Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 września 2019

Scenariusz #119 Baekhyun Eat With Me

7 komentarzy:
Witam
Przybywam do Was ze scenariuszem z kimś innym niż członek BTS! Obstawiam, że wiele z Was się ucieszy i odetchnie z ulgą, że to wreszcie nie kolejny z nich.
  Co mnie skłoniło do tego scenariusza?
Komentarz jednego z moich Słoneczek. Ów osóbka chciała drugą cześć scenariusza, a mianowicie tego: Kolacja z potworem
Czasu trochę minęło od tamtej pracy, nie chciałam robić z tego drugiej części, a raczej nowy scenariusz, lecz oparty na tamtym. Jeśli wiecie co mam na myśli. Wiadomo nie dam rady się już wczuć tak w klimat, ponieważ minęło bodajże dwa lata, więc szmat czasu. Przynajmniej według mnie.
  Dedykacja: Anonimek, który chciał kontynuację.
Ostrzeżenia: Możliwe wulgaryzmy, przemoc, agresja. 
  Nie przedłużając...
Zapraszam
~ ~ ~
 

丨Eat With Me 丨Byun Baekhyun 丨Psychopatyczny丨


  Duże i ciepłe dłonie Byuna wsunęły się delikatnie pod luźną koszulkę jego Króliczka. Mozolnie sunęły po jej ciepłym ciele, zmierzając ku górze, prosto do zapięcia od jej stanika.
— Baekhyunie — powiedziała spokojnie lecz z nutą chłodu w głosie, odsuwając się od niego. — Jesteśmy w sklepie. 
— Och, a ja taką mam ochotę na swojego Króliczka — mruknął prosto do jej ucha przygryzając jego płatek. Byli ze sobą już cztery lata, mimo że dziewczyna wiele razu próbowała uciec, uratować się od tego chorego chłopaka nic nie pomagało. On był naprawdę niczym jej cień, nie dało się go uniknąć, nawet w pochmurny dzień za nią podążał.
—Wiem i czuję, ale naprawdę nie powinieneś robić tutaj takich rzeczy — odsunęła się nieco od niego od razu widząc, że ciało chłopaka mocno się napięło, ponieważ nienawidził, gdy mu się przeciwstawiała. Wiele go kosztowało, by odpowiednio wytresować swojego Króliczka, dlatego tym bardziej nienawidził, gdy mówiła "nie".
— Jeśli twój oppa mówi, że chce cię wziąć tu i teraz to znaczy, że masz posłusznie się na to zgodzić, tak? — warknął, kładąc dłoń na jej odsłonięte ramię.
—Tak oppa, wiem, ale chcę byśmy się dłużej pobawili, ale w domu, dobrze? — powiedziała łagodnie z uśmiechem, lecz w duchu aż zwracając na myśl, że będzie musiała się z nim kochać.
— I to rozumiem. — uśmiechnął się zadziornie, ściskając mocno jej pośladek.
   Szybkie oddechy, gorące ciało i pomruki zadowolenia, wydobywające się z miękkich ust Byuna, przyprawiały Polkę o dreszcze, lecz nie o te przyjemne. Jej oczy skierowały się na twarz chłopaka, który wciąż trzymał w sypialni klatkę dla dziewczyny. Nie raz bywało, że musiała tam siedzieć godzinami, gdy była niegrzeczna w stosunku do Byuna. Każde jej zachowanie dalekie od tego upragnionego u Baekhyuna kończyło się kłótnią, stłuczonymi rzeczami i jej pobytem w klatce. Wiedziała doskonale na co mogła sobie pozwolić, co mogła zrobić i jak się odezwać, by nie zezłościć go zbyt mocno. T.I nie była posłuszna i nawet jej "wychowanie" było dla Koreańczyka niesamowicie trudne i czasochłonne, nie szczędziła słów, używała przemocy pod każdym jej względem nie dbając o to, jakie może być zakończenie. I właśnie ten bunt go w pewnym sensie intrygował można powiedzieć, że nawet w pewnym sensie podsycał jego pożądanie względem tej ślicznotki z Europy.
   — Oppa chce całusa — wymruczał w pewnym momencie, a jego źrenice nieco się rozszerzyły przez co wyglądał jakby coś brał. Dziewczyna niechętnie przysunęła się do niego i delikatnie musnęła jego usta, czując metaliczny posmak, który spowodowany był zaschniętą krwią na jego ustach. Baekhyun miał nawyk bardzo mocnego zagryzania dolnej wargi w momencie, gdy był zły lub przez jego umysł przelatywały obrazy, gdzie T.I go mogła zdradzać z jakimś pierwszym lepszym fagasem. Uśmiechnął się pod nosem delikatnie i wtulił ją w swoje nagie, umięśnione ciało jednocześnie zamykając ją w silnym, i władczym uścisku. Miał nadzieję, a nawet żył w takim złudzeniu, że był dla Polki kimś ważnym. Kochankiem, chłopakiem, bohaterem, męskim ideałem. Jednak w jej oczach był psychopatą, zakłamanym bogaczem, zachłannym egoistą, facetem z brakiem poczucia empatii. Te dwa kontrastujące obrazy nie mogły być widziane przez obydwie te osoby, ponieważ brunetka nigdy w życiu nie widziała go w taki sposób, jak on sam widział siebie. I na odwrót. Obydwoje żyli w zakłamaniu w bańce, której objętość była coraz większa, a to zwiastowało jedno. Jej pęknięcie. Jednak pozostawało jedno bardzo ważne pytanie. Czyja bańka pęknie szybciej?
   — Dzisiaj zabiorę cię na przejażdżkę, zjemy coś pysznego i oglądniemy film, hm?
   — Jak  sobie tam chcesz — mruknęła, odwracając się przy tym tyłem do bruneta. Jego twarz wyrażała szczęście pomieszane z obłędem i chęcią władzy,
   — Chcę i to bardzo mocno — Uniósł delikatnie kąciki ust i wtulił się w drobne ciało swojego Króliczka, obejmując ją czule. — Spędzimy razem miły czas — dodał na koniec i ucałował jej kark, na którym miała kilka świeżych malinek. Czasami, bardzo rzadko Byun przejawiał ludzkie uczucia i emocje, wtedy nabierała złudnej nadziei, że się ogarnie i pozwoli jej żyć z dala od niego. Jednak ponura rzeczywistość wracała zdecydowanie zbyt szybko pod różnymi postaciami.

 
   Dwudziestosiedmiolatek uwielbiał robić kolację w każdym miejscu, to była czynność, przy której się odprężał i racjonalnie myślał. Mężczyzna kochał swoją Polkę szczerze i całym sercem jednak jego umysł się zespół w momencie, gdy nie mógł mieć T.I na samym początku. Jego zachowanie i umysł można było porównać do ognia, który zapłonął z powodu małej iskierki jednak płomienie z czasem nabrały na sile i temperaturze, pożerając las. Jego miła i delikatna natura przerodziła się w coś znacznie gorszego i przerażającego, w coś co nie było bezpiecznie nie tylko dla tej dwójki, lecz także dla społeczeństwa.
   Czerwony motocykl zatrzymał się na podjeździe bardzo dużego, pokaźnego domu. Brunet zdjął kask i nonszalancko oparł się o pojazd, czekając na swojego Króliczka. Dziewczyna jak na złość się nie pojawiała, a Byun nie należał do cierpliwych osób, dlatego już był gotów ruszyć do domu, jednak widok jego Skarba kompletnie go onieśmielił. Brunetka szła do niego z powagą na twarzy, jej włosy sięgały jej ramion, a ubiór składał się z luźnej koszulki i ciemnych rurek. T.I wyglądała dla niego olśniewająco nawet w momencie, gdy cała czerwona i mokra po ćwiczeniach, oglądała swoje ciało w lustrze. Dla niego uosobieniem piękna była Polka, a nie jakaś wytapetowana blondynka z magazynu lub aktorka grająca w filmach bez fabuły.
   — Taka piękna i calutka moja — zaczął z uśmiechem i objął ją w pasie, ciągnąc do siebie, by ucałować jej usta. Jednak dwudziestoczerolatka miała zupełnie inne plany, dlatego odsunęła się szybko i zabrała kask, którego uprzednio na siedzeniu położył bogaty mężczyzna.
   — Jedźmy jak już tak bardzo chcesz, Byun — spojrzała na niego pogardliwie kompletnie przy tym ignorując iskierki w jego oczach, które zwiastowały jego nagłą złość.
   — Cholernie nienawidzę, gdy mnie odpychasz. Skoro oppa chce buziaka to ma go dostać, rozumiesz?
   — Mhm
   — Kurwa mać T.I! - uderzył pięścią w siedzenie, sprawiając, że na ciele dziewczyny pojawiły się momentalnie dreszcze. Koreańczyka można było posądzić o wiele złych rzeczy, ale na pewne nie o używanie siły na swojej ukochanej. Każdy swój niepohamowany gniew rozładowywał na ścianie, meblach lub na swoich kelnerach, ale nigdy w życiu na swoim Króliczku.
   — Przestań niszczyć nasz wspólny wieczór, dlatego wsiadaj na ten cholerny motocykl — po tych słowach poprawiła zapięcie od kasku i spokojnie się poprawiła na pojeździe. Koreańczyk nie zwlekając już dłużej usiadł na swoim miejscu, kładąc jej dłonie na swoim umięśnionym brzuchu przez co dziewczyna mogła spokojnie wyczuć to, jak bardzo był wściekły. Westchnęła tylko cicho pod nosem i wtuliła się w jego plecy jednocześnie przymykając oczy, w których niespodziewanie zaczęły zbierać się łzy. Z każdym dniem spędzonym u boku Koreańczyka zaczęła tracić nadzieję na ratunek, na życie w normalnym domu oraz na spokój, który brutalnie został jej odebrany cztery lata temu. Ich jazda nie trwała zbyt długi, bo już po dziesięciu minutach byli na miejscu. Pojazd zatrzymał się na wysokim wzgórzu, z którego mieli idealny widok na panoramę powoli kładącego się do snu, miasta. Polka zdjęła kask i zawiesiła go na kierownicy, poprawiła swoje nieco poplątane włosy i bez słowa podeszła nieco bliżej przygotowanego miejsca, gdzie mieli zjeść z Byunem kolację.
   — Pięknie tu, prawda Króliczku? — Jego ochrypły głos cholernie kontrastował z ciszą, która powoli odprężała ciało dziewczyny.
   — Tak. Wydaje mi się, że to jest jedno z najpiękniejszych miejsc, które widziałam dotychczas — Przytaknęła niezauważalnie i zasiadła powoli na sporym kocu, na którym były już przygotowane przez mężczyznę dania, a których podaniem oczywiście zajęli się jego ludzie.
   — Może w takim podobnym miejscu spędzimy naszą noc poślubną? Chciałabyś?
   — Na to mamy jeszcze sporo czasu, Baekhyun.
   — Wiesz, że uwielbiam planować naszą wspólną przyszłość Króliczku, dlaczego nie możesz i ty zacząć tego robić, hm? — Usiadł za nią i przyciągnął ją do swojego torsu, kładąc podbródek na czubku jej głowy. Swoje duże i ciepłe dłonie wsunął pod jej koszulkę, zataczając małe kółka na jej rozgrzanym ciele.
    — Bo nie lubię planować niczego. Zawsze plany lubią się zmienić i — Urwała, ponieważ chłopak niespodziewanie ugryzł płatek jej ucha, mrucząc.
   — Ale nie nasze T.I. Nie nasze.
   O dziwo ta kolacja jak żadna inna minęła jej w spokojniej atmosferze, brunet zachowywał się zupełnie normalnie, a dotychczas szalone iskierki w jego oczach gdzieś zniknęły jednocześnie ustępując miejsca prawdziwemu szczęściu. Koreańczyk dolał do jej kieliszka wina i z uśmiechem patrzył w jej oczy w tym samym czasie zakręcając butelkę pełną jej ulubionego trunku. Wiele rzeczy ich różniło, naprawdę, lecz mimo tego wszystkiego jedno ich minimalnie upodabniało. Obydwoje kochali czerwone, słodkie wina. On porównywał je do smaku ust swojego Króliczka oraz do miłości jaką ją darzył. Ona natomiast porównywało smak do utraconego i utęsknionego szczęścia oraz bezpieczeństwa, które bezpowrotnie straciła.
   — Myślę, że to odpowiednie miejsce i czas, by utwierdzić cię w przekonaniu, że moja miłość mimo że szalona, jest najprawdziwsza na świecie — Zaczął nagle dwudziestoośmiolatek i wyjął z kieszeni kurtki małe, czarne pudełeczko. — Chcę byś była moją panią Byun. Chcę byś w ogóle była moją panią, chcę być twoim sługą, spełniać każdą twoją zachciankę oraz każde twoje marzenie. Chcę być twoim workiem treningowym, gdy będziesz na mnie zła, chcę być twoją poduszką w momencie, gdy będziesz płakać. Chcę być mężczyzną twojego życia, sprawiać, że będziesz czuła się jak prawdziwa królowa. Dam ci każde szczęście, każdy promień słońca, każdą materialną rzecz na tym świecie, każdą cudowną chwilę u swego boku. Pragnę z całego serca być przy tobie niezależnie od konsekwencji jakie może to za sobą nieść, dlatego zostaniesz moją panią Byun, T.I? — Ten uśmiech z początku był nawet rozczulający, lecz z każdą sekundą zaczął przypominać ten filmowego Joker'a. Miała dwie opcje do wyboru, zgodzić się i trwać w koszmarze już do końca życia, lub odmówić i liczyć się z tragicznymi skutkami. Jego oczy z każdą minutą ciszy robiły się węższe, a dłoń coraz mocniej zaciskała się na małym pudełeczku świadcząc o narastającym gniewie.
   — Podejmij decyzję T.I, albo życie w piele, albo ratunek niezależnie pod jaką postacią — szepnęła pod nosem. Zacisnęła mocno dłonie w pięści i ze stoickim spokojem powiedziała głośne oraz szczere. — Nie, Baekhyunie. — Pierścionek, który pierwotnie miał spocząć na jej palcu wylądował na kocu połyskując od rozpalonego wcześniej ogniska.
   — Słucham?! Żarty sobie kurwa ze mnie robisz, co?! Nie masz prawa mi odmówić, jasne? Jesteś moja, MOJA!
   — W żadnym miejscu, w żadnej chwili, w żadnym wcieleniu nie będę twoja Byun — Po tych słowach wstała na równe nogi tym samym strącając kieliszek wina, który zalał biały koc.
    — Nie możesz mi się przeciwstawić! Nie tak cię wytresowałem! Wylądujesz w klatce, czaisz?! Do ślubu będę cię tam kurwa trzymał ty mała — Urwał, ponieważ Polka w chwili przypływu odwagi spoliczkowała go tak mocno, że na jego policzku pojawił się czerwony ślad jej dłoni. Mężczyzna złapał się odruchowo za bolące miejsce i z czystym obłędem w oczach spojrzał na nią. Stracił kontrolę nad umysłem i ciałem. — Pożałujesz, obiecuję! — Rzucił się na nią wściekły do granic możliwości, lecz dziewczyna nie bez powodu cztery lata trenowała, by teraz mu się tak łatwo poddać. W ostatniej chwili zrobiła unik przez co brunet upadł dość mocno na mokrą od rosy ziemię. Dwudziestoczterolatka zasiadła szybko za kierownicą motocyklu i odpaliła go najszybciej jak umiała ciągle obserwując poczynania rozwścieczonego mężczyzny.
   — Żegnaj Byun — Po tych słowach ruszyła niemal z piskiem opon, oblepiając byłego już chłopaka sporą ilością błota.
   — To nie koniec Króliczku — Warknął do siebie, ścierając lepką maź z czerwonej od złości twarzy.
   Zatrzymała się gwałtownie na podjeździe do swojego starego domu, w którym nie była odkąd przymusowo związała się z Koreańczykiem. Nie gasząc pojazdu weszła od tyłu do budynku i biegiem skierowała się na drugie piętro, gdzie miała resztę ubrań. W momencie, gdy przekroczyła próg starej sypialni zobaczyła liczne napisy, które utwierdzały ją w tym, że żyła pod jednym dachem z obsesyjnie zakochanym w niej facetem. Każda z jej ścian była popisana tekstami typu "Jesteś moja" czy " Nigdy mi nie uciekniesz". Wiedziała, że z nim nie było żartów, dlatego szybko dopadła do szafy i nie patrząc na nic, pakowała bluzki i spodnie do torby. Jedynym sposobem na nowe, lepsze życie było opuszczenie kraju, w którym mieszkała już naprawdę sporo lat.
Światła - właśnie to zobaczyła w momencie, gdy gotowa do wyjazdu stanęła na korytarzu. Pod jej dom podjechało dobrze znane jej auto, usłyszała tylko huk mocno zamykanych drzwi oraz męską sylwetkę, która szybkim krokiem skierowała się do otwartych na dole drzwi. Poprawiła nerwowo szelkę od torby i najciszej jak potrafiła wyszła na schody, które prowadziły na strych. Chyba nigdy w życiu nie cieszyła się tak widokiem ścian, które pokryte kurzem i pajęczynami prezentowały się wtedy nadzwyczaj dobrze. To pomieszczenie było jej jedynym światełkiem nadziei, które gasło z każdym ciężkim krokiem stawianym przez nieproszonego gościa. Na czworaka przemieszczała się po podłodze starając się nie zahaczyć o żaden wystający gwóźdź, ponieważ to mogłoby zdradzić jej lokalizację. Odnosiła wrażenie, że każdy jej oddech odbijał się echem po całym domu, a brunet już podążał za nią ze swoim przerażającym uśmiechem.
   — Taś, taś, mój Króliczku! — zaświergotał Koreańczyk przystając na korytarzu. — Wilk zawsze znajdzie nieuważnego króliczka i dobrze o tym wiesz mała — dodał wyraźnie rozbawiony, by na koniec ucichnąć. Serce dziewczyny biło z niewyobrażalną prędkością, a szybko płynąca krew sprawiała, że zaczęła mieć zawroty głowy. Przysiadła spanikowana pod stołem, który zakryty był białą pościelą. Położyła zimną i bladą dłoń w miejscu, gdzie miała serce chcąc się tym czynem jakoś uspokoić, lecz moment, w którym usłyszała specyficzne skrzypienie drzwi sprawił, że niemal pisnęła ze strachu. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Byun dotarł na strych i że lada moment zacznie po nim chodzić, dlatego nasłuchiwała najlepiej jak tylko mogła. Każdy szmer, czy podmuch wiatru przyprawiał ją o gęsią skórkę, a cienie wytworzone przez konary drzew przypominały jej sylwetkę mężczyzny, przed którym uciekała. W pewnej chwili nastała kompletna cisza nawet wiatr, który dotychczas przedzierał się przez szczeliny w oknach ucichł sprawiając, że zmysł słuchu u Polki wyostrzył się jeszcze bardziej. I dopiero w momencie, gdy poczuła gorące dłonie sunące po jej brzuchu zdała sobie sprawę, że jedną nogą wpadła w sidła wilka. Krzyknęła przerażona i odepchnęła bruneta najmocniej jak potrafiła, lecz na nic wiele jej się to zdało, ponieważ ten bez problemu podniósł stół i dosłowne rzucił nim na drugi koniec niewielkiego strychu.
   — Mam cię mój niegrzeczny Króliczku — zaśmiał się wyraźnie rozbawiony i chwycił ją władczo za nadgarstek sprawiając jej dość spory ból. Przyciągnął ją do swojego torsu patrząc prosto w jej wystraszone oczy oraz nieco rozchylone usta, które zaraz brutalnie ucałował przyprawiając dziewczynę o liczne mdłości.
   — Puść mnie psycholu! — Szarpnęła się kilka razy mocno sprawiając sobie tylko i wyłącznie ból.
   — Och maleńka — Pokręcił głową mając na twarzy szeroki, psychopatyczny uśmiech. — Ile razy oppa ci mówił, że nie masz przed nim ucieczki, hm?
   — Wystarczająco mało bym nie podjęła chociażby je próby — Warknęła bardziej bezsilna niż wścieka, by zaraz dodać. — Nic ci moja przymusowa miłość nie da. Dopóki żyję będę od ciebie uciekać.
   — Możesz próbować Króliczku, ale czy ci się uda? — Ułożył dłoń na jej policzku, gładząc go lekko jednocześnie nie odrywając wzroku od jej ust, które kochał całować. — Wracamy do domu, moja przyszła pani Byun.
   — Po moim trupie — szepnęła pod nosem i niemal od razu uderzyła go w głowę nogą od krzesła, która leżała niemal pod jej ręką. Ciemnooki nie spodziewając się tego czynu upadł na podłogę sycząc głośno, natomiast dziewczyna biegiem skierowała się do drzwi, po których przejściu od razu zamknęła. Biegiem skierowała się na sam dół stając przed zamkniętymi drzwiami, które ni cholery nie chciały jej ustąpić. Szarpała za klamkę najmocniej jak mogła, lecz gdy ta nawet nie zamierzała się ruszyć, postanowiła dać sobie spokój i szybkim krokiem skierować się na nowo na tyły domu. Jednak nie spodziewała się tego, że w progu drzwi zastanie najlepszego przyjaciela Byuna.
   — Ups — Wzruszył ramionami Chanyeol, który nie zamierzał dać jej uciec. Zbyt mocno zależało mu na hyungu, by go zawieść. Gdy Polka cofnęła się kilka korków od razu wpadła na coś twardego, co okazało się być torsem wyższego od niej dwudziestoośmiolatka. Spojrzała na niego dużymi oczami widząc stróżkę bordowej krwi, która zalewała jego oko przez co nic przez nie nie widział.
   — To zajebiście mocno bolało, wiesz? — Warknął, łapiąc ją brutalnie za nadgarstek.
   — Bo miało! — I zapewne, gdyby jej nie kochał szczerze i tak mocno to dziewczyna dostałaby niemal od razu, lecz się powstrzymał tylko i wyłącznie pstrykając ją mocno w nos, co tylko dodawało absurdu tej sytuacji.
   — Zawsze kochałem w tobie ten cały bunt — Ucałował jej czoło mocno i ułożył swoje spore dłonie na jej ramionach, dodając. — Lecz nie rozumiem czemu się buntujesz wiedząc, że i tak nie wygrasz, co?
   — Bo mogę, bo chcę i mam takie prawo!
   — Nie krzycz, bo nie jestem głuchy, jasne? — Przewrócił oczami i obrócił ją gwałtownie tyłem do siebie przez co z jej dłoni wypadła torba z ubraniami. Zamierzał ją wyprowadzić z domu, lecz po raz kolejny nie spodziewał się jednego. T.I kopnęła z całej siły Chanyeola w krocze przez co upadł na kolana czując potężny ból w najczulszym miejscu. Wykorzystując to przeskoczyła nad nim i co sił w nogach zaczęła po prostu biec przed siebie. Nie oglądała się do tyłu, bo doskonale wiedziała, że tuż za nią podążał Byun.
   Jej oddech był szybki i nierówny, a w oddali zarys lasu sprawiał, że miała ochotę dać sobie mentalnego liścia. W końcu w tamtym miejscu wszystko się zaczęło, to tam pozwoliła obsesji Byuna wyjść na zewnątrz. To tam po raz pierwszy pozwoliła mu się dotknąć.
Ostry wiatr smagał jej bladą twarz, a Księżyc w pełni tylko dodawał bardziej upiornego widoku całemu temu miejscu. W końcu czując narastające zmęczenie i powoli nasilającą się kolkę postanowiła się zaszyć w najbardziej zaciemnionym miejscu. Niemal po omacku ruszyła w głąb potężnego lasu chcąc chociaż na chwilkę odetchnąć. Usiadła pod sporym dębem i nieco się zza niego wychylała, by dojrzeć sylwetkę mężczyzny, a przynajmniej starała się go jakoś zauważyć. Miała wrażenie, że nawet ten teren był przeciwko niej, że z góry jej los był już przesądzony, a próba podjęcia ucieczki, była po prostu bezsensowna. Trzask gałęzi sprawił, że usiadła wyprostowana niczym struna, z całej siły starała się wychwycić jakiś obraz, lecz bezskutecznie, ponieważ światło Księżyca nie zdołało się przebić przez tak dużą ilość liści.
   — Ja naprawdę mam inne palny T.I. Nie mam ochoty łazić po lesie, rozumiesz? — Jego niski głos wręcz odbijał się echem po tym terenie sprawiając, że był słyszalny z każdej strony tym samym utrudniając jej lokalizację Byuna. Kolejna próba ucieczki nie została podjęta, ponieważ brunetka nie była już na tyle silna i odważna, zaczęła się bać każdego szelestu i każdego ruchu. Lecz trzask łamanej gałęzi sprawił, że stanęła na równe nogi, a ciemna dłoń wyłaniająca się zza dębu tylko dodała oliwy do ognia. Polka biegiem ruszyła przez las potykając się o własne nogi oraz wystające gałęzie, które jak na złość musiały wystawać na tyle, by zahaczała o nie nogawkami spodni.
   — Taś, taś, taś mój Króliczku! Oppa cię złapie lada chwila — Głośny śmiech odpijał się od drzew i przecinał cisze niczym nóż świeżo upieczone ciasto. Zarys męskiej sylwetki niemal tuż za nią dodawał jej tylko powodu, by ruszała się znacznie szybciej i sprawniej. Już nawet niemal czuła jego gorący oddech na szyi, lecz w tym samym momencie niespodziewanie jej stopy stanęły na asfalcie, a blada twarz została oświetlona przez potężne i jasne reflektory ogromnego pojazdu, który w ostatniej chwili zdążył przed nią wyhamować. Głośny klakson dla ostrzeżenia, a potem wyzwiska pod jej adresem, lecz to jej nie przeszkadzało by wsiąść do pojazdu, który prawie ją rozjechał. Mężczyzna widząc Baekhyuna od razu ruszył przed siebie, zostawiając go na środku pustej jezdni, udowadniając mu, że jednak był kiepskim Wilkiem.

   Od tamtego momentu minął rok, dziewczyna zaszyła się w Toronto z dala od poprzedniego życia i problemów. Podjęła pracę jako psycholog w pobliskiej szkole, dlatego nie mogła narzekać na brak zajęć. Odnosiła wrażenie, że jej życie od czasu ucieczki się ustabilizowało, że zaczęła żyć tak jak chciała bez stresu i strachu.
    Po kolacji i wysprzątaniu kuchni udała się do łazienki. Tego dnia była mocno zapracowana, więc miała ochotę na długą i gorącą kąpiel, którą zresztą uwielbiała brać niemal codziennie. Jak zawsze cicho puściła sobie muzykę i nalała swojego ulubionego wina, który wciąż jej nie obrzydł mimo iż piła go zdecydowanie zbyt często niż powinna. Długa chwila relaksu sprawiła, że jej ciało nabrało więcej energii, a umysł uwolnił się od okropnych wspomnień, dlatego z małym uśmiechem nałożyła ręcznik na mokre ciało i wyszła z łazienki. Będąc w sypialni przygotowała łóżko oraz laptopa, by obejrzeć sobie jeszcze film, jednak kropelki wody, które skapywały jej z mokrych włosów irytowały ją, więc postanowiła jeszcze nałożyć na nie ręcznik. W momencie gdy otworzyła drzwi do łazienki zobaczyła napis na lustrze, brzmiący " Wciąż przy tobie ", a ciemna, wręcz bordowa ciecz uświadamiała jej, że to nie był żaden markier, czy szminka. Natomiast gorący oddech na jej karku i odbicie w lustrze dobrze znanej jej twarzy utwierdził ją w stu procentach w tym, że przed Wilkiem nawet uważny Króliczek nigdy nie ucieknie.

~***~
Pyk, pyk i jest! Nowy rozdział od dłuższego czasu.
Mam nadzieję, że się Wam spodobał i opłacało się na niego tyle czekać.
Koniecznie napiszcie mi swoją opinię Słoneczka <3

piątek, 9 lutego 2018

#117 Reakcja EXO Gdy przyłapują cię na całowaniu się z innym członkiem zespołu

3 komentarze:
Witam <3
  Przybywam do Was z nieco krótkimi reakcjami, ale mam nadzieję, że nie jest to dla Was żaden problem. Właśnie zaczynam ferie + mam jeszcze praktyki, więc mam równy miesiąc wolnego, dlatego przez dwa tygodnie mogą się pojawiać codziennie jakieś posty.
Jednakże nie obiecuję!
  Zamówienie: Anonimek
Nie przedłużając...
  Zapraszam <3
 ~   ~
SUHO
Twój pocałunek z Xiuminem byłby przypadkowy, lecz według lidera było inaczej. Tamtego wieczoru byłaś w SM, by móc dopingować swojego chłopaka podczas nagrywania jego partii w Lotto. Jednak, gdy on zaczął nagrywać, podszedł do ciebie najstarszy i przez swoją niezdarność, potknął się przez co przypilił cię do ściany swoim ciałem i pocałował cię mocno. Z przyzwyczajenia zamknęłaś oczy, widząc do lider praktycznie wybiegł z sali nagrań i mocno odepchnął Xumina.
-Co ty odwalasz do cholery, huh?! To moja dziewczyna!
-Aish, ale ja nie chciałem jej pocałować! To było przez przypadek?
-Gdyby tak było, nie obejmowałbyś jej wokół bioder! - lider upchnął zaskoczonego hyunga i syknął do ciebie. - A z tobą pogadam w domu. - po tych słowach wrócił do sali nagraniowej, patrząc na was ponurym i pełnym złości wzrokiem. 

D.O
Biedy D.O przyłapał cię na pocałunku z Chenem, gdy wyszedł na przerwę w czasie treningu EXO. Gdy tylko was zobaczył w takiej sytuacji, odwrócił wzrok rozczarowany i smutny jednocześnie nie wiedząc, czemu się całowałaś z kimś innym. Gdy po kilku sekundach Chen odsunął się od ciebie, dostrzegłaś bardzo smutnego wokalistę, który ze łzami w oczach, patrzył na was. 
-Oppa...
-Wiedziałem, że nam się nie układa. Chciałem to naprawić, ale... ale to chyba nie ma sensu, prawda? - zapytał, mając łzy na policzkach. Westchnęłaś cicho, przytakując na jego słowa. 
-Masz rację oppa. Nie układa nam się, nigdy nie powinniśmy być razem. Przykro mi, że dowiadujesz się o tym w taki sposób. 
-Nawet nie wiesz, jak mi przykro. - westchnął i opuścił szybko salę prób, czując narastającą bezsilność.

LAY
Chińczyk widząc cię w objęciach innego chłopaka - w dodatku Chanyeola -  poczuł się mocno skrzywdzony i zdradzony. Nie wiedząc kiedy, podszedł do was i mocno odepchnął rapera, który namiętnie cię całował, wokalista nie myśląc, uderzył Chanyeola.
-Omo, przestań oppa! Przestań!
-Jak mogłeś się z nią całować, wiedząc, że to moja dziewczyna? Jak mogłeś nawet móc się do niej zbliżyć w taki sposób?
-Lay... - zacząłby raper, lecz Chińczyk kolejny raz go uderzył, sycząc.
-Może mi jeszcze powicie, że jesteście razem?
-Nie oppa... Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy.... Ćwiczymy tylko do teledysku.
-Gówno prawda! Nie okłamuj mnie!
-Ale oppa...
-Yah! Nie chce was słuchać, a z tobą chyba zerwę! - warknął wściekły i minął cię, mocno przy tym szturchając ramieniem. 

CHEN
Tamtego popołudnia Chen wracał się z zakupów, by móc zrobić ci pyszną kolację po powrocie z uczelni. W momencie, gdy był w parku, zobaczył cię na ławce siedzącą w objęciach Sehuna, który namiętnie cię całował po szyi, by potem całować cię w usta. Zaskoczony tym faktem wokalista stanął jak wryty i wypuścił z rąk siatki z zakupami, nie potrafił oderwać od was wzroku, który był przepełniony żalem do was.
-Moja własna dziewczyna... Już wiem, gdzie wychodzisz nocami, gdy udaję, że śpię. - westchnął i wrócił do mieszkania, by tam móc cię spakować i wystawić twoje rzeczy na zewnątrz. 



SEHUN
Najmłodszy wracał wieczorem do domu po sesji, gdy przechodząc obok restauracji, zobaczył cię w towarzystwie Suho. Stał sam na chodniku patrząc na was z takim ogromnym zaskoczeniem, że zbladł nieco na twarzy, a w momencie, gdy Suho cię pocałował, poczuł ogromny gniew. Zraniłaś go razem z  liderem, więc postanowił wam to udowodnić. Wpadł do restauracji i zrobił wam tam ogromną awanturę, na głowę Suho wylał wino i ramen, a na ciebie głośno nakrzyczał i zwyzywał, czując narastającą agresję. Nie wiedząc kiedy został aresztowany, gdyż właściciel lokalu zadzwonił po policję, gdy wyciągano Sehuna siłą z budynku, ten krzyknął.
-Rozliczę się z wami!
 

KAI
Tancerz czekał na ciebie od trzech godzin z obiadem, ponieważ wiedział, że zawsze wracałaś do domu w tych godzinach po szkole. Zerkał od czasu do czasu w okna i na komórkę, by móc się upewnić, że idziesz lub dzwoniłaś do niego. Oczywiście, sam również dzwonił, lecz nie odbierałaś przez co czuł niepokój i bał się, że coś się stało. 
W pewnym momencie siedząc przy oknie, zobaczył cię w towarzystwie D.O, który odprowadzał cię ze szkoły do domu. Nie byłoby w tym nic dziwnego i złego, gdyby nie moment, w którym wokalista cię pocałował. Lecz to nie to zniszczyło serce Kaia, lecz fakt, że objęłaś Koreańczyka i sama pogłębiłaś pocałunek. Tancerz widząc to, odsunął się od okna i podszedł do drzwi, doskonale wiedział, że zaraz odbędzie z tobą poważną rozmowę, która najprawdopodobniej zniszczy wasz związek. 
 

XIUMIN
Najstarszy doskonale wiedział, że twój kontakt z Layem był bardzo dobry, ale nie sądził, że na tyle byście się aż całowali. Odkrył to zupełnie przez przypadek, gdy siedząc w klubie przy drinku z Kaiem, zobaczył cię na parkiecie. Chciał podjeść i przywitać się z tobą z racji tego, że byłaś jego ukochaną, lecz w tamtym momencie zobaczył Chińczyka, który trzymał cię za pośladki i całował namiętnie, i nieco zachłannie. Xiumin bez wahania poderwał się ze skórzanej kanapy i podszedł do was, rozdzielił was od siebie i z całej siły uderzył kolegę z zespołu.
-Co tu robisz? - zapytałaś zaskoczona i nieco przerażona widokiem tak wściekłego chłopaka. 
-Jak mogłaś mnie do cholery zdradzić z kimś takim? Jak mogłaś mnie w ogóle zdradzić?!
-Ale oppa... my tylko tańczyliśmy i. - urwałaś, bo twój chłopak - a raczej były już chłopak - odepchnął cię, sycząc.
-I lizałaś się z nim od tak? Po prostu? Zdradziłaś mnie!
-Oppa ja... 
-Koniec z nami! Nie chcę być z kimś takim jak ty! - splunął na podłogę tuż przed tobą i popatrzył na ciebie z ogromnym obrzydzeniem, i rozczarowaniem. 




CHANYEOL
Chani od pewnego czasu podejrzewał cię o zdradę, lecz nie miał na to wystarczających dowodów, a twoje strojenie się niby do pracy, jeszcze nie wskazywało na zdradę. Dlatego też po miesiącu postanowił cię śledzić, gdy szłaś rzekomo do pracy, mimo że dobrze wiedział, iż tego dnia miałaś wolne. Gdy opuściłaś dom on również to zrobił, śledził cię aż do kawiarni, gdzie później nakrył cię na zdradzie. Patrzył ze smutkiem na ciebie, gdy całowałaś się czule i długo z Baekhyunem, który był najlepszym przyjacielem rapera. Koreańczyk odwrócił od was wzrok i westchnął ciężko rozważając, czy podejść do was, czy to już nie miało sensu. Dlatego też zrobił wam tylko zdjęcie i wrócił do domu, by mieć dowód, że niestety miał rację iż go zdradzałaś. 



BAEKHYUN
Byun należał do dość miłych i spokojnych chłopaków, lecz gdy tylko cię zobaczył w objęciach innego, poczuł ogromny gniew. Odepchnął kolegę z zespołu i spojrzał na ciebie z lodowatym wyrazem twarzy.
-I co? Lepiej ci? W czym on jest lepszy ode mnie ? A może po prostu oddajesz się tak każdemu, hm? Mylę się?
-Uważasz mnie za puszczalską?!
-Patrząc na to co z nim robiłaś to tak. Właśnie tak sądzę! - po tych słowach spoliczkowałaś go mocno, czując ogromne oburzenie. 
-Nie moja wina, że jesteś takim idiotą. Nie potrafisz dać kobiecie przyjemności, a samo zachowywanie się jak durne dziecko nie załatwi sprawy.
-Słucham? Co ty mówisz? Wybacz, moje uszy nie słyszą słów puszczalskich. - warknął wściekły przez co kolejny raz go spoliczkowałaś. Wtedy Byun uniósł dłoń jakby chcąc ci oddać, dlatego kolega z jego zespołu - a twój kochanek- złapał jego dłoń i syknął. 
-Odwal się od niej. Nie warz się nawet jej tknąć!
-Kijem bym tego nie tknął. - syknął i minął was, by po kilku godzinach wyrzucić wszystkie twoje rzeczy na trawnik przed domem. 
I co sądzicie o reakcji?
Podobała wam się?
Mam nadzieję, że tak.
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

#111 Reakcja EXO Gdy chcesz wrócić do swojego kraju

4 komentarze:
Witam <3
  Przybywam do was z bardzo krótką reakcją Exo, jaka kiedykolwiek pojawiła się na moim blogu.
Dlaczego? Jest w sumie wiele czynników, ale największym z nich jest brak weny. To bywa naprawdę uciążliwe. Oraz fakt, że nie przepadam jakoś za bardzo za tymi chłopakami.
Zamówienie: Beata Linka
 Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~
SUHO
Lider nie potrafiłby się z tym pogodzić, więc za każdym razem, gdy zaczynałabyś rozmowę na ten temat, zaraz by ci to odradzał. Kochałaś go, lecz przebywanie w tak tłocznym miejscu, było dla ciebie uciążliwe, jednak jednym z największych czynników, był fakt, że ty i SeHun się nie dogadywaliście. 
-Wyjeżdżam oppa. 
-Nie możesz.
-Mogę, dużo rzeczy mogę.
-A my? 
-Przepraszam oppa, ale nie potrafię dłużej być w takim związku. - wyszeptałaś, po czym opuściłaś szybko dorm od razu kierując się na lotnisko.
https://38.media.tumblr.com/81e078f1464d403f467ea7fc9f3ac64d/tumblr_nlo32xP3rF1spwfcso1_540.gif 

SEHUN
-Żarty sobie chyba ze mnie robisz! - wrzasnął zrozpaczony, patrząc na ciebie przeszywającym wzrokiem.
-Nie oppa, mówię prawdę. Chcę wrócić do Polski, tęsknię za rodziną.
-Dlaczego oni tu nie przyjadą? Nie puszczę cię do tego kraju i to na zawsze!
-SeHun, ja już podjęłam decyzje. 
-Błędną kochanie. - oznajmił, tuląc się do ciebie. - Przemyśl to kilka razy, a jak wciąż będziesz chciała tam wracać to pomyśl sobie, jak bardzo niszczysz moje serce. - po tych słowach pocałowałby cię w czoło, dając ci czas na przemyślenie decyzji.
 https://68.media.tumblr.com/e5e03c701bf3677822915f15ea6ad227/tumblr_nknj8xyalr1rfpzqpo1_500.gif 

D.O
Chłopak od razu posmutniałby a w jego oczach pojawiłby się łzy. Nie potrafiłby się pogodzić z twoją decyzją, więc uklęknąłby przed tobą, mówiąc.
-Nie zgadzam się. Nie pozwolę ci odejść, nie zrezygnuję z ciebie.
-Ja już nie chcę tu przebywać oppa.
-Zamieszkamy razem z dala od chłopaków i ich kłótni. Kupimy sobie ładny dom z ogrodem, będziesz mogła spełniać swoje marzenia, a ja będę szczęśliwy u twego boku.  
-Ale oppa...
-Nie ____, podjęliśmy decyzję, zamieszkamy razem.

CHEN
Wokalista za nic na świecie nie chciałby cię wypuścić ze swoich ramion. Fakt, że chciałabyś wrócić do Polski dałby mu do zrozumienia, że coś było nie tak w waszym związku. Z każdym dniem żył w coraz większym strachu, ponieważ obawiałby się, że gdybyś tylko opuściła jego dom od razu skierowałabyś się na lotnisko.
-Chen, ja idę tylko do sklepu.
-Skąd mogę mieć taką pewność, skoro chcesz wrócić do Polski?
-Oppa, nie zostawiłabym cię od tak...
-Jednak taka myśl krąży ci po głowie, nie ma szans.
-Chen, idę do sklepu a nie na lotnisko. Daj spokój. - mruknęłabyś zła, by zaraz wyjść z domu.

XIUMIN
Z Minseokiem byłoby inaczej, ponieważ nie powiedziałbyś mu o twoim powrocie do Polski. Wiedziałabyś, że chłopak nie pozwoliłby ci wrócić, a twoja sytuacja życiowa tego wymagała, dlatego postanowiłaś to przed nim ukryć. Jedynie napisałabyś mu krótką wiadomość dlaczego wyjeżdżasz i czemu tego nie powiedziałaś mu, by zaraz pocałować go w czoło i jak najszybciej, i najciszej opuścić swojego chłopaka.

KAI
Tancerz właśnie sprzątał w pokoju, gdy przyszłabyś do nieco z informacją, że zamierzasz wyjechać do Polski.
-Że co proszę? - mruknąłby zaskoczony, patrząc na ciebie z góry na dół.
-To co słyszysz Kai. Chcę wrócić do domu.
-Tutaj jest twój dom. - oznajmił spokojnie, mimo że jego oczy wskazywały gniew i smutek jednocześnie.
-Wiem, ale zrozum, że ja już nie chcę tu mieszkać.
-W takim razie wracam tam z tobą.
-Oszalałeś?
-Chyba ty, skoro chcesz mnie tutaj zostawić samego. - powiedział poważnie. - Nie ma szans, albo wracamy tam razem, albo zostajesz tutaj. - dodał, by zaraz znowu zacząć układać ubrania.

CHANYEOL
  Raper zawsze wspierał cię w każdej twojej decyzji, tak było i wtedy, gdy oznajmiłaś mu, że wracasz do Polski. Mimo że jego serce rozpadało się na miliardy kawałków, starał się tego nie okazywać, ponieważ wiedział, że zostałabyś wtedy tym samym sprawiając, że stałabyś się smutna. Chanyeol najbardziej w życiu pragnął ciebie i twojego szczęścia, więc jedli twój powrót do domu miałby być twoim szczęściem, nie chciałby ci go zabierać nawet kosztem swojej radości. Dlatego tylko zerkałby na ciebie od czasu do czasu, gdy się pakowałaś, mając w oczach łzy.

LAY
Do Chińczyka kompletnie nie docierałaby twoje decyzja. Ciągle zastanawiałby się, czy to twój żart, czy mówiłaś do na poważnie. Nawet w momencie, gdy stałby na lotnisku niczym słup soli nie potrafiłby zrozumieć dlaczego tu jest razem z tobą i dlaczego tak właściwie pozwala ci odejść. Dopiero po kilku minutach zrozumiałby wszystko i chciałby to jakoś odwrócić, lecz za dużym oknem zobaczyłby samolot, który ruszałby z pasu startowego, tym samym uświadamiając mu, że cię stracił.
-Proszę o jeden bilet do Polski, na jutro rano. - oznajmiłby nieco roztrzęsiony, wyjmując portfel ze spodni. 

BAEKHYUN
Wokalista nawet nie starałby się cię zrozumieć. Po protu próbowałby wszystkiego byś tylko została przy nim, ponieważ ten za bardzo cię kochał by pozwolić ci odejść. Pewnego wieczoru usłyszały twój płacz i dopiero wtedy zrozumiałby, że to też nie było dla ciebie łatwe.
-Dobrze...Wracaj do Polski. - powiedziałby bez uczuciowo, a jego wzrok byłby obojętny.
-O-oppa...
-Powiedziałem wracaj tam. - mruknąłby, wychodząc jak najszybciej z waszej sypialni, by zamknąć się w łazience i tam się rozpłakać. 
I co sądzicie?
Podobała wam się reakcja?
Mam nadzieję, że tak.
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

sobota, 1 lipca 2017

Twetty #1 EXO

2 komentarze:
Witam <3
   Przybywam do was z kolejną częścią Twettów. Muszę przyznać, że bardzo lubię je pisać, bo akurat na nie praktycznie zawsze mam wenę. No cóż...
Nie przedłużając..
  Zapraszam <3
~ ~
1) Xiumin

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhFcWCncOra5pqXOqjkc6w617aslOy4uVthtPDDiv4T7z4Y6ZOZv9F2E43D4c1Y4BKfL1G-oYz0GHIsIU5NypTo37FYuIPVkRr3XzbPaO8q_9i_qx3nHek5xeqEeqmkeos3O5o0l6JDfeRt/s1600/Foto+Xiumin+EXO+Terbaru+-+Kim+Min-Seok+EXO-M+%25282%2529.jpg
@____: Mała przerwa od podróży. Zrobiłam zdjęcie Xuminowi, ponieważ bardzo o nie prosił. Uroczy, prawda?
@Baozi: Hej! Nie prawda! Sama powiedziałaś, że chcesz mi zrobić zdjęcie! No, ale masz szczęście maleńka, ponieważ cię uwielbiam i nie będę zły.
@____: Dobrze już dobrze, wracaj do auta, bo zaraz jedziemy!
@Baozi: Chwilka tylko zrobię selfie przy aucie!

2) Suho

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/82/6b/22/826b22f5e2ce49201dda801cf2f75be1--kim-joon-suho-exo.jpg
@SuHo: Czy ty zawsze @Laylay musisz mi robić zdjęcia? Zwłaszcza te z zaskoczenia?
@____: Mi tam bardziej wygląda na pozowane zdjęcie xD
@Laylay: On ma tak zawsze. To taka nasza zespołowa księżniczka! xD
@SuHo: Macie przerąbane moi drodzy! Sprzątacie cały dorm!
@____: Słodziutki jak zawsze....
@Laylay: Dobrze ..... księżniczko!

3)Lay

http://k-popism.com/wp-content/uploads/2016/08/EXO-Lay-2.jpg
@___: Mój oppa jest naprawdę uroczy, prawda? Właśnie wracaliśmy z treningu, gdy postanowił zrobić mi zdjęcie. Odwdzięczam się oppa!
@Laylay: Dziękuję :* Wiesz, że kocham ci robić zdjęcia, przynajmniej jedno będę miał na tapetę kochanie ^^
@___: Mówiłam, że uroczy! *-*

4)Baekhyun

 http://image.dhgate.com/aktdesc_1092085633_00.jpg
@Exofan: Dlaczego oppa Baek jest bardzo smutny? Na koncercie wyglądał na radosnego.
@SuHo: Pokłócił się ze swoją ukochaną. ____ cały czas go przez to ignoruje.
@Lovely_Baek: Przestańcie, nie róbcie z niej kogoś złego. To moja wina, że się pokłóciliśmy!
@Exofan: Spokojnie oppa, nie oceniamy jej. Mam nadzieję, że niedługo się pogodzicie. Chcę znów widzieć uśmiech na twojej twarzy.
@Lovely_Baek: Ja też bardzo chciałbym, abyśmy się pogodzili....

5) Chen

https://0.soompi.io/wp-content/uploads/2017/02/06134006/EXO-Chen.jpg
@HappyChen: Dużo radości moje kochane! Dziś pierwszy raz od dwóch miesięcy zobaczę moją @___!
@:Lovely_Baek: Tak, zdecydowanie Chen jest rozpromieniony po tej wiadomości. Coś czuję, że dziś w dormie będzie głośno, i to nie przez nas! #Rozbawiony
@___: Zboczeniec jak zawsze xD
@HappyChen: Specjalnie dla was przeniesiemy się do hotelu, by was nie obudzić!
@Boazi: Nie zapomnijcie o ciszy nocnej!

6) Chanyeol

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiieruL-4M79M6nYIgKPRccUT7On6e8IJssJHoRuKkY9JPspntQy-YspeQr861HBB5FRZ9kDusC5R6vhPkJYycRMLa3BCJAvQimRpf66pN8siF5bPierh8ND2iY_iir53uYVjmQmi_fROA/s1600/C8jd7XlVwAAknr5.jpg
@Golden_SeHunie: Tak wygląda Chanyeol hyung tuż po kłótni z ____. Czy ktoś zna gorszy widok?
@Smile_Oppa: Dla mnie najgorszym widokiem jest zobaczenie płaczącej ____. Powienien za nią iść, ale nie potrafię, wiedząc, że teraz mnie nienawidzi.
@SuHo: Kocha cię, na pewno. Daj jej trochę czasu, oboje musicie ochłonąć.
@Boazi:Spokojnie Chan, jeszcze będziecie tworzyć super parę!
@Smile_Oppa: Może jednak powinienem za nią pójść?
@____: Nawet się nie próbuj!

7)D.O

https://pbs.twimg.com/media/CtEJqPkWAAAMbBc.jpg
@Laylay: I ten moment kiedy gadasz jak najęty do kolegi z zespoły, by po chwili zorientować się, że on kompletnie odleciał i jedynie co mówi to 'huh, co mówiłeś?' #Rozczarowany
@Shyman: Wybacz hyung! Jestem ostatnio zamyślony.
@Laylay:Czy to oznacza, że wreszcie zaprosisz ___ na radnkę?
@Shyman: Yah! Nie pisz tego publicznie hyung! Ale... tak.... zamierzam.
@Exo_official: Trzymamy kciuki D.O!

8) Kai

http://kpopn.niusnews.com/kupload/imgs/default/2017/01/20170113_kai-3.jpg
@Kaura_Kai: Już niedługo występ! Czy wszyscy są gotowi?
@Golden_Sehunie: Zdajesz sobie sprawę z tego hyung, że jako jedyny zostałeś do zrobienia fryzury?
@SuHo: Więc leć do @____ zrobi ci fryzurę i zaczynamy koncert! Masz dwadzieścia minut!
@Kaura_Kai: Upierdliwe małpy.... Bądźcie gotowi na nasz koncert!
*30 komentarzy później*
@____: Wiedziałam, że Kai bywa nadpobudliwy, ale teraz przebrała się miarka. Wylał na mnie sok niby ' przez przypadek 'i cieszył się jak głupi do sera, że widać mi stanik. Już wiem kto pomoże mi sprzątać stanowiska chłopców....
@Kaura_Kai: Sam na sam?  Z tobą zawsze @_____ #Zadziornyuśmiech #Gorącanoc

9) Sehun

https://68.media.tumblr.com/b054ad1f5f8b45fd5c495d57f49fab4d/tumblr_inline_om7bli3VOm1qjf486_1280.jpg
@Boazi:Straciliśmy pół godziny przez @Golden_Sehunie, ponieważ ciagle ogląda się za _____.
@Laylay: Tak, faktycznie. On ciągle za nią patrzy, wierci się i kręci, poprawia włosy i spina się. Poproś ją wreszcie o numer!
@Golden_Sehunie: Staram się! Nie moja wina, że się trochę wstydzę.
@Smile_Oppa: Trochę? Nigdy nie widziałem cie tak zawstydzonego! #Rozbawiony
@Golden_Sehunie: Daj spokój hyung, peszysz mnie jeszcze bardziej. Zaraz podejdę do niej o numer.
*15 komentarzy później*
@Lovely_Beak: I tak ostatecznie o numer musiał poprosić @Smile_Oppa, ponieważ Sehun się za bardzo wstydził xD
@Golden _Sehunie: Będziecie mi to wypominać cały czas?
@Laylay: Tak, zdecydownie .... wstydzioszku xD
~ ~
Dobra, lubię pisać Twetty, ale przy Exo miałam problemy.
Jest och zbyt dużo i w dodatku nie mogłam wymyślić nazw kont....
No cóż, mam nadzieję, że się wam spodobało.
MILE WIDZIANE KOMENTARZE


sobota, 11 marca 2017

Scenariusz #91 Chen Happiness

5 komentarzy:
Witam <3
Przybywam do was z dość krótkim scenariuszem, mam nadzieję, że praca przypadnie wam do gustu.
Zamówienie: Beata Linka
Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~
   Siedziałaś sama na dachu kina, znudzonym wzrokiem obserwowałaś ulicę, która z minuty na minuty robiła się coraz bardziej opustoszała. Pojedyncze krople łez spływały po twoich lekko zaczerwienionych policzkach, a usta co jakiś czas wypowiadały pojedyncze słowa piosenki, którą słuchałaś. Mimo panującego wiatru nie czułaś zimna, ostatnio przyłapywałaś się na tym, że nie czułaś nic prócz pustki. Ogromnej pustki, która z dnia na dzień stawała się większa i większa, sprawiając, że coraz bardziej popadałaś w depresję.
   Nim się zorientowałaś zegarek na wyświetlaczu komórki wskazywał godzinę dwunastą w nocy. Wciąż mało przejęta tym faktem postanowiłaś jednak wrócić do domu, ponieważ czasem twoja rodzicielka sprawdzała dla bezpieczeństwa twój pokój. Zmieniłaś piosenkę na jeszcze bardziej melancholijną, po czym zaczęłaś iść w kierunku schodów przeciwpożarowych, które prowadziły na sam dół. Gdy byłaś już na nich kątem oka zauważyłaś poruszenie, lecz zignorowałaś to chcąc jak najszybciej wrócić do domu.

   Kolejny dzień, kolejna walka o przetrwanie w takim miejscu jak szkoła. Powiedzmy sobie szczerze, byłaś wyrzutkiem w tym ogromnym budynku. Nie miałaś przyjaciół ani znajomych, a jeśli nawet ktoś próbował do ciebie zagadać zaraz go zbywałaś. Nie chciałaś mieć nikogo bliskiego, dlaczego?
Pięć lat temu twoja najlepsza przyjaciółka popełniła samobójstwo z przyczyn, których do tej pory nie poznałaś. Nie mogąc się z tym faktem pogodzić popadłaś w depresję nie chcąc mieć już nikogo przy sobie bliskiego. Nie zależało ci na tym, czy umrzesz dziś, jutro czy może dopiero za kilkanaście lat. Nie zależało ci na szkole, ocenach, bliskich osobach. Byłaś niczym wrak człowieka, który po prostu był, lecz nic nie robił ze swoim życiem. Czułaś się jak pusta skorupa, która nie miała nic do zaoferowania.
   Siedziałaś znudzona na lekcji historii, stukałaś swoim czarnym ołówkiem o ławkę jednocześnie podpierając się na lewej ręce. Nie mogąc wytrzymać tej ciszy, wyjęłaś ukradkiem słuchawki, po czym włączyłaś swoją ulubioną piosenkę. Wolnymi ruchami swojej prawej dłoni zakreślałaś poprawne odpowiedzi, pamiętając co nieco z ostatniej lekcji. Mimo że nie przykładałaś się do nauki, miałaś całkiem niezłe oceny dzięki swojej dobrej pamięci, dlatego nigdy się nie martwiłaś, gdy przychodziłaś na testy bez wcześniejszego powtórzenia materiału.
-____? Czy ty słuchasz muzyki?! - usłyszałaś wrzask nauczyciela, który z niedowierzaniem na bladej twarzy, patrzył na ciebie jak na kryminalistkę.
-Mhm - mruknęłaś, zerkając na niego niechętnie.
-Oddaj sprawdzian, a najlepiej wyjdź z klasy - warknął, po czym wziął test i szybkim krokiem skierował się w stronę biurka. Ty natomiast westchnęłaś cicho, zabierając plecak z ziemi, nie przejmując się tym jak odbierze to nauczyciel wyszłaś z klasy nawet się nie odzywając. Zamiast zostać na korytarzu i czekać na ostatnią lekcję fizyki, postanowiłaś wyjść wcześniej niż przewidywał to twój plan lekcji. Poprawiłaś więc swój plecak, po czym szybkim krokiem skierowałaś się w stronę wyjścia z budynku nauczania.

   Usiadłaś zmęczona na krawędzi dachu kina, swój czarny plecak położyłaś obok siebie chcąc mieć go jak najbliżej. Podgłośniłaś muzykę jednocześnie spoglądając na ruchliwą ulicę Seulu. Twoje myśli krążyły wokół twojej zmarłej przyjaciółki, która tak jak ty uwielbiała pochmurną pogodę i gorącą czekoladę. Przymknęłaś oczy czując, że łzy zaczynały się niebezpiecznie tworzyć w kącikach twoich smutnych oczu. Nim się zorientowałaś ktoś usiadł obok ciebie. Czując czyjąś obecność uchyliłaś jedno oko a potem drugie, widząc obok siebie nieznajomego szatyna, pisnęłaś przerażona przechylając się w stronę krawędzi. O mały włos nie spadłaś z dość dużego budynku, ponieważ nieznajomy chwycił mocno twoją dłoń przyciągając cię w swoją stronę.
-Uważaj - wymamrotał, patrząc na na ciebie z powagą. Od razu wstałaś na równe nogi, chcąc jak najszybciej opuścić to miejsce - zostawisz mnie? - zapytał ze smutkiem - każdy mnie zostawia - dodał, przenosząc swój wzrok na ulicę. Zaskoczona jego słowami patrzyłaś na niego, nie wiedząc co powiedzieć.
https://31.media.tumblr.com/db44236b497481ebbe451b43004d8f5b/tumblr_inline_nqetzjnKt51s62ouj_500.gif-Nie znam cię - wymamrotałaś, chowając słuchawki do kieszeni.
-To mnie poznaj - odparł, zerkając na ciebie. Zaskoczona jeszcze bardziej niż wcześniej, położyłaś plecak na ziemi, siadając zaraz obok nieznajomego - Chen - powiedział ze smutkiem w głosie podając ci dłoń.
-____ - odparłaś równie cicho.
   Mimo że tak naprawdę razem nie rozmawialiście, to miło ci się przebywało w jego towarzystwie. Czułaś, że mogłaś mu zaufać, lecz mimo to nie odzywałaś się, nawet jeśli on od czasu do czasu zadawał ci jakieś krótkie pytania.W pewnym momencie oparł swoja głowę o twoje ramię ujmując jednocześnie twoją prawą dłoń. Zaskoczona spojrzałaś na niego, słysząc.
-Jesteś smutna. Zamknięta w sobie. Boisz się odezwać, myśląc, że mógłbym ci coś zrobić z tego powodu. Jesteś w złej kondycji psychicznej, więc siedzisz tutaj codziennie do późnej godziny i wracasz wspomnieniami do dawnych chwil, szukając chwilowego ukojenia.
-S-skąd wiesz? - zapytałaś przerażona faktem, że tak dobrze cię znał.
-Sam tutaj przychodziłem, gdy mój przyjaciel popełnił samobójstwo - mruknął - miewałem takie same dni, jak ty. Jednak otrząsnąłem się. Fakt, zajęło mi to dość sporo czasu, lecz mi się udało. Wiem, że tobie też się uda.
-Nie znasz mnie - mruknęłaś, przenosząc swój wzrok na ulicę.
-Wiem.
-Więc dlaczego uważasz, że jestem tak samo załamana jak ty byłeś?
-Każdy cierpi ___. Na swój sposób, ale jednak. Nawet jeśli chcesz mi wmówić, że jest inaczej, ja wiem, że kłamiesz - po tych słowach, odsunął się od ciebie, po czym z ponurym głosem, mruknął - załóżmy się.
-Słucham?
-Załóżmy się.
-O co? I na co?
-Załóż się ze mną, że w ciągu dwóch miesięcy sprawię, że odzyskasz dawną siebie.
-A jeśli ja wygram?
-Zniknę i dam ci spokój. - oznajmił spokojnie, patrząc uważnie w twoje oczy.
-Nie rozumiem, dlaczego to robisz?
-Odpowiem ci na to pytanie za dwa miesiące. To jak, zgadzasz się?
-Okey - mruknęłaś, po czym uścisnęłaś jego dłoń w geście rozpoczęcia zakładu.
   Ku twojemu zaskoczeniu chłopak nic już więcej nie mówił. Przytulił cię tylko do siebie, po czym oparł swój podbródek na twojej głowie. Nic więcej nie robił, a tobie po prostu ulżyło, gdy już nic więcej nie musiałaś mówić.

  Siedziałaś późną nocą w swoim pokoju. Twoje oczy i usta były napuchnięte od łez, a dłonie drżały, gdy za każdym razem zerkałaś na zdjęcie twoje i przyjaciółki. Mimo że chciałaś już wreszcie zacząć normalnie funkcjonować, nie potrafiłaś. Wspomnienia i ból po stracie przyjaciółki zamknęły cię w podłym i ponurym świecie nie chcąc wypuścić. To raniło cię najbardziej, ponieważ nie wiedziałaś, jak z tego wyjść.
W pewnym momencie usłyszałaś ciche pukanie do okna, zerknęłaś w tamto miejsce, z przerażeniem stwierdzając, że na drzewie siedział Chen, patrząc na ciebie ponurym wzrokiem. Wstałaś powoli z podłogi, po czym skierowałaś się do okna by je otworzyć.
-Chen? Co tu robisz?
-Przybyłem, żeby cię pocieszyć.
-Skąd wiedziałeś, że potrzebuję pocieszenia? Śledzisz mnie?
-Nie ___, po prostu cię znam - mruknął, po czym ostrożnie przesunąłby się po grubej gałęzi drzewa, by zaraz wejść do twojego pokoju. W momencie, gdy tylko znalazłby się w twoim pokoju od razu by cię mocno przytulił, całując cię delikatnie w policzek. Nie wyrywałaś się tylko stałaś tak, mocno zaskoczona jego zachowaniem. Zaraz jednak sama go objęłaś wtulając się w niego jeszcze bardziej, jednocześnie rozumiejąc, że potrzebowałaś czegoś takiego.
  Po krótkiej chwili położyłaś się na łóżku, a chłopak zaraz obok ciebie. Objął cię czule, przyciągając cię bardziej do siebie, po czym wyszeptał cicho.
-To trudne walczyć, gdy myśli się, że nie ma się powodów by to robić. Ale.... walcz dla mnie. Nieważne, że mnie nie znasz. Walcz, to twoja misja - po tych słowach przytaknęłaś tylko, po czym wtuliłaś się w niego, czując coraz większy spokój i senność.

   Ku twojemu zaskoczeniu chłopak, który tak bardzo starał ci się pomóc, nazywał się Kim JongDae i chodził dawniej do tego samego liceum co ty, lecz został wydalony. Szatyn był bardzo uzdolniony muzycznie i mimo że bałaś się to przyznać sama przed sobą to, polubiłaś go. Pomagał ci, dbał o ciebie i sprawiał, że nawet w najgorszy dzień się uśmiechałaś. To uczucie było wyjątkowe i bałaś się, że po tych dwóch miesiącach mogłaś znów to stracić.

  Wracałaś ze szkoły w ponury i deszczowy dzień. Byłaś zła i roztrzęsiona, ponieważ tego dnia mijała kolejna rocznica od śmierci twojej przyjaciółki. Wiedziałaś, że ten czas będzie najgorszy, ponieważ to wtedy miałaś najwięcej myśli samobójczych. Poprawiłaś kaptur kompletnie nie przejmując się faktem, że byłaś już cała przemoczona, postanowiłaś udać się na cmentarz. Wiedziałaś, że mimo wszystko to był zły pomysł, lecz nie chciałaś z niego rezygnować.
  Stanęłaś przed nagrobkiem, patrząc na zdjęcie dziewczyny, która była ci naprawdę bliska. Roniłaś łzy, a drżącą dłonią jeździłaś po mokrej i zimnej płycie.
-Tyle minęło, a ja wciąż jestem w dołku. Nie potrafię zapomnieć - wyszeptałaś, zanosząc się coraz większym płaczem. W pewnym momencie ktoś objął cię czule od tyłu, przyciągając cię do siebie.
-Następna rocznica będzie inna.
-Dlaczego? - zapytałaś, zerkając na równie przemoczonego Chena.
-Zobaczysz - odparł, patrząc ci w oczy - wszystko się zmieni. Zostało już tylko dwa dni.

  Tak jak chłopak powiedział tak było. Dwa dni minęły naprawdę szybko, a ty odzyskałaś nowe siły. Może nie byłaś taka jak dawniej, ale na pewno coś się w tobie zmieniło. Byłaś nieco bardziej weselsza, czasem nawet żartowałaś. Każdy był pełen podziwu, że ta cicha i zamknięta w swoim świecie dziewczyna tak odżyła. Minimalnie, fakt, ale każdy mały postęp był bardzo widoczny.
  Siedziałaś na dachu kina, słuchając muzyki. Bałaś się spotkania z Chenem, ponieważ myślałaś, że było to wasze ostatnie spotkanie. Nie chciałaś go stracić. Traktowałaś go jak przyjaciela, który pomógł ci wyjść na prostą.
  Nim się zorientowałaś zapadł wieczór, a obok ciebie znalazł się JongDae.
-Minęły dwa miesiące - szepnęłaś, zerkając na jego poważną twarz.
-Tak, racja.
-Miałeś mi powiedzieć, dlaczego mi chciałeś pomóc.
-Och, wiem, ale najpierw chcę byś dostałą to - odparł, wyciągając w twoją stronę dłoń. W ręce trzymał bransoletkę, na której było wygrawerowane Słońce, zaskoczona spojrzałaś na niego, pytając.
-Nie rozumiem, co to jest?
-To jest bransoletka, która w chwilach zwątpienia ma pomóc ci się odnaleźć i podjąć dobrą decyzję. Chciałbym, aby to Słońce rozświetlało twój ponury dzień i sprawiało, byś zawsze się uśmiechała.
-Och - jęknęłaś, po czym wtuliłaś się w niego.
-Ja mam Księżyc - zaczął, wskazując ci mały wisiorek na swojej szyi - pomaga mi, gdy miewam koszmary czy bezsenne noce. Od czasu, gdy straciłem kumpla nie potrafiłem zasnąć na dłużej niż dwadzieścia minut. To było trudne, ale już jest lepiej.
-Teraz rozumiem sens tego - odparłaś równie cicho - lecz wciąż nie wiem, dlaczego mi pomogłeś?
-Zasługujesz na pomoc, na miłość i szczęścia. Na każe małe i większe dobro, które przez ostatni czas cię omijało. Wiem, że czasem podnieść się jest trudne, nie ważne jak wielki dołek by to był, sama nie zawsze możesz sobie pomóc, poza tym - urwał, przybliżając się do ciebie - znam cię na tyle długo, że wiem iż jesteś dobra. Zagubiona, ale dobra.
-Chen - urwałaś, ponieważ wtulił się w ciebie, całując cię lekko w zagłębienie twojej szyi.
-Chcę być twoim przyjacielem, ponieważ za długo byliśmy samotni. Chcę pokazać ci wiele rzeczy i jeszcze więcej chce ich z tobą przeżyć - dodał z cichym westchnieniem - jednak muszę wiedzieć, czy chcesz to ze mną przejść.
-Chcę - odparłaś od razu - naprawdę chcę.
-Od dziś już będziemy tylko szczęśliwi - szepnął, tuląc się do ciebie jeszcze bardziej - tylko my dwoje - dodał jeszcze ciszej niż wcześniej.




   I co sądzicie o scenariuszu?
Krótki, fakt, ale nie chciałam pisać tego jakoś długo, wystarczająco długo go pisałam.
Nie miałam weny, ale mimo to mam nadzieję, że źle nie wyszło.
Zachęcam was do zaglądnięcia do zakładki z wieloczęściowcami i napisania mi, czy wam się podobają pomysły. 
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

niedziela, 22 stycznia 2017

#89 Reakcja EXO Gdy podsłuchują jak śpiewasz ich wersje w piosence

5 komentarzy:
Witam <3
Przybywam do was nieco wcześnie niż miałam w planach, ponieważ pewna osoba co chwila truła mi głowę i szantażowała mnie, żebym wróciła. Więc oto jestem! Ktoś za mną tęsknił?
Reakcję zamówiła Beata Linka.
Mimo że reakcje z Exo nie będą należeć do długich to mam nadzieję, że przypadną wam one do gustu.
Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~
SUHO
Lider, stałby oniemiały w progu pokoju słuchając twojego niesamowitego śpiewu. Byłby pod ogromnym wrażeniem, ponieważ nigdy nie słyszał tego jak śpiewałaś. Jeszcze bardziej spodobał mu się fakt, że śpiewałaś tylko w momentach, gdy i on śpiewał. W momencie, gdy skończyłaś, chłopak zaczął klaskać, uśmiechając się szeroko.
-Brawo! Brawo! Masz niesamowity talent.
-Oppa? 
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że tak ślicznie śpiewasz? - zapytał, tuląc cię do siebie.
-Ja... wstydziłam się.
-Naprawdę? Mnie? Och, ____ - odparł, po czym jeszcze bardziej cię przytulił, czując ogromną radość i dumę.
https://media.giphy.com/media/Hbn4lFel0JyXS/giphy.gif 

XIUMIN
Chłopak akurat przechodził obok twojego pokoju, gdy usłyszał jak śpiewasz. Zaskoczony tym faktem stanął w miejscu jak zaczarowany, patrząc na ciebie przez uchylone drzwi. Nie mógłby wyjść z ogromnego podziwu, więc jedynie co powiedziałby.
-Skądś znam .... to.... ona....my....co?
https://media.tenor.co/images/c7ac8912b12266ae4e41541a235160e6/raw 

LAY
 Tancerz, stałby oparty o framugę słuchając tego, jak śpiewałaś jego Chińską partię w piosence Growl. Byłby tym faktem naprawdę zaskoczony, ale też szczęśliwy,  więc nie przeszkadzałby ci tylko dokładnie słuchałby twojego uroczego akcentu. W momencie, gdy przerwałabyś śpiewanie, Chińczyk powiedziałby.
-Nie przerywaj....kontynuuj. 
https://31.media.tumblr.com/8f7a9f2f376f49f58bcadf42f2481c31/tumblr_inline_nmea7mVYdS1sikmsk_500.gif 

CHEN
Brunet, uśmiechałby się jak głupi, gdy tylko usłyszałby twój głos i jego partię w jednej z piosenek EXO. Nie mógłby się powstrzymać, więc podszedłby do ciebie i chwytając cię za dłonie, zacząłby śpiewać razem z tobą. Obydwoje bylibyście zaskoczeni jego reakcję, lecz mimo to nadal byście śpiewali. Po kilku minutach piosenka by się skończyła, a radosny Chen, powiedziałby.
-Ty to masz talent mała. Już wiem, że będę miał konkurencję - zaśmiałby się, tuląc cię.
 http://49.media.tumblr.com/4398b86515c1f26ac8bf9096aaacea58/tumblr_o2myrqTyIu1tualvco2_r1_540.gif  

SEHUN
Chłopak byłby bardzo dumny i szczęśliwy w momencie, gdy usłyszałby twój śpiew, lecz mimo to jego twarz wyrażałaby ogromną powagę. Co jakiś czas uśmiechałby się tak delikatnie, że prawie nie widocznie, mimo to nadal śpiewałaś kompletnie się nie przejmując faktem, że chłopak leżał na łóżku, słuchając cię. Dopiero w momencie, gdy skończyłabyś śpiewać i zajęłabyś miejsce obok niego, Koreańczyk przytuliłby cię mocno, mówiąc.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwy, że śpiewałaś tylko moje partie w piosence. Czy to oznacza, że pójdziemy dziś do kina? - zapytałby, patrząc na ciebie z coraz większym uśmiechem. 
http://data.whicdn.com/images/208271523/large.gif 

CHANYEOL
Raper udawałby, że spał na kanapie, gdy ty cicho rapowałaś jego partie będąc w kuchni  jednocześnie robiąc śniadanie chłopakom. Nie mogłaś się oprzeć, ponieważ uwielbiałaś piosenkę Monster i partię rapu swojego przyjaciela. Chan, leżałby na kanapie, zerkając na ciebie spod przymrużonych oczu, byś nie dostrzegła, że cię obserwował. Po kilku minutach słuchania i wpatrywania się w ciebie, położył się wygodniej na kanapie, szepcząc.
-Chyba coś z tego wyjdzie - szepnąłby, obmyślając plan, jak powiedzieć ci o swoich uczuciach.
 https://media.tenor.co/images/85fac58f832a7c8d85bb54755577b1af/raw  

KAI
Tancerz również byłby pod niemałym wrażeniem, gdy usłyszałby twój śpiew. Jeszcze bardziej ucieszyłby go fakt, że śpiewałaś tylko jego partie, więc uznałby, że coś do niego czułaś. Dlatego jeszcze przez kilka chwil stałby z uśmiechem za tobą, słuchając cię z ogromną radością. 
Po kilki minutach, gdy włączyłabyś pauzę, by móc odetchnąć, usłyszałabyś za sobą głos Kaia.
-Czy to oznacza, że coś do mnie czujesz, skoro śpiewasz tylko moje partie? - zapytałby radosny, patrząc na ciebie ze swoim typowym uśmieszkiem.
-C-co? Nie, oczywiście, że nie Kai - powiedziałabyś lekko zawstydzona. Szatyn uśmiechnąłby się szeroko, robiąc małe serduszko, po czym powiedziałby.
-Będziemy niesamowitą parą- po tych słowach przytulił cię mocno, jednocześnie skradając małego całusa.
https://media.giphy.com/media/R9X5tPkCIUQyQ/giphy.gif 

D.O
Chłopak byłby oczarowany twoim głosem i sposobem w jaki śpiewałaś jego części w różnych piosenkach. Nie mógłby się powstrzymać od uśmiechu i łez szczęścia, ponieważ to bardzo dużo dla niego znaczyło. W momencie, gdy skończyłabyś śpiewać, udawałaby, że właśnie wszedł do twojego pokoju, ponieważ nie chciał, byś wiedziała o tym, że słyszał twój śpiew.
-Zrobiłem kolację - powiedział z uśmiechem.
-Dobrze, zaraz przyjdę oppa - gdy tylko to powiedziałaś, brunet przytaknął z uśmiechem, nie mogąc przestać myśleć o twoim głosie i sposobie w jaki śpiewałaś.
 http://24.media.tumblr.com/d7e9d22104438dd79836ea5ec38e6e90/tumblr_n5lp3huLuy1rv8rjpo1_500.gif 

BAEKHYUN 
Chłopak zacząłby tańczyć i skakać w momencie, gdy usłyszałby twój śpiew i to w dodatku tylko w częściach, które on śpiewał. Nie potrafiłby się pohamować przed ogromnym wybuchem szczęścia i zadowolenia, wiec chwyciłby twoje dłonie i zacząłby się kręcić razem z tobą ogromnie się przy tym uśmiechając.
-No dalej ____, śpiewaj. Masz tak bardzo śliczny głos.
-Ale Baek - zaczęłabyś, lecz przerwałby ci, tuląc cię z dziecięcą radością, by zaraz wypalić.
-Pokochałem twój głos, proszę....śpiewaj dalej.
 https://media.tenor.co/images/f76e75f072e1458edc69019a3a297f06/raw 
I co sądzicie o reakcji?
Podobała wam się?
Który z chłopaków przypadł wam do gustu?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE 


sobota, 31 grudnia 2016

Scenariusz #84 Sehun Lucky one

3 komentarze:
Witam <3
Przybywam do was z dość krótkim scenariuszem, który zamówiła Beata Linka.
Dlaczego krótkim? Ponieważ ogólnie Sehuna nie lubię i działa mi na nerwy, a po drugie to kompletnie nie mam weny, ponieważ poprzedni scenariusz z Tae zabrał mi dużo czasu, weny i ochoty... Także no.. Miałam przejść emeryturę, ale ostatecznie się wstrzymałam xD Na jak długo? Nie mam pojęcia.
Co do tytułu. Tytuł jest angielski, ponieważ ich piosenka o tym tytule mi się mega podobała, a żeby tego było mało to... po prostu nie miałam pomysłu na tytuł xD
Moja wena i kreatywność niebezpiecznie spadają w dół -_-
Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~
   Siedziałaś w ostatniej ławce tuż przy oknie. Na swojej szkolnej ławce trzymałaś zeszyt, notatnik oraz książkę. Starannie zapisywałaś to co dyktowała matematyczka, jednocześnie tłumacząc różne zagadnienia. Miałaś naprawdę spore problemy z matematyką, lecz nie chciałaś nikogo prosić o pomoc, ponieważ to nie było w twojej naturze. Sama zawsze chciałaś rozwiązywać swoje problemy.
Mimo że naprawdę się starałaś, uczyłaś się do późna, robiłaś liczne notatki, wciąż nie potrafiłaś napisać sprawdziany, czy kartkówki, dlatego twoja średnia ocen z tego przedmiotu spadała gwałtownie w dół.
   Tuż po skończonej lekcji, złapała cię nauczycielka, ponieważ chciała z tobą porozmawiać.
-____? Dlaczego masz tak słabe oceny z matematyki?
-To jest naprawdę trudny przedmiot - zaczęłaś cicho - nie radzę sobie, ale staram się uczyć na bieżąco - dodałaś z lekkim drżeniem głosu co oznaczało, że byłaś bliska płaczu.
-Rozumiem, nie każdy ma umysł ścisły - powiedziała spokojnie, po czym już wyraźnie zadowolona dodała - mamy w klasie SeHuna, który jest naprawdę dobry z matmy, może poprosisz go o pomoc?
-Dam sobie radę sama proszę pani.
-Nie zawsze w życiu zrobisz wszystko sama. Oh SeHun to dobry chłopak, pomoże ci.
-Dobrze - mruknęłaś lekko poirytowana, że musiałaś kogoś jednak prosić o pomoc - zapytam go, czy ma czas - dodałaś, zabierając plecak z ławki.
-Dobrze. Za trzy dni piszemy sprawdzian z całego semestru, jeśli uda ci się go dobrze napisać to będziesz miała spokojną sytuację z tego przedmiotu.
-Dobrze, dziękuję - oznajmiłaś z uśmiechem, po czym szybko wyszłaś z klasy chcąc jeszcze pójść na przerwę.

   Gdy tylko lekcje dobiegły końca postanowiłaś poprosić kolegę z klasy, żeby pomógł ci w matematyce. Chłopak akurat stał przy szafkach dlatego też nie musiałaś go długo szukać.
  Oh SeHun był Koreańczykiem o średnim wzroście, miał farbowane blond włosy i ciemne oczy. W klasie uchodził za kujona, lecz każdy go lubił, ponieważ był pomocny i dość zabawny, dlatego nie nazywali go "typowym kujonem".
-SeHun? - chłopak, słysząc cię zaraz za sobą, odwrócił się gwałtownie w twoją stronę jednocześnie uderzając głowa w drzwiczki od metalowej szafki - aish, nic ci nie jest? - zapytałaś, widząc jak chłopak masował czoło, na którym zaraz pojawił się lekko siny ślad.
https://38.media.tumblr.com/6c00c44528700f56bbb5cc0b3b2c3275/tumblr_inline_o48krnQsdv1tab8ic_500.gif-Och, nic. Spokojnie - powiedział skrępowany - potrzebujesz czego?
-T-tak. Mógłbyś...um... no wiesz - mruknęłaś, nie wiedząc jak ubrać swoja prośbę w słowa.
-Mam pomóc ci w matmie, prawda?
-Byłabym wdzięczna.
-Dobrze, pomogę ci - odparł wyraźnie radosny.
-Naprawdę? Dziękuję SeHun! - krzyknęłaś radosna jednocześnie wtulając się w zażenowanego Koreańczyka. Dopiero po kilku sekundach dotarło do ciebie co zrobiłaś, więc szybko się od niego odsunęłaś, mówiąc lekko skrępowanym głosem.
-Przepraszam to było pod wpływem radości.
-Spokojnie, podobało mi się - odparł zarumieniony, po czym zamknął szafkę dodając - to kiedy chcesz się spotkać?
-Może jutro zaraz po szkole w bibliotece obok kawiarni?
-Jasne - dodał z uśmiechem, by zaraz ruszyć w stronę drzwi wyjściowych.

   W piątkowe popołudnie spotkałaś się w raz z SeHunem w bibliotece. Usiedliście razem przy stole w samym kącie pomieszczenia, po czym Koreańczyk zaczął tłumaczyć ci zagadnienia i sposób rozwiązywania danych zadań. Był bardzo miły dla ciebie nawet, gdy po raz któryś z kolei musiał tłumaczyć ci to samo zagadnienia. Nie krzyczał ani się nie złościł, więc nie czułaś przy nim zbyt dużej presji.
   Oh SeHun natomiast był mocno skrępowany, mimo że nie było po nim tego bardzo widać. Od jakiegoś czasu próbował do ciebie zagadać, lecz jakoś nie miał na tyle odwagi. Dlatego ucieszył się, gdy poprosiłaś go o korepetycje z matematyki. Od czasu do czasu zerkał na ciebie z delikatnym uśmiechem jednocześnie się lekko rumieniąc.
   Po dwóch godzinach nauki postanowiliście zrobić sobie krótką przerwę.
-Czekaj - zaczął blondyn, chłapiąc cię za nadgarstek - pójdę do kawiarni po kawę na wynos- dodał w stając od stołu.
-Naprawdę?
-Jasne - odparł z uśmiechem, po czym wyszedł z biblioteki. Usiadłaś znów na krześle opierając łokcie o stół. Ze znudzeniem na twarzy sięgnęłaś po notatnik SeHuna, by zobaczyć co jeszcze macie do nauki. W pewnym momencie natknęłaś się na dwie strony, w których było napisane twoje imię i mały szkic, który przedstawiał cię, gdy siedziałaś na lekcji koreańskiego.  Zaskoczona tym faktem przybliżyłaś bardziej notatnik, czytając półgłosem.
-Spośród tylu ludzi, to ty jesteś moją miłością. Udało mi się znaleźć czterolistną koniczynę (...) Jesteś moją jedyną. A ja twoim szczęściarzem* - zawstydzona i zaskoczona zamknęłaś notes, po czym oparłaś się o krzesło udając, że byłaś zajęta pisaniem na komórce.
-Proszę - usłyszałaś po chwili tuż nad sobą.
-Dziękuję - po tych słowach wzięłaś od niego napój, który znajdywał się w małym białym kubeczku.
-Mamy jeszcze sporo nauki - zaczął, przeglądając notes - ale dobrze ci idzie, więc może dziś skończymy wszystko - dodał uśmiechając się przy tym lekko. Ty jedynie przytaknęłaś, upijając zbyt duży łyk gorącej kawy.

  Mimo że bardzo się starałaś, nie potrafiłaś się skupić na tym co tłumaczył ci Koreańczyk. Starałaś się, lecz myśl, że chłopak był w tobie zakochany całkowicie pozbawiała cię skupienia.
http://68.media.tumblr.com/2271f50eb9dc4e8981750f01f0be1542/tumblr_nx69lkgJYy1sxkftdo2_500.gif-___?Stało się coś? - zapytał po chwili, patrząc na ciebie z ogromną powagą. Wyglądał jakby był na ciebie zły lub jakby twoje zachowanie było według niego irytujące, więc westchnęłaś cicho jednocześnie wzruszając ramionami - jesteś kompletnie gdzieś indziej - dodał.
-Przepraszam - mruknęłaś, wstając od stołu - jestem już naprawdę zmęczona SeHun - dodałaś, chowając do torby swoje rzeczy.
-Rozumiem. Spotkamy się jutro? - po tym pytaniu spojrzałaś na niego, po czym z lekkim wahaniem powiedziałaś.
-Prawdopodobnie - po tych słowach odwróciłaś się od niego i nawet się nie żegnając, wyszłaś z biblioteki.
   Wracając do domu ciągle myślałaś o blondynie. Nie wiedziałaś dlaczego nic nie powiedział o swoim uczuciu do ciebie. Byłaś zła na siebie, że tak go potraktowałaś, wyszłaś z biblioteki nawet się z nim nie żegnając. To na pewno go mocno uraziło, więc westchnęłaś cicho, szepcząc.
-Spotkam się z nim jutro.

   Sobotni poranek zleciał ci naprawdę szybko, ponieważ większość czasu spędziłaś na nauce matematyki. Musiałaś przyznać, że całkiem nieźle ci już szło, więc już się nie obawiałaś, że sprawdzian mogłabyś napisać źle. Gdy tylko zegar na półce nocnej wskazywał na siedemnastą, postanowiłaś znów pójść do biblioteki, by przeprosić SeHuna i pouczyć się znów z nim.
   Będąc na miejscu zobaczyłaś jak blondyn przeglądał swój notes, pisząc coś w nim i kreśląc.
Ruszyłaś w jego stronę wolnym krokiem, ciągle myślałaś nad tym co mogłabyś mu powiedzieć, by wyjaśnić swoje wczorajsze zachowanie.
http://img.zszywka.pl/1/0501/5711/ludzie/sehun-exo.gif
-SeHun - powiedziałaś cicho, przysiadając się do jego stolika. Chłopak patrzył na ciebie z ogromną intensywnością, od czasu do czasu powracał wzrokiem na notatnik, który po chwili gwałtownie zamknął - SeHun - znów zaczęłaś, lecz coś cię zablokowało przez co nic już nic więcej nie mogłaś powiedzieć.

 -Widziałaś mój notes - powiedział ponurym głosem.
-C-co?
-____, nie udawaj zaskoczonej - zaczął z ogromną powagą - stałem za tobą na tyle długo, że widziałem to co oglądałaś - dodał, podając ci wspomnianą rzecz.
-SeHun ja - urwałaś, ponieważ ten oparł łokcie na stole, patrząc na ciebie z ogromną uwagą.
-Wiesz, że nie ładnie jest przeglądać czyjeś rzeczy.
-Chciałam tylko sprawdzić ile zostało nam tematów do nauki - powiedziałaś cicho, czując łzy w kącikach oczu.
-Aish, masz szczęście, że cię uwielbiam - zaśmiał się cicho, opierając się o krzesło.
-Słucham?
-Podobasz mi się ____, jesteś inteligentna i miła oraz urocza, ale - urwał, przeczesując włosy.
-Ale wiem, że ty nic do mnie takiego nie czujesz. Pogodziłem się już z tym.
-SeHun, lubię cię, jesteś naprawdę miły i pomocny, ale - urwałaś, ponieważ ci przeszkodził, mówiąc.
-Ale do miłości nam daleko, wiem - odparł ponuro - spokojnie, zaczekam - dodał patrząc na ciebie.
-Na co zaczekasz?
-Na to aż się we mnie zakochasz - odparł z powagą co oznaczało iż mówił prawdę. Wstrzymałaś oddech widząc ogromną determinację na jego twarzy.

Kto wie? Może pewnego dnia będę prawdziwym szczęściarzem?
Może spojrzy na mnie w taki sposób, jak ja patrzę na nią całymi dniami?
Kto wie? Może będę....szczęściarzem?
~SeHun

 Tak, zawaliłam, wiem.
Naprawdę nie lubię pisać z nim scenariuszów, bo...
tak cholernie opornie mi się je pisze.
Brak weny naprawdę mi dokucza, więc
chyba jednak zrobię sobie dłuższą przerwę. 
Na pewno was o tym wcześniej powiadomię.
*Exo - Lucky one
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

Obserwatorzy