Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reakcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reakcja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2020

#129 Reakcja ATEEZ Gdy ukrywają fakt, że się w tobie kochają

2 komentarze:

 Cześć Słoneczka!

Przybywam do Was kolejny raz z reakcją, lecz tym razem z ATEEZ. Jest to pierwszy taki post z nimi na moim blogu, więc można w sumie powiedzieć, że debiutują na INU, haha. Wiem, że dawno mnie nie było, ale jeśli ktoś zerka tu z Wattpada to wie, że angażuje się przede wszystkim właśnie tam. Choć I Need U jest mi bardzo bliskie i kocham ten blog całym sercem jak i moich czytelników to wciąż nie mogę znaleźć czasu, by poświęcić mu choć w połowie tak dużo czasu, jak Wattpadowi. Cóż, mimo wszystko postanowiłam napisać nową reakcję, zwłaszcza, że mam tylko jeden post z tym zespołem, a chciałabym aby było ich znacznie więcej. Zresztą jestem pewna, że wśród moich Słoneczek znajdą się również Atiny, prawda? 

Okej, już nie przedłużam, dlatego zapraszam na reakcję! 

~~~

HONGJOONG

Z chłopakiem znałaś się już całkiem długo, bo już od gimnazjum, dlatego też byliście bardzo bliskimi przyjaciółmi. Z czasem wasza relacja zrobiła się znacznie bliższa, lecz chłopak wciąż czuł opór przed tym aby wyznać ci swoje uczucia. Być może dlatego, że stał się idolem i miał coraz mniej czasu na spotkanie się z tobą. Jednak to nie zmieniało faktu, że Kim szukał wszelkich sposobów, by móc chociaż chwilkę z tobą porozmawiać twarzą w twarz, dlatego też kilka dni temu wysłał ci SMS'a z prośbą o przyjście na salę treningową zespołu. 

   — Cześć chłopaki! — Uśmiechnęłaś się wchodząc do pomieszczenia, gdzie chłopcy trenowali do zbliżającego się koncertu.

   — T.I! — Hongjoong podszedł do ciebie szybko i nie czekając na nic, objął cię mocno, lecz wciąż przy tym z wyczuciem. — Tak cholernie się cieszę, że wreszcie cię widzę. 

   — Też tęskniłam — zaśmiałaś się, całując go delikatnie w policzek. — Za ile kończysz? 

   — Jeszcze dwadzieścia minut i będę tylko twój.

   — Uuuu, czyżby nasz lider w końcu się zmobilizował aby powiedzieć, że — Przerwał Mingi, czując ból w okolicy potylicy po tym, jak San uderzył go we wspomniane miejsce.

   — Huh? O co chodzi?

   — Nic, nic. Spokojnie, to nic ważnego — zaśmiał się nerwowo Kim, patrząc to na ciebie to na przyjaciela, który prawie wyjawił największy sekret lidera.

YUNHO

Od kilku miesięcy zauważyłaś sporą różnicę w zachowaniu twojego najlepszego przyjaciela, ponieważ ilekroć się do niego tuliłaś, czy całowałaś go w policzek, to chłopak robił się nieco spięty. I wcale nie chodziło tu o zdenerwowanie, czy jakąś inną negatywną emocję, lecz zupełnie coś innego. Dlatego pewnego razu, gdy byłaś z nim na wieczornym spacerze, postanowiłaś go o to zapytać.

   — Oppa? Możesz mi powiedzieć dlaczego przez ostatni czas zachowujesz się przy mnie tak, jakbyś nie chciał się ze mną już zadawać?

   — Co? Oszalałaś? — zaśmiał się cichutko, mierzwiąc twoje włosy. — Gadasz głupstwa, chcę przy tobie być non stop, wiesz? To nie tak, że cię już nie lubię, czy coś...

   — Dlaczego więc czasami jesteś taki zdystansowany? 

   — Ugh to nie tak — sapnął, siadając na pobliskiej ławce i ciągnąc cię na swoje kolana. — Po prostu kilka spraw zaprząta mi głowę i często o nich myślę.

   — Więc powiedz mi o co chodzi, a ja postaram ci się jakoś pomóc.

   — Ach chciałbym, ale nie mogę. Przynajmniej nie teraz — westchnął, chowając twarz w zagłębieniu twojej szyi. — Obiecuję, że jak tylko sobie wszystko poukładam w głowie i zbiorę się na odwagę to powiem ci wszystko. 

   — Nie chcę byś się zadręczał jakimiś problemami. Zawsze mi pomagasz, więc i ja chcę jakoś ci doradzić.

   — Aish, czym ja sobie zasłużyłem na taki skarb? — szepnął ci w szyję, obejmując cię delikatnie, lecz wciąż przy tym pewnie. — Daj mi kilka dni, dobrze? Powiem ci o wszystkim.

   — Dobrze, postaram się być cierpliwa — zaśmiałaś się i delikatnie musnęłaś czoło Yunho.

SAN

Choć z Sanem znałaś się zaledwie rok to byłaś z nim w naprawdę bliskiej relacji. Poznałaś go zupełnie przypadkiem i to tak, jak zazwyczaj pokazują w filmach, dlaczego? Tamtego dnia wracałaś na deskorolce do domu po wypadzie do parku, pech chciał, że jadąc nie zauważyłaś Koreańczyka, który wychodził prędki korkiem ze sklepu. Wpadłaś wtedy na niego, lecz to on upierał się, że to była jego wina, a nie twoja. Wtedy zabrał cię na kawę i tam zdradził ci, że trenuje do debiutu w męskim zespołem. Od tamtej pory utrzymywaliście stały kontakt choć nie zawsze było to łatwe.

Po kilku miesiącach Choi zadebiutował, a ty musiałaś pogodzić się z faktem, że nie będzie już miał dla ciebie czasu. A jeśli już to zaledwie dwie godzinki. Jednak mimo wszystko chłopak starał się jak tylko mógł utrzymywać z tobą w miarę regularny kontakt, dlatego w momencie, gdy dostałaś wiadomość z zaproszeniem na spacer, poczułaś szybsze bicie serca. 

Tego samego wieczoru szłaś u jego boku rozmawiając i śmiejąc się tak, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Lecz mimo wszystko odczuwałaś pewną różnicę w jego zachowaniu, choć nie wiedziałaś dlaczego.

   — San, jesteś pewny, że nie będziesz miał problemu?

   — Niczym się nie martw, dobrze? Nie robimy nic złego, mała.

   — Jednak widzę, że coś zaprząta ci głowę. Nie chcę byś potem musiał się tłumaczyć komuś z naszego spaceru.

   — Hej — zaczął nagle, ujmując twoją dłoń i patrząc w twoje oczy. — Nie będę się nikomu tłumaczył, wiesz? Mam prawo spotykać się ze swoją najlepszą przyjaciółką, dla której wskoczyłbym w ogień.

   — Aww to było takie kochane — jęknęłaś zachwycona, wtulając się w jego ciepłe ciało. — Uwielbiam cię, wiesz?

   — Ja ciebie również T.I — Ucałował nieco czubek twojej głowy, mrucząc cicho pod nosem. — Jednak niedługo nasza relacja się zmieni i mam szczerą nadzieję, że pozwolisz mi być twoim chłopakiem — Po tych słowach wtulił cię w siebie z uśmiechem, wyobrażając sobie przyszły tydzień, w którym chciał cię zabrać na pierwszą randkę.

MINGI

Song od dłuższego czasu przymierzał się do tego, aby wyznać ci swoje uczucia, lecz za każdym razem panikował. Choć wiedział, że w twoim życiu był jeszcze inny chłopak to nie potrafił przemóc się do tego, aby zrobić krok w waszej relacji. Pod tym względem był naprawdę tchórzliwy. 

Jednak pewnego dnia wpadł do twojego domu bez zapowiedzi z dwiema reklamówkami, które po brzegi były wypełnione waszymi ulubionymi słodyczami.

   — T.I? 

   — Oppa? Co tu robisz? Myślałam, że masz dzisiaj wywiad — oznajmiłaś zaskoczona, patrząc w ciemne oczy swojego uśmiechniętego przyjaciela.

   — Mam, ale dopiero późnym wieczorem, dlatego mamy dla siebie jakieś cztery godzinki nim reszta się wkurzy, że nie ma mnie w dormie — parsknął, wykładając słodycze na stolik kawowy. 

   — Um, wiesz oppa — zaczęłaś cicho, drapiąc się nerwowo po karku. — Tak się złożyło, że ma do mnie lada moment przyjść Hoseok, umówiliśmy się na seans filmowy.

   — Och, okej. Jasne, rozumiem — Jego twarz nieco pobladła, a oczy ukazywały smutek, dlatego przytuliłaś się do niego, mówiąc.

   — Możesz zostać, mam dużą kanapę, pomieścimy się.

   — Nie, nie. Nie chcę psuć wam randki, czy coś — mruknął, biorąc kurtkę, którą rzucił wcześniej na krzesło. —Chciałem ci też coś powiedzieć, T.I.

   — Hm? Co takiego? — Song otworzył usta, by wyznać ci to co do ciebie czuł, lecz w tym samym momencie w progu drzwi pojawił się Hoseok. W pomieszczeniu zapadła dość niezręczna cisza. — Hej oppa.

   — Myślałem, że będziemy we dwoje...

   — Luz, wychodzę już — mruknął wrogo Mingi, patrząc na swojego rywala z dużą złością.

   — Chciałeś mi coś powiedzieć oppa.

   — Zadzwonię do ciebie wieczorem T.I zaraz po wywiadzie — oznajmił i nie czekając na twoją odpowiedź, wyszedł z domu kierując się prosto do swojego dormu. W duchu się jednocześnie karcąc, że ponownie spanikował i nie wyznał ci swoich uczuć.

SEONGHWA

Siedziałaś z Parkiem przy stole jedząc wspólnie kolację, na którą postanowił cię zabrać wt tajemnicy przed resztą zespołu. Choć mieliście swój własny, mały kącik w skromnej restauracji to między wami panowała typowa atmosfera. Rozmawialiście na różne tematy, dzieliliście się wspólnymi wspomnieniami, które czasami były dość krępujące, lecz kompletnie wam to nie przeszkadzało. W końcu po zjedzonej kolacji przy czerwonym, słodkim winie chłopak ujął twoją dłoń, patrząc w twoje zaskoczone oczy.

   — Chciałem ci to wiele razy powiedzieć, ale ilekroć próbowałem za każdym razem trafiało się coś, co chciało mi tę wypowiedź przerwać — oznajmił z małym uśmiechem, gładząc kciukiem wewnętrzną część twojej dłoni.

    — S-seonghwa?

   — Niedługo jadę w trasę po Europie, lecz postanowiłem ci powiedzieć to wcześniej, zwłaszcza, że — Przerwał, ponieważ jego wypowiedź została zagłuszona przez twoją komórkę. Zerknęłaś niechętnie na urządzenie, widząc na nim imię twojego drugiego, najlepszego przyjaciela. 

   — Przepraszam oppa, ale muszę odebrać — szepnęłaś nieco zażenowana, lecz blondyn tylko przytaknął, czekając aż powrócisz do niego po zakończeniu rozmowy. Park przyglądał ci się z małym uśmiechem, lecz widząc soczyste rumieńce na twojej twarzy zrozumiał, że coś było nie tak. I to bardzo NIE tak. — Seonghwa?

   — Tak?

   — Nie uwierzysz co ci powiem! — pisnęłaś radosna, dodając prędko. — Minho zaprosił mnie jutro na randkę — Oparłaś się plecami o krzesło kompletnie zapominając o wcześniejszych słowach blondyna.

   — Och, no cóż — westchnął. — Mam nadzieję, że wam się uda.

   — Nie wiem oppa, chciałabym, ale doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Minho niedługo wyjeżdża do Francji na studia.

   — Czyli jest dla nas nadzieja — westchnął z uśmiechem, dodając głośniej. — Związki na odległość są kiepskie, lepiej znajdź kogoś kto jest blisko ciebie. Wręcz... obok. — Uśmiechnął się delikatnie, ponownie tamtego wieczoru całując twoją dłoń.

 

YEOSANG

   Siedziałaś na podłodze z Kangiem grając w grę na playstation jednocześnie śmiejąc się z różnych dziwnych min, które chłopak wykonywał w czasie gry. Starałaś się mu jakoś przeszkodzić, ponieważ Koreańczyk zaczynał wygrywać, więc nieco go upchnęłaś przez co ten upadł na dywan, a jego pad nieco dalej. W pomieszczeniu zapadła cisza, którą zaraz przerwał twój śmiech, ponieważ Yeosang postanowił się zemścić i zaczął cię łaskotać po twoich najczulszych miejscach.

   — Dobrze już dobrze! Będę spokojna! — pisnęłaś, leżąc pod szatynem, który tylko prychnął pod nosem, mówiąc.

   — Doskonale wiem, że kłamiesz i jak tylko się odsunę to ty będziesz mnie łaskotać!

   — Nie, obiecuję — Śmiałaś się coraz głośniej, a z twoich oczy wypływały łzy wywołane nagłym łaskotaniem. W końcu jednak Kang usiadł na tobie okrakiem, śmiejąc się cichutko pod nosem z twojej czerwonej twarzy.

   — Mam nadzieję, że nie będziesz się zaczynać Buraczku...

   — Hej! Tylko nie Buraczku, okej? — mruknęłaś udając oburzenie, lecz ten pokręcił głową rozczulony twoim zachowaniem i nieco musnął twoje czoło. Między wami zapadła cisza, którą żadne z was nie chciało przerwać. Patrzyliście sobie w oczy, lecz chłopak postanowił się jeszcze nieco bardziej przybliżyć, by musnąć twoje usta, gdy w tym samym momencie do pokoju wparował San.

   — Wybaczcie te amory, ale musimy się zbierać do wytwórni. — Obydwoje zrobiliście się czerwony z zawstydzenia i jednocześnie wstaliście z podłogi, starając się nie patrzeć na siebie.

   — Um, idziemy — czerwonowłosy uśmiechnął się delikatnie pod nosem i ruszył ku drzwiom, lecz zaraz odwrócił się do ciebie, mówiąc poważnie, i spokojnie. — Wieczorem pogadamy, bo mamy kilka spraw do omówienia, mała. — Uśmiechnął się na koniec zawadiacko i prędkim krokiem opuścił pomieszczenie, nie widząc przez to twojego  ogromnego uśmiechu.

WOOYOUNG

Siedziałaś z chłopakami na kanapie w ich dormie, ciesząc się ze wspólnie spędzanego czasu, który nie zdarzał się zbyt często. Tak się złożyło, że po twojej lewej siedział Mingi, a po prawej Wooyoung, chłopcy uparcie starali się zrobić wszystko, abyś przytuliła się do któregoś z nich.

   — Jak będziecie mną tak szarpać na prawo i lewo to siądę na kolanach Yunho — mruknęłaś poważnie, lecz z malutkim uśmiechem na twarzy.

   — Więc chodź do mnie T.I mogę cię przytulić i ogrzać — zaczął Jung, lecz jego hyung przerwał mu, mrucząc.

   — Za to ja wiem doskonale, jak cię przytulić byś poczuła się dobrze — Mordercze spojrzenie Wooyounga oraz cisza w salonie sprawiły, że raper zrobił się czerwony z zażenowania. — Wcale mi o to nie chodziło zboki!

   — Choć Aniołku — mruknął zazdrosny blondyn obejmując cię i delikatnie okrywając kocem, który zdjął z Yunho.

   — Szczerze przyznam, że wyglądacie ze sobą naprawdę słodko. Bylibyście udaną parą — Lider kiwnął głową z szerokim uśmiechem, patrząc to na ciebie to na blonynda.

   — No widzisz T.I? Musimy spróbować, huh?

   — Może kiedy indziej — mruknęłaś zawstydzona, czując szybko bijące chłopaka, który ucałował twoje czoło i wtulił cię w siebie jeszcze bardziej. — Ale podoba mi się ta myśl — Po tym zdaniu z ust Wooyounga wyrwało się ciche "OCH" które zapadło ci w pamięci na dłuższy czas, ponieważ utwierdzało cię w tym, że nie byłaś sama w tej miłości.

JONGHO

   Tamtego wieczoru siedziałaś na trybunach oglądając mecz chłopaka z resztą zespołu. Oczywiście Choi od razu popisywał się, jaki to był on dobry w piłkę nożną, a to tylko dlatego, że siedziałaś na trybunach, patrząc na niego. Brunet za wszelką cenę chciał ci się przypodobać, dlatego ruszył z piłką na bramkę, gdzie stał Yeosang i nie myśląc wiele, kopnął. Fakt, mocno i prawie celnie, lecz źle obliczył siłę, ponieważ piłką wypadła za ogrodzenie, trafiając prosto w okno hali sportowej.

   — Wow to było... Mocne — westchnęłaś, przystając u boku Jongho, który nerwowo przeczesywał swoje włosy.

   — Nie tę bramkę miałem w planach, ale — przerwał, patrząc na ciebie z uśmiechem. — Przyznaj, że mimo wszystko dobrze mi poszło.

   — Gdyby nie efekt końcowy to powiedziałabym, że jestem dumna — zaśmiałaś się, całując lewy policzek chłopaka. Choi od razu cię objął i przyciągnął do siebie, lecz zaraz jego uśmiech zniknął, gdy dostrzegł stróża nocnego, wychodzącego z pobliskiej szkoły. 

   — Już do pana idę! — krzyknął, dodając. — Czekaj na mnie kwiatuszku.

   — Jasne oppa — Kiwnęłaś głową nieco zaskoczona faktem, że tak cię nazwał, lecz zaraz uśmiechnęłaś się delikatnie, patrząc na oddalającego się bruneta.

   — Co on ci takiego powiedział, że jesteś zawstydzona?

   — Y-yeosang? Ugh... Nic ciekawego. Po prostu miło mnie nazwał.

   — Jesteście razem?

   — Co? Nie, oczywiście, że nie.

   — Zdradzę ci sekret mała — Czerwonowłosy nachylił się nad twoim uchem szepcząc. — Nie bez powodu Jongho jest taki w stosunku do ciebie, wiesz?

   — C-co masz na myśli?

   — M.I.Ł.O.Ś.Ć — zaśmiał się rozbawiony, widząc twoją zaskoczoną twarz oraz szybko zbliżającego się przyjaciela.

~***~

 I jak pierwsza reakcja chłopaków? Wyszło dobrze? Pisałam ją dwa dni, bo nie mogłam znaleźć na tyle czasu, by poświęcić jej jeden dzień, dlatego reakcja pojawia się dziś. A pierwotnie miałam ją dodać wczoraj. No cóż, mam nadzieję że się Wam podoba i ktoś znalazł coś dla siebie. Starałam się aby były widoczne różnice między chłopakami, więc liczę na to, że są one widoczne. 

Koniecznie dajcie mi znać co myślicie, i który z chłopaków jest Waszym biasem! Chętnie Was bliżej poznam, Słoneczka!

sobota, 18 lipca 2020

#128 Reakcja BTS Gdy jest Upadłym Aniołem

10 komentarzy:
Cześć
   Jak widzicie po tytule posta, postanowiłam stworzyć paranormalną reakcję z chłopakami. Co do tytułu; miałam tu na myśli, że Upadli mają zakaz bycia w związku z Ludźmi, dlatego właśnie go łamią by z tobą być. Cóż, mam nadzieję, że wyjaśni się wszystko lepiej w reakcji.
Znalazłam nieco czasu i odkopałam posty, które pierwotnie miałam dodać na początku tego roku, ale coś nie pykło. Mam jednak nadzieję, że ktoś tu zajrzy i spędzi miło czas, czytając reakcję ;)
   Ostrzeżenia: Wulgaryzmy, przemoc
Nie przedłużając...
   Zapraszam
~ ~ ~
RM
   Uczęszczałaś do ostatniej klasy liceum w Seulu, gdzie również zamierzałaś w niedalekiej przyszłości podjąć studia. Od jakiegoś czasu zaczęłaś pracować jako wolontariusza w pobliskim schronisku dla psów i kotów, które było ogromne i wymagało dużo poświęceń. I to właśnie od momentu, gdy zaczęłaś tam przychodzić zaczęłaś miewać nieco dziwne sytuacje, których nie można było racjonalnie wytłumaczyć, choć wiele razy próbowałaś.
   Chowałaś karmę dla psów do jednej z większych półek na zapleczu w schronisku, gdy nagle poczułaś czyjąś obecność tuż za sobą. Odwróciłaś się na pięcie gwałtownie widząc w wejściu przystojnego, wysokiego Koreańczyka o bujnych, blond włosach. 
   — P-przepraszam? Szukasz czegoś?
   — Kogoś — poprawił cię, uśmiechając się przy tym subtelnie. — Jestem Namjoon i od dziś zaczynam swoją pierwszą pracę — dodał prędko, widząc niemały strach w twych oczach.
   — Och, to super! Jestem T.I — Uścisnęłaś jego dużą dłoń, nie mogąc oderwać swego wzroku z tych wyjątkowo dużych oczu. — Chodź ze mną to  powiem ci, jak to wszystko wygląda.
Późnym wieczorem zbierałaś się do domu po uprzednim wykonaniu wszystkich obowiązków, które miałaś w tym miejscu. Chwyciłaś czerwony plecak do ręki i pewnym krokiem skierowałaś się do wyjścia, gdy nagle ciepły i stanowczy uścisk na twym ramieniu sprawił, że zamarłaś wpół kroku.
   — Przepraszam, ale czy mógłbym cię odprowadzić?
   — S-słucham?
   — Wybacz moje zachowanie, bo pewnie cię przeraziło — RM podrapał się nerwowo po karku, kontynuując. — Jest już naprawdę późno i ciemno, nie chcę by coś ci się stało. 
   — Spokojnie, mieszkam w naprawdę spokojnej okolicy i — urwałaś, ponieważ chłopak wszedł ci w słowo, ujmując twą lewą dłoń.
   — Nie chcę ryzykować, wiesz? Potem nie będę mógł zasnąć w obawie, że coś mogło ci się przytrafić.
   — Dobrze, więc chodźmy — Kiwnęłaś głową onieśmielona jego dotykiem i opiekuńczością, które niemalże od razu ci się w nim spodobała. Tym oto sposobem spędziłaś dodatkowe dwadzieścia minut w towarzystwie blondyna, który opowiadał ci o swoich pasjach oraz o tym, jak kocha zwierzęta. Nie miałaś wtedy bladego pojęcia, że twoją dłoń trzymał sam Upadły Anioł, który w przyszłości wywróci twoje życie do góry nogami.

JIN

   Seokjina poznałaś jakieś dwa lata temu na warsztatach kulinarnych, w które wkręciła cię twoja kuzynka. Od razu znaleźliście wspólny język, a ta sama pasja tylko was bardziej zbliżyła, co zaowocowało waszym związkiem, który w sumie całkiem nie dawno się zaczął.
Wydawało ci się, że skoro znasz kogoś przez te ponad dwa lata to w większości tę osobę znasz, prawda? Okazało się jednak, że twój ukochany miał więcej sekretów niż mogłoby się to wydawać. Choć zachowywał się normalnie i nic nie wskazywało na to, że Koreańczyk mijał się z prawdą, to mimo wszystko czułaś, że coś było nie tak.
   — Oppa? — Przysiadłaś się do bruneta, który oglądał wykonanie przepisu na yt.
   — Mhm?
   — Chcesz mi o czymś powiedzieć?
   — Och, tak — westchnął, a po twoim ciele przeszedł lodowaty dreszcz. — Nie przyznałem ci się do czegoś.
   — O czym ty mówisz? Seokjin?
   — To ja przypadkowo przefarbowałem twoją koszulę — westchnął, ujmując twoje dłonie. — Spokojnie, odkupiłem ci ją i leży w szafie, nowiuteńka!
   — C-co? — Patrzyłaś w jego brązowe tęczówki próbując sobie ogarnąć to, co przed chwilą dotarło do twoich uszu. Otworzyłaś usta, by go skarcić, gdy nagle do waszego salonu wpadł jakiś nieznajomy typ. Twoje oczy momentalnie nawiązały kontakt wzrokowy z nieznajomym, który miał ogromne, czarne skrzydła.
   — Jeongguk?! — Kim wstał na równe nogi podchodząc prędko do szatyna, który nie mógł oderwać od ciebie swego wzroku. — Hej, co ty tu robisz do cholery?!
   — Złamałeś zakaz Króla, który cię teraz szuka — wymruczał, łapiąc ramiona przyjaciela i nieco nim potrząsając. — Musisz się ukryć.
   — Oppa? O co chodzi? — Podeszłaś do swojego wybranka szybkim krokiem, chowając się za jego plecami i ukradkiem zerkając w zupełnie czarne oczy tego całego Jeongguka.
   — Zrobiłem wszystko by myśleli, że jestem w innym Wymiarze! Czego on kurwa ode mnie chce?!
   — Chyba nie oczekiwałeś tego, że poklepie cię po ramieniu i powie, że to dobrze iż złamałeś jego wieloletnie zakazy i związałeś się z kobietą, która nie jest jedną z nas — Szatyn pokręcił głową, dodając. — Zabierz ją w bezpieczne miejsce, bo jej również grozi niebezpieczeństwo, Strażnicy są już blisko.
   — Seokjin? Wytłumacz mi do jasnej cholery o co chodzi i dlaczego ten typek ma sztuczne skrzydła!
   — Później, dobrze? Teraz zbieraj szybki najważniejsze rzeczy, bo wyruszamy w podróż — Choć miałaś jeszcze więcej pytań niż to jedno, które mu zadałaś, to nie było ci dane ich z siebie wyrzucić, ponieważ Kim pociągnął cię ku waszej sypialni, którą w tamtym momencie widziałaś ostatni raz w swoim życiu.

JIMIN
   Od zawsze byłaś dziewczyną, która  lubiła ryzyko, co wiązało się z tym, że w mniemaniu innych byłaś rozrabiaką. Motocykle, tatuaże, wulgarne słownictwo - tak, właśnie te rzeczy stanowiły ciebie, dlatego przyciągałaś chłopaków, którzy również nie należeli do najgrzeczniejszych. I jednym z takich chłopców był twój obecny mąż, Park Jimin. Poznałaś go podczas jednego z nielegalnych wyścigów, w których zresztą zawsze brałaś czynny udział. 
   Tamtego dnia podjechałaś na swym krwisto-czerwonym motocyklu na linię startu, ubrana w czarny, nieco obcisły strój oraz biały kask, prezentowałaś się nadzwyczaj seksownie, co nie umknęło uwadze zebranym tam chłopakom. Obok ciebie nagle znalazł się zielony ścigacz, który najprawdopodobniej należał do limitowanej edycji Yamaha (zresztą bardzo drogiej). Nieznajomy miał na swej ładniutkiej buźce śliczny uśmiech, który ukazywał rząd białych ząbków. Przydługawe, fioletowe włosy opadały mu nieco na czoło, a ciemne tęczówki wpatrzone były w te twoje z taką intensywnością, że przez przypadek nieco przygazowałaś, co spotkało się z dużym entuzjazmem widzów. Choć przez muzykę i głośne śmiechy nie słyszałaś głosu przystojniaka, to doskonale mogłaś wyczytać z ruchu jego pełnych warg, że życzył ci powodzenia.  Zaledwie po trzech minutach wyścig się zaczął, a ty w przypływie adrenaliny ruszyłaś niczym wystrzelona z procy, wyprzedzając tym samym trzech zawodników. Tylko dwa okrążenia wokół czterech, opuszczonych hangarów, w których dawniej chowano drogie samoloty. Licznik wskazywał coś porządnie ponad setkę, gdy znalazłaś się na tyle daleko, że nie byłaś w stanie dostrzec innych zawodników. Uśmiechnęłaś się triumfalnie pod nosem, zaciskając mocniej dłonie na kierownicy, gdy nagle podmuch wiatru sprawił, że niemalże straciłaś panowanie nad pojazdem. Twym oczom ukazał się ten sam nieznajomy co na starcie i chociaż miał czarny kask na głowie, to w swej wyobraźni widziałaś ten sam łobuzerski uśmieszek co kilka chwil temu. Jechaliście obok siebie, jakby to była zwykła przejażdżka a nie wyścig co tylko potęgowało w tobie frustrację, która rosła z sekundy na sekundę, jednak zaraz minęła, gdy znad przeciwka zaczęły nadjeżdżać trzy radiowozy. Spojrzałaś na nieznajomego, który skręcił w lewą stronę prosto w stronę ogromnego hangaru. Bez namysłu ruszyłaś za nim, jakby coś ciągnęło cię tam na siłę, doskonale wiedziałaś, że dzięki temu istniała minimalna szansa, że unikniecie niemiłych konsekwencji tego wyścigu. Zerknęłaś przez ramię, gdy twój motocykl znalazł się w dużym, pustym pomieszczeniu, którego betonowa podłoga była miejscami nieco spękana przez lata nieużytkowania. 
  — To było zajebiste — Męski, miły dla ucha głos sprawił, że zerknęłaś na nieznajomego, który stał oparty o swój pojazd. — Jimin jestem.
   — T.I — odparłaś, schodząc ze swojego ścigacza, uprzednio zawieszając kask na kierownicy. — Masz rację, to było mega zajebiste. 
   — Dziewczyna lubiąca dreszczyk emocji, hę?
   — Żebyś wiedział — oznajmiłaś pewnie, gdy nagle brunet znalazł się przed tobą na tyle blisko, że czułaś jego ciepły oddech owiewający twą nieco bladą twarz. 
    — Lubisz niebezpieczne przygody?
    — Gdyby tak nie było to bym tu z tobą nie stała — Choć twój głos drżał z zawstydzenia to twoje spojrzenie było wciąż pełne pewności.
   — W takim razie chętnie zaproszę cię do pewnej, niebezpiecznej gry, zwanej "randka z Upadłym" co ty na to?
   — Może być — To właśnie te dwa, kluczowe słowa sprawiły, że byłaś zmuszona opuścić swój kraj, by móc osiedlić się ze swym chłopakiem w zupełnie innym, oddalonym i nieznanym miejscu. Dopiero po tygodniu dowiedziałaś się kim był Park, ale nawet niebezpieczeństwo i wieczny strach nie sprawiły, że twe zdanie się zmieniło, co do udanej "randki z Upadłym".

SUGA
   Byłaś w szkole średniej, gdy zaczęły się twoje niemałe problemy z rówieśnikami, którzy uparcie uprzykrzali ci życie, naśmiewając się z ciebie. Choć starałaś się ze wszelkich sił, by się nie poddać i walczyć z tymi podłymi ludźmi, to pewnego dnia dostałaś porządnego załamania, które zaprowadziło cię nad spory klif nieopodal domu. Stałaś tam sama, przemoknięta, zapłakana i roztrzęsiona nie widząc, co zrobić dalej, by móc podnieść się z tego wszystkiego i z uniesioną głową brnąć dalej, ku marzeniom. Wrzeszczałaś, płakałaś i z narastającej bezsilności kopałaś to, co wpadło ci pod nogi.
   — Co mam jeszcze zrobić, by móc wydostać się z tego piekła? — jęknęłaś, stając na krawędzi, która oddzielała cię od ogromnych, ostrych głazów, o które obijały się wzburzone fale wody. Patrzyłaś zapłakana na widok ciemnych fal, kłębiących się chmur tak, jakbyś oczekiwała odpowiedzi, która nie nadeszła. A przynajmniej wtedy. Schowałaś dłonie w kieszeniach spodni, swój wzrok utkwiłaś w punkcie przed sobą, a lewą stopę uniosłaś, chcąc zrobić krok, który po chwili wykonałaś. Porywisty wiatr uderzał w ciebie intensywnie, a serce biło jak oszalałe zapewne ostatni raz, lecz ku twemu zaskoczeniu, ale i też przerażeniu, nie poczułaś uderzenia. Zamiast tego zimne i duże dłonie oplecione na swych biodrach, które trzymały cię mocno i pewne, a ciepły oddech owiewał twoje mokre od łez policzki. Otworzyłaś niepewnie jedno oko, a następnie drugie, nie mogąc zrozumieć jakim cudem zawisnęłaś kilka metrów nad ziemią. Jednak spojrzenie zupełnie czarnych oczu sprawiło, że zapomniałaś o wszelkich troskach i przerażeniu. Otworzyłaś usta, lecz zaraz je zamknęłaś, gdy pod swymi stopami na nowo poczułaś nieco niepewny grunt.
    — Głupia — ochrypły, męski głos dotarł do twych nieco czerwonych z zimna uszu, przez co twe oczy otworzyły się szeroko do granic możliwości. — Calutkie życie przed tobą, tak wiele cudownych chwil, a ty skaczesz na te głazy chcąc odebrać sobie coś tak niesamowitego, jak życie?
   — To koszmar...
   — Każdy z nas ma jakieś złe wspomnienia — Nieznajomy uśmiechnął się słabo, dotykając twych zimnych policzków z taką czułością, jakby były zrobione ze szkła. — Mogę ci pokazać te cudowne aspekty życia jeśli tylko tego chcesz — Dodał, a ty zupełnie onieśmielona tylko przytaknęłaś. 
   Od tamtej pory twoje życie w zupełności się zmieniło dzięki Yoongiemu, który robił wszystko abyś była najszczęśliwsza. Z czasem okazało się, że mieliście wiele wspólnego, jak chociażby pasja do muzyki i pianina, które stało w dużym salonie w twoim domu. Dni u boku Mina zamieniały się w miesiące, jednak szybko przestało być tak kolorowo, bo zaledwie pięć miesięcy później dowiedziałaś się, kim był.
   — Żartujesz sobie ze mnie?! Upadłe Anioły?! Coś takiego nie istnieje prawdziwym życiu, Yoongi!
   — Jest wiele rzeczy, o których nie wiesz — westchnął, siadając na balustradzie. — Dobrze pamiętasz, że to ja zatrzymałem cię przed tym okropnym czynem — Choć chłopak miał rację to starałaś się jakoś zapomnieć o tym, co się wtedy wydarzyło, ponieważ byłaś tym przerażona.
   — I co t-teraz?
   — Muszę odejść, tworzę dla ciebie zbyt duże zagrożenie — Jego ciemne tęczówki spojrzały w te twoje z nieukrywanym smutkiem. — Nie chcę by coś ci się stało, mała.
   — Nie możesz mnie zostawić samej, nie po tym co razem przeszliśmy.
   — Nie mam innego wyboru, T.I.
    — Wyjadę z tobą  niezależnie jak daleko by to nie było — Dotknęłaś jego ramienia, patrząc nieprzerwanie w jego zaskoczone oczy. — Nie ważne, jak bardzo będziemy mieć pod górkę, razem damy radę, prawda?
   — Prawda — Przytaknął, całując cię delikatnie w czoło, by następnie objąć cię pewnie i z uśmiechem wzbić się ku niebu, które stało przed wami otworem.

J-HOPE
   W tej sytuacji było zupełnie inaczej niż w poprzednich, ponieważ doskonale wiedziałaś kim był twój najlepszy przyjaciel, Hoseok. Z chłopakiem znałaś się od piaskownicy, ponieważ Jung wychowywał się w Świecie Ludzi, gdyż był pod opieką swojej babci. Chociaż mieszkał dwa domy dalej od ciebie to prawo Upadłych wciąż go obowiązywało, a co z tym szło? Zakaz bycia z Ludzką kobietą również.
   Jednak z czasem chłopak kompletnie to zignorował, pewny, że skoro nie mieszka w swoim Wymiarze to nic wam nie grozi. Niestety przeliczył się i to całkiem szybko, bo zaledwie pół roku po tym, jak zaczęliście ze sobą chodzić. Tamtego dnia wracaliście z randki, uśmiechnięci, szczęśliwi i przede wszystkim zakochani, lecz ta przyjemna aura nie trwała długo, ponieważ na waszej drodze stanął nie jaki Hansol. Jeden ze strażników Króla, który miał za zadanie zabrać Hoseoka do jego Wymiaru, gdzie miał zostać skazany za złamanie zasad.
   — Chyba sobie kurwa kpisz — wycedził przez zęby rudowłosy, patrząc na Hansola z pogardą.
   — Sam sobie jesteś winny, HoSeok.
   — Nigdzie z tobą nie idę, tu jest moje miejsce i to TU jest moja dziewczyna.
   — Szczerze? Twoje zdanie gówno mnie obchodzi — Wyższy i znacznie masywniejszy chłopak stanął na wprost wciąż pewnego siebie Junga, który momentalnie wymierzył wyższemu mocnego kopniaka w krocze. Chłopak upadł na kolana zszokowany takim niecodziennym atakiem, co wykorzystał rudowłosy, który chwycił twoją dłoń.
   — Oppa, co my tera zrobimy?! Będzie nas gonił — pisnęłaś przerażona, widząc duże skrzydła, które wyrosły dosłownie z pleców waszego napastnika. 
   — Nie zapominaj, że jestem równie silny — Uśmiechnął się delikatnie również ukazując swe duże, czarne skrzydła, które zaraz poderwały was z ziemi. Choć Hoseok nie miał żadnego planu i miejsca, gdzie uciec to i tak podjął tę walkę pewny, że miłość przezwycięży wszystko. W końcu dla ciebie byłby w stanie poruszyć każdy Wymiar, byś tylko była szczęśliwa i bezpieczna. 

V
   Od dziecka byłaś ogromną fanką książek fantasy oraz niesamowitą marzycielką o dużej wyobraźni, która w przyszłości sprawiła, że stałaś się słynną malarką.Choć na karku miałaś zaledwie dwadzieścia dwa lata to na swym koncie miałaś spory wachlarz obrazów, które wśród najsurowszych krytyków dostały miano "perełek". Głównie inspirowałaś się swoimi snami, które były kolorowe, pełne niesamowitych stworzeń oraz historii, które (gdybyś mogła) najchętniej opisałabyś w książce. Wiele twych dzieł przedstawiało głównie istoty ze skrzydłami, wodne piękności, czy chociażby silnych mężczyzn, którzy byli Wilkołakami. Przez ostatni czas cierpiałaś na brak weny, która tylko potęgowała w tobie niechęć do czegokolwiek, zwłaszcza, że z dnia na dzień twoje skrzynka pocztowa była zapychana milionami zapytań kiedy dodasz nowy obraz. Najchętniej pokazałbyś tym wszystkim namolnym dziennikarzom, prezenterom telewizyjnym swój środkowy palec, lecz będąc osobą popularną, nie mogłaś tego zrobić. 
   Pewnego wieczoru wybrałaś się na krótki spacer, chcąc odetchnąć świeżym powietrzem oraz oderwać swój wzrok od białego, pustego płótna. W swej małej aczkolwiek pojemnej torbie miałaś mały szkicownik i zestaw ołówków, które zawsze przy sobie nosiłaś na takie wyprawy w razie gdyby naszła cię ochota na malowanie. Stanęłaś nieopodal dużej fontanny z motywem kobiety, która w swych dłoniach trzymała beczkę z wodą lekko ją przechylając, co sprawiało, że z ów przedmiotu wylewała się woda. Westchnęłaś pod nosem zrezygnowana, gdy nagle twym oczom ukazał się chłopak o błękitnych włosach oraz figlarnym spojrzeniu utkwionym właśnie na tobie. Od razu oblały cię rumieńce oraz ciepły dreszcz, który z kolei wywołał delikatnie drżenie twego ciała. 
   — Ach od tak dawna cię szukam — Nieznajomy podszedł do ciebie pewnym krokiem, patrząc nieprzerwanie w twoje oczy.
   — Słucham?
   — Pytałem, czy się zgubiłaś — Uśmiechnął się łobuzersko, dotykając nieco twojej prawej dłoni. 
   — Och, nie, ja — urwałaś, zdając sobie sprawę z tego, że pierwotne pytanie niebieskowłosego było zupełnie inne. — Hej, czekaj, mówiłeś mi przed chwilą, że od dawna mnie szukałeś.
   — Jesteś znaną malarką, która tworzy dzieła.
   — Aish nie mów tak, zawstydzasz mnie.
   — Stwierdzam fakty — Wzruszył ramionami, dodając. — Pójdziemy na jakieś ciasto? Znam kawiarnię niedaleko. 
   — W sumie co mi szkodzi.
   — Tak w ogóle to Taehyung jestem — wyszczerzył się uroczo, sprawiając, że i na twojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
   — T.I.
   Nie spodziewałaś się tego, że ten nieco specyficzny chłopak sprawi, że poczujesz się tak swobodnie w towarzystwie obcej osoby. Żartował z tobą i rozmawiał tak, jakbyś była jego starą kumpelą jeszcze za czasów gimnazjum, dlatego kompletnie nie zauważyłaś tego, że zegarek na twej ręce wskazywał już dziesiątą w nocy*
Nim się zorientowałaś Tahyung zaczął być twoim częstym gościem, sprawiając, że twoja wena zaczęła powoli powracać. Bez żadnego zawahania zapytałaś chłopaka, czy chciałby być twoim modelem, a on również bez żadnego jąknięcia, zgodził się. Motyw przewodni? Upadły Anioł, chciałaś aby Kim przyodział skrzydła, które twój kuzyn zrobił na twoje zamówienie, lecz ku twojemu przerażeniu, niebieskowłosy już takowe posiadał i to w zupełności prawdziwe. 
   — C-czyli ty naprawdę jesteś...
   — Upadłym — Potwierdził z uśmiechem, całując cię w czoło. — Czy to mnie dyskwalifikuje z bycia twoim modelem?
   — J-ja... Nie mam bladego pojęcia co powiedzieć...
   — Maluj — zaśmiał się rozczulony, lecz zaraz spoważniał, chcąc przybrać pozę pewnego siebie Anioła o dużych, czarnych skrzydłach. Od tamtej pory był twoim stałym modelem, a setki osób zachwycały się jego urodą oraz twoim sporym talentem. Jednak z czasem wieść o przystojnym Upadłym szybko się rozniosła sprawiając, że wasz związek (który w sumie rozpoczął się pół roku po namalowaniu pierwszego obrazu) stanął pod ogromnym znakiem pytania, a życie w realnym zagrożeniu. Jakby nie patrzeć, Kim łamał zasady, które w przyszłości mogą stanowić dla was spore niebezpieczeństwo i wyzwanie. 

JEONGGUK
   Jeon od zawsze należał do typowych buntowników, robił wszystko by zrobić każdemu na złość i przysporzyć sobie kłopotów, których zresztą wszędzie szukał. Jego charakter był dość trudny, można by powiedzieć, że typowy dla tych Istot, co jednak nie zmieniało faktu, że w głębi serca był całkiem fajnym chłopakiem. 
Szatyn szukał wszędzie wzywań, dlatego postanowił wybrać się do zakazanego Wymiaru, chcąc zobaczyć, jak wglądało tam życie. Pech (a raczej w jego przypadku szczęście) sprawił, że wylądował centralnie na środku jezdni w momencie, gdy przechodziłaś przez pasy. Od razu usłyszał twój niepewny głos oraz odgłos szpilek, które tamtej nocy miałaś na sobie, bo wracałaś z imprezy urodzinowej swojej kumpeli. 
   — Słyszysz mnie? Matko droga, jesteś ranny — jęknęłaś, patrząc na nieco poranioną twarz bruneta, który otarł sobie policzki w momencie, gdy jego profil spotkał się z twardą powierzchnią drogi. 
   — Aish — Szatyn stęknął pod nosem, łapiąc się twojej ręki tak, aby móc wstać. Był bardziej w szoku niż obolały, choć to drugie również było trafne. 
   — Zabiorę cię do siebie, nie możesz tu być w takim stanie. 
   — Dam radę i — urwał w momencie, gdy spojrzał w twoje oczy, w których dostrzegł troskę oraz strach. Momentalnie zaschło mu w gardle, a niebezpieczne ciepło rozniosło się po jego ciele wywołując falę dreszczy. — Jesteś Aniołem?
   — Ugh, musiałeś serio mocno dostać — szepnęłaś, pomagając mu wstać. — Dosłownie pięć minut drogi stąd jest mój dom, zaprowadzę cię tam.
   — Taka piękna i delikatna.
   — Czekaj, zdejmę buty — oznajmiłaś i już po chwil trzymałaś mocno szatyna jednocześnie niosąc w drugiej dłoni swe turkusowe szpilki.
Będąc na miejscu dałaś mu pić i opatrzyłaś jego zadrapania, lecz mimo to Jeongguk co chwila cię komplementował i zachwycał się tym, jak bardzo pięknie wyglądasz będąc naturalną. Choć bardzo próbowałaś to nie mogłaś się oprzeć i co jakiś czas się uśmiechałaś, co tylko motywowało Jeona do tego, aby wciąż ci te komplementy mówić.
   — Skąd jesteś? Nie znam cię.
   — Pochodzę ze świata Upadłych Aniołów.
   — O czym ty mówisz? — zerknęłaś na niego zaskoczona, lecz widząc delikatny uśmiech zrozumiałaś, że to raczej nie był żart. Raczej. 
   — Mogę ci to udowodnić — I nim zdążyłaś zaprzeczyć, twym oczom ukazały się duże skrzydła, które były czarne i wyglądały na masywne. Momentalnie zasłoniłaś swe usta dłonią pełna szoku i przerażenia, ponieważ nigdy nie sądziłaś, że te bajeczki o tych Istotach były prawdziwe. 
   — Mogę dotknąć? — Chłopak na to pytanie przytaknął z uśmiechem, natomiast ty poczułaś przyjemne w dotyku pióra, które były wręcz onieśmielające.
   — Skoro ty dotknęłaś moich skrzydeł to czy ja mogę cię pocałować? — Kolejny raz nie zdążyłaś się odezwać, ponieważ momentalnie poczułaś na swych ustach te należące do Jeona. Szatyn całował naprawdę dobrze i delikatnie, co sprawiło, że poczułaś przyjemne dreszcze. — Wowo, to było cudowne.
   — Yhm — westchnęłaś zawstydzona, chowając swoją twarz w dłonie, by ten (mimo wszystko) wciąż nieznajomy chłopak nie zobaczył twoich rumieńców. 
Od tamtej pory rozpoczął się wasz romans, który niósł ze sobą wiele wzlotów i upadków, lecz mimo wszystko żadne z was nie żałowało tego, co pomiędzy wami zaszło. Czy wasza przyszłość była bezpieczna? Oczywiście, Jeongguka nic nie mogło powstrzymać, w końcu mimo wszystko wciąż był buntownikiem, chroniącym swoją kobietę. 

~~~***~~~
Okej trochę się rozpisałam w tej rekcji, ale mam nadzieję, że mimo wszystko wyszła ona dobrze. Chętnie przeczytam Waszą opinię moje Słoneczka, dlatego pozostawcie po sobie komentarz, a ja na pewno Wam odpiszę <3
*W Korei tak naprawdę nocą rozkwitają spotkania z przyjaciółmi, więc lokale są otarte do naprawdę późnych godzin ;)

środa, 5 lutego 2020

#127 Reakcja MONSTA X Gdy masz koszmary nocne

4 komentarze:
Cześć
Przychodzę do was z reakcją MONSTA X, dawno nie pisałam takich prac, więc wybaczcie mi jej długość i zapewne jakość. Ogólnie odsunęłam się od tego zespołu, ba, nawet od BTS kierując się teraz bardziej w stronę ATEEZ, K.A.R.D, EVERGLOW, A.C.E i wielu innych. Co oczywiście nie zmienia faktu, że te dwa pierwsze, wciąż są u mnie na najwyższym miejscu. A u was? Czy doszły lub odeszły jakieś zespoły? U mnie z dnia na dzień przybywa i ubywa tych idoli. Od tylu zespołów odeszłam, że nie mogę ich już zliczyć. Cóż, każdy się zmienia, więc co się dziwić.
   Ostrzeżenia: Zdaje sobie sprawę, że skład chłopaków uległ zmianie, ale to z kolei nie wpływa na moje rekcje, które nadal będą zawierały tę samą ilość chłopaków. Poznałam ich, gdy było ich siedmiu i przy tej liczbie już zawsze zostanę.
Nie przedłużając...
   Zapraszam
~ ~
I.M
   Changkyun akurat kładłby się spać w momencie, gdy usłyszałby głośny huk, który dobiegał z twojej sypialni. Tej nocy nocowałabyś w dormie chłopaków, ponieważ dość późno zorientowałaś się, która była godzina, a ci nie zamierzali dać ci wrócić samej do domu o takiej porze. Dlatego nieco zdziwiony Im ruszyłby do ciebie, by zaraz cicho zapukać do drzwi. 
   — T.I? Co się dzieje?
   — A-ach, nic takiego. Wracaj spać I.M oppa — powiedziałabyś po kilku sekundach ciszy, lecz brunet nie zamierzał tak łatwo dać za wygraną. Dlatego nieco uchylił drzwi i zerknął przez szparę, patrząc co wyczyniałaś, lecz widząc zwaloną nocną lampkę i ciebie trzęsącą się tuż obok łóżka, zrozumiał, że  było coś nie tak. 
   — Mała? Źle się czujesz? Co się stało, że lampka leży na ziemi, a ty cała się trzęsiesz?
   — Mówiłam, że nic takiego się nie dzieje, spokojnie. J-ja miałam tylko — Urwałabyś, patrząc na niego smutnym wzrokiem. — Miałam koszmar. 
   — Znowu czytałaś jakieś durne opowiadania?
   — Nie! Po prostu od kilku dni mam takie przerażające sny, że — Urwałabyś nagle, gdyż raper wtuliłby cię w siebie, kręcąc przy tym nieco głową.
   — Zostanę z tobą, hm? Będę cię pilnował.
   — Naprawdę? Tak bardzo dziękuję oppa.
   — Chodźmy spać, huh? Nie chcę zmarnować czasu na pogawędki, gdy mam okazję tulić się do twojego ciała całą noc — Ucałowałby cię w czubek głowy i zaraz pociągnął na łóżko, niemalże od razu wtulając się w twoje ciało.

SHOWNU
   Hyunwoo wróciłby akurat ze swojego treningu na siłowni, więc gdy idąc do waszej sypialni zobaczyłby, że drzwi były uchylone, od razu wiedział, że coś było nie tak. Wszedłby do pomieszczenia mając torbę z ubraniami w lewej dłoni, lecz widząc cię siedzącą pod oknem, od razu rzuciłby ją gdzieś w bok i podszedłby do ciebie.
   — Skarbie? Co się stało? Jest prawie druga w nocy, a ty nie śpisz — Uniósłby delikatnie twoją twarz, patrząc czujnym wzrokiem w twoje zapłakane oczy.
   — Miałam taki okropny sen. Śniło mi się, że mnie zostawiłeś i że — Urwałabyś, ponieważ ten od razu złączyłby wasze usta ze sobą, wiedząc, że taki mały praz czuły pocałunek zawsze ci pomagał.
   — Oglądasz wieczorami za dużo dram i potem mamy tego efekty.
   — Zamiast mnie zapewniać, że mnie nie zostawisz, mówisz mi, że za dużo oglądam telewizji?
   — T.I jesteśmy ze sobą cztery lata, więc dlaczego uważasz, że byłbym zdolny od ciebie odejść? Jesteś jedyną kobietą, która kocha mnie, normalnego nieco cichego Sohn Hyunwoo, a nie Shownu z MONSTA X — westchnąłby, gładząc cię po mokrym od łez policzku, dodając. — Pierścionek zaręczynowy jest już tego dowodem, hm?
   — Tak oppa — Przytaknęłabyś nadal nieco drżąc, dlatego lider wziąłby cię na ręce kierując się przy tym w stronę łazienki. — Gdzie idziemy? 
   — Muszę wziąć kąpiel, a ty weźmiesz ją razem ze mną. Zapomnisz o tym głupim śnie i odpoczniesz, a ja będę miał okazję wreszcie spędzić z tobą więcej czasu — Uśmiechnąłby się delikatnie w twoją stronę, całując cię zaraz w czoło.

KIHYUN
   Chłopak obudziłby się bez przyczyny w środku nocy od razu obróciłby się na lewy bok, by móc wtulić się w twoje plecy jak zawsze, lecz ku jego zaskoczeniu, w waszym łóżku nie było jego ukochanej. Mruknąłby pod nosem jakieś niezrozumiałe słowo, by zaraz w samych bokserkach podreptać do kuchni. Doskonale zdawałby sobie sprawę z tego, że miałaś zwyczaj picia mleka w środku nocy, dlatego zszedł po schodach i widząc światło w interesującym go pomieszczeniu od razu do niego by się skierował. 
   — Kotku? Znowu chciało ci się pić, hm? — Objąłby cię czule od tyłu, kładąc podbródek na twoim ramieniu i przymknąłby oczy mocno zaspany.
   — Powiedzmy 
   — T.I? Dlaczego jesteś taka spięta? I dlaczego nie masz przy sobie kubka z mlekiem? 
   — Ugh, miałam po prostu koszmar.
   — Dlaczego mnie nie obudziłaś? Dlaczego się we mnie nie wtuliłaś? — Obróciłby cię przodem do siebie, patrząc od razu w twoje duże oczy.
   — Jesteś taki zmęczony cały czas, nie chciałam cię budzić z takich błahostek — Westchnęłabyś, uśmiechając się do niego delikatnie, lecz poważna mina twojego chłopaka uświadomiła ci, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał.
   — Jesteśmy parą, tak? Powinniśmy sobie pomagać i się wspierać, a koszmary są jedną z tych rzeczy — Pokręciłby głową zły, dodając. — Ty również jesteś ciągle zmęczona i powinnaś jak najwięcej odpoczywać, a takie siedzenie po nocy na pewno ci nie pomaga.
   — Tobie również, dlatego idź spać  oppa. Poradzę sobie.
   — Cholera T.I, nie przejmuj się mną tak, dobrze? Mi nic się nie dzieje, to ty masz okropne sny, które utrudniają ci spanie. Jestem twoim mężczyzną, mam obowiązek i chcę ci pomagać, dlaczego więc mnie odsyłasz do sypialni?
   —Kihyun, j-ja.
   — Chodź, zrobię ci mleko i siądziemy chwilę przed kominkiem, hm? Może pomoże ci to w zaśnięciu — Uśmiechnąłby się delikatnie zmęczony, lecz starałby się ukryć fakt, że zostałoby mu tylko dwie godziny snu, ponieważ musiałby wstać o czwartej rano na próby.

HYUNGWON
   Chae w porównaniu do poprzednich jego kolegów, nie miałby pojęcia o twoich koszmarach nocnych, gdyż miał naprawdę mocny sen. Dopiero po kilku dniach zauważyłby, że coś było nie tak, gdyż byłaś bardziej zmęczona i bledsza, co go mocno niepokoiło. Jednak wiedziałaś, że Hyungown był przewrażliwiony na punkcie twojego zdrowia, więc zbywałabyś go, mówiąc, że to tylko stres na studiach. Jednak pewnej nocy coś zbudziło Chae, chłopak usiadłby na łóżku przecierając oczy, zerknąłby na twoją część mebla, lecz nie widząc cię w nim od razu spanikowałby. 
   — T.I? Kochanie?
   — Na dole oppa — krzyknęłabyś, siedząc w salonie i popijając kakao, które zrobiłabyś sobie kilka minut temu. 
   — Dlaczego nie śpisz? Miałaś zły sen? — zapytałby zatroskany, wtulając cię w swój tors niemalże od razu, gdy tylko usiadłby na skórzanej kanapie. 
   — Od tygodnia je mam, Hyungwon.
   — Huh? Dlaczego mi nie powiedziałaś? 
   — Bo wiem, jak reagujesz na coś takiego — westchnęłabyś zmęczona, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. — I tak masz już za dużo stresu w pracy, po co ci jeszcze taki?
   — Oszalałaś? Jestem pierwszą osobą, której powinnaś powiedzieć takie rzeczy!
   — Przejdzie, zawsze przechodzi.
   — To nie brzmi zbyt bezpiecznie — mruknąłby, zerkając na twoją bladą twarz. — Jutro pójdziemy do lekarza, da ci jakieś zioła na uspokojenie. A! I masz szlaban na telewizję po dwudziestej trzeciej!
  — Zdajesz sobie sprawę z tego, że mam dwadzieścia trzy lata?
   — Cii, oppa wie co dla ciebie jest najlepsze — zaśmiałby się, kładąc na tobie cieplutki koc i wtulając jednocześnie w swoje ciepłe ciało, by móc jakoś pomóc ci w zaśnięciu.

MINHYUK
   Od dwóch tygodni miałabyś ciche dni z Lee, gdyż pokłócilibyście się o jego nadchodzącą trasę koncertową. Od kilkunastu miesięcy nie miały dla ciebie czasu, dlatego wściekłabyś się na niego porządnie. Wiedziałaś doskonale na co się pisałaś, wchodząc z  nim związek, jednak miałaś nadzieję, że chociaż raz w tygodniu miałby dla ciebie czas. Niestety od dłuższego czasu tak nie było. Dlatego, gdy obudziłabyś się w środku nocy zalana potem i niemalże z sercem w gardle, od razu postanowiłaś udać się na mały taras, który był na dole waszego małego domku. Usiadłabyś na leżaku i ze łzami w oczach patrzyłabyś na zachmurzone niebo. W tym samym czasie Lee obudziłby się, ponieważ zaschłoby mu w gardle.W momencie, gdy zobaczyłby na wpół puste łóżko od razu by nieco przypanikował, zwłaszcza, że kilka godzin wcześniej mocno się posprzeczaliście. Zszedłby po schodach i w momencie, gdy stanąłby na małym korytarzu, poczułby przeszywający chłód. Ruszyłby na taras, widząc cię zmarzniętą i pociągającą nosem od płaczu, odczułby sam nagły smutek. Bez słowa objąłby cię od tyłu i ucałował w czubek głowy nic nie mówiąc. Wiedział, że między wami było coraz gorzej, dlatego wziąłby cię na ręce i skierowałby się do salonu. Widział, że chciałaś zaprotestować, więc szybko ułożyłby się z tobą na za małej kanapie i musnąłby twoją dolną wargę. Na koniec uśmiechnąłby się do ciebie czule i ułożyłby dłoń na twoim policzku, delikatnie go głaszcząc. Wiedziałaś doskonale, że martwił się o ciebie i chciał się pogodzić, dlatego również uśmiechnęłabyś cię delikatnie, wtulając się w jego równie zmarznięte ciało co twoje. Gdy już na wpół spałaś, usłyszałaś tylko ciche "kocham cię", po czym momentalnie zapadłabyś w głęboki i spokojny sen.

JOOHEON
   W tym przypadku byłoby inaczej, gdyż to ty przybiegłabyś do pokoju rapera z przerażeniem wymalowanym na nieco zaspanej twarzy. Wpadłabyś do pomieszczenia zapominając uprzednio zapukać, dlatego nieco zszokowany Jooheon spojrzałby na ciebie, nie wiedząc co się działo, gdyż było po północy, a on tyle co się położył.
   — Oppa, mogę z tobą spać? Proszę, powiedz, że mogę — pisnęłabyś, mając łzy w oczach.
   — H-hm? Tak, jeśli tylko chcesz. Powiedz mi, dlaczego jesteś taka wystraszona? Których z chłopaków ci dokuczał? — zapytałby zmartwiony, rozkładając jednocześnie ręce w geście przytulenia. Od razu wtuliłabyś się w niego, obejmując go nogami wokół bioder, gdyż raper siedziałby na łóżku. 
   — N-nie, miałam naprawdę zły sen oppa i się teraz boję sama spać. 
   — Ach rozumiem, w takim razie musimy jakoś temu zaradzić, hm? — Ułożyłby się z tobą wygodnie na łóżku, głaszcząc cię po plecach, gdy ty miałabyś twarz schowana w zagłębieniu jego szyi. — Porozmawiamy, czy próbujesz zasnąć? 
   — Spróbujmy zasnąć, dobrze?
   — Jasne, mała — Chłopak przygasiłby nieco światło lampki nocnej i powróciłby do głaskania twoich pleców, gdy przerwałabyś ciszę, mówiąc.
   — Jesteś najlepszy oppa, pamiętaj — Po tych słowach ucałowałabyś nieco jego dolną wargę, by zaraz ponownie się w niego wtulić. Przez panujący półmrok i pozycję, w której byliście nie mogłabyś zobaczyć jego szerokiego uśmiechu, lecz szybko pędzące serce rapera dało ci do zrozumienia, że chłopak na zawsze zapamięta ten moment.

WONHO: X
   Leżałabyś wtulona w nagi tors swojego męża, którym był Hoseok, patrząc na jego spokojną twarz podczas snu. Sama od kilku godzi nie mogłabyś zmrużyć oka, ponieważ miałaś zły sen, który skutecznie uniemożliwił ci odpoczynek. Dlatego wierciłabyś się na łóżku od czasu do czasu ciężko przy tym wzdychając, ponieważ musiałaś rano wcześnie wstać do pracy. Gdy zegarek wskazywał coś po drugiej w nocy, usiadłabyś na łóżku chcąc udać się do salonu, lecz silny i mimo wszystko czuły uścisk na twoim nadgarstku ci to uniemożliwił. Nieco zaskoczona spojrzałabyś na swojego męża, który z powagą wpatrywałby się w twoje oczy.
   — Gdzie uciekasz? Od kilkunastu minut wiercisz się po łóżku i pomrukujesz zła, miałaś zły sen, prawda?
   — Ach, nie mogę teraz spać przez ten koszmar. Nie umiem się go pozbyć z głowy. 
   — Chodź do mnie, hm? Poleżymy, poprzytulamy się i może akurat zapomnisz o nim, huh?
   — Spróbować nie zaszkodzi — szepnęłabyś, kładąc głowę na nagim torsie Hoseoka, gdy den delikatnie bawił się twoimi włosami, a drugą dłonią gładziłby cię po odkrytym biodrze.
   — Lepiej?
   — Znacznie, twój dotyk jest jak lekarstwo na moje troski.
   — Kocham cię T.I — Uśmiechnąłby się czule pod nosem i ucałowałby cię w czubek głowy. Między wami nastałaby cisza, którą chłopak nie chciał przerywać. Dopiero po kilku minutach zdałby sobie sprawę z tego, że zasnęłaś, a on mógł spokojnie trzymać cię w swych ramionach wiedząc, że tym razem spokojnie dośpisz do rana. Skąd to wiedział? Ponieważ sam postanowił czuwać nad twym snem, miał wolne następnego dnia, więc tę noc mógł spokojnie ci się przyglądać, wiedząc, że za dnia będzie mógł pozwolić sobie na małą drzemkę. Zresztą, nawet gdyby nie miał takiej możliwości to i tak zerwałby noc, bo na pierwszym miejscu byłaś ty, a na drugim dopiero on.

Naprawdę mi szkoda chłopaków. To co przeżywają każdy z osobna, musi być dla nich naprawdę trudne. Dlatego mam nadzieję, że z czasem się u nich ułoży. 
A wy? Co sądzicie o reakcji? Podobała wam się?
Jeśli ktoś ma pomysł na inny zespół na jakąś reakcję to będzie mi miło, jak się tym ze mną podzieli. Kto wie, może dostanie w następnym poście dedykację? ;)

czwartek, 22 sierpnia 2019

#126 Reakcja BTS Gdy są o ciebie zazdrośni

7 komentarzy:
Hej
  Przybywam do Was kolejny raz z reakcją i tak samo jak wcześniej, są to zachowania chłopaków z BTS. Zachęcam Słoneczka do zaglądania zakładki z Ankietą (dla tych, którzy są nowi lub tego jeszcze nie wypełnili) oraz do zakładki z pytaniami jeśli jakieś macie, rzecz jasna.
   Ostrzeżenia: Są to reakcje, z którymi się jeszcze nigdy nie spotkałam. O co mi chodzi? Tutaj zachowanie chłopaków będzie dalekie od ideału. Chciałam spróbować czegoś innego, myślę, że zazdrość potrafi się objawiać w różnych postaciach, prawda?
Nie przedłużając...
  Zapraszam 
~***~ 

JIMIN
   Chłopak naprawdę cenił sobie taką wartość jak miłość, dlatego w momencie, gdy zostałaś jego dziewczyną starał się pielęgnować waszą relację. Ufał ci, a ty jemu, lecz bywały momenty gdzie mimo wszystko nie potrafił pohamować swojej zazdrości, zwłaszcza, gdy był w trasie i nie mógł cię pilnować. Mimo że JiMin był raczej kulką szczęścia i chodzącej miłości, potrafił zmienić się w nieco brutalnego i gotowego do ataku faceta, który za cel obrał sobie ochronę swojej kobiety. Był na tyle pochłonięty uczuciami, że powoli tracił swój trzeźwy osąd, stając się bardziej podejrzliwym w różnych sprawach. 
   Wieczorem po ciężkiej próbie, Park wszedł do garderoby chłopaków, gdzie zastał cię w towarzystwie jednego ze stylistów. Brunet jak na zawołanie napiął mocno swoje ciało i przygryzł mocno swoją dolną wargę, jego małe dłonie zacisnęły się w pięści świadcząc o jego narastającej złości. 
   — Kotku, czy ja wam czasem kurwa nie przeszkadzam? — wychrypiał, podchodząc do was tak szybko, że sama byłam tym faktem zaskoczona. Jego twarz wcześniej roześmiana wtedy już wyrażała tylko i wyłącznie nie ukrywany gniew pomieszany ze zmęczeniem po treningu. 
   — Oppa, nie mów tak. Ja tylko rozmawiałam o waszej jutrzejszej sesji— szepnęłaś niepewnie, czując bolesny uścisk na nadgarstku, którego sprawcą był nie kto inny jak twój chłopak. 
   — Tak? Bo ja mam wrażenie, że się śliniliście do siebie — wycharczał zaczynając przy tym ciężko oddychać, przytuliłaś się do niego z przerażenia widząc, że był gotów do ataku, a to mogło się skończyć skandalem. 
   — Nie, jestem tylko twoja, oppa — Wtuliłaś się w jego umięśnione i mokre ciało, czując jak jego mięśnie powoli zaczynały się rozluźniać. 
   — Tak, tylko i wyłącznie MOJA — zaakcentował ostatnie słowo mocno i stanowczo obejmując cię w pasie. 

SUGA
   Każdy doskonale zdawał sobie sprawę z tego jaki YoonGi miał charakter i również wszyscy wiedzieli, że ciężko mu będzie znaleźć kogoś, kto byłby go w stanie pokochać. Lecz ku zaskoczeniu wszystkich znalazł swoją miłość życia, ciebie. Min należał do tego typu chłopaków, którzy byli wierni aż po grób, kochali mocno i szczerze swoją ukochaną, lecz jego charakter był trudny. Bywały momenty gdy potrafił być niesamowicie chamski i wulgarny w stosunku do ciebie, lecz zaraz szybko się zmieniał i przepraszał cię za swoje nieprzemyślane słowa. 
   Chyba większość z nas zdaje sobie sprawę, jak potrafi kochać osoba, która jest pełna szczerej miłości, i która nigdy nie była kochana, prawda? YoonGi własnie był taką osobą, więc w momencie gdy również go pokochałaś i stałaś się jego dziewczyną, Koreańczyk chciał cię zatrzymać przy sobie za wszelką cenę. Był niczym filmowi stalkerzy i wcale się tego nie wstydził, uważał, że takie śledzenie, podglądanie, i kontrolowanie ciebie było zupełnie na miejscu i czymś jak najbardziej normalnym. 
   — Aish cholera, gdzie ona jest? — mruknął zniecierpliwiony pod nosem, siedząc za kierownicą swojego granatowego volvo. Od dziesięciu minut się spóźniałaś, a chłopak cholernie tym faktem zły, siedział jak na szpilkach na parkingu tuż przed twoim uniwersytetem, gdzie studiowałaś medycynę. — Ma pięć minut, jak się nie pojawi, obiecuję, że rozpierdolę ten budynek. — wycedził przez zęby, ściskając swoimi bladymi dłońmi kierownicę. W pewnym momencie dostrzegł cię w towarzystwie przystojnego i wysokiego Koreańczyka, którego kompletnie nie znał. Twój uśmiech skierowany do studenta obok sprawił, że YoonGi wyszedł z samochodu niczym z procy i szybkim krokiem skierował się w twoją stronę. 
   — Czy ja o czymś nie wiem? — wymruczał, patrząc to na ciebie to na zaskoczonego widokiem YoonGiego, studenta. 
   — To mój przyjaciel, Lee — powiedziałaś spokojnie, lecz z nutą nie pokoju w głosie. 
   — Gówno mnie obchodzi kim on jest, czaisz? Mówiłem ci chyba ze sto razy, że masz kumplować się jak już to tylko z chłopakami z zespołu, z nikim więcej. A ty? Czy ja kurwa mówię po chińsku?! — rozgniewany? Nie, to chyba był znacznie wyższy poziom wkurwu, ponieważ Min jak nigdy szarpnął cię za rękę tym samym przyciągając do siebie. 
   — C-co ty robisz? — pisnęłaś przerażona, gdy zamknął cię w samochodzie uprzednio wyjmując spod siedzenia granatowy, wojskowy scyzoryk.
   — Joker'a nikt nie pokocha, hm? — zaśmiał się i szybkim krokiem skierował się w stronę studenta. 


  J-HOPE
   HoSeok zawsze był dobrym i uprzejmym mężczyzną, który starał się wszystkim pomagać na tyle ile był w stanie, lecz jak każdy z nas i on miał swoją mroczną stronę, która objawiała się wtedy, gdy był zazdrosny o swoją żonę, którą byłaś ty.
   Byłaś z zawodu stylistką i pracowałaś w jednej z większych korporacji, ubierałaś modeli, aktorów jak i idoli dlatego miałaś dużą styczność z mężczyznami, czy tego chciałaś, czy też nie. Do pracy zawsze odprowadzał cię J-Hope, który zawsze czujnie obserwował innych facetów kręcących się wokół ciebie co naprawdę mu przeszkadzało. Z racji tego, że i on wciąż był idolem, miałaś z nim kontakt od czasu do czasu, gdy miał mieć sesję zdjęciową z chłopakami.
Pewnego późnego popołudnia, gdy pracowałaś w towarzystwie BTS doszło do poważnego incydentu, który ostatecznie stał się bardzo szybko rozpowszechnionym skandalem. Co się stało? Gdy chłopcy byli już gotowi do sesji udali się na plan zdjęciowy, gdy tylko to uczynili w twoim towarzystwie pojawił się nowy asystent, który parę dni temu został ci przydzielony. Z uśmiechem na twarzy przytulił cię i podał ciepłą kawę, gdy Jung tylko to zauważył wpadł w dosłowny szał. Podszedł do was tak szybko, że nawet go nie zauważyłaś, dopiero głośny jęk i huk roztrzaskanego krzesła uświadomił ci, co zaszło.
   — Jeszcze krok, a pożałujesz! — HoSeok trzymał w dłoni nogę od krzesła, która została mu tuż po tym, gdy uderzył nim niczego świadomego asystenta. Dwudziestolatek ostatecznie trafił do szpitala, gdzie założono mu pięć szwów, a Jung przepłacił to zachowanie papierami rozwodowymi, które wręczyłaś mu kilka dni później.

RM
   NamJoon był bardzo inteligentnym mężczyzną, który nigdy nie postępował pochopnie w większości przypadków jego czyny były przemyślane, lecz w momencie, gdy zobaczył cię w ramionach innego rozum mu całkowicie przyćmił gniew. Nie chciał się bić, bo nie był na tyle silny, nie zamierzał robić ci awantur, bo nie chciał byś się go bała. Dlatego postanowił wejść na nieco inny tor i posunąć się do innego zachowania. 
   Od kilku dni szantażował chłopaka, którego widział w twoim towarzystwie, w listach kazał mu wyprowadzić się z Seulu oraz podjąć się innej pracy, ponieważ wiedział, że przebywał w tym samym budynku co ty. Gnębił go dniami i nocami wysyłając mu puste sms'y z nieznanych numerów, anonimowe listy i głuche telefony. W końcu chłopak pchnięty strachem o własne zdrowie jak i życie ostatecznie opuścił Seul, a nawet Koreę.
   — Nie uwierzysz co się stało oppa — Usiadłaś na kolanach swojego chłopaka. — Mój kuzyn wyprowadził się do Kanady!
   — Nie rozumiem, jaki kuzyn?
   — Ten co ze mną pracował, no wiesz, ten wysoki blondyn co widziałeś go na zdjęciach, które sobie z nim nie dawno zrobiłam — Westchnęłaś cicho, dodając na koniec. — Przykro mi, bo naprawdę umilał mi czas w tej nudnej pracy.
   — Zawsze masz mnie, mała — Ucałował cię w głowę i wtulił w siebie czule. Czy miał wyrzuty sumienia, że zniszczył karierę twojemu kuzynowi? Nie, ani trochę, bo wychodził z założenia, że nawet ktoś taki może stanąć wam na drodze do wspólnego szczęścia.

JIN
   Kim również należał do raczej spokojnych mężczyzn, którzy nie podejmowali pochopnych decyzji, lecz on w porównaniu do NamJoona, nie potrafił się pohamować, gdy szarpały nim gniew i zazdrość. Takim przykładem mogłaby być chociażby sytuacja na lodowisku.
   Jeździłaś sobie spokojnie z SeokJinem po lodzie trzymając się za dłonie i śmiejąc się od czasu do czasu. Byliście prawie nie rozłączni i kochaliście się szczerze oraz mocno, lecz Kim mimo wszystko zawsze obawiał się, że zostawisz go ze względu na ciągłe bycie idolem, czy dla faceta, który miały dla ciebie znacznie więcej czasu niż on. Dlatego zawsze gdzieś tam w podświadomości obawiał się o waszą wspólną przyszłość. 
   — Omo!— pisnęłaś zaskoczona w momencie, gdy niespodziewanie wjechał w ciebie mężczyzna, który zbyt rozpędzony nie potrafił przed wami wyhamować. Upadł na ciebie całym swoim ciałem przez co wasze usta się zetknęły, co można było porównać z wyjęciem zapalnika z bomby. Kim gdy tylko to zobaczył jak zawsze był spokojny tak w tamtym momencie dosłownie dostał szału. Ogarnęła go jakaś magiczna siła, ponieważ dosłownie podniósł faceta za kurtkę i spodnie, by zaraz z całej siły rzucić nim o ścianę, która odgradzała lodowisko od strefy wypoczynkowej. Pisnęłaś przestraszona widząc i słysząc tylko głuchy jęk oraz krew, która leciała z ust tamtego nieznajomego. Jin tym rzutem dosłownie wybił zęba przypadkowemu facetowi.
   — Coś ty zrobił?! Co ci do cholery odbiło?! — wrzasnęłaś przestraszona takim zachowaniem u swojego chłopaka. SeokJin niczym zaklęty chwycił cię bez słowa za dłoń i powrócił do jazdy na łyżwach kompletnie ignorując tamtego gościa jak i tłum, który zebrał się wokół niego.

JUNGKOOK
   Guk w porównaniu do dwóch poprzednich chłopaków, byłby raczej porywczy i zawsze przegrywałby z nagłymi emocjami, które najczęściej sprawiały mu problemy, ponieważ była to złość i gniew. Brunet uczęszczałby na siłownię, ponieważ chciał wyglądać dla ciebie i fanów naprawdę męsko, dlatego miałby również dużo siły. On również byłby o ciebie zazdrosny praktycznie non stop, nawet gdy rozmawiałaś zbyt dużo i długo z chłopakami z jego zespołu, zaczynałby się stawać podminowany co często kończyło się waszą kłótnią. 
   Pewnego razu byłabyś z nim na małej randce w parku, gdzie jedlibyście razem watę cukrową od czasu do czasu okazując sobie sporo czułości. Jednak zawsze, gdy obok was przechodził jakiś chłopak, w głowie Jeona zapalała się czerwona lampka, która informowała go o możliwym wrogu w postaci twojego adoratora. Chłopak uważał cię za ideał i według niego byłaś najpiękniejszą kobietą na Ziemi, dlatego też zdawał sobie sprawę, że na pewno każdy facet się za tobą oglądał (nawet jeśli nie zawsze tak było).
   — Oppa idę po jeszcze jedną watę, a ty chcesz?
   — Nie kochanie, ale kup sobie tyle wat ile tylko chcesz. Oppa tu na ciebie zaczeka — Posłał ci swój uroczy, nieco króliczy uśmiech i usadowił się wygodnie na ławce. Oczywiście nie odrywał co ciebie swojego wzroku będąc gotowym do możliwej konfrontacji z jakimś chłopakiem. I wcale nie musiał długo czekać, ponieważ gdy tylko stanęłaś przy stoisku z małymi słodkościami, zaraz obok ciebie pojawił się również nieznajomy. Brunet spiął się i przyglądał wam się uważnie wypychając swój policzek od środka  co było oznaką tego, że już był bardzo zazdrosny, lecz w momencie, gdy tylko tamten facet się o ciebie nieco otarł, poczuł nagłą złość. Jak z procy ruszył w twoim kierunku, odepchnął od ciebie nieznajomego i przerzucił cię przez ramie przez co mogłaś dokładnie wyczuć jego twarde mięśnie, które napięły się pod wpływem gniewu. 
   — Ale oppa, moja wata cukrowa!
   — Gówno mnie obchodzi ta wata, gdy widzę, że tamten facet cię macał! 
   — Zapłaciłam już za nią, no...
   — Kupię ci milion takich słodkości jak tylko będę miał pewność, że jedyny facet w twoim otoczeniu to ja! — warknął wściekły nie na żarty i podrzucił cię tylko nieco dając ci do zrozumienia, że jeszcze jeden taki sprzeciw, a skończy się na głośnej kłótni.

V
   TaeHyung bywał zazdrosny bardzo rzadko, ponieważ ci ufał, jednak bywały momenty gdzie naprawdę nie mógł się powstrzymać, widzą cię radosną u boku innego mężczyzny. Już raz zerwałaś z nim z powodu ogromnej zazdrości, dlatego po ponownym twoim powrocie starał się hamować na tyle ile mógł. 
   — Nie wierzę, no cholera nie wierzę — mruknął pod nosem wściekły i zszokowany, gdy ukradkiem przeglądał twoje wiadomości na komórce, co robił prawie każdego wieczoru, gdy brałaś prysznic. Ufał ci, lecz nie potrafił się powstrzymać przed przeglądaniem twoich skrzynek pocztowych, czy wiadomości na komórce.
   —Kim! — krzyknęłaś, przyłapując go na czymś czego nie powinien robić. Wyrwałaś mu komórkę z dłoni, że zahaczając przez przypadek o guzik u jego koszuli, sprawiłaś tym ruchem, że na rękawie pojawiła się dziura.
   — Zdradzasz mnie, prawda?! Wyjaśniło się! — Wstał gwałtownie z łóżka i oparł cię mocno o ścianę, patrząc na ciebie z takim chłodem, że po twoim ciele przeszły dreszcze.
   — Tak? A z kim, bo sama nie wiem!
   — A co z tym, z którym piszesz, co?!
   — To mój klient idioto! Pracuje przy organizacji ślubów do cholery! - warknęłaś i upchnęłaś go mocno tym samym odsuwając go od siebie. — Napisał mi swoją mowę, którą chciał wygłosić na uroczystej kolacji, pytał, czy się nadaje!
   — Od kiedy bawisz się w doradzenie obcym facetom, co?
   — Odkąd zdałam sobie sprawę, że mój facet to tylko tępy, zazdrosny palant!
   — Słucham?! Co powiedziałaś?!
   — Nie dość, że tępy to i głuchy — Widziałaś doskonale, że z każdym takim słowem na twarzy chłopaka pojawiała  się większa złość, lecz wiedziałaś również to, że nie zrobi ci nic złego. — Dałam ci szansę, ale nie potrafiłeś jej wykorzystać, dlatego koniec z nami.Wynoś się z mojego domu!
   — Zmuś mnie.
   — Proszę bardzo — warknęłaś wypychając Kima siłą za drzwi, by zaraz mocno je za nim zamknąć. Koreańczyk nie dawał za wygraną i z całej siły uderzał w drzwi zdając sobie sprawę, jaki błąd popełnił.

~***~
I tym oto sposobem dobrnęliśmy do końca reakcji.
Co o niej sądzicie? Zdziwiło kogoś możliwe zachowanie chłopaków?
Koniecznie pozostawcie po sobie opinię, Słoneczka!

piątek, 16 sierpnia 2019

#125 Reakcja BTS Gdy widzą jak palisz papierosa/Gdy słyszą jak przeklinasz

2 komentarze:
Hej
   Przybywam do Was z kolejną reakcją. Nie wiem, czy to Słoneczko tu jest, ale jest to reakcja, o której kiedyś pisano mi propozycję. Nie pamiętam, czy było to Słoneczko podpisane, czy też nie. Jednak po długim czasie postanowiłam spełnić prośbę i oto reakcja!
Dedykacja: Dla Słoneczka, które napisało prośbę o taką pracę
  Ostrzeżenia: Wulgaryzmy
Nie przedłużając
   Zapraszam
*~~*
J-HOPE
   HoSeok szykował się na wywiad w garderobie chłopaków, reszta gotowa już do odpowiadania na pytania czekała na niego spokojnie za drzwiami, gdzie jak zawsze rozmawiali i śmiali się z suchych żartów Jina. Jednak ty tego wieczoru byłaś bardzo nabuzowana, pokłóciłaś się ze swoim szefem, który jednocześnie był twoim przyjacielem przez co chodziłaś od kąta w kąt nie mogąc się uspokoić. Byłaś dość wybuchową dziewczyną ze silnym charakterem, dlatego gdy nie miałaś się na czym wyżyć, bywałaś bardzo przez to agresywna w słowach i czynach. 
   — Cholerny skurwysyn — warknęłaś już nie mogąc się powstrzymać i rzuciłaś komórką o skórzaną kanapę. Nie miałaś pojęcia, że przez uchylone drzwi widział cię i słyszał twój chłopak, który jak długo z tobą był, nie słyszał od ciebie takich słów.
   — Ekhem — odchrząknął i spojrzał na ciebie z takim wyrazem twarzy, że sama poczułaś dziwne dreszcze. Jung był optymistycznym i miłym chłopakiem, lecz gdy był zły - a bywał bardzo rzadko - to również czasami nie szczędził słów. Doskonale wiedziałaś, że po wywiadzie gdy wrócicie do swojej sypialni dostaniesz sporę reprymendę od swojego chłopaka, który nie tolerował wulgaryzmów, a tym bardziej nie tolerował ich w swoim towarzystwie.

 SUGA
   Od pół roku byłaś dziewczyną YoonGiego, nie mieliście przed sobą żadnych tajemnic, ponieważ obydwoje uważaliście, że szczerość to zdecydowana podstawa w związku zaraz po zaufaniu. Jednak mimo wszystko Koreańczyk nie wiedział jednego, a mianowicie tego, że paliłaś papierosy. Nie byłaś typowym palaczem, ponieważ wiadomo, że chłopak wyczułby już na pierwszym spotkaniu, jednak paliłaś w momencie, gdy byłaś niesamowicie zestresowana lub wściekła do granic możliwości. 
   Stałaś późnym wieczorem na balkonie popalając ukradkiem papierosa, od paru dni chodziłaś niesamowicie zestresowana, ponieważ niedługo miałaś mieć egzaminy kwalifikacyjne, a z racji tego, że bardzo ci na nich zależały to chodziłaś spięta niczym struna. Zostawiłaś uchylone na balkon drzwi, ponieważ chciałaś słyszeć, gdy Min wróci do pokoju po kąpieli. Niestety byłaś na tyle pochłonięta dymem z papierosa i swoimi problemami, że nie usłyszałaś wchodzącego do pokoju chłopaka.W momencie, gdy Koreańczyk zobaczył cię z używką, poczuł złość i lekką odrazę, ponieważ brzydził się tego typu rzeczami. Stanął więc za tobą i założył ręce na klatce piersiowej, mrucząc głębokim pełnym złości głosem.
   — Szczerość, tak? — Odwróciłaś się gwałtownie w jego stronę widząc czystą i szczerą wściekłość na jego bladej twarzy. 
   — Och, to nie tak oppa. J-ja, um — Urwałaś na chwilę, po czym wyrzuciłaś niedopałek i kontynuowałaś. — Nie palę jak normalni palacze tylko w momencie, gdy jestem zestresowana. Wiesz, że mam egzaminy i chodzę spięta nie mogąc sobie poradzić ze stresem. Jestem z tobą szczera, naprawdę. Palę z doskoku, nie cały czas.
   — Szczerze? Gówno mnie to obchodzi T.I. Masz to rzucić jasne? Jeśli jesteś zestresowana aż do takiego stopnia, to przyjdź do mnie, a ja jakoś ci pomogę. Szkodzisz swojemu zdrowiu tylko tym świństwem — Spojrzał na ciebie surowym wzrokiem i dodał na koniec. — Myślę, że dziś będziemy spać osobno. Nie chce wdychać tego smordu z fajek — Po tych słowach odwrócił się na pięcie i zostawił cię zszokowaną na balkonie, sprawiając, że jeszcze bardziej się zestresowałaś niż dotychczas.

JIN
   SokJin wychował się w rodzinie, która nie respektowała żadnych używek, a przynajmniej nie ich częstego i długiego konsumowania, dlatego już od najmłodszych lat sam zaczął również tak myśleć. Od półtorej roku byliście narzeczeństwem, znaliście się na wylot, więc każde z was wiedziało na co stać drugie. 
   Jednak pewnego dnia Jin doznał niemałego szoku, jak nigdy wrócił wcześniej do domu i zamiast zastać cię w radosnym humorze, cieszącą się z widoku narzeczonego, usłyszał tylko jedno, głośne.
   — Kurwa mać! — wrzasnęłaś rozdrażniona, gdy nie mogłaś się wcisnąć w swoje ulubione spodnie, ponieważ nieco ci się przytyło. Kim rozszerzył swoje oczy do granic możliwości jednak zaraz po kilku sekundach zmrużył je pełen gniewu i niczym z procy wyszedł do góry, stawiając na schodach głośne, ciężkie kroki. 
   — Co to miało być do cholery, co?! Jak ty się wyrażasz młoda damo?! Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego jak wulgarnie się odezwałaś?! — Jego klatka unosiła się szybko z powodu narastającej złości, a fakt, że nie przejmowałaś się jego słowami dodał tylko oliwy do ognia. — Jesteś kobietą i nie powinnaś się tak odzywać, rozumiesz? W dodatku jesteś moją przyszłą panią Kim, a ja nie zamierzam respektować takich odzywek pod swoim dachem!
   — Mieszkasz u mnie SeokJin — syknęłaś, naciągając na nogi swoje nieco poplamione dresy. Nim brunet wyszedł zdążyłaś tylko zobaczyć i usłyszeć jak pełen gniewu uderza pięścią w ścianę i bez słowa wychodzi z waszej sypialni. Nie przejmowałaś się tym, że był wściekły, a tym bardziej faktem, że przeklnęłaś. Byłaś dorosłą kobietą, która mogła robić to, na co miała ochotę.

RM
   NamJoon był twoim bliskim, najlepszym przyjacielem,  który zawsze starał się pomagać ci na każdy możliwy sposób, jednak jak zawsze bywały momenty, gdzie jego pomoc była po prostu niemile widziana. 
   Od samego rana przytrafiały ci się złe lub przykre rzeczy przez co chodziłaś wściekła nie pragnąc, by ten dzień zakończył się jak najszybciej, ponieważ byłaś zmęczona już  kłótniami z rodziną i znajomymi. Jednak gdy Słońce chyliło się ku nocy, zaczęłaś kłótnie z RM, który zszokowany twoim zachowaniem starał ci się przemówić do rozsądku najspokojniej jak tylko sam potrafił. 
   — Pierdol się! — wrzasnęłaś i upchnęłaś mocno blondyna, który stanął jak wryty na środku pokoju, patrząc na ciebie w kompletnym szoku. Doskonale zdawałaś sobie sprawę z tego, że twoje słowa i czyny względem przyjaciela były nie na miejscu i go na pewno uraziły, lecz byłaś już w takim stanie, że miałaś to naprawdę gdzieś.
   — Po pierwsze; Staram ci się pomóc i jakoś cię pocieszyć, więc proszę, nie odpychaj mnie ani słownie, ani psychicznie, bo to tylko pogarsza sprawę. Po drugie; Nie odzywaj się do mnie takim tonem i takimi słowami, rozumiesz? Jestem twoim przyjacielem, co nie oznacza, że będę również twoim workiem treningowym. Sam miewam naprawdę kiepskie dni, ale ani razu nie powiedziałem ci takich słów. Nawet nie zamierzam, dlatego jeszcze raz proszę, nie odnoś się do mnie w taki sposób. — powiedział poważnie i spokojnie, lecz doskonale widziałaś, że nim również szarpały nerwy i że było mu cholerne przykro, że zachowałaś się w taki sposób. Zwłaszcza, że lider kochał cię i chciał za wszelką cenę umilić ci ten przykry dzień. 

JIMIN
   JiMin zawsze należał do czułych i bardzo wyrozumiałych chłopaków, bardzo rzadko wdawał się z tobą w jakiekolwiek kłótnie, lecz widząc cię palącą przy samochodzie, nie potrafił pohamować swojego nagłego gniewu.
   — Od kiedy się trujesz? I dlaczego to robisz, huh? — Jego spojrzenie było przepełnione złością i rozczarowaniem, a wcześniej dobry humor prysł niczym bańka mydlana.
   — Od kilku dni, sama nie wiem kiedy się w to wciągnęłam — Wzruszyłaś ramionami i wyrzuciłaś peta do pobliskiego kosza. — Jedziemy?
   —Masz to rzucić, rozumiesz? Nie chcę byś w przyszłości zachorowała na jakąkolwiek chorobę, której powodem będą papierosy. Doskonale wiesz jakie to jest świństwo.
   — Są gorsze używki Park, wiesz? 
   — Ale mnie teraz interesuje TA używka — mruknął zły i złapał cię za dłonie, przyciągając do siebie. — Pomogę ci to rzucić, nie wiem jeszcze jak, ale pomogę. Naprawdę nie chce byś paliła jakiekolwiek świństwo.
   — Jestem dorosła JiMin, nie możesz mi zabronić tego lub tamtego, to ja podejmuje decyzję.
   — Ale jesteśmy razem od dłuższego czasu i są takie momenty kiedy powinnaś jednak posłuchać swojego mężczyzny, zwłaszcza kiedy ten chce tylko i wyłącznie twojego dobra. — westchnął nie ukrywając swojego rozczarowania twoimi słowami jak i zachowaniem.

JUNGKOOK
   Mimo że JeongGuk to najmłodszy chłopak w BTS to on byłby tym, który najbardziej nie potrafiłby zrozumieć faktu, że jego dziewczyna pali. Byłby najbardziej surowy i najbardziej wymagającym chłopakiem, dlatego w momencie, gdy zobaczył cię z papierosem w ręku, jego twarz momentalnie spoważniała. Koreańczyk od razu wyrzuciłby ci papierosa z dłoni, a paczkę dosłownie zgniótł w dłoni, będąc tak wściekłym jak jeszcze nigdy w życiu. 
   — Co ty robisz do cholery, Guk?!
   — To raczej ja powinienem zapytać, co ty robisz T.I! Dlaczego do jasnej cholery używasz tego świństwa? 
  — Jestem dorosła i mogę palić, poza tym nie możesz mi niczego zabronić! Ja ci nie zabraniam pić alkoholu na imprezach BTS!
  — Ja piję od czasu do czasu, a nie tak jak ty! Palisz codziennie, prawda? 
  — Nawet jeśli to co? Rzucisz mnie? — prychnęłaś głośno, patrząc na niego z wyraźną wściekłością.
  — Nie, po prostu pomogę ci to rzucić.
  — A jeśli tego nie chcę, to co?
  — To sprawię, że zechcesz. — mruknął coraz bardziej podminowany, lecz w tym samym momencie odsunęłaś się od niego, mówiąc poważnie.
   — Jeśli nie potrafisz uszanować we mnie tej jednej rzeczy to oznacza, że mnie nie kochasz. Nie będę robić tego co ty chcesz, nie na tym polega związek. Do niczego nie masz prawa mnie zmuszać, dlatego się lepiej zastanów nad swoim zachowaniem.
   — Trujesz siebie i ludzi dookoła, zdajesz sobie z tego sprawę?!
   — W takim razie zerwijmy, dla TWOJEGO bezpieczeństwa, Guk — Upchnęłaś go mocno i wyminęłaś, ostatecznie głośno zamykając drzwi. Jeon tylko patrzył za tobą wściekły i jednocześnie zrozpaczony, że przez taką głupotę może naprawdę cię stracić.

V
   Tego dnia umówiłaś się ze swoim chłopakiem na wypad do kina, a potem na jakieś pyszne ciasto. Kim jak zawsze przyszedł nieco wcześniej, więc usiadł sobie wygodnie na krześle i zaczął przeglądać Internet w momencie, gdy ty starałaś się jak najszybciej przygotować. Jednak w pewnym momencie przez zupełny przypadek zahaczyłaś rękawem o nieco wystający gwóźdź z półki, którą jak zawsze zapomniałaś zasunąć. W momencie, gdy szarpnęłaś ręką mała szafka się przechyliła przez co twój ulubiony wazon spadł i rozbił się o panele. Nie wiele myśląc i hamując się puściłaś z ust taką wiązankę, że Kim słyszący to, dosłownie osłupiał. Nigdy nie słyszał byś wyrażała się w jakikolwiek wulgarny sposób, dlatego miał wrażenie, iż tylko się przesłyszał. Jednak on w porównaniu do reszty chłopaków nie poszedł do ciebie i nie mówił ci kazania ze względu na to, że chciał miło spędzić z tobą czas. Lecz mimo wszystko wiedział, że po randce odbędziecie poważną rozmowę na temat tych wulgaryzmów. Dlatego chłopak tylko westchnął ciężko i wywrócił oczami, jednocześnie kręcąc głową.


*~~*
I tym oto sposobem zakończyliśmy 125 piątą reakcję na tym blogu. 
Powiem tyle: Wow!
Naprawdę nie sądziłam, że napisze aż tyle równych reakcji, serio ~
Obowiązkowo zachęcam Słoneczka do komentowania, ponieważ jak wiele razy już to czytacie, to ogromna motywacja i powód do uśmiechu autorki <3

Obserwatorzy