Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SHINee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SHINee. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lutego 2017

Scenariusz #87 Minho Nie wtrącaj się

5 komentarzy:
Witam <3
Przybywam do was z obiecanym scenariuszem z MinHo.
Ogólnie scenariusz będzie kryminalny (?) bądź coś w tym stylu. Mogę spokojnie przyznać, że w tym scenariuszu moje Słoneczka, wcielacie się w dziennikarkę, która śledzi losy... no właśnie... kogo?
Więcej nie mogę zdradzić, ponieważ "czar" pryśnie xD
Co prawda mogę też napisać, że to tak jakby kolejna odsłona mojego starego scenariusza z MinHo, który był... może ciekawy, ale źle napisany -_- dlatego postanowiłam się poprawić więc... wyszło coś takiego... Od razu widać, że wróciłam po urlopie, ponieważ ten scenariusz jest serio długi.
Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~
(...)
Ale czy się zgubiłem?
Dokąd zaszedłem?
Gdy ciemności odejdę, wszystko się ukaże
Prawda wyjdzie na jaw
W tym nowym świecie przede mną
Będę podążał za wiarą którą utraciłem
Nikt mnie nie zatrzyma
Spójrz mi w oczy, patrzące na ciebie   
SHINee - Alive 

  Młoda, początkująca dziennikarka, siedziała na swoim bujanym krześle przeglądając wszystkie gazety, które jeszcze rano wykupiła w pobliskim sklepie. Zielonym markerem zakreślała krótkie artykuły związane z seryjnym mordercą, który grasował w okolicy Incheon. Nikt go nie widział, nikt nie wiedział jak wyglądał i na jakiej podstawie wybierał swoje ofiary, lecz jedno było pewne. To on zamordował aż dwadzieścia osiem kobiet. Mimo że co noc policja miała patrole i tak w jakiejś dzielnicy Incheon ginęła kobieta z rąk tego człowieka. Policja dawała ogromne sumy pieniędzy, by poznać dane mordercy, by móc go ująć i zakończyć długoletnią sprawę z zaginięciami i morderstwami, mimo to nadal nic nie wskazywało na to, że sprawa miałaby się szybko zakończyć.
Dlatego też młoda ____, postanowiła, że to ona będzie go szukać. Nie ważne, że robiła to na własną rękę tym samym stając się celem. Dla niej liczyło się ujęcie go i cóż... może nawet zostałaby dzięki temu sławną Polką?
-Kim jesteś? - szeptała pod nosem, zakreślając jednocześnie kolejne linijki opisujące jego młodą ofiarę, która miała zaledwie dwadzieścia pięć lat - dlaczego wciąż nikt cię nie złapał? - znów wyszeptała, po czym mocno zagryzła dolną wargę tym samym sprawiając, że popłynęła z niej kropla krwi.
   Wiatr szalał za oknami jej dość bogato ozdobionego mieszkania. Polka siedziała przy kominku, grzejąc swoje zmęczone i zmarznięte ciało, które co chwila drżało. Jej blade i wciąż zimne dłonie spoczywały na czarnym kubku, w którym miała ciepłe kakao. Z zainteresowaniem patrzyła na wiadomości, w których były podawane nowe informacje na temat mordercy.
-Wczorajszego wieczoru została odnaleziona młoda kobieta - zaczęła reporterka - miała poderżnięte gardło i nadgarstki. Prawdopodobnie zmarła od razu, więc morderca zapewne już szuka nowej ofiary. Niech każdy się strzeże, zwłaszcza kobiety! Wciąż nie wiadomo, gdzie ów mężczyzna jest i na kogo poluje. Kolejne informacje podamy już jutro rano. - wyłączyła z cichym westchnieniem telewizor. Jeszcze przez kilka sekund wpatrywała się widok zza oknem, po czym nie czekając ani chwili dłużej, wróciła zmęczona do swojej sypialni.

   Szatynka, siedziała na swoim obrotowym krześle tuż przy swoim biurku. Znudzona siedzeniem i spisywaniem durnych wywiadów z celebrytami, postanowiła zrobić sobie przerwę. Wstała więc na równe nogi jednocześnie poprawiając swoją sukienkę koloru szarego, ruszyła w stronę automatów z kawą. Gdy mijała szklane drzwi, przejrzała się w nich i z uśmiechem stwierdziła, że całkiem dobrze wyglądała. Oczywiście ___ nie należała do " typowych narcyzów", lecz cieniła sobie dobry wygląd w pracy, ponieważ to mówiło również o niej i o tym co ze sobą reprezentowała.
http://pa1.narvii.com/5846/b3be4559bb6926ecceff0e129f5b4c55694bd5dd_hq.gif
-Och, przepraszam - dobiegł ją lekko zdyszany głos chłopaka - szybko pani chodzi - dodał, gdy znalazł się tuż przy niej. Zaskoczona niebieskooka Polka, spojrzała na chłopaka, który był sporo wyższy od niej. Brunet o ciemnej karnacji i brązowych oczach patrzył na nią z delikatnym uśmiechem. Biała lekko opinająca koszula leżała idealnie na jego wysportowanym ciele, a ciemne rurki opinały nieco jego szczupłe nogi.
-Coś pan potrzebuje? - zapytała jednocześnie orientując się, że zbyt długo na niego patrzyła.
-Tak. Gdzie mogę znaleźć gabinet ____?
-To ja - powiedziała z delikatnym uśmiechem, ciesząc się, że taki chłopak szukał akurat jej.
-Och - jęknął lekko zawstydzony - jestem Choi MinHo, jestem pani nowym asystentem - dodał, podając jej dłoń. Dziennikarka bez wahania uścisnęła ją, patrząc mu prosto w oczy.
-Naprawdę? Nie sądziłam, że będę mieć asystenta - na te słowa młody Koreańczyk uśmiechnął się delikatnie, mówiąc.
-Bardzo się cieszę, że przydzielono mnie do pani a nie do jakiegoś starego dziennikarza - zaśmiał się, puszczając w jej stronę oczko - jestem praktykantem, więc przydzielono mnie do młodej dziennikarki, ale nie sądziłem, że będzie pani aż tak śliczna - dodał już z zalotnym uśmiechem.
-Jestem ____, nie musisz mówić na mnie "pani", to mnie postarza.
-Przepraszam, ____ - poprawił się tym samym rozpalając w sercu szatynki małą iskierkę pożądania.

   Siedzieli wspólnie w aucie dziewczyny, czekając aż światło zmieni się z czerwonego na zielone tym samym pozwalając im na dalszą podróż. Brunet, siedział tuż obok niej ustawiając radio na swojej ulubionej stacji muzycznej, by chociaż trochę zagłuszyć cisze panującą w aucie.
-Możesz jechać - mruknął, wskazując palcem na światła. Polka tylko przytaknęła, ruszając swoim czarnym Mercedesem, który dostała od rodziców. Miasto w godzinach popołudniowych było cholernie tłoczne, przez co w szatynce aż się gotowało. Nigdy nie lubiła załatwiać spraw w godzinach szczytu. Mijali ogromne budynki, które były tak wielkie, że ludzie na chodnikach wyglądali przy nich jak mrówki. Po jakimś czasie, gdy znów stanęli w ogromnym kroku, zdenerwowana dziewczyna uderzyła swoimi małymi dłońmi w kierownice, wydając przy tym cichy jęk.
-Kto wymyślił spotkania o szesnastej prawie na obrzeżach Incheon?! Czy ludzie zawsze byli takimi idiotami do cholery?! - warknęła, wbijając paznokcie w kierownice.
-Spokojnie - zaczął brunet, widząc czerwień na ślicznej twarzy dziewczyny - zaraz dojedziemy na miejsce.
-Jak to zrobimy to uduszę tego faceta gołymi rękoma - wtrąciła się, patrząc na niego kątem oka. Pasażer tylko przytaknął, odwracając głowę w stronę bocznego okna, by nie prowokować dziennikarki jeszcze bardziej.

   Gdy tylko Mercedes zatrzymał się na parkingu tuż przed restauracją, młody asystent ___ pojął pewną rzecz.
-Wiesz - zaczął nieco przestraszony reakcją dziewczyny - zapomniałem teczki z dokumentami - dodał półgłosem. Po chwili do jego uszu dotarł głośny trzask zamykanych drzwi, spojrzał niepewnie na szatynkę, stwierdzając, że tak wkurzonej jej jeszcze nie widział.
-Co zrobiłeś?
-Zapomniałem - urwał, ponieważ ta uniosła dłoń w geście uciszenia go. Koreańczyk spuścił głową, idąc tuż obok niesamowicie zdenerwowanej ____, która z każdą sekundą robiła się coraz bardziej czerwona ze złości.
  Tuż przy bocznym stoliku zaraz obok okna, siedział młody mężczyzna. Ubrany w czarny, dopasowany garnitur przeglądał kartę menu, chcąc wybrać posiłek. Jego blond włosy były kręcone na końcówkach przez co ___ pomyślała, że mężczyzna wyglądał jak baran. Gdy tylko para zajęła miejsce obok mężczyzny w garniaku ten spojrzał na nich lekko znudzonym wzrokiem.
-Spóźniliście się.
-Tak się składa, że dojechanie do tej restauracji zajęło ponad godzinę, ponieważ jakiś palant wybrał sobie restaurację na obrzeżach Incheon - warknęła niebieskooka, przez co asystent uderzył ją w kolano pod stołem - no co? - zapytała niewinnie, jakby jej poprzednie słowa nie były zbyt niemiłe w stosunku do nieznajomego.
-Spokojnie, przywykłem do takich reakcji - zaśmiał się, zerkając na bruneta - napijecie się czegoś?
-Kawy - powiedział trochę nieśmiało Choi, zerkając jednocześnie na ___ -  a ty?
-Ja podziękuję - odparła, wpatrując się w czarne oczy Lee. Ten tylko wzruszył ramionami, pokazując dłonią kelnerowi, by ten do nich podszedł.
http://media.tumblr.com/tumblr_m118kt04GP1qhkeb0.gif
Rozmowa z dość wpływowym biznesmenem szła im całkiem dobrze. Szatynka co jakiś czas żartowała co sprawiło, że i dotychczas spięty Choi, uśmiechnął się delikatnie.
___ natomiast cały czas czuła na sobie czyiś wzrok. Mimo że nigdy nie zwracała na to uwagi, w tamtym momencie to uczucie było cholernie niemiłe. Co jakiś czas rozglądała się po pomieszczeniu, by zlokalizować ów osobę, w pewnym momencie jej wzrok zatrzymał się na tajemniczym mężczyźnie. Patrzył na nią znad karty dań co jakiś czas posyłając jej uśmiechy. Przez ciało dziewczyny przeszedł niemiły dreszcz, ponieważ od razu pomyślała o mordercy, który był na wolności.
-____? Dlaczego tak dziwnie patrzysz na tego faceta? - zapytał MinHo, tyrpiąc koleżankę, która lekko przerażona spojrzała na niego dużymi oczami.
-C-co? Nie. Musze do łazienki - wymamrotała, po czym szybko ruszyła w stronę pomieszczenia, o którym wcześniej wspomniała. Nim zamknęła za sobą drzwi, zauważyła iż nieznajomy szedł w jej stronę. Zagryzła więc mocno wargę, chowając się w jednej z kabin.

Jej serce biło tak szybko, że miała wrażenie iż każdy mógłby je usłyszeć, gdy tylko wszedłby do łazienki. W momencie, gdy usłyszała, że ktoś wszedł do kabiny obok niej, zagryzła mocno wargę jednocześnie zaciskając dłoń na klamce, by w razie potrzeby szybko uciec. Starała się uspokoić swój oddech i serce jednocześnie zmagając się z ogromnym strachem, który sprawił, że zaschło w jej w gardle.
Nie wiedziała ile dokładnie siedziała w kabinie, ale była pewna, że robiła to wystarczająco długo. Dlatego nacisnęła klamkę, po czym wyszła szybko z małej kabiny. Podeszła do lustra, spojrzała w swoje duże i zaszklone oczy oraz na bladą twarz.
-Wyglądasz jak trup - skomentowała krótko - oby nie stało się to prawdą - dodała cicho. Gdy ruszyła w stronę wyjścia, usłyszała, że ktoś otwierał drzwi od drugiej kabiny. Odwróciła się gwałtownie w stronę osoby, która po kilku sekundach stała przy umywalkach. Niska blondynka myła dłonie pod kranem, kompletnie nie zwracając uwagi na przerażoną dziennikarkę.
-Stało się coś? - wypaliła po chwili nieznajoma, zerkając na ___.
-N-nie, przepraszam - powiedziała szybko, po czym wyszła z pomieszczenia czując ogromne zażenowanie. Gdy tylko ruszyła w stronę czekających na nią mężczyzn, ktoś ją zaczepił.
-Proszę, to dla pani - mruknął kelner, podając jej małą lekko pogniecioną karteczkę.

Jak gdybym był przybity, zatrzymuję się i nie mogę oddychać
Twoje oczy wdzierają się we mnie w ten sposób
W tym momencie, widzę twoje blizny
Wygląda na to, że próbujesz walczyć by się do mnie uśmiechnąć*
~Nie wtrącaj się, bo skończysz tak jak reszta...

Gdy tylko przeczytała ostatnie słowa od razu wyrzuciła karteczkę. Przerażona naprawdę mocno ruszyła w stronę roześmianego MinHo, który niczego się nie spodziewając, siedział w raz z HyukJaem przy jednym stole.
  Mimo że od kilku dni żyła w strachu nadal szukała informacji i tropów na temat nieznajomego mordercy. Potrafiła siedzieć nocami przy gazetach i swoim notatniku, spisując każdą informację, która pomogłaby jej w odnalezieniu Krwawego N. Dlaczego tak go nazwała? Każda jego ofiara miała na sobie mnóstwo ran co sprawiło, że wszędzie była krew. Jego znakiem rozpoznawalnym był uśmiech, który zawsze znajdował się obok ofiary.
  Nie mogła tego zostawić, za bardzo się w to wkręciła. Jej myśli krążyły tylko wokół tego mężczyzny, chciała za wszelką cenę poznać go. Móc złapać i wsadzić za kraty. Chciała by na ulicach Incheon wreszcie był spokój, który został gwałtownie przerwany przez seryjnego mordercę. Dlatego co wieczór chodziła w miejsca, gdzie znaleziono jego ofiary. Nie bała się... a może po prostu "wyłączała" się, gdy jej umysł i ciało ogarniał strach?
Ubrana w czarny płaszcz przemierzała samotnie ulice Incheon, by znaleźć się na miejscu ostatniej zbrodni. W kieszeni miała swój mały notes, a w drugiej dość mały aparat na zdjęcia miejsc zbrodni, ponieważ te w gazecie nie były zbyt wyraźne. ___ czuła się niczym pani detektyw chodząc na miejsca, gdzie znaleziono martwe kobiety, dzięki temu czuła, że to co robiła było coś warte.

   Stanęła zmęczona i odrobinę zmarznięta na samym środku ciemnej uliczki. Dwa duże, zielone kontenery na śmieci stały tuż przy ścianie knajpy. Worki ze śmieciami walały się po całej uliczce przez co chodzenie tamtędy było nieco utrudnione. Jeszcze dobrze widoczna, zaschnięta kałuża krwi znajdywała się pomiędzy dwoma kontenerami. Polka wyjęła z kieszeni aparat, po czym zaczęła robić zdjęcia uliczce i jeszcze widocznych śladach. Nie przejmowała się rozmowami, które dochodziły od strony ulicy, nie przejęła się również wtedy, gdy przez przypadek wdepnęła w resztki jedzenia.
Jak pod wpływem transu przypominała sobie wszelkie informacje i poszlaki, by tylko móc dowiedzieć się, jak całe morderstwo wyglądało.
-Tutaj musiałeś ją przyciągnąć - wyszeptała, idąc wzdłuż śladów krwi, które jednoznacznie wskazywały na to, że ofiara była przeciągnięta - czyli tam musiałeś ją dopaść - dodała , po czym szybkim krokiem skierowała się w kolejną uliczkę, która była równoległa do tej, w której właśnie kilka sekund temu stała. Pstrykała zdjęcia, zapisywała wszelkie wskazówki i swoje przemyślenia, by w zaciszu domowym móc spokojnie to przemyśleć.
-Dlaczego tutaj chodzisz? - dobiegł ją znajomy głos. Odwróciła się gwałtownie w stronę MinHo, który znajdywał się tuż za nią. https://crystalcatastrophe.files.wordpress.com/2010/11/superunf.gif
-Przechodziłam tędy - wymamrotała, czując złość na asystenta. Dopiero po kilku sekundach zorientowała się, że brunet chwiał się na nogach, a jego dolna warga była rozcięta.
-Piłeś, prawda?
-Tak.
-Wdałeś się w bójkę, tak?
-Tak - odparł z grobową miną przez co przez ciało ___ przeszedł dziwny dreszcz.
-Co masz zamiar teraz zrobić?
-Wrócić do domu i wytrzeźwieć - zaśmiał się po chwili, by tylko móc rozluźnić atmosferę - może pójdziesz ze mną? - dodał, robiąc krok w jej stronę.
-Jesteś moim asystentem w dodatku pijanym... wracaj do domu.
-Dobrze, ale ty też musisz wrócić, bo jest tu niebezpiecznie.
-Skąd wiesz? - zapytała, lecz ten tylko wzruszył ramionami, po czym chwiejnym krokiem ruszył w stronę ulicy.
  Szatynka była już gotowa do powrotu do swojego mieszkania, gdy nagle znalazła małą karteczkę. Jako iż zawsze była ciekawa i chciała wszystko wiedzieć, postanowiła, że i to przejrzy.

Raz, dwa, trzy...
____, dzisiaj umrzesz...ty 
~Krwawy N

Przestraszona nie na żarty schowała karteczkę do kieszeni spodni, po czym biegiem skierowała się w stronę wyjścia z uliczki. Nie chciała dłużej przebywać w tym miejscu, nie chciała już nawet do niego wracać.
  Biegła szybko, tak jak jeszcze nigdy w życiu. Z coraz większym strachem odwracała się do tyłu, by wiedzieć, że nikt jednak jej nie gonił. Za każdym razem, gdy mijała jakiegoś mężczyznę, trzęsła się naprawdę mocno co chwila roniąc łzy.
  Zamknęła drzwi z hukiem, po czym zakluczyła je. Zasłoniła wszystkie okna, po czym usiadła przerażona na kanapie, okryła się kocem od czasu do czasu zerkając na drzwi, jakby zaraz miałby się w nich pojawić Krwawy N.  Po kilku minutach siedzenia w całkowitej ciszy poczuła się nieswojo, dlatego niepewnie włączyła swoją plazmę, by zaraz usłyszeć.
-Trzydzieści minut temu znaleziono kolejne zwłoki. Tym razem była to kobieta po trzydzieste, znaleziona została w ciemnej uliczce w dzielnicy Namdong-gu. Miała poderżnięte gardło, ku zaskoczeniu wszystkich policjantów obok swojego znaku rozpoznawalnego morderca umieścił nietutejsze imię ____. Czy to jego następna ofiara? Dlaczego jej imię zostało wypisane na ulicy przy ciele młodej kobiety? Więcej informacji tuż po dwudziestej trzeciej - Polka patrzyła przerażona na zamazaną twarz nieznajomej, która leżała w uliczce, gdzie jeszcze wcześniej szatynka szukała tropów. Z drążącymi dłońmi wyjęła komórkę z kieszeni, wybierając numer swojego szefa. Chciała się zwolnić.

   Odbyła naprawdę długą rozmowę ze swoim szefem. Mimo że mężczyzna chciał ją zostawić w swojej firmie, Polka nawet nie chciała o tym słyszeć. Wciąż przerażona wizją własnej śmierci, chciała jak najszybciej uciec z Incheon, a najlepiej z Korei Południowej.
-Jesteś pewna? - dobiegł ją lekko zachrypnięty głos postawnego Koreańczyka.
-Tak. Chcę jak najszybciej opuścić to miejsce.
-Dlaczego? Dlaczego akurat teraz?
-Mam niesamowicie ważny powód, ale... nie mogę teraz o nim powiedzieć - odparła szybko, zgarniając swoje rzeczy do brązowego pudła.
-Aish, dobrze. Ale pamiętaj, że zawsze znajdzie się dla ciebie miejsce - upewnił ją, jednocześnie klepiąc ją po plecach. Niebieskooka tylko przytaknęła, po czym szybkim krokiem skierowała się w stronę windy. Nacisnęła guzik na szarym panelu, by móc dostać się na podziemny parking, nim metalowe pudełko się zamknęło, ktoś zdążył zablokować drzwi.
-MinHo? - wyszeptała przerażona.
-Odchodzisz - stwierdził, stając na przeciw niej.
-Tak - wymamrotała, naciskając znów guzik. W tej samej chwili brunet, wcisnął przycisk stopu, przez co winda zatrzymała się między piętrami. Ciche zgrzytanie dotarło do ich uszu, uświadamiając im, że zatrzymali się na ósmym piętrze.http://68.media.tumblr.com/3a176082956ca83540bd05a80716a7fd/tumblr_nz64a6oG8D1upcroso3_500.gif
-Co ty wyprawiasz do cholery? - zapytała zła, chcąc dostać się do panelu, lecz dużo wyższy od niej Koreańczyk, stanął na wprost niej patrząc na nią wyjątkowo przeszywającym wzrokiem - MinHo? - znów wyszeptała, cofając się do tyłu.
-Dlaczego odchodzisz?
-Mam swój...powód.
-Boisz się go, prawda? - zapytał bez ogródek.
-C-co? Kogo?
-Tego faceta co grasuje w okolicy.
-Nie prawda Choi, mam swój powód. Nie musisz o nim wiedzieć.
-Chcesz mnie zostawić?
-Nawet nie jesteśmy razem - mruknęła, odkładając pudło na ziemię - daj mi w spokoju zjechać na parking i zniknąć z tego miejsca - gdy tylko to powiedziała jej kolega prychnął rozbawiony.
-Uciekasz. Zawsze uciekacie - wyszeptał, po czym podszedł do niej popychając ją lekko na ścianę windy. Jęknęła cicho pod wpływem zaskoczenia i zimna, chłopak oparł swoje duże dłonie po obydwóch stronach jej głowy, po czym bez wahania pocałował ją. Nie opierała się, była zbyt tym wszystkim zaskoczona - a mówiłem...nie wtrącaj się - wyszeptał jej do ucha, po czym przyłożył dłoń do jej ust, pozbawiając ją tlenu.


  Obudził ją niesamowity chłód. Otworzyła powoli oczy, lecz nic nie mogła dostrzec, ponieważ w miejscu gdzie była, panowała ciemność.
-Halo? - zawołała, rozglądając się. Gdy chciała wstać z ziemi, zrozumiała, że była przykuta kajdankami do czegoś zimnego i metalowego. Szarpała się, próbując uwolnić swoje dłonie, lecz na próżno. W pewnym momencie zapaliła się mała lampka nocna, spojrzała w róg pomieszczenia widząc postać, która trzymając coś w dłoni szła w jej kierunku. Szarpała się coraz mocniej, lecz "to coś" wciąż uniemożliwiało jej ucieczkę.
-Nie wierć się tak - dobiegł ją ściszony, męski głos.
-Choi - wyszeptała, przypominając sobie sytuację w windzie - to ty... ty jesteś - urwała, roniąc coraz więcej łez.
-Krwawy N - zaśmiał się, klęcząc tuż przed nią. W tym samym momencie światło zapaliło się w całym pomieszczeniu, więc dziennikarka mogła stwierdzić iż przebywała w warsztacie samochodowym. Patrzyła na niego z odrazą, strachem i w pewnym sensie ciekawością. Tyle miesięcy go szukała, lecz tak naprawdę to on znalazł ją.

  Siedziała przywiązana do krzesła, nie odrywała wzroku od MinHo, który chodził po pomieszczeniu wymachując metalową rurą. Nie wyrywała się, nie krzyczała. Po prostu siedziała. I tak doskonale wiedziała, że nawet jeśli udałoby się jej uciec, to i tak by ją złapał.
-Milczysz. Dlaczego? - zapytał, odwracając się gwałtownie w jej stronę.
-Mam krzyczeć? - zapytała z ponurym głosem.
-Moje poprzednie ofiary to robiły.
-Ale ja nie - oznajmiła, patrząc na niego z pewnością siebie, mimo że jej serce biło naprawdę bardzo szybko.
-Wiedziałem, że jesteś inna, ale nie sądziłem że aż tak bardzo.
-To obelga? - zapytała przez co brunet zaśmiał się, stawiając obrotowe krzesło na wprost niej.
-To zdecydowanie komplement - odparł po chwili ciszy, jeżdżąc przy tym swoją dużą dłonią po jej udzie. Jego ciemne oczy były wpatrzone w jej lekko rozchylone usta, a dłonie przesuwały się raz wyżej raz niżej nie mogąc zostać w miejscu.
-Dlaczego zabijasz? - wypaliła nagle.
-A dlaczego nie?
-Musisz mieć powód. Nie zabija się przecież od tak.
-Może i nie, ale ja jestem wyjątkiem. Po prostu lubię to robić.
http://media.tumblr.com/1a0676281c59bf0f840e833cc74a307c/tumblr_inline_mo6fv5oaEn1qz4rgp.gif
-Mówisz to tak, jakby to było twoim hobby - mruknęła, starając się złapać z nim kontakt wzrokowy. Trochę dziwił ją fakt, że rozmawiała z seryjnym mordercą jak ze swoim najlepszym kumplem, nie wiedziała już co myśleć i co robić by uciec.
-Bo to nim jest - powiedział z uśmiechem.
-Dlaczego zostałeś moim asystentem?
-Jesteś cholernie ciekawska - oznajmił ze śmiechem, opierając się bardziej o oparcie krzesła - po prostu zauważyłem, że mam cichą wielbicielkę, więc postanowiłem się jej ujawnić - dodał, zagryzając przy tym dolną wargę.
-Wielbicielkę?
-A nie? Och, ____, mój kochany głuptasie, przecież widzę jak patrzysz na tego Krwawego N, jak próbujesz go poznać - zaczął, nachylając się bardziej w jej stronę przez co ich twarze dzieliło zaledwie pare centymetrów - wiem, że chciałabyś ze mną być.
-Z tobą, czy z seryjnym mordercą? Bo teraz widzę, że bawisz się w ninję - prychnęła, przez co poczuła piekący ból na policzku. Jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości.
-Pamiętaj kim jestem - warknął, patrząc na nią wrogo. Dziewczyna tylko przytaknęła, nie chcąc go bardziej prowokować.
   Od dobrych kilkunastu minut siedziała na krześle z trudem patrząc na chłopaka. Krew skapywała na ziemię z jej lekko poderżniętych nadgarstków, a oczy co jakiś czas brudziła krew z jej przeciętych brwi.
-A już cię polubiłem - powiedział Choi, bawiąc się ostrym nożem - a już myślałem, że zostawisz tę sprawę w spokoju, a ja będę mógł cię zostawić przy życiu - dodał, zerkając na nią kątem oka.
-Pozwól mi wyjechać - wyszeptała - nikomu o tobie nie powiem - dodała z trudem powstrzymując łzy strachu i bólu.
-Chciałbym, ale - urwał, uśmiechając się lekko - mówiłem ci, żebyś się nie wtrącała - dodał, po czym szybkim ruchem wbił nóż prosto w jej serce.
   Szatynka jęknęła cicho ostatni raz patrząc w oczy MinHo, który uśmiechał się do niej lekko. Odgarnął jej włosy z oczy, po czym ostatni raz uderzył ją metalową rurą.
   Choi MinHo, szedł z delikatnym uśmiechem w stronę ogromnego klifu, który znajdował się obok portu. Rzucił do wody czarny worek z ciałem ____. Przez kilka minut patrzył jak dryfowała po wodzie coraz bardziej znikając mu z oczy.
-A mówiłem... nie wtrącaj się - wyszeptał, po czym gwiżdżąc swoją ulubioną melodię wrócił do czarnego Mercedesa ____.



Może nie wyszło dokładnie tak jak chciałam, ale mam nadzieję, że nie wyszło źle.
Co sądzicie o takim scenariuszu i o MinHo?
Podobał wam się taki rodzaj pracy?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

piątek, 3 lutego 2017

#92 Reakcja SHINee Gdy ktoś z idoli cię podrywa

5 komentarzy:
Witam <3
Przybywam do was z reakcją SHINee, która jest dopiero trzecia na moim blogu. Zauważyłam, że moje reakcje/scenariusze w większości dotyczą Bts oraz Exo. Postanowiłam to zmienić, oczywiście nie kto wie jak bardzo, ponieważ wyniki ankiety mówią same za siebie.
Cieszę się, że chłopaków jest tylko pięciu, ponieważ gdyby było ich więcej...och, biada, biada dla mej weny xD
Nie przedłużając...
Zapraszam <3
~ ~ ~
TAEMIN
Wraz ze swoim chłopakiem byłaś na próbie tuż przed galą, na której miał wystąpić. Usiadłaś więc na krześle czekając aż tancerz wyjdzie zza kulis i zacznie swoją próbę. Jednak po kilku minutach czekania chłopak nadal się nie pojawił, więc postanowiłaś do niego pójść. W momencie, gdy byłaś już za kulisami wpadłaś przez przypadek na Xero z ToppDogg, który z ogromnym uśmiechem powiedział.
-Przepraszam, to moja wina.
-Aish, nie, nie oppa. Moja, przepraszam - powiedziałaś szybko. Chciałaś go minąć, lecz chłopak złapał cię za nadgarstek odwracając w swoją stronę.
-Może chciałabyś - urwałby, ponieważ w tej samej chwili obok ciebie pojawiłby się Taemin.
-Chciałaby co?
-Chciałem zaprosić ją na kawę - odparł pewnym siebie głosem.
-Ma chłopaka.
-Może go już nie mieć - zaśmiał się, zerkając na ciebie.
-Och, kochanie, chodźmy stąd - mruknął Taemin, chwytając się za dłoń - niech szuka sobie kogoś innego - dodałby, zerkając na Xero z mordem w oczach.
 http://images6.fanpop.com/image/photos/37500000/Taemin-The-Celebrity-Photoshoot-Gif-lee-taemin-37570388-500-250.gif 

JUNGHYUN
Wokalista rozmawiał z jednym z chłopaków z iKon, gdy nagle zauważył cię w towarzystwie Bobbiego, który otwarcie cię podrywał. Co jakiś czas odgarniał włosy z twoich oczu oraz mówił ci różne komplementy. Junghyun, widząc to podszedł szybko do ciebie stając pomiędzy wami.
-Przepraszam kolego, ale ___ to moja ukochana i nie życzę sobie, żebyś dotykał ją w TAKI sposób.
-To nie koncert życzeń - powiedział rozbawiony Bobby, zerkając na ciebie.
-To również nie będzie ostrym dyżurem, gdy przywalę ci prosto w tą roześmianą buźkę - warknął, po czym upchnął rapera, dając mu do zrozumienia, że był gotowy nawet się o ciebie pobić.
https://66.media.tumblr.com/ee2a31d5c752b08b6ca7e40e5c01319f/tumblr_o89l6pPZF21s03orko5_500.gif  

ONEW
Lider stał tuż obok sceny czekając na kolej występu SHINee. Nagle zauważył kątem oka jak rozmawiałaś z T.O.Pem, który od czasu do czasu uśmiechał się do ciebie zalotnie. Onew był w tym momencie raczej spokojny, lecz gdy ręka T.O.Pa znalazła się na twojej talii, Onew podszedł do was szybko.
-O, nie, nie hyung - mruknął, odsuwając cię od starszego kolegi - to jest moja ___.
-Ja tylko rozmawiałem, wyluzuj.
-Wyluzuję hyung, jak staniesz na samym końcu za kulisami i przestaniesz ją rozbierać wzrokiem. A teraz wybacz, ale odejdziemy od ciebie nim wybuchnie skandal - powiedział szybko, po czym idąc pewnym siebie krokiem, zaprowadził cię do reszty kolegów.
 https://31.media.tumblr.com/d0cee99d50340a9f59616d831bc6a2de/tumblr_nk2lox0P1t1s96uiko4_500.gif 

KEY
KiBum, patrzył z zadziornym uśmiechem na ciebie jednocześnie kontrolując twoją rozmowę z Penielem z BtoB. Od czasu do czasu posyłał mu mordercze spojrzenie, gdy chłopak próbował się nachylić w twoją stronę. W momencie, gdy zauważył, że Peniel podaje ci małą karteczkę od razu do ciebie podszedł.
-Kochanie, Onew hyung woła cię.
-Ale - urwałaś, ponieważ Key odwrócił cię w stronę drzwi, po czym klepiąc cię lekko w ramiona dodał - idź, idź, bo zaczyna lider marudzić. - gdy tylko zniknęłaś za drzwiami będąc "bezpieczna" przed adoratorem, Key powiedział.
-I ty chciałeś ją dzieciaczku poderwać - zaśmiał się, po czym pokręcił głową dodając - to moja kobieta, lepiej miej łapy przy sobie - dodał, po czym odszedł od niego, zostawiając Peniela w kompletnym szoku.
 https://31.media.tumblr.com/bf2b783ab18a9354f6e0b8d0a019972d/tumblr_inline_nry5mtjlW01sah62e_500.gif 

MINHO
Choi miał ogromną intuicję jeśli chodziło o ciebie. Zawsze wiedział, gdy go potrzebowałaś, więc w momencie, gdy "wyczuł", że go potrzebujesz, szybko pobiegł na salę prób.  
-____? - zaczął, widząc cię w towarzystwie Kaia. 
-Oppa - powiedziałaś radosna, tuląc go, gdy do ciebie podszedł - właśnie rozmawiałam z Kaiem, powiedział, że może mi pomóc w jednym z układów - dodałaś radosna. 
-Spokojnie kochanie, ja mogę ci pomóc - odparł, prezentując swoje mieście tuż przed chłopakiem z Exo - nie potrzebuję by jakiś dzieciak mnie wyręczał - dodał ze śmiechem, po czym mierząc wzrokiem tancerza Exo, wyszedł wraz z tobą z sali prób.
http://49.media.tumblr.com/70cd28176f6de8c0d10a8b0024b665a1/tumblr_nh38c8NPLt1sk1oapo1_500.gif 
I co sądzicie o reakcji?
Dobrze wyszła?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE 

niedziela, 7 sierpnia 2016

#51 Reakcja SHINee Kiedy oznajmiasz im, że jesteś w ciąży

6 komentarzy:
Witam <3
Przybywam do was z kolejną reakcją, którą zamówiło jedno ze Słoneczek, niestety nie podpisałaś się, więc dedykuję Anonimkowi.
Z racji tego iż ostatnio mam dość...zły humor, postanowiłam się zabrać wpierw za reakcje, a potem za scenariusze. Może jeśli się uda, dodam dziś jakiś scenariusz, lecz nie jestem jeszcze pewna.
Mam nadzieję, że zachowanie chłopców przypadnie wam do gustu.
Zapraszam <3
~ ~
ONEW
Lider, czytałby swoją ulubioną książkę podczas przerwy, jaką dostali chłopcy. Siedziałby na łóżku otulony kocem, jego cała uwaga była skupiona na kolejnych kartkach, więc nawet nie zauważyłby, że znajdujesz się w sypialni.
-Oppa - zaczęłabyś niepewnie, biorąc od niego książkę.
-___?Co robisz? Czytałem - oznajmiłby, sięgają znów po lekturę. 
-Musimy porozmawiać - mruknęłabyś, czując coraz większe zniecierpliwienie. 
-Nie możemy za godzinę? Naprawdę chcę dokończyć tą - urwałby, ponieważ wtrąciłabyś się w mu w słowo, mówiąc.
-Jestem w ciąży JinKi - po tych słowach szatyn, otworzyłby szeroko usta jednocześnie szybko mrugając oczami.
-C-co? M-my jesteśmy w ciąży? - zapytałby blednąc na twarzy.
-Ja na pewno, ale ty to nie wiem - zaśmiałabyś się, Onew, wtuliłby się w ciebie, mówiąc radosnym głosem.
-Będę ojcem. Ja naprawdę będę ojcem.
 http://67.media.tumblr.com/tumblr_m6oecikpHo1qmpoy3.gif  

JONGHYUN
Jonghyun, pracowałby ciężko nad promocją albumu, więc nie byłoby go często w dormie. 
W momencie, gdybyś dowiedziała się, że jesteś w ciąży, byłabyś w ogromnym szoku nie wiedząc, jak to miałabyś przekazać swojemu chłopakowi. 
Po kilku godzinach, napisałaś do niego wiadomość, wyjaśniającą mu ranne mdłości i częste bóle brzucha. 
Wokalista w momencie, gdy przeczytałby wiadomość, uśmiechnąłby się szeroko, czując ogromną radość i jeszcze większą miłość do ciebie. Zignorowałby próby i nagarnie piosenki, od razu wracając do ciebie. 
-K-kochanie? T-to prawda? Będę tatą, a t-ty mamą? Będziemy mieć dzieci? - zapytałby, jąkając się i uśmiechając szeroko. 
-T-tak, dziś się dowie - urwałabyś, ponieważ szatyn, upadłby na kolana, tuląc się do ciebie i szepcząc.
-Jestem tak cholernie szczęśliwy. Kocham cię ___ - po czym, ucałowałby twój brzuch, a potem zacząłby całować ciebie. 
http://media1.giphy.com/media/PMY5tb9tIDetq/giphy.gif 

TAEMIN
W momencie, gdybyś zrozumiała że nosisz w swoim brzuchu dziecko, czułabyś się naprawdę szczęśliwa, przez co od razu chciałabyś poinformować o tym swojego narzeczonego, którym był Taemin.
-Kochanie! - krzyknęłabyś, szybko wchodząc do jego pokoju.
-Tak? Coś się stało?
 -Tak...znaczy nie....znaczy tak - zaczęłabyś, zawstydzając się bardzo mocno.
-___?
-Jestem w ciąży - oznajmiłabyś szybko, nie mogąc się doczekać reakcji Taemin'a.
-Naprawdę? Ze mną? - zapytałby zaskoczony, patrząc na ciebie z dużymi oczami.
-Nie z Minho - odpowiedziałabyś sarkastycznie, po czym przytuliłabyś się do niego, dodając - oczywiście, że z tobą idioto - po tych słowach maknae, podniósłby cię do góry obracając się dookoła własnej osi. 
-Tak bardzo się cieszę - oznajmiłby szczęśliwy, całując cię i tuląc.
http://images6.fanpop.com/image/photos/34600000/Taemin-Gif-lee-taemin-34677680-500-240.gif  

MINHO
Chłopak, stałby przed tobą, patrząc na ciebie z powagą na twarzy. Wyglądałby na złego i rozczarowanego.
-Jesteś pewna?- zapytałby po kilku minutach, gdy oznajmiłabyś mu, że będzie ojcem.
-T-tak. J-ja myślałam, że się ucieszysz - szepnęłabyś roniąc kilka łez. Minho, podszedłby szybko do ciebie i przytuliłby cię do siebie, szepcząc.
-Nie wierzę, że mam takie szczęście. Mam kobietę, którą bardzo mocno kocham i będę mieć dziecko. Boże - urwałby, roniąc kilka łez. 
-Nie jesteś....zły?
-Co? Dlaczego miałbym być? - zapytałby, patrząc na ciebie uważnie. 
-Masz dwadzieścia pięć lat, jesteś idolem masz masę obowiązków i -  urwałabyś, ponieważ brunet, roześmiałby się, mówiąc.
-To co? Jestem dorosły i mam prawo mieć rodzinę. Kocham cię ___, więc dlaczego kariera miałaby mi przeszkodzić na bycie szczęśliwym przy tobie? Uważasz, że sława i pieniądze są dla mnie ważniejsze?
-Minho, ja - urwałabyś znów, ponieważ znów by ci przerwał, całując cię. Usiadłby razem z tobą na kanapie, tuląc cię i mówiąc z dumą.
-Kocham cię ___, już nie mogę się doczekać, aż moje małe kochanie zacznie kopać - zaśmiałby się, wkładając rękę pod twoją koszulkę i jeżdżąc dłonią po twoim brzuchu - jestem taki szczęśliwy - dodałby znów cię całując. 
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/e1/b4/01/e1b4010c047a5c726e70befe62822af1.gif 

KEY
W momencie, gdyby Kibum , dowiedziałby się, że jesteś w ciąży, zemdlałby. 
Przez kilkanaście minut musiałabyś go szturchać, by chłopak, zaczął kontaktować. 
-___?Miałem taki dziwny sen - zacząłby, siadając na dywanie - wydawało mi się, że jesteś w ciaży i - urwałby, ponieważ usiadałbyś mu na kolanach, mówiąc. 
-To prawda oppa, będziemy rodzicami - po tych słowach raper, uśmiechnąłby się po czym rozpłakałby się, wtulając się w ciebie. 
-Zaczniemy kupować ubranka, zrobimy śliczny pokoik naszemu szczęściu, będziemy chodzić do lekarza i - urwałby, ponieważ roześmiałabyś się, mówiąc.
-Spokojnie kochanie, mamy czas. 
-Dziękuję - szepnąłby znów roniąc kilka łez.
-Za co?
-Za twoją miłość i za tą małą kochaną istotkę, która rośnie w twoim brzuchu - oznajmiłby, całując cię delikatnie. 
 http://66.media.tumblr.com/104d141e9096e6137add4802b6790eea/tumblr_inline_nc1w184ulS1soh8ko.gif  

Co sądzicie o reakcji?
Który chłopak podobał wam się najbardziej?
Mam nadzieję Anonimku, że reakcja przypadła ci do gustu.
Chciałam was poinformować o tym że, usnęłam zakładkę z ankietą, ponieważ mam z nią problemy i nie mogłam się na nią zalogować. 
Aish...
MILE WIDZIANE KOMENTARZE

środa, 6 kwietnia 2016

Scenariusz #20 Key Zwykły człowiek

4 komentarze:
I oto kolejny scenariusz z istotami paranormalnymi ^^ 
Może się pojawić JIMIN z BTS ;) 
Ale to jeszcze wyjdzie w praniu, mam nadzieję, że się Wam spodoba ^^

Mieszkasz w Świecie Ludzi, mimo, że nie jesteś człowiekiem. Zostałaś skazana na bycie w tym miejscu za zdradę w Świecie Upadłych. Twoim znakiem rozpoznawalnym są oczy, Twoje lewe oko jest błękitne a prawe czarne. Wszyscy uważają Cię za jakąś dziwną dziewczynę, lecz Ty wiesz, że jesteś wyjątkowa i po prostu Ci zazdroszczą. Ludzie z natury są okropnymi zazdrośnikami.

Północ już dawno wybiła, lecz Ty wciąż siedziałaś na ławce w parku. Słuchałaś głośnej muzyki, by zakłócić ciszę, która panowała wokół Ciebie.
W pewnym momencie usłyszałaś krzyk, zerwałaś się na równe nogi gotowa do ataku.
Ku Twojemu ogromnemu zaskoczeniu przez park biegł wysoki, szczupły chłopak. Przerażony i ranny.
Zbyt zajęty jego oprawcami nie zauważył Cię, wpadł na Twoją osobę lądując wraz z Tobą na mokrej ziemi:
-Jasna cholera - mruknęłaś
-P...przepraszam - jęknął. Spojrzałaś na niego a on na Ciebie. Blady, z rozciętym policzkiem z którego płynęła czerwona ciecz i ogromnymi oczami. On zauroczony Twoją niezwykle śliczną twarzą i cudownymi oczami. Leżał tak na Tobie przez chwilę dopóki nie usłyszeliście krzyków:
-Tam jest! - po tych słowach zerwaliście się na równe nogi. Nieznajomy chwycił Cię za dłoń biegnąc w stronę ulicy. Wiedziałaś, że jesteś w staniu mu pomóc, ale ujawnienie swoich mocy przed zwykłym człowiekiem, może się okazać naprawdę niebezpieczne.
Po kilku minutach biegu, schowaliście się w jednej z uliczek:
-Przepraszam - zaczął zmęczony łapiąc się za lewy bok -naprawdę nie chciałem Cię przewrócić ani tym bardziej wciągnąć  w to bagno
-Spokojnie, damy jakoś radę - rzuciłaś z uśmiechem. Jego farbowane włosy były w nieładzie a czarny płaszcz rozpięty. Jego ciemno-brązowe tęczówki uważnie na Ciebie patrzyły:
-Masz piękne oczy - szepnął lekko zawstydzony
-Dziękuję - mruknęłaś.
-Gdzie on kurwa jest?! - krzyknął jakiś facet
-Na pewno gdzieś tu, nie mógł tak szybko uciec - dodał drugi. Rozdzielili się w poszukiwaniu chłopaka.
-Musimy stąd iść - zaczął rozglądając się dookoła. Chwycił Twoją dłoń ruszając szybkim krokiem wgłąb uliczki.
Niestety wpadliście na jednego z mężczyzn:
-Tu jest! - krzyknął szczerząc się. Chwycił blondyna za ramię i mocno go odepchnął na ścianę budynku, podszedł do niego uderzając go mocno.
Tuż za Tobą pojawił się drugi oprawca, chciał Cię chwycić, lecz zrobiłaś obrót stając za nim. Kopnęłaś go w bardzo czułe miejsce, przez co upadł. Podeszłaś do niego szybko skręcając mu kark. Padł martwy tuż pod nogi swojego kumpla, łysol odwrócił się w jego stronę, dzięki czemu Twój towarzysz kopnął go.
Przez kilka minut bili się, lecz chłopak zadał ostateczny cios pozbawiając przeciwnika przytomności.
-Czy on - zaczął niepewnie podchodząc do Ciebie
-Nie żyje - odparłaś patrząc na martwego bruneta leżącego na ziemi.
-Co my teraz zrobimy? - zaczął panikować, chodził w kółko wyraźnie przeżywając zaistniałą sytuację. Podeszłaś od niego odwracając go w swoją stronę. Chwyciłaś jego twarz w dłonie mrucząc pod nosem:
-Zapomnisz co tu się działo, zapomnisz kim jestem. Pamiętasz tylko wczorajszy wieczór -szepnęłaś lekko całując go w rozchylone usta. Koreańczyk zemdlał pod wpływem Twojej mocy.
Dwóch Waszych napastników pozbyłaś się dzięki swojej kolejnej mocy, dzięki czemu ani Ty ani nieprzytomny chłopak nie będziecie mieć problemów.
Spojrzałaś na niego z lekkim uśmiechem. Wyglądał naprawdę słodko, gdy spał.


Słuchając swojej ulubionej muzyki przemierzałaś korytarz szkolny. Uczniowie już przyzwyczajeni do twojego nietypowego wyglądu nie zwracali już na Ciebie tak dużej uwagi. W pewnej chwili ktoś na Ciebie wpadł, przez co Twój telefon wypadł Ci z ręki:
-Czyś Ty do reszty zgłupiał?! - krzyknęłaś wściekła.
-P...przepraszam - odezwał się znany Ci głos. Podniosłaś komórkę, po czym spojrzałaś na Koreańczyka, który stał przed Tobą. Farbowany blondyn ubrany w czarną bluzę i czarne rurki:
-Serio nie chciałem - zaczął zawstydzony
-Dobra okey. Jestem ___
-Kim KiBum, ale wolę jak mówi się Key - odparł uśmiechjąc się lekko
-Jesteś tu nowy?
-Tak, wczoraj się tu przeprowadziłem - oznajmił wciąż się do Ciebie uśmiechając - masz piękne oczy - dodał z lekkim rumieńcem
-Dzięki - mruknęłaś znów słysząc komplement na temat swoich oczu.
-Wiesz może gdzie jest sala 313?
-Tak, akurat tak się składa, że mam tam lekcje
-Naprawdę? Super - rzucił z uśmiechem. Ruszyliście razem w stronę klasy, gdzie miała się odbyć lekcja geografii. Nawet nie widać po chłopaku, by był świadkiem śmierci dwóch mężczyzn.

Po skończonych lekcjach wybraliście się do pobliskiej kawiarni. Zamówiliście po coli rozmawiając na różne tematy:
-Masz tu jakiś przyjaciół? - zapytał opierając łokcie o stół
-Nie. Nie mam
-Więc, mogę być Twoim przyjacielem? - zapytał nagle
-Ale znamy się tylko dzień. O przyjaźń, trzeba starać się latami
-Więc niech nasza przyjaźń będzie wyjątkowa - zaśmiał się cicho
-W sumie, i tak nie mam nic do stracenia - odparłaś z uśmiechem, po chwili podeszła do Was kelnerka z Waszym zamówieniem.


Z Kim'em przyjaźnisz się już prawie dwa miesiące, jest naprawdę miłym i zabawnym chłopakiem. Co Cię bardzo zaskoczyło, bo zawsze uważałaś, że Ludzie nie są w stanie zaprzyjaźnić się z kimkolwiek nie z tego świata. Nie raz miałaś ochotę powiedzieć mu prawdę, pokazać kim jesteś, ale wiedziałaś, że zakończy się tylko Waszym rozstaniem.
Pewnego wieczoru wracałaś od Kim'a. Był pochmurny piątek, wiało i grzmiało. Pogoda, która zawsze kojarzyła Ci się tylko z jedną osobą, a mianowicie z Twoim byłym chłopakiem, Jimin'em.
Władał żywiołem powietrza i był (tak jak Ty) Upadłym.
Poprawiłaś kurtkę czując coraz większy chłód, przyśpieszyłaś kroku, by jak najszybciej znaleźć się w ciepłym domu.
Nagle za sobą usłyszałaś głośny trzepot skrzydeł, odwróciłaś się przerażona do tyłu. Tuż przed Tobą stał Jimin, ubrany w granatową opinającą koszulkę i czarne rurki. Z jego pleców wystawała ogromna para czarnych skrzydeł. Rozglądnęłaś się dookoła czy aby nikt na Was nie patrz, szatyn widząc to zaśmiał się cicho chowając jednocześnie skrzydła:
-Czy Tobie do reszty odbiło?! - krzyknęłaś  - Ktoś mógł Nas zobaczyć!
-Spokojnie księżniczko
-Po co w ogóle się tu znalazłeś? - zaczęłaś zła, widząc rozbawienie na twarzy byłego chłopaka
-No proszę Cię, wiesz, że Cię kocham - zaczął swoją gadkę podchodząc do Ciebie
-Kochasz? Czyli dlatego mnie zdradzałeś? - parsknęłaś, szatyn pokręcił głową mówiąc
-To nie prawda. To Rada Ci tak wmówiła, od początku byli przeciwko nam - szepnął ujmując Twoją twarz w dłonie. Kochałaś jego czuły dotyk, pocałunki i to jak nazywał Cię swoją księżniczką, lecz po chwili wpatrywania się w jego białe tęczówki zrozumiałaś, że to zwykły blef z  jego strony. Odepchnęłaś go do siebie czując łzy w oczach:
-Cały czas mnie okłamywałeś, nic dla Ciebie nie znaczyłam od początku, więc dlaczego to akurat teraz miałoby się to zmienić?
-Ja naprawdę Cię kocham ___ - zaczął znów Cię obejmując. Kolejny raz go odepchnęłaś czując coraz więcej łez - masz ze mną wrócić do domu. Być ze mną - zaczął zdenerwowany - Masz mnie kochać! - krzyknął zdenerwowany chwytając Cię mocno za nadgarstek. Próbowałaś się wyrwać, lecz on był zbyt silny:
-Zostaw ją ! - usłyszałaś dobrze znany Ci głos
-Key?! - krzyknęłaś jeszcze bardziej przerażona - idź stąd. Nie możesz tu być
-Zostaw ją - powiedział nie zwracając uwagi na Twoje protesty. Park puścił Twoją siną już dłoń, stanął pomiędzy Tobą a KiBum'em
-Nie masz prawa mi rozkazywać - warknął popychając blondyna - Ona jest moja!
-To nie jest rzecz. To cudowna dziewczyna, która potrzebuje prawdziwego mężczyzny, który da jej bezpieczeństwo i miłość - rzucił przybliżając się do Twojego byłego
-I sądzisz, że Ty mógłbyś jej to dać? Śmieszny jesteś - mruknął popychając Twojego przyjaciela
-Zostaw go w spokoju Jimin! - krzyknęłaś przez łzy, pierwszy raz w życiu się tak bardzo bałaś
-Odejdź stąd marny człowieku, albo będę musiał użyć siły - warknął Upadły patrząc przymrużonymi oczami na swojego rywala. Key nie będąc dłużnym popchnął go sycząc:
-Nie boję się - po tych słowach Jimin się wściekł. Jego tęczówki zrobiły się białe a z pleców wyrosły ogromne skrzydła. Mimo to KiBum stał niewzruszony patrząc na dużo bardziej potężniejszego przeciwnika od siebie. Park uderzył go prawym sierpowym pozbawiając go równowagi, zaśmiał się gardłowo widząc jak Człowiek leży na ziemi.
Twój przyjaciel wstał z ziemi ocierając krew z ust, stanął w bojowej pozycji gotów do walki.
Uderzył kilka razy Jimin'a, lecz zbyt słabo, by chociaż ten stracił równowagę:
-Nie masz ze mną szans - rzucił rozbawiony Par. Ruszył na Key'a, lecz Ty w ostatniej chwili wyciągnęłaś dłoń do przodu wypuszczając z niej czarny strumień mocy. Jimin stanął w ogniu, krzycząc z bólu. Nie czekając na dalszy rozwój akcji chwyciłaś przyjaciela rozkładając czarne skrzydła.

Od tamtego zdarzenia minął miesiąc, do tej pory Key nie dawał znaku życia. Jimin wrócił do Świata Upadłych szykując plan zemsty.
Siedziałaś skulona na ławce w parku o równej północy, czułaś ogromny ból. Pokochałaś go, nawet jeśli jest tylko zwykłym człowiekiem a nie kim z Twojej rasy.
-Mogę usiąść? - usłyszałaś obok siebie głos przyjaciela
-T...tak - na te słowa blondyn zajął miejsce obok siebie. Między Wami panowała krępująca cisza
-Key ja....naprawdę przepraszam... nie chciałabym być - nie skończyłaś, ponieważ Cię pocałował.
Po kilku sekundach oderwał się do Ciebie szepcząc:
-Od początku wiedziałem, że jesteś wyjątkowa

"

mal an haedo dwae neoui du nuni
imi da allyeojwosseo ne bimil
cheoncheonhi gogaereul deureo
nawa nun majchwo jwo
gyeolguk igot modeun siseon
dokchajihan geosdo  "






Oto kolejny paranormalny scenariusz,  tym razem z Key'em z SHINee ;)
Co sądzicie o Jimin'ie jako Upadłym?
Podoba Wam się ogólnie pomysł z paranormalnymi scenariuszami?
MILE WIDZIANE KOMENTARZE ;)


"


Nie musisz tego mówić
Twoje oczy właśnie wyjawiły mi twój sekret
Powoli odwróć swoją głowę, spójrz mi w oczy
Na koniec skradniesz wszystkie spojrzenia w tym miejscu "


SHINee - Odd Eye


-A.R.M.Y




Scenariusz #19 Jonghyun Zakochany potwór

5 komentarzy:
Postanowiłam napisać trochę inny scenariusz. A mianowicie...z istotą paranormalną, w którą wcielił się nie kto inny jak Jonghyun z SHINee ^^ Mam nadzieję, że taki rodzaj przypadnie Wam do gustu, postanowiłam napisać trochę nietypowy scenariusz, ponieważ raczej mało takich jest.
Także....zaczynajmy! 

Biegłaś przez las w kompletnym deszczu. Twoje włosy były poplątane, a całe twoje ubranie i twarz były ubrudzone błotem. Deszcz padał z pochmurnego nieba a wiatr uderzał w Ciebie z ogromną prędkością. Pełna strachu i łez biegłaś między drzewami byle tylko wyrwać się z tego upiornego lasu.
Co mnie podkusiło, by tu przyjść? -pomyślałaś odwracając głowę do tyłu. Kilka metrów za Tobą przemieszczała się ciemna postać. Mężczyzna.
Przyśpieszyłaś jeszcze bardziej czując coraz to większe przerażenie. Serce biło Ci jak oszalałe, oddech był nierówny a ból pod żebrem, był nie do zniesienia.
Chwyciłaś się za obolałe miejsce, Twoją biała koszula, która lekko prześwitywała była pełna krwi. Twój lewy bok był całkowicie rozcięty przez co czułaś ogromny ból i płynącą krew.
Byłaś coraz bliżej wyjścia z piekielnego lasu, gdy nagle przed Tobą pojawiła się znów ta postać.
Wysoki, dobrze zbudowany chłopak o farbowanych siwych włosach i cholernie czerwonych oczach.
Ubrany w długi czarny rozpięty płaszcz i czarne spodnie:
-Nie zdołasz uciec - rzucił z lekkim uśmiechem.
-Dlaczego mnie gonisz? - szepnęłaś pełna strachu i wciąż ogromnego bólu
-To nie ja Cię gonię - zaczął patrząc na coś za Twoimi plecami - to zupełnie ktoś inny - dodał znów patrząc na Ciebie. Westchnęłaś cicho czując jak całkowicie opuszczają Cię siły:
-Pozwól mi uciec - szepnęłaś ledwo dosłyszalnie
-Nie mogę. Nie uciekniesz przed nim - zaczął podchodząc bliżej Ciebie.
Chciałaś coś powiedzieć, ale w tej chwili straciłaś przytomność.

Gdy otworzyłaś powoli oczy dobiegł Cię cichy szmer. Chciałaś wstać, ale ból wciąż Ci to uniemożliwiał. Syknęłaś cicho łapiąc się za ranne miejsce.
Jedynie co mogłaś stwierdzić to to, że jesteś w pokoju. Zupełnie obcym Ci pokoju.
Bordowe ściany. dwa duże okna, łóżko na którym leżałaś i fotel na którym spał chłopak. Chłopak?!
Usiadłaś gwałtownie na łóżku sycząc z bólu. Wstałaś chwiejnie z miękkiego łóżka i powolnym krokiem skierowałaś się w stronę drzwi.
Otworzyłaś je lekko z cichym skrzypieniem, wystraszona tym dźwiękiem odwróciłaś się w stronę śpiącego nieznajomego, lecz gdy ten nawet nie drgnął, poczułaś ogromną ulgę
Ucieknę jeśli będę odpowiednio cicho -pomyślałaś przelotnie. Wyszłaś na korytarz. Ciemny, wąski i cholernie długi. Nie wiedziałaś gdzie jesteś i jak daleko od domu się znajdujesz, ale wizja zostania tu napędzała Cię, by jednak się stąd wyrwać.
Ruszyłaś chwiejnym krokiem przed siebie. Szare ściany były ozdobione różnymi zdjęciami. Przedstawiały one głównie jakieś bitwy, postacie ze skrzydłami.
Kolejne obrazy już się całkowicie różniły, przedstawiały głównie jedną postać. A mianowicie chłopaka, który spał na fotelu.
Przystojny, dobrze zbudowany szatyn siedział na pięknie ozdobionym czarnym krześle. W lewej dłoni trzymał zakrwawiony sztylet natomiast w drugiej ludzkie serce. Jęknęłaś widząc to.
Im więcej tych obrazów oglądałaś tym bardziej czułaś, że zostanie tutaj wiąże się z Twoją śmiercią.
Jesteś jeszcze młoda, tyle planów masz przed sobą...Dlaczego miałabyś skończyć z wyprutym sercem?
Przyśpieszając kroku zeszłaś z drewnianych dębowych schodów. Cały hol był pięknie ozdobiony, złoty żyrandol w kształcie księżyca wisiał z czarnego sufitu. Bordowe ściany na których wsiał portret chłopaka, herb, którego jeszcze nigdy na oczy nie widziałaś. Podłoga była wyłożona czarnymi płytkami, które odbijały Twoją postać.
Tuż na wprost Ciebie znajdywały się czarne mahoniowe drzwi, podeszłaś do nich. Gdy otworzyłaś je chciałaś wyjść, lecz coś Ci nie pozwalało.  Na progu drzwi znajdywała się przeźroczysta ściana, która uniemożliwiła Ci przejście przez drzwi
-Mówiłem, że nie uciekniesz - usłyszałaś męski głos. Przerażona odwróciłaś się w stronę dobiegającego Cię głosu. Na szczycie schodów stał wysoki Koreańczyk ubrany w czarną bluzę i czarne spodnie. Ten sam, który złapał Cię przed wyjściem z lasu.
Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu czegoś czym mogłabyś się obronić, w kącie ściany leżał parasol. Nie myśląc wiele chwyciłaś go i wymierzyłaś w nieznajomego:
-O mój Boże! - krzyknął udając przerażenie - ten morderczy parasol!  Ona chce mnie zabić! - krzyknął unosząc ręce w geście obronnym. Spojrzałaś na niego zaskoczona, ten tylko pokręcił głową śmiejąc się cicho - proszę dziecko odłóż to - dodał chwytając parasol i odrzucając go w kąt.
-C...czego chcesz? - jęknęłaś przerażona jego bliskością i osobą
-Ja? Ja tylko uratowałem Ci życie przed Taeminem - mruknął nachylając się nad Tobą
-Kim?
-Zbyt wielu, rzeczy nie rozumiesz - powiedział z lekkim uśmiechem bawiąc się kosmykiem Twoich włosów.
-Nie dotykaj mnie! - krzyknęłaś odpychając go. Nieznajomy warknął coś pod nosem, po czym chwycił Ci mocno za nadgarstek - wypuść mnie - szepnęłaś
-Nie wypuszczę
-Dlaczego?!
-Bo gdy to zrobię on Cię zabije! - warknął zły, zrobiłaś duże oczy
-Kto?
-Taemin - mruknął, spojrzałaś w jego brązowe oczy zmieniły swój kolor na ognistą czerwień - gdybyś nie przekroczyła tego cholernego portalu i Ty i ja mielibyśmy spokojne życie - dodał już łagodniej
-Jaki portal? O czym Ty gadasz?
-Nie bez powodu ___ las, do którego weszłaś jest otoczony tak cholernie wielką i metalową siatą
-Przecież to tylko ma służyć, żeby zwierzęta nie wchodziły na nasze tereny - oznajmiłaś patrząc na chłopaka
-Zwierzęta? Huh, nieźle nas nazywają w Twoim świcie - mruknął puszczając Twoją dłoń. Powolnym krokiem udał się do kuchni nie wiedząc co zrobić ruszyłaś za nim:
-Jakich nas? - nadal pytałaś, albo on jest jakimś psychopatą, albo to Ty śnisz bardzo realistycznie
Koreańczyk nalał sobie kawy z ekspresu mówiąc:
-Powiedzmy, że te książki, które masz często w różnych bibliotekach są prawdą - zaczął niepewnie - w Waszym ludzkim życiu przyjęte jest, że istoty paranormalne nie istnieją. No okey może wierzycie w duchy, ale nie w nas - mruknął po czym upił łyk napoju
-Co?!
-Ach wytłumaczenie tego zabrało, by nam wiele cennego czasu. Po prostu wiedz, że znajdujesz się w Świecie gdzie nie ma kompletnie ludzi. Oprócz Ciebie
-Jak to? - jęknęłaś nie dowierzając  - to bzdura - dodałaś po chwili
-Bzdura nie bzdura. Przez lata byłaś uczona, że nie ma istot paranormalnych, teraz gdy jesteś poza swoim Światem możesz na własnej skórze przekonać się, że jednak istniejemy - rzucił z lekkim uśmiechem
-To kim jesteś? - zapytałaś rozbawiona - wampirem?
-Ach nie, nie. Jestem Hybrydą, Mieszańcem....sam nie wiem - zaczął - jestem w pół wampirem pół mrocznym aniołem - rzucił odkładając kubek do zlewu. Zrobiłaś duże oczy patrząc jak mówi to z ogromnym spokojem - tak właściwie jestem Kim JongHyun, ale mów mi tylko Jonghyun - dodał z uśmiechem
-A ja jestem ____ - mruknęłaś mniej chętnie.
-Dobrze skoro mamy spędzić ze sobą resztę życia to - nie dokończył, bo mu przerwałaś krzycząc
-Jak to całe życie?!
-Tak to moja droga. Nie możesz już wrócić do Ludzi, jesteś tam w niebezpieczeństwie. Właściwie wszędzie jesteś w niebezpieczeństwie prócz mojego domu
-Masz mnie wypuścić, rozumiesz! - krzyknęłaś zła i zrozpaczona
-Nie zrobię tego - powiedział spokojnie. Na te słowa wyszłaś z kuchni, kolejny raz udałaś się w stronę drzwi. Otworzyłaś je lecz wciąż nie mogłaś przez nie prześć:
-Mówię Ci moje kochanie, że nie wyjdziesz z tego domu - usłyszałaś za sobą jego wciąż spokojny głos
-Wypuść mnie - szepnęłaś czując jak  łzy napływają Ci do oczu - proszę - dodałaś roniąc kilka łez. Mieszaniec przytulił Cię cicho wzdychając:
-Spokojnie, skoro tak bardzo nie chcesz ze mną zostać, to zaczekamy aż Twoja rana się zagoi, potem pozwolę Ci odejść, dobrze? - zapytał czule wciąż Cię obejmując. Ty jednie przytaknęłaś czując się coraz bardziej senna.

Minął miesiąc odkąd jesteś w nieznanym Ci świecie. Zaczęłaś się przyzwyczajać do obecności chłopaka, nawet go polubiłaś. Był miły, słodki i opiekuńczy, ale też wybuchowy, mimo to nie był tak zły jak Ci się na początku wydawało.
Od rana szykujesz się do powrotu do swojego domu. Jonghyun od dwóch dni jest markotny i smutny, nie wiedziałaś dlaczego, ale wolałaś nie pytać.
-Gotowa?  - zapytał widząc jak schodzisz ze schodów
-Tak - odpowiedziałaś radosna wizją, że wrócisz do swojego domu. Brązowooki chwycił  Cię za dłoń i wyprowadził z domu. Ruszyliście szybkim krokiem w stronę lasu.
Mgła zasłaniała widoczność, lecz chłopak obok Ciebie szedł pewnie jakby ta mgła mu nie przeszkadzała.
W lesie znaleźliście się kilka minut temu, stanęłaś przed wyjściem z lasu:
-Dziękuję za wszystko, nawet jeśli przetrzymywałeś mnie wbrew mojej woli - zaczęłaś z lekkim uśmiechem - może kiedyś się uda i znów się spotkamy?
-Na pewno - szepnął ze smutkiem
-Nie łam się, ej Jonghyun jesteś istotą paranormalną, one się nie łamią - zaśmiałaś się lekko go tyrpiąc
-Łamią a zwłaszcza wtedy, gdy są zakochane - rzucił unosząc swój wzrok na Ciebie
-Jongyhun ja- zaczęłaś, lecz w tej chwili kilka metrów za Wami pojawił się chłopak. Wysoki, szczupły i różowych włosach. Arogancki i pewny siebie uśmiech zdobił jego bladą twarz:
-Jak słodko - zaczął ze śmiechem - już powoli sądziłem, że jednak nie wrócisz do domu - zaśmiał się patrząc w Twoje oczy
-___ - szepnął mieszaniec - musisz już iść, on jest niebezpieczny
-Ale - jęknęłaś
-Nie martw się kochanie, obronię Cię i tu i  w Twoim świecie, ale musisz uciekać - szepnął. Pocałował Cię delikatnie, po czym zasłonił Cię plecami przed zbliżającym się różowowłosym.
Przez kilka sekund patrzyłaś na zbliżającego się chłopaka, po czym wybiegłaś z lasu.
Poczułaś mocne uderzenie, otworzyłaś szybko oczy słysząc hałas jeżdżących aut. Wstałaś chwiejnie, rozejrzałaś się dookoła widząc w oddali zarys Twojej miejscowości.

Kolejne dni minęły Ci bardzo monotonnie, ponieważ trwały ferie a Ty nie miałaś żadnych planów.
Skończyłaś brać prysznic, podeszłaś do lustra, by rozczesać włosy, w pewnym momencie zobaczyłaś w nim odbicie chłopaka. Odwróciłaś się gwałtownie myśląc, że za Tobą stoi, lecz niestety tak nie było.
Gdy znów odwróciłaś się w stronę lustra zobaczyłaś napis "Zawsze będę Cię kochał i chronił. Nie zapomnij o mnie.Twój zakochany potwór"
Uśmiechnęłaś sie lekko mówiąc pod nosem:
-Na pewno nie zapomnę





I co sądzicie o takim rodzaju scenariusza?
Nie wiem.... nie wyszedł mi dokładnie tak jak chciałam, mogą też pojawić się błędy, za które od razu przepraszam
Mam nadzieję, że mimo to przypadł Wam do gustu ;)
MILE WIDZIANE KOMENTARZE :)

-A.R.M.Y

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Scenariusz #17 Minho Uciekinier

3 komentarze:
Właśnie wracałaś z zakupów. Szłaś samotnie od czasu do czasu czując, że ktoś Cię obserwuje. Nocne niebo było dziś wyjątkowo pochmurne, chłodny wiatr poruszał koronami drzew wydając przy tym przeraźliwy szum.
Westchnęłaś cicho na myśl, że w nocy może być burza, ostatnio bywają one bardzo potężne i groźne.
Zwłaszcza dla Ciebie, ponieważ bardzo boisz się burz w środku nocy.
Poprawiłaś wolną ręką pasek od torby, sobotni wieczór zapowiadał się wyjątkowo nudno. Twoja koleżanka wyjechała na wakacje, zostawiając Cię samą na cały lipiec.
Stanęłaś przed domem z trudem otwierając drzwi, w budynku panowała wyjątkowa ciemność, co Cię bardzo dziś przerażało:
-To przez tą pogodę - szepnęłaś zapalając światło w przestronnej, nowoczesnej kuchni.
Wyłożyłaś na blat zakupy, odwróciłaś się w stronę kuchenki, by zrobić sobie ciepłą herbatę. W tym momencie stuknęło coś o okno w kuchni. Odwróciłaś się gwałtownie w stronę dobiegającego hałasu, lecz nic nie zauważyłaś. Twoje serce zaczęło bić szybciej a mózg tworzył dziwne i straszne historie związane z nieznanym Ci hałasem.
Przez kilka sekund wpatrywałaś się w oświetlone ulice czekając, aż ten dźwięk znów zabrzmi.
Dopiero hałas wydobywający się z czajnika zakłócił Twoją czujność, gdy zalewałaś kubek z różami wodą kolejny  raz usłyszałaś to dziwne stuknięcie.
Podeszłaś do okna wyglądając zza nie, lecz nikogo ani niczego niepokojącego nie zauważyłaś. Chwyciłaś więc kubek i ruszyłaś wolnym krokiem do salonu. Po raz kolejny usłyszałaś stuknięcie, zdenerwowana ruszyłaś w stronę drzwi, wyszłaś z domy szybko kierując się w stronę kuchennego okna. Gdy do niego podeszłaś zauważyłaś, że o okno stuka mała gałązka z drzewa. Urwałaś ją zła, że Cię tak straszyła, po czym wróciłaś do domu. Zamknęłaś drzwi na klucz, po czym udałaś się do salonu.

Po godzinie oglądania postanowiłaś wziąć kąpiel. Przygotowałaś sobie ubranie składające się z koszulki i spodenek.
Będąc pod prysznicem usłyszałaś jak coś spada z półki w Twoim pokoju. Wystraszona wyszłaś z kabiny, wysuszyłaś się szybko i ubrałaś się.
Gdy otworzyłaś drzwi łazienki zobaczyłaś koło okna wysoką postać:
-K...kim jesteś? - zapytałaś wystraszona, nieznajomy odwrócił się w Twoją stronę. Przed Tobą stał wysoki szatyn o piwnych oczach, ubrany w czarny płaszcz i czarne rurki.
Patrzył na Ciebie z wyższością w oczach, jego malinowe usta były lekko rozchylone:
-Jestem Choi Minho - zaczął zachrypniętym głosem - spokojnie nie musisz się mnie bać - dodał wyciągając dłoń w Twoją stronę
-Skąd tu się wziąłeś?! Jak Ci się udało tu wejść! - krzyknęłaś przerażona cofając się kilka kroków do tyłu
-Niepotrzebnie wychodziłaś z domu wieczorem - zaśmiał się siadając na Twoim łóżku
-Masz się stąd wynieść albo zadzwonię na policję!
-Nie zadzwonisz - rzucił pewny siebie, chwyciłaś szybko z półki komórkę, była rozładowana. Spojrzałaś przerażona na chłopaka, uśmiechał się lekko dokładnie Ci się przyglądając
-Wyjdź stąd - dodałaś ciszej
-Spokojnie nie będę tu długo, tylko do rana
-Do rana?! Co Ty chcesz zrobić?! - rzuciłaś obejmując swoje ramiona
-Po prostu nie mam gdzie spędzić tego wieczoru
-Dlaczego akurat u mnie?!
-Aish... nie krzycz - powiedział wstając z łóżka. Podszedł do Ciebie nakazując Ci usiąść. Zrobiłaś tak jak kazał nigdy nie wiadomo co może zrobić taki chłopak.
Siedziałaś w ciszy uważnie obserwując nieznajomego, który chodził po pomieszczeniu wyraźnie się nad czymś zastanawiając:
-Wiesz.... powiedzmy, że - urwał jeżdżąc dłonią po karku - Inaczej. Pozwól mi dzisiejszą noc spędzić w Twoim domu - rzucił przenosząc wzrok z butów na Twoją twarz. Patrzyłaś na niego zaskoczona:
-Człowieku ja Cię nawet nie znam. Skąd mogę mieć pewność, że nie jesteś jakimś psychopatą?
-Gdybym nim był już dawno leżałabyś na ziemi owinięta w dywan - powiedział z powagą na twarz, lecz widząc ogromny strach w Twoich oczach dodał - przecież żartuję - zaśmiał się cicho siadając obok Ciebie. Odsunęłaś się od niego prawie spadając z łóżka, szatyn pokręcił głową z lekkim uśmiechem.
Po kolejnej godzinie spędzonej w ciszy czułaś się bardzo zmęczona, Twoje oczy same się zamykały:
-Dlaczego nie pójdziesz spać? Już prawie pierwsza w nocy
-Sądzisz, że pójdę spać, gdy w moim domu jest jakiś facet? - parsknęłaś. Otworzyłaś drzwi balkonowe, by do pokoju wpadło świeże powietrze:
-Zawsze jesteś taka...zamknięta? - zapytał niepewnie
-Tylko dla osób, które nie lubię i których nie znam
-A ja jestem w której grupie?
-W obydwóch - mruknęłaś patrząc na niego z ukosa. Choi pokręcił głowę z niedowierzaniem.
-To może coś porobimy? Poznamy się lepiej, albo coś
-Ciekawe co moglibyśmy robić - na te słowa brwi chłopaka uniosły się do góry a usta uśmiechnęły. Przewróciłaś teatralnie oczami widząc wyraz twarzy nieznajomego:
-Oglądnijmy film - usłyszałaś jego głos tuż za sobą
-Teraz nie ma nic w telewizji jak już to wiadomości - mruknęłaś ściągając jego dłoń z ramienia
-Nawet nie wiem jak masz na imię
-____ - rzuciłaś wychodząc na balkon
-Ładnie
Usiadłaś na barierce czując chłodny wiatr na swoich ramionach, gęsia skórka pokryła Twoje uda i ramiona. Zaraz obok Ciebie usiadł Minho:
-Dlaczego jesteś taki tajemniczy? Dlaczego nie nocujesz w swoim domu?
-Powiedzmy, że mam drobne problemy - mruknął z powagą na twarzy - sama mieszkasz?
-Z koleżanką, ale wyjechała  na wakacje - odparłaś czując lekką złość do (I.T.K).
Między Wami znów zapadła krępująca cisza, szatyn wpatrzony był w oświetloną ulicę natomiast Ty przyglądałaś mu się z ciekawością:
-Ach nie patrz tak na mnie, bo się wstydzę - zaśmiał się nagle, patrząc na Ciebie.
Twoje policzki zapłonęły rumieńcem co go jeszcze bardziej ucieszyło:
-Słodko wyglądasz, gdy jesteś zawstydzona - szepnął nachylając się nad Tobą, przytaknęłaś czując jak jeszcze bardziej się czerwienisz.

Zmęczenie całkowicie Cię opuściło w momencie, gdy zaczęłaś rozmawiać z chłopakiem. Rozmawiało Ci się z nim wyjątkowo dobrze, nawet jeśli znałaś go kilka godzin.
Dowiedziałaś się, że jest od Ciebie niewiele starszy i że kocha rapować. Wydawał się całkiem w porządku chłopakiem.
O szóstej rano zasnęłaś z głowa opartą o jego ramię, brązowooki zaniósł Cię do łóżka. Zakrył kocem jak małe dziecko i pocałował w czoło.
Napisał krótki list, po czym szybkim krokiem skierował się w stronę balkonu. Już po kilku sekundach zostałaś sama w domu.

Otworzyłaś powoli zaspane oczy, od razu przypomniałaś sobie wczorajsze odwiedziny nieznajomego. Rozglądnęłaś się po pokoju, lecz nie było po nim śladu.
Gdy wstawałaś zauważyłaś, że na poduszce obok Ciebie leży biała kartka

___
Przepraszam, że nie żegnam się z Tobą osobiście, ale czas mnie nagli.
Dziękuję za to, że pozwoliłaś mi to przez te kilka godzin tu pobyć
Jesteś naprawdę fajną i zabawną dziewczyną, tylko szkoda, że tak bardzo skrytą.
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie znów będę w Twojej okolicy, może znów spędzimy tak miło czas? Oby.
Życzę miłego dnia i udanych wakacji ^^
Twój Nieznajomy... 

Odłożyłaś kartkę uśmiechając się lekko. Nawet nie był taki zły jak Ci się wydawało na początku.Będąc w salonie włączyłaś telewizor, gdy nagle usłyszałaś imię chłopaka:
-Uwaga, wczoraj wieczorem z aresztu uciekł Choi Minho. Poszukiwany jest listem gończym, prosimy o pilny kontakt, gdy tylko go państwo napotkają.  - w rogu pojawiło się zdjęcie Minho i napis "Uciekinier"
Wyłączyłaś szybko telewizor czując jak serce Ci przyśpiesza:
-Spędziłam noc z chłopakiem, który jest poszukiwany - szepnęłaś przerażona, że lada moment ten chłopak się tu zjawi.

Spokojnie, jeszcze nie teraz, ale kto wie? Może tym razem lepiej nie sprawdzaj co to za "tajemniczy dźwięk"...

 I kolejny scenariusz za nami, tym razem Minho z SHINee ^^
Mam nadzieję, że się Wam podobało :)

MILE WIDZIANE KOMENTARZE :)
-A.R.M.Y
     

sobota, 19 marca 2016

Scenariusz #8 Taemin List pełen bólu

1 komentarz:
Witam!
Przychodzę do Was z czymś innym. Jest to scenariusz(?) w formie listu. Nie sądzę, by było to długie tak jak moje poprzednie scenariusze, ale zobaczymy co z tego wyjdzie ^^

---

Moja kochana ____
Tak cholernie się za Tobą stęskniłem. Od ponad trzech lat moje serce jest w totalnych kawałkach i to tak drobnych, że sam się dziwię, że jeszcze jestem na tym świecie. 
Moje oczy pragną Cię ujrzeć, moje usta pragną Cię znów całować, moje uszy pragną Cię usłyszeć.
Tak niesamowicie jest mi trudno bez Ciebie. Chłopaki mówią, bym się wziął w garść, ale jak ja mam to zrobić? Ja nawet nie wiem jak się za to zabrać. 
Przez pierwsze kilka godzin, gdy mnie opuściłaś, nie czułem nic. Pustka.Zupełnie.
Po dniu zacząłem odczuwać kłucie w okolicy serce. Kolejne dni były tylko coraz  gorsze.
Kładłem się spać jak najpóźniej, by tylko o Tobie nie śnić.Wiem jak to zabrzmiało, ale ja naprawdę nie chciałem o Tobie śnić, bo wiedziałem, że jeśli tylko moje oczy Cię ujrzą znów będę czuł ten okropny ból.
Moje noce zaczynają się bardzo późno a kończą naprawdę wcześnie. Budzę się co najmniej  trzy godziny wcześniej od pozostałych, od tego czasu zacząłem intensywnie tańczyć.
Kocham to, ale mimo wszystko taniec nie potrafi zaspokoić moich uczuć, myśli...To już nie to.
Pod poduszką chowam nasze wspólne zdjęcie. Jest ono z naszej pierwszej randki w wesoły miasteczku, czułem się wtedy tak dobrze. 
Pisząc ten list zastanawiam się... co u Ciebie? Jak się czujesz? Odkąd wyjechałaś, odkąd mnie opuściłaś nie mam z Tobą kontaktu. Zmieniłaś numer? Dlaczego? To przeze mnie? Prawda?
Mam tak dużo pytań a Ty nawet nie chcesz mi na nie odpowiedzieć. 
Dni stają się coraz krótsze, nadchodzi zimna. Pamiętam jak trzy lata temu, miałem marzenie, by wybrać się z Tobą w góry. Na zimę, gdy będzie dużo śniegu. Tylko my w małym drewnianym domu, dookoła Nas tylko góry i mnóstwo śniegu. 
Kominek, gorąca czekolada koc a pod nim my, zakochani w sobie po uszy kochankowie.
Powiedz, co się stało, że moje marzenie po prostu tak prysło. Zupełnie jak bańka mydlana. 
Wiązałem z Nami ogromne plany. Chciałem Ci się oświadczyć, wziąć z Tobą ślub i mieć gromadkę uroczych dzieci. 
Niestety Ty wybrałaś inną drogę, kompletnie nie związaną ze mną.
Kurczę.... nawet nie wiesz jak trudno mi w ogóle napisać ten list. 
Wspomnienia przewijają się w moim umyśle, oddech jest nierówny a serce ma mi za złe, że rozdrapuje stare rany, które stara się zakleić. 
Mam nadzieję, moja droga księżniczko, że tam w Europie, jesteś szczęśliwa.
Czy to co powiem będzie samolubne? Czy to samolubne, że nie chcę byś miała kogoś innego oprócz mnie?
Gdyby teraz chłopaki siedzieli przy mnie na pewno kazaliby mi Cię pozdrowić. Oni też za Tobą szalenie tęsknią. Nawet bardziej niż to okazują. 
Zawsze byłem   zdystansowanym chłopakiem, ale nagle pojawiłaś się Ty. Przebiłaś się przez mój mur, otuliłaś mnie swoją osobą. Przyzwyczaiłaś mnie do uczucia, że jednak jest ktoś kto mnie kocha.
Nagle uciekłaś, pozostawiłaś mnie samego, bez ciepła, bez uczuć.
Kurwa....tak mi źle bez Ciebie.
Dlaczego mi to zrobiłaś? Nie mogłaś ze mną zostać? Było aż tak źle?
Proszę odpisz mi chociaż ten raz i wytłumacz mi....dlaczego? Dlaczego tak się stało?
Pamiętaj, że mimo wszystko nadal cholernie Cię kocham i mimo, że jestem pełen żalu, bólu i chłodu nadal tli się we mnie mały, maluteńki promyk nadziei, że jednak d mnie wrócisz.
Nadzieja matką głupich? Cóż...najwyraźniej jestem idiotą.
Pamiętaj kocham się księżniczko.
Na zawsze Twój Taemin 



Ach tak mnie jakoś wzięło na taki smutny list.
Akurat udało się, że przypisałam do niego Taemina :)
Ostatnio mam jakąś wenę na smutne scenariusze. 
Mam nadzieję, że się podobało :)
Coś innego, ale mam nadzieję, że dobrego ^^

-A.R.M.Y

środa, 16 marca 2016

#5 Reakcje SHINee Gdy uczysz ich matematyki

5 komentarzy:

Witam! 

Przybywam po raz kolejny do Was z reakcjami, ale tym razem z reakcjami SHINee, mam nadzieję, że się Wam one spodobają :)

----

Taemin
Chodziłaś wraz z Lee Taemin'em do ostatniej klasy liceum. Mimo, że jesteście razem w klasie nie macie ze sobą wspólnych kontaktów. Obydwoje jesteście najlepszymi uczniami, ale i Wam zdarzają się przedmioty z których nie jesteście mocni. Jednym z takich przedmiotów Lee, była matematyka, mimo ogromnych chęci, nie radził sobie z nią, więc poprosił Cię abyś mu z nią pomogła. Zgodziłaś się chociaż z niechęcią.
 Siedziałaś właśnie w pokoju Koreańczyka czekając aż przyniesie Wam kubek z herbatą:
-Mam nadzieję, że pamiętasz przynajmniej wzory - powiedziałaś biorąc od niego kubek w groszki
-Tak tak umiem - rzucił siadając obok Ciebie. Otworzyłaś książkę i zaczęłaś tłumaczyć chłopakami Wasz nowy dział z matematyki o geometrii:
-Teraz liczysz promień  - podpowiedziałaś mu, gdy widząc, że nie wie co ma dalej zrobić. Spojrzał na Ciebie i przytaknął z uśmiechem na twarzy.
-Okey skończyłem - powiedział podsuwając Ci zeszyt. Zaczęłaś sprawdzać zadanie czując na sobie wzrok kolegi. Patrzył na Ciebie z lekko rozchylonymi wargami, był w Tobie zakochany, lecz nie miał odwagi, by się do tego przyznać:
-Tu masz błąd, źle dodałeś liczby i wyszedł Ci inny wynik - powiedziałaś pisząc rozwiązanie tak ja ma być. - Ale spokojnie, potrafisz to, tylko musisz się skupić - dodałaś po chwili lekko się do niego uśmiechając.  Brunet przytaknął przybliżając się do Ciebie:
-Więc jutro zamiast na korepetycjach możemy spotkać się na kawie? - wypalił znienacka, spojrzałaś na niego uważnie mówiąc po chwili:
-Jasne czemu nie - odparłaś z uśmiechem  

Minho

Piątkowy wieczór, wyobrażałaś go sobie inaczej niż przy zeszytach z matematyki. Miałaś nawet plany na spotkanie się ze swoją przyjaciółką i wypad na jakiś film do kina, ale niestety plany pokrzyżował Ci Minho. Zadzwonił tuż przed Twoim wyjściem do kina, prosząc o pomoc z matematyką. Wpierw nie chciałaś i zaczęłaś się wykręcać, ale i tak w końcu się zgodziłaś.
Siedziałaś już drugą godzinę w pokoju chłopaka tłumacząc mu algorytmy:
-To naprawdę nie jest trudne Minho, kompletnie nie skupiasz się na tym co do Ciebie mówię - powiedziałaś już lekko zdenerwowana.
-To  nie moja wina, że jesteś taka śliczna, że mnie rozpraszasz - powiedział z lekkim uśmiechem.
-Mówimy o matmie a nie o mnie Choi - warknęłaś zła - skup się, bo nie zamierzam uczyć Cię do jutra - dodałaś podając mu zeszyt i długopis. Podawałaś mu kolejne zadania z coraz większą trudnością, by się trochę pomęczył.
Po długich dwudziestu pięciu minutach Koreańczyk oddał Ci zeszyt a Ty zaczęłaś sprawdzać.
Mimo jego natarczywego wgapiania się w Ciebie nie czułaś się zakłopotana, nawet jeśli od czasu do czasu przygryzał dolną wargę. Może i jest przystojny, ale to jeszcze nie oznacza, że masz tak reagować w jego towarzystwie. 
-Brawo, Minho udało Ci się rozwiązać zadania bez ani jednego błędu - krzyknęłaś radosna, pocałowałaś go lekko w policzek. Chłopak na ten czyn zareagował bardzo promiennie, patrzył na Ciebie dużymi piwnymi oczami z delikatnym uśmiechem:
-Czyli Twoim zdaniem zaliczę ten test na czwórkę? - zapytał patrząc na Twoje usta
-Tak, zdecydowanie tak - rzuciłaś radosna - dobrze ja się będę już zbierać, jest już po dwudziestej drugiej - dodałaś po chwili wstając od biurka. Zeszliście na dół nic nie mówiąc, dopiero pod drzwiami  chłopak odezwał się niepewnie:
-W ramach podziękowań, wybrałabyś się ze mną jutro do kina? - zapytał opierając się o ścianę
-Jasne przynajmniej się trochę rozerwę. Dzięki Minho, pa - rzuciłaś wychodząc z domu
-To ja dziękuję, do zobaczenia jutro księżniczko! - krzyknął za Tobą wciąż się uśmiechając 
   

Onew
Przedmioty ścisłe zawsze szły Ci bardzo łatwo. Od dziecka interesowały Cię cyferki i różne kształty.
Szkoła średnia, matematyka, fizyka czy chemia były dla Ciebie jednym z najłatwiejszych przedmiotów, gdzie reszta klasy ledwo sobie z nimi radziła. 
Po ostatniej lekcji w Twoim szkolnym planie zostałaś zawołana do klasy przez nauczyciela ów przedmiotu. 
-___ mam do Ciebie bardzo ważną prośbę. Chcę abyś pomogła z matematyką Lee JinKi'emu. - powiedział wysoki mężczyzna po czterdziestce.
-Czy naprawdę jest to konieczne? Ja nie potrafię tłumaczyć komuś jakiegoś przedmiotu - zaczęłaś się migać, nie miałaś ochoty siedzieć po lekcjach w szkolnej bibliotece. 
-Proszę, ___ zrób dobry uczynek - rzucił patrząc na Ciebie znad okrągłych okularów
-Jasne. Więc gdzie jest Lee?
-W bibliotece, czeka tam na Ciebie - powiedział z uśmiechem. Westchnęłaś cicho i mamrocząc przekleństwa pod nosem skierowałaś się na wskazane przez matematyka miejsce.
Przy dużym biurku siedział wysoki, farbowany Koreańczyk. Uniósł wzrok znad książki i z lekkim uśmiechem poklepał miejsce obok Ciebie:
-Hej ___ - zaczął 
-Cześć. To w czym masz problem? - zapytałaś patrząc na dział, który właśnie braliście z matmy
-Z tym - rzucił wskazując na jedną ze stron.
Po dwóch męczących godzinach, białowłosy wreszcie załapał temat. Zmęczony, ale szczęśliwy wracał się z Tobą do domu:
-Ogromnie Ci dziękuję ___ - zaczął stając przed Twoim domem - naprawdę mi pomogłaś. Nie sądziłem, że się zgodzisz - dodał ciszej
-Matematyka mimo, że walnięta nie jest aż tak zła, pod warunkiem, że chcesz się jej nauczyć - rzuciłaś lekko się uśmiechając
-Coś w tym jest. Spotkamy się jeszcze kiedyś po szkole? Tylko nie przy nauce? - zapytał niepewnie 
-Jasne, kiedyś na pewno. - powiedziałaś z lekkim uśmiechem. Onew nawet nie jest taki zły, kto wie może i jest nawet jeszcze fajniejszy? 
   

Key
Kim KiBum jest Twoim najlepszym przyjacielem odkąd pamiętasz. Łączy Was jakaś więź, która jest tak trwała, że nic jej nie przerwie. Siedziałaś właśnie w pokoju chłopaka tłumacząc mu jedno z twierdzeń, które podał Wam na lekcji matematyk:
-Nie rozumiem jak Ty to ogarniasz ___? - zapytał zaskoczony wskazując na zeszyty
-Oh Kim to nie jest takie trudne. Gdybyś chociaż się skupił - rzuciłaś ze śmiechem. Key mrugnął kilka razy oczami, by zaraz wypalić:
-Kobieto, to jest matma tego nie ogarniesz - po tych słowach zaczęliście się głośno śmiać.
-Ok spokój, Key masz tu dwa zadania rozwiąż je, dobrze? - rzuciłaś - ja pójdę do kuchni po sok- dodałaś
-Nie zostawiaj mnie samego, nie dam rady - jęknął zakrywając twarz zeszytem
-Dasz radę Key - rzuciłaś kręcąc głową.
Po pięciu minutach wróciłaś do przyjaciela. Ten zamiast siedzieć przy zadaniach leżał na łóżku bawiąc się kostką Rubika:
 -Key! - krzyknęłaś - miałeś rozwiązać zadania ! - mruknęłaś zła
-Rozwiązałem - rzucił patrząc na Ciebie kątem oka. Odłożyłaś kubek na stół i zaczęłaś analizować pracę czerwonowłosego. Ku Twojemu zaskoczeniu, wszystko było poprawne:
-Woha KiBum dałeś radę! Ani jednego błędu! - krzyknęłaś klaszcząc w dłonie, ucałowałaś chłopaka w policzek na co ten się zawstydził drapiąc się po karku:
-Oh to dobrze - szepnął zarumieniony
-Nawet bardzo, jestem dumna Key - oznajmiłaś tuląc go
-Cieszę się, że Cię nie zawiodłem - szepnął Ci do ucha.
Do późnej nocy siedzieliście razem w pokoju śmiejąc się i wygłupiając. Po co się tak przejmować matematyką, skoro Key potrafi rozwiązać zadania bez pomocy? To inteligentny chłopak jeśli tylko tego chce.
 

Jonghyun
Na zadanie z matmy miałaś nauczyć szkolnego chuligana matematyki. To zadanie nie zaliczało się do łatwych, zwłaszcza, że Jonghyun nie należał do osób, które łatwo idą na kompromis. 
Siedziałaś właśnie w bibliotece czekając na spóźnionego już godzinę Kim'a:
-Przepraszam ___! - krzyknął podbiegając do Ciebie - cholerne korki - dodał siadając obok
-Korki? Godzinę? Serio Kim? - warknęłaś zła
-Oh no, obrażalska się znalazła - mruknął pod nosem - wytłumaczysz mi to cholerstwo, czy mam wracać do domu?
-Z czy sobie nie radzisz? 
-Z wszystkim - oznajmił patrząc na Ciebie uważnie 
-Czyli zapowiada się długi piątek? Super - mruknęłaś zła na chłopaka. Przez niego zamiast siedzieć u koleżanki, siedzisz w bibliotece i męczysz się z materiałem.
Nauka szła chłopakowi bardzo opornie. Nie chciał rozwiązywać zadań, nie chciał odpowiadać na Twoje pytania, gdy zdenerwowana powiedziałaś, że wracasz do domu, zmienił swoje zachowanie o sto osiemdziesiąt stopni. 
Zrobił się cichy i skupiony, cały czas robiąc to co mu kazałaś. W końcu po trzech godzinach, Koreańczyk zrozumiał materiał. Dzięki temu obydwoje byliście wolni:
-I jak, nie jest źle prawda? - zapytał otwierając Ci drzwi 
-Nie, nie jest. Tylko jesteś cholernie uparty i kompletnie nie skupiasz się na zadaniu.
-Taka już moja natura, księżniczko. 
-Jasne - prychnęłaś.
Szliście obok siebie od czasu do czasu na siebie zerkając. Jonghyun mieszkał zaledwie pięć domów dalej od Ciebie. 
-Dziękuję jeszcze raz za naukę - powiedział z uśmiechem stając pod Twoim domem
-Jasne. To do poniedziałku - rzuciłaś idąc w stronę drzwi
-Może się spotkamy jutro wieczorem? - zapytał znienacka podchodząc do Ciebie
-Po co?
-Poznamy się lepiej i w ogóle - chwilę się zastanawiałaś. W końcu nie może być tak źle.
-Okey o której?
-O siedemnastej - rzucił radosny
-To do jutra
-Do jutra księżniczko - szepnął całując Cię lekko w policzek. Nie grzeczny a jaki słodki, cały Jonghyun.
 

I co sądzicie o reakcjach chłopaków z SHINee?
Może być?
Mam nadzieję, że tak :)
 Mile widziane komentarze ^^

-A.R.M.Y


niedziela, 13 marca 2016

Scenariusz #4 Onew Nic nie trwa wiecznie

3 komentarze:
Od dwóch lat jestem dziewczyną jednego z członków SHINee a mianowicie Onew'a. Niestety od pewnego czasu nie mamy dla siebie czasu, on ciągle w trasach natomiast ja ciągle na sesjach zdjęciowych, ponieważ zajmuję się fotografowaniem znanych osób.
Siedziałam przy biurku czytając kolejną książkę, dziś do dormu mają wrócić chłopcy po trasie koncertowej w Japonii. Chciałam z nimi lecieć, niestety szef okazał się mało litościwy i nie pozwolił mi na wyjazd.
Popijając gorącą czekoladę śledziłam kolejne zdania w jednej z moich ulubionych książek.
Cholernie tęskniłam za moim chłopakiem, nie widziałam go ponad dwa miesiące. Cholera.
Przez te długie jesienne wieczory zaczęłam poważnie rozmyślać nad związek moim i Lee. Kocham go, ale nie może tak być, że czas spędzamy tylko raz na jakiś czas i to liczony w minutach a nie w godzinach. Ciągle jesteśmy zabieganie, nie jesteśmy już tak blisko jak wcześniej.
Deszcz stukał o okno zagłuszając cisze panującą w sypialni.
Cicho wzdychając wstałam od biurka i wolnym krokiem skierowałam się do łazienki, by wziąć ciepły prysznic.

Po godzinie leżałam już na łóżku, czekałam aż w końcu próg naszej sypialni przekroczy Onew. Niestety gdy po dwóch godzinach tak się nie stało postanowiłam pójść spać.

*kolejny dzień*
Obudził mnie czyiś głos:
-Kochanie - poczułam jak ktoś muska moje usta, już po chwili zorientowałam się kto to taki
-Onew - szepnęłam uśmiechnięta przybliżając go do siebie. Słodki pocałunek to najlepsze co może wybudzić dziewczynę ze snu.
-Tak dawno Cię nie widziałem kochanie - rzucił smutno szatyn kładąc się obok mnie.
-Kiedy wróciłeś?
-Wczoraj  coś po drugiej w nocy, spałaś, więc nie chciałem Cię budzić
Po tych słowach znów mnie pocałował.
Minęła może godzina nim postanowiliśmy zejść na śniadanie. Ubrana w czarne rurki i zieloną luźną koszulkę szłam tuż za Lee.
-Cześć ___ rany jak Ty się zmieniłaś - usłyszałam radosny głos Kim'a. Jego włosy znów były innego koloru. Gdy wyjeżdżał z domu miał je czarne a teraz ma je białe. Uśmiechnęłam się do niego mówiąc:
-Dzięki, Ty też się zmieniłeś. Przefarbowałeś się! - krzyknęłam radosna mierzwiąc jego włosy. Koreańczyk zaśmiał się kręcąc mną dookoła własnej osi.
-Dobrze moi drodzy, zapraszam na śniadanie - rzucił Minho z kuchni.
uż po kilku sekundach siedzieliśmy wspólnie przy stole jedząc śniadanie przygotowane przez rapera.
-O której wyjeżdżamy? - zapytał Jonghyun jedząc ostatnią kanapkę
-Co?
-Kochanie - zaczął Onew patrząc na mnie uważnie
-Gdzie znów jedziecie? Dopiero wróciliście z trzymiesięcznej trasy! - krzyknęłam zdenerwowana
-Wiem kochanie, mi też to nie odpowiada, ale sama doskonale wiesz jaka wytwórnia potrafi być wymagająca.
-Nie możecie chociaż raz jak normalny człowiek siąść na dupie po powrocie z pracy? - warknęłam wstając od stołu.
-Jesteśmy osobami publicznymi, jesteśmy piosenkarzami to nas do czegoś zobowiązuje - mruknął Minho również wstając od stołu. Spojrzałam na niego wściekła:
-Doskonale wiem idioto - po tych słowach odwróciłam się na pięcie kierując się tym samym do sypialni.
-Kochanie - zawołał lider idąc za mną. Wpadłam do pokoju zamykając mu drzwi przed nosem, usiadłam zdenerwowana na łóżku.
Do pomieszczenia wolnym krokiem wszedł mój chłopak, patrzył na mnie z miną zbitego psa mówiąc:
-Przepraszam księżniczko, naprawdę zamiast siedzieć w studiu wolę spędzić ten czas z Tobą. Naprawdę się za Tobą stęskniłem, kocham Cię bardzo mocno. Staram się być przy Tobie tyle czasu ile tylko mogę, ale wytwórnia ma wymagania względem nas.
-Tylko wytwórnia i wytwórnia - mruknęłam zła - to ożeń się z tą cholerną wytwórnią! Co Ci po mnie, widujemy się tylko kilka minut od ponad roku. Albo ja nie mam czasu albo Ty.
Wiesz jak się czuje siedząc samej w takim wielkim domu? Nie mam się do kogo odezwać, nie mam się do kogo przytulić gdy jest mi źle. Nie ma Cię, nigdy Cię nie ma Onew! - wrzasnęłam wstając z łóżka
-___! - uniósł głos podchodząc do mnie szybko - staram się! Dlaczego nie zwracasz uwagi na to, że się staram?! Robię wszystko, byle by przy Tobie być! - uniósł się również zdenerwowany
-Najwyraźniej za mało - mruknęłam odwracając się do niego tyłem. Po tych słowach między nami zapadła cisza. Nie tak sobie wyobrażałam jego powrót, NIE tak wyobrażałam sobie spędzenie z nim czasu.
Nagle ciszę przerwał donośny krzyk Key'a:
-Onew, jedziemy do studia!
-Kochanie - szepnął szatyn tuląc mnie od tyłu. Nic nie odpowiedziałam na co chłopak zareagował cichym westchnięciem.
Ruszył w stronę drzwi mówiąc:
-Porozmawiamy wieczorem - po tych słowach opuścił pokój.
Przez okno zobaczyłam jak chłopcy wsiadają do auta, które kilka sekund temu podjechało pod nasz dorm. Gdy zobaczyłam jak do pojazdu wsiada mój chłopak rozpłakałam się jak małe dziecko.
Brak czasu, brak jego obecności przy mnie rani mnie naprawdę bardzo mocno.

Zegarek na półce nocnej wskazywał coś po dwudziestej drugiej. Cicha wibracja wybudziła mnie z otępienia. Odblokowałam komórkę po czym przeczytałam sms'a  o treści "Przepraszam księżniczko, ale mamy naprawdę dużo jeszcze pracy. Wrócę bardzo późno, więc nie czekaj na mnie tylko połóż się spać. Porozmawiamy jutro rano, dobrze? Kocham Cię nad życie księżkniczko"
Nic nie odpisując położyłam się na łóżku pociągając nosem. Jego nigdy przy mnie nie ma.

Tak minął nam tydzień. Onew wychodził z chłopakami coś po szóstej rano a wracał po północy. Gdy miał wolne dzwonił do mnie, lecz wtedy to ja nie miałam czasu, by z nim porozmawiać.
W końcu udało się, że sobotni wieczór chłopcy spędzali w dormie.
-Lee, chodź musimy porozmawiać - rzuciłam stając na schodach. Szatyn spojrzał na zaskoczonych chłopaków, po czym ruszył do naszej sypialni.
Stałam pod oknem zbierając siły, by z nim poważnie porozmawiać.
-Co się stało? - zapytał stając tuż za mną. Odwróciłam się w jego stronę, jego twarz była blada a oczy wyrażały skupienie i lekkie przerażenie:
-Minął ponad rok odkąd nie mamy dla siebie czasu. Wpierw nic mi to nie robiło, w końcu Ty i ja bardzo ciężko pracujemy na to co mamy - zaczęłam nie patrząc na niego, wiedziałam, że w tej chwili jego brązowe oczy się zaszkliły - ale odkąd wróciłeś z Japonii już w ogóle się nie widujemy. Wychodzi wcześnie i wracasz bardzo późno. Widzę Cię pierwszy raz od tygodnia Onew - rzuciłam unosząc wzrok na chłopaka.
-Kochanie, mówisz tak jakbyś - urwał  przerażony
-Wahałam się nad tym naprawdę bardzo długo, ale kiedy byłeś w trasie zaczęłam bardzo poważnie myśleć nad naszym związkiem. Ten tydzień uświadomił mi, że tak naprawdę nas już nie ma - rzuciłam poprawiając nerwowo ucho od torby, która leżała na łóżku - Nas już nie ma od momentu, gdy przestaliśmy mieć dla siebie czas. Może rozmowy telefoniczne i sms'y są dla Ciebie wystarczające, ale dla mnie nie. Jestem kobietą, Onew ja potrzebuję kogoś kto będzie przy mnie  przez cały czas. Wiem, że się starałeś, naprawdę to doceniam, ale widząc Twój kalendarz zapchany koncertami, wywiadami i innymi rzeczami zrozumiałam, że ten brak czasu dla mnie był tylko cząstką. Dopiero teraz nie będziemy się widywać, nie będziesz miał czasu, żeby nawet do mnie zadzwonić.
Przepraszam Lee, ale to koniec - po tych słowach poczułam jak brązowooki mnie mocno tuli do siebie. Jego serce biło jak oszalałe a całe ciało się trzęsło:
-Poprawię się księżniczko, będę mieć dla ciebie czas codziennie. Błagam nie rób mi tego, nie zostawiaj mnie. - jęknął przez łzy.
Odepchnęłam go lekko od siebie mówiąc:
-Nie. Już za późno zresztą i tak wiem, że nie dotrzymasz słowa. To koniec - po tych słowach chwyciłam torbę z rzeczami i szybkim krokiem wyszłam z pokoju.
Zbiegłam ze schodów wpadając na zaskoczonych chłopaków:
-___? - szepnął Taemin widząc moją minę i zrozpaczonego lidera - co Ty robisz?
-Odchodzę chłopcy. To kompletnie nie ma sensu - szepnęłam przez łzy
-Księżniczko to wszystko się zmieni - powiedział zrozpaczony wokalista
-Już za późno, naprawdę zbyt długo to trwa. Przepraszam Onew, przepraszam chłopcy - kilka sekund później siedziałam w taksówce jadąc do hotelu.
Moje życie uległo zmianie, gwałtownej zmianie. Nie mogłam już tak żyć, ciągle sama beż mężczyzny, który dwa lata temu obiecał mi tak wiele rzeczy.
Nie ma sensu być przy kimś kogo tak naprawdę nie ma.
Otarłam pojedynczą łzę wyłączając dzwoniącą komórkę:
-Chłopak? - zapytał kierowca patrząc w lustro
-Tak, były chłopak - szepnęłam odwracając głowę w stronę szyby.
Czas na nowe życie. Oby to wszystko było lepsze od poprzedniego.
-A.R.M.Y

  

 Mam nadzieję, że taki rodzaj scenariusza przypadł Wam do gustu :)
Komentarze mile widziane :)









Obserwatorzy