaczkami, gdy nagle jedna z waszych córek powiedziała.
-Tato, dziś jeden z kolegów śmiał się, że wie skąd biorą się dzieci. 
-Tak?  I co powiedział, hm? - spojrzał na nią zaskoczony, ale też zaciekawiony.
-Powiedział, że jak rodzice jadą gdzieś razem na kilka dni, to jak wracają, to mama jest w ciąży. Podobno specjalnie wyjeżdżają właśnie na kilka dni, bo podobno wyjmują dzieci z kapusty!
-Tato, to prawda? - zapytała młodsza z bliźniaczek. WinWin tylko zaśmiał się cicho i wziął obydwie na ręce, podrzucając nieco. 
-Co  do wyjazdu to prawda, ale z tą kapustą to bym się wahał. 
-To w takim razie skąd biorą się dzieci?
-Wiecie, mama wam to dokładnie wytłumaczy, bo właśnie do nas macha. - zaśmiał się cicho, pokazując im skinieniem głowy ciebie, gdy stałaś w progu domu. - Jestem pewny, że to będzie ciekawy wieczór. - dodał ze śmiechem pod nosem.

JUNGWOO
Kim od dłuższego czasu przekładał rozmowę z waszym sześcioletnim synem na temat tego skąd biorą się dzieci. Mimo dorosłego wieku był przerażony myślą, że to on z racji tego, że był mężczyzną i ojcem, będzie musiał przekazać tę wiedze swojemu synowi. Dlatego tuż po obiedzie zabrał chłopca do ogrodu i usiadł z nim na huśtawce. 
-Pytałeś mnie kiedyś skąd biorą się dzieci. Dlatego chciałem ci to wytłumaczyć. 
-Spokojnie tato, już to wiem.
-Co? Skąd? - spojrzał na niego w nie małym szoku.
-Zapytałem wujka Marka i wszystko mi to wytłumaczył. 
-Marka? Czyli... Co ci powiedział?
-Powiedział, że dzieci biorą się z dużej miłości rodziców i czasem z jarmaków. 
-Jarmaków? Czyli...
-No, podobno rodzice tam kupują dzieci. - po tych słowach zapadła cisza, lecz dopiero po kilku chwilach Jungwoo zauważył, że jego syn tak naprawdę zrobił sobie z niego żarty, i że w ciąż nie miał pojęcia skąd biorą się dzieci. 
-Osz ty... - zaśmiał się i zaczął go mocno łaskotać, słysząc tylko i wyłącznie głośny śmiech syna.

LUCAS
Oglądałaś razem ze swoim mężem i synkiem bajki, miałaś głowę na torsie Lucasa, a wasz synek tulił się między wami, co wyglądało bardzo słodko. Jednak w pewnym momencie usiadł ciekawy, prostując się nieco, ponieważ w bajce pojawił się moment, gdzie zaczął się poród. 
-Omo, skąd biorą się dzieci? - zapytał nagle, patrząc na wasze zaskoczone twarze. 
-Cóż... Tata ci to wytłumaczy. - zaśmiałaś się sama ciekawa jak wybrnie z tej sytuacji Chińczyk. Blondyn przeczesał włosy i przytulił do siebie swojego ukochanego synka, śmiejąc się. 
-Dostaliśmy cię w prezencie mały, wiesz?
-Omo tak? Od kogo? - zapytał jeszcze bardziej ciekawy. 
-Przyniosły nam cię takie małe i tak samo piękne aniołki jak ty, w takim małym koszyczku. - ucałował go w głowę i przytulił go również do swojego torsu, by zaraz również przyciągnąć do siebie zaskoczoną ciebie. 
-Czyli... Jestem aniołkiem?
-Tak mały, naszym małym, kochanym aniołkiem. - powiedział radosny i przytulił was mocno do siebie.




MARK
Podczas waszego małego pikniku w parku, wasza córka postanowiła was nieco zaskoczyć, zadając dość krępujące pytanie. 
-Powiecie mi skąd biorą się dzieci?
-Do czego jest ci potrzebna ta wiedza młoda damo, hm? -zapytał Mark patrząc to na ciebie to na waszą córkę. 
-Jestem po prostu bardzo ciekawa tato, no. Powiesz mi?
-Aish, jesteś na to jeszcze za młoda. Poza tym to bardzo skomplikowana sprawa, a mieliśmy spędzić dzień na relaksowaniu się, a nie uczeniu, prawda?
-Aish, no dobrze. Ale wieczorem mi powiesz, prawda? - zapytała, robiąc uroczą minkę. 
-Pogadam o tym z mamą, a potem z tobą, a teraz zmykaj na karuzelę. - oznajmił z uśmiechem, by po chwili spojrzeć na ciebie w ciąż w ogromnym szoku po tym pytaniu. - Ja nie wiem skąd ona bierze te pytania. - dodał, tuląc się mocno do ciebie.

RENJUN
Huang siedział właśnie z synem nad jego zadaniami domowymi, pomagając mu, gdy w pewnym momencie obydwaj trafili na pytanie.
-Właśnie, tato, skąd biorą się dzieci? 
-Nie rozumiem czego oni was uczą w tej drugiej klasie... - zaczął zmieszany, by dodać. - Dzieci biorą się z ogromnej miłości rodziców, wiesz? Tak mocno kocham twoją mamę, że dzięki temu pojawiłeś się na świecie.
-Omo naprawdę?!
- Oczywiście, gdyby nie twoja mama i jej miłość, nie byłoby nas tu obydwóch. - zaśmiał się i pocałował go w głowę. - To samo możesz napisać w zadaniu. Jestem pewny, że mama podzieli moje zdanie, łobuzie. 

JENO
Chłopak właśnie uczył się do swojej nowej roli w dramie, gdy na kanapę wdrapała się wasza mała córeczka, która zawsze podziwiła swojego tatę. Patrzyła na niego dużymi oczami i z uśmiechem, słuchając jego głosu. 
-Tato? Mogę zająć ci chwilkę?
-Omo, oczywiście aniołku. Co się stało, hm?
-Bo wiesz, chciałabym się dowiedzieć skąd biorą się dzieci?
-Nie jesteś na to jeszcze za mała, hm? Masz tylko pięć lat. - usiadł obok  niej i posadził ją na swoje kolana. 
-Naprawdę mnie to ciekawi. Powiesz mi?
-A co będę miał w ramach nagrody?
-Mam ciasteczka bananowe. - zaśmiała się cicho i potarła jego policzki swoimi małymi dłońmi. 
-No dobrze, więc dzieci biorą się z takiego małego koszyczka. Czasami są takie kładzione pod drzwiami domu, mały krasnal puka, a gdy otwierasz drzwi to w środku koszyczka widzisz dziecko.
-Omo, naprawdę? Krasnale dają dzieci?!
-Oczywiście perełko, a któż by inny, hm? -  zaśmiał się cicho, widząc jej nie małe zaskoczenie, lecz wiedział, że niedługo znowu zada to samo pytanie, a on będzie musiał wytłumaczyć dość krępujący temat.

HAECHAN
Lee byłby w trasie koncertowej, gdy jego syn zadałby mu to dość trudne pytanie podczas rozmowy na Skype. Koreańczyk przez chwilę nieco skrępowany szukałby dobrych słów, by zaraz powiedzieć. 
-Wiesz, dzieci biorą się z owoców. Wiesz, jak mama je dużo np. bananów...
-Bananów?
-Tak, tak. Banany mają dużo witamin, które potem dają dzieci w brzuchu... Tak... Wiesz mały... Zawołaj najlepiej mame, hm? Wytłumaczy ci to jeszcze lepiej niż ja. - zaśmiał się cicho, patrząc na zszokowanego syna.
JAEMIN
Na z kolei od razu bez zbędnego owijania w bawełnę, powiedziałby waszej córeczce tuż po zadaniu tego pytania odpowiedź. 
-Wiesz, dzieci biorą się z takich małych, białych pestek. Jak mama ma ich zbyt dużo w sobie to potem robi się w jej brzuchu taka mała dzidzia. 
-Pestek? Takich jak w arbuzie? - spojrzała na niego zaskoczona. 
-Tak mała dokładnie z takich samych, jak ma ich się za dużo to potem jest dzidzia. 
-Więc... Mama chyba dużo ich jadła...
-Tak, w końcu masz trójkę rodzeństwa. - zaśmiał się cicho, patrząc na bawiące się trojaczki w waszym ogrodzie. 

CHENLE
Zhong byłby na zakupach z waszym synkiem chcąc wybrać mu jakieś wygodne i ładne buty do przedszkola, gdy w pewnym momencie wasz mały łobuz zobaczył kobietę w ciąży. Oczywiście jako ciekawe dziecko od razu postanowił zapytać.
-Tato? Skąd biorą się dzieci?
-Aish mały... Wiesz... No... Dzieci przynoszą takie małe bałwanki co zimę.
-Hm? Jak to?
-Wiesz jak jest bardzo zimno, to mama z tatą przykrywają się puchatym kocem i tulą się mocno, a po dziewięciu miesiącach jest właśnie takie małe bubu jak ty. 
-Czyli.. Jak wczoraj widziałem jak tulisz się mocno z mamą pod kocem, to znaczy, że będę miał rodzeństwo? - zapytał zaciekawiony chłopiec, a Chenle słysząc to pobladł nieco i z nieco zażenowanym śmiechem odparł. 
-Chyba nie mały... Chyba nie...



JISUNG
Park spałby jeszcze smacznie, gdy do waszej sypialni wparowała ze śmiechem córka, która od razu skoczyła na Jisunga.
-Tato! Tato, wstawaj!
-Omo, co się stało? - ziewnął cicho zaskoczony. 
-Wiem już skąd biorą się dzieci!
-Hm? Co? Skąd?
-Teraz w bajce mówili, że dziecko przynosi Mikołaj! Podobno można sobie nawet życzyć takie dziecko pod choinkę! - klasnęła w dłonie na co Jisung zareagował cichym śmiechem. 
-Tak mała, to prawda. Dzidzię przynosi Mikołaj. - przytulił ją do siebie rozczulony i przykrył kocem. - To taki prezent dla rodziców. - dodał, przymykając oczy i tuląc do siebie waszą córkę.
~ ~ 
Cóż może nie wyszło cudownie, ale mam nadzieję, że mimo to miło się Wam czytało.
Za wszelkie możliwe błędy wybaczcie, ale jak wspominałam, nie jestem ich fanką, więc mogłam ich pomylić. 
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

#120 Reakcja NCT Dream Gdy się o ciebie martwi

1 komentarz:
Witam <3
  Przybywam do Was z reakcją kolejnej podgrupy NCT, której nie znam i pewnie nie poznam, bo zdecydowanie nie jest w moim typie muzycznym. No, ale reakcja jest, więc mam nadzieję, że jeśli kolejny raz coś schrzanię, to mi wybaczycie, bo prócz Marka chłopaków nie znam i nie rozpoznaje, więc... No.
Ostrzeżenia: Brak
   Zamówienie: Anonimek
Nie przedłużając...
  Zapraszam <3
~ ~
JISUNG
Mimo swojego młodego wieku makane bardzo się o ciebie troszczył, nawet jeśli to ty byłaś jego nooną. Chłopak kochał się w tobie od pół roku, lecz wiedział, że nie miał u ciebie szans ze względu na młody więc starał ci się pokazać, że potrafił być odpowiedzialny.
-Noona. - zaczął niepewnie, wchodząc do twojego pokoju. - Noona, mam dla ciebie ramen. - uśmiechnął się nieznacznie i podał ci dużą miskę z jedzeniem.
-Omo, Jisung, nie musiałeś. - uśmiechnęłaś się i pocałowałaś go w czoło jak zawsze to miałaś w zwyczaju.
-Musiałem noona. Bardzo mało jesz.
-Jem wystarczająco by przeżyć, poza tym jestem bardzo zajęta i nie mam czasu.
-Mogę robić ci jedzenie noona. - zarumienił się delikatnie.
-Aish, to ja powinnam się tobą opiekować.
-Martwię się o ciebie noona. Tak mało jesz, a tak ciężko pracujesz. Może ci się jeszcze coś stać i co ja wtedy zrobię bez ciebie?
-Spokojnie, nic mi nie będzie. Nie martw się.
-Ja się zawsze będę o ciebie martwił noona. - zawstydził się bardziej i zjadł chrupkę, by jakoś zamaskować swój uśmiech, który robił się z sekundy na sekundę coraz większy.
-Jesteś uroczy. - pocałowałaś go w ucho. - W razie problemów przyjdę do ciebie.
-Moje drzwi są zawsze dla ciebie otwarte noona. Pamiętaj.



RENJUN
Wokalista nadmiernie dbał o twoje zdrowie, czasami potrafił latać za tobą godzinami i prosić cię byś wypiła tabletki na odporność tylko dlatego, że na zewnątrz było już nieco zimniej. Czasami cię to denerwowało, lecz wiedziałaś, że chłopak się o ciebie martwił.
-Aish, powinnaś ubrać jeszcze jeden sweter. - oznajmił spokojnie, patrząc na ciebie, gdy ubierałaś się do szkoły.
-Jest ponad dwadzieścia stopni...
-Ale pada deszcz, wiesz, że w ten sposób bardzo łatwo się przeziębić. 
-Proszę cię, nie przesadzaj. - fuknęłaś, natomiast wokalista podszedł do ciebie i założył na twoją szyję szalik.
-Czyś ty zgłupiał? - mruknęłaś zła, patrząc na Renjuna ze złością.
-No co? Dbam o twoje zdrowie i bezpieczeństwo jednocześnie. - uśmiechnął się delikatnie i zapiął ci ostatni guzik od płaszczu. - Bardzo się o ciebie martwię, wiem, że twoje zdrowie nie jest w zbyt dobrej kondycji.
-Ale przecież nie rozchoruję się w taką pogodę, poza tym jestem bardzo ciepło ubrana.
-Powinnaś chodzić ubrana 'na cebulkę' - fuknął na ciebie niczym małe dziecko i pokręcił głową.
-Nie przesadzaj, jest wiosna.
-Początek wiosny, a dobrze wiesz, że jest to pora kiedy wszyscy chorują. - wiedziałaś jak bardzo się martwił o ciebie dlatego też westchnęłaś głośno i chwyciłaś szalik.
-Dobra, niech cię będzie. Ubiorę go jak będzie mi zimno.
-Cudownie. - ucałował cię czule w czoło i poprawił kołnierz przy płaszczu. - Może dam ci jeszcze. - urwał, ponieważ przerwałaś mu, szybko wychodząc z domu, ponieważ dobrze wiedziałaś, że chłopak miał zamiar jeszcze dać ci rękawiczki.


JAEMIN
Wokalista bardzo się o ciebie martwił, ponieważ od kilki dni cierpiałaś na bezsenność przez co dniami czułaś się naprawdę kiepsko. Raz nawet wylądowałaś w szpitalu, ponieważ zasłabłaś na jednej z lekcji, przez co od tamtej pory młody Jaemin pilnował cię praktycznie na każdym korku.
-Noona, postaraj się zdrzemnąć hm? - zapytał niepewnie, okrywając cię czule i delikatnie swoim puchatym kocem.
-Aish, wiesz, że nie mogę spać. - mruknęłaś, patrząc na bardzo smutnego wokalistę. - Aish nie lubię gdy się tak martwisz, wtedy i ja się bardzo martwię. - pogładziłaś go delikatnie po policzku, a on wtulił się nieco w twoją dłoń.
-Wiem noona, ale nie potrafię inaczej. Od kiedy wróciłaś ze szpitala sam nie sypiam nocami, tak bardzo się boję o twoje zdrowie, a nawet życie noona.
-Spokojnie, nic mi nie będzie.
-Zasłabłaś noona...
-Wiem mały. - wtuliłaś go w siebie, gdy położył się obok ciebie. - Postaram się teraz chwilkę zdrzemnąć, ty też spróbuj. - ucałowałaś go w głowę i przymknęłaś oczy, lecz Jaemin nie zamierzał spać, dopóki się nie upewnił, że mógł spokojnie sam zamknąć oczy bez obaw, że ty kolejny raz od długiego czasu nie spałaś.





MARK
Raper od kilku dni bardzo czule się tobą opiekował, ponieważ miałaś mocne zapalenie oskrzeli, a lekarz uznał, że jeśli ci nie przejdzie, to możesz się nawet nabawić zapalenia płuc. Od tamtej diagnozy raper postanowił cię pilnować jak oka w głowie, zwłaszcza, że był w tobie zakochany po uszy.
-Dobrze, więc teraz ładnie zjemy ramen, a potem lekarstwa. - przysiadł się do ciebie z dużą miską wypełnioną po same brzegi ciepłym obiadem. 
-Aish, dopiero co jadłam. 
-To nic, w chorobie ważne są lekarstwa, odpoczynek oraz duże jedzenia na twoje słabiutkie ciało. - uśmiechnął się w swój uroczy sposób i przysunął do twoich ust łyżkę z zupą. - No już noona. Jedz ładnie.

-Aish, wiesz, że nie lubię jak na mnie mówisz noona. - fuknęłaś. - Czuję się wtedy staro,a przecież jestem od ciebie starsza o zaledwie pół roku.
-A ja kocham mówić na ciebie noona. - zaśmiał się i cmoknął cię w nos. - A teraz zjedz, bo naprawdę martwi mnie fakt, że z twoim zdrowiem jest coraz gorzej zamiast coraz lepiej.
-Przecież nie umrę...
-Yah. - fuknął i uderzył cię delikatnie w ramię by nie zrobić ci krzywdy. - Jeszcze jedno takie słowo, a obiecuję, że cię zacznę łaskotać.
-Aish, no już już. - uśmiechnęłaś się i zjadłaś trochę zupy, którą zaczął cię karmić Mark. Późnym wieczorem zasnęłaś w jego ramionach po wspólnym oglądaniu filmu doskonale każdy mógł zobaczyć miłość i zmartwienie w ciemnych oczach Marka, który naprawdę bardzo mocno się o ciebie martwił.

JENO
Trzy dni temu zerwał z tobą twój chłopak, który był z tobą prawie dwa lata. Od tamtej pory płakałaś nocami co doskonale słyszał młody tancerz, ponieważ miał pokój tuż obok twojego. Chłopak bardzo się smucił, że byłaś w takim stanie i martwił się, że mogłaś coś sobie nawet zrobić, zwłaszcza, że kilka dni temu czytał o samobójstwie młodej Koreanki. Dlatego od trzech dni chłopak wszędzie za tobą chodził, lecz robił to tak, byś tego nie widziała. Podobałaś mu się od dłuższego czasu, lecz wiedział, że musiał jeszcze nieco podrosnąć by móc zacząć się ubiegać o twoje względy, mimo że zaczął to robić już nieco wcześniej. 
Brunet schował się za rogiem sklepu i przyglądał ci się, gdy kupowałaś kawę, doskonale widział łzy w twoich oczach i delikatnie podkrążone oczy od nie przespanych nocy, mimo to dla niego wciąż byłaś piękna. 
-Noona. - zaczął cicho, stając tuż za tobą. - Noona, pójdziemy gdzieś?
-Jeno? Co tu robisz? Nie miałeś mieć czasem dodatkowych zajęć? - zapytałaś, szybko ocierając swoje łzy.
-Nie noona, dlatego bardzo chcę cię gdzieś zabrać. Nie chcę byś płakała, gdy to robisz, boli mnie serce. - ujął czule twoje dłonie i przytulił cię do siebie. - Proszę noona,... chodźmy chociażby na spacer. 
-Dobrze.... - gdy tylko się zgodziłaś, na bladej buzi wokalisty pojawił się delikatny uśmiech. Gdy tylko byliście w parku, kupił wam watę cukrową i zaczął cię rozbawiać, by móc widzieć tylko twój cudowny uśmiech i mieć świadomość, że nic ci nie grozi. 

HAECHAN
 Tancerz bardzo się o ciebie martwił, ponieważ miałaś liczne kłopoty w szkole. Nie tylko ze względu na oceny, lecz także dlatego, że nie radziłaś sobie z faktem, że byłaś wyśmiewana w szkole z powodu pochodzenia. Haechan bardzo starał ci się jakoś pomóc, lecz był za młody by bić się ze starszymi hyungami z twojej klasy, był również za młody na to by pomóc ci z przedmiotami, ponieważ sam połowy z nich jeszcze nie miał. Czuł się winny, że jako twój przyjaciel i być może w przyszłości chłopak, nie potrafił ci pomóc. 
-Noona, mogę ci jakoś pomóc? - zapytał cicho kucając przy tobie, gdy kolejny raz zalewałaś się łzami w swoim pokoju.
-Nie. Nie możesz.
-Proszę noona, bardzo się o ciebie boję. - wyszeptał i ucałował cię delikatnie w dłoń, a potem cię w siebie wtulił. - Może poproszę jakiegoś hyunga by ci pomógł?
-Mi się nie da pomóc...
-Proszę noona, nie mów tak....
-Wyjdź mały, mam dużo nauki. - odsunęłaś go od siebie i schowałaś się pod kocem, by tam kolejny raz zanieść się płaczek. Przestraszony twoim stanem psychicznym Haechan od razu poszedł do lidera NCT i poprosił go o zmianę twojej szkoły, ponieważ nie mógł patrzeć na to jak bardzo cierpiałaś. 

CHENLE
Młody wokalista panicznie się o ciebie martwił, ponieważ przeżywałaś okres buntu przez co miałaś liczne problemy w szkole i poza nią. Nie raz przyłapał cię na paleniu, czy piciu alkoholu mimo że nie byłaś pełnoletnia by to robić. Oczywiście prosił cię byś przestała się tak okropnie zachowywać, lecz ty zawsze wiedziałaś swoje, a on nie mógł kompletnie do ciebie słowami trafić. 
W końcu pewnego dnia trafiłaś do szpitala ze względu na zbyt duże stężenie alkoholu we krwi, groziła ci nawet śmierć, dlatego gdy tylko młody wokalista się o tym dowiedział, zaczął głośno płakać i prosić hyungów z zespołu by jakoś ci pomogli. Gdy po dość trudnych i strasznych trzech godzinach dla Chenle, wróciłaś do sali, od razu do ciebie przyszedł. Wtulił się w ciebie mocno i szepnął.
-Będę o ciebie walczył noona, będziesz znów sobą, będziesz moją kochaną nooną, która porwała moje serce. - zerknął na ciebie cały zapłakany. - Od dziś zabronię ci się widywać z tymi złymi ludźmi, nawet jeśli miałabyś mnie przez to znienawidzić, obronię cię przed nimi i ich złymi zachowaniami. - dodał i schował twarz w twojej szyi, gdy wciąż się jeszcze nie wybudziłaś. 
~  ~ 
No cóż może cudownie nie wyszło, ale mam nadzieję, że tragicznie też nie. 
Który z chłopców przypadł Wam do gustu?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

Obserwatorzy